Gość edziecko: kasiunia
IP: *.*
12.11.02, 17:11
kochane, muszę się wyżalić... ostatnio (?) nie wiedzie się najlepiej w moim życiu. w życiu z pawłem. prawdę mówiąc, jest koszmarnie. doszło do tego że zaczęłam marzyć o JEDNYM DNIU bez kłótni, bez nerwów, bez płaczu, bez poczucia bezradności. karmiąc dziś w nocy majeczkę poczytywałam eichelbergera i samsona i akurat trafiło się to zdanie, które znałam zresztą już wcześniej - że żeby mieć szczęśliwe dziecko, trzeba samemu być szczęśliwym. i postanowiłam że codziennie znajdę choć jeden powód żeby się uśmiechnąć. żeby nie czuć choć przez chwilę tego wszechogarniającego smutku. że będę zbierać i "pieścić" dobre chwile, żeby być chociaż troszkę, chociaż przez chwilkę szczęsliwą. i wiecie co? nie znalazłam dziś ANI JEDNEJ takiej rzeczy. nic. nawet maja sie dziś do mnie nie raczyła wyszczerzyc tym swoim bezzębnym pysiem. nic.bardzo smutna kasia