A wszystko miało być inaczej.....

IP: *.* 15.11.02, 11:04
Witam wszystkich.Mam na imię Ania i od pięciu miesięcy jestem mamą. Bardzo cieszę się z tego faktu. Pomyśleć, że wszystko mogłoby się skończyć inaczej. W ogóle wszystko miało być inaczej. Mieszkam w gminnej miejscowości. Gdy zaszłam w ciążę postanowiłam chodzić do szkoły rodzenia. U nas takowa mieści się w powiecie. Nie mogłam się doczekać kiedy rozpocznie się 28 tydzień ciąży. Tymczasem w piętnastym tygodniu zaczęłam krwawić! Mieszkałam wtedy prawie 300km od domu. W obcym mieście, gdzie nikogo nie znałam. Znalazłam się w szpitalu lecz na szczęście wszystko się ustabilizowało, zagrożenie minęło. Całe szczęście. Od tamtej pory żyłam z dnia na dzień modląc się by ciąża się utrzymała, by dzidziuś urodziła się w terminie, cały i zdrowy. Doczekałam do rozpoczęcia szkoły rodzenia. Inaczej ją sobie wyobrażałam. Prowadziła ją położna oddziałowa. Właściwie sama. Wpajała nam jak wspaniały może być poród zwłaszcza rodzinny, radziła jak się do niego przygotować, mówiła co nas czeka czego możemy się spodziewać. Starała się jak mogła. Szkoła była darmowa. Prowadzona przez nią po godzinach pracy zupełnie bezinteresownie. Uwierzyłam jej. Nastawiłam się na poród rodzinny. Chciałam urodzić siłami natury. Bałam się ale tylko troszeczkę. Chciałam pomóc memu dziecku przyjść na ten świat. Chciałam go przytulić, powiedzieć, że czekaliśmy na niego z utęsknieniem. Zbliżał się termin (9 czerwca). Dwa dni przed terminem miałam bolesne skurcze. Jeździłam do szpitala na ktg. Położono mnie na oddział ginekologiczny! Położne stwierdziły że moje skurcze są zbyt słabe. Leżałam bez sprzeciwu, chodziłam, byłam spokojna. Skurcze się nasiliły do tego stopnia, że bolało bardzo, ale nie uskarżałam się. Przyjechał mój mąż. Tymczasem leżąc wciąż na ginekologii ładowano we mnie zastrzyki uspokajające mimo iż wcale nie prosiłam o nie. Dostałam także dolargan!!! W sumie ok. 6 czy ośmiu zastrzyków. Skurcze silne brak rozwarcia. Upierałam się nadal na poród naturalny. Mimo iż nie miałam już siły. Pozwolono mi wreszcie zejść na porodówkę. Od ponad doby rozpoczęta była akcja porodowa. Stwierdzono, iż nie muszę korzystać z sali porodów rodzinnych. Nie miałam siły protestować. W ogólnej sali pozwolono mi chodzić. Mąż mi masował plecy. Gdyby nie on nie wiem co bym zrobiła. Byłam załamana. Wszystko szło inaczej niż bym chciała. Wreszcie tętno dziecka zaczęło zanikać. Decyzja o cięciu. Poddałam się!! Nie chciałam tak!! Chciałam naturalnie lecz dobro dziecka było ważniejsze. Zgodziłam się. Zaniesiono mnie na salę operacyjną , podano znieczulenie, rozkrojono i.... wydobyto mego synka. Cisza .... nie słyszałam go. Niepokój.....Co się dzieje? Ulga ... Płacze, mój syn płacze! Wszystko w porządku. Urodził się w ostatniej chwili w ciężkiej zamartwicy o czym dowiedziałam się po wyjściu ze szpitala gdy szwagierka wytłumaczyła mi łacińskie napisy w książeczce zdrowia. Wszystkie leki, które mi podano a zwłaszcza dolargan zadziałały w sposób zatrważający na stan mojego synka. Również to, iż zwlekano z cięciem okazało się niepożądane w skutkach. Synek owinięty, umyty został mi pokazany na kilka sekund. Potem przekazano go tacie. Będąc już na sali poporodowej synka ujrzałam dopiero na drugą dobę. Spał bez przerwy. Ale to podobno skutek podanych mi leków. Musiałam prosić lekarkę by mi powiedziała jak przebiegł poród dla dziecka, jaki jest jego stan zdrowia. Nie powiedziano mi wcześniej nawet ile dostał punktów w skali Apgar. Potem znowu się zaczęło. Mały nie chciał ssać!!! Płakaliśmy oboje lecz próbowaliśmy. Efekt tego był taki cały dzień był głodny, nie chciał ssać, prężył się, strasznie płakał. Wieczorem poddawałam się i dostawał butelkę !!! a nie kieliszek. I tak było przez siedem dni które spędziliśmy na oddziale. Na szkole rodzenia mówiono nam że kobieta która ma płaskie brodawki może również wykarmić maluszka. Zgoda. Technicznie przystawiałam małego bez zarzutów. Cała otoczka wypełniała mu buzie, ale co z tego. Rad nie rad użyliśmy kapturka. Udało się dwa razy że pociągnął, ale był wtedy wścielke głodny. Walczyłam miesiąc. Potem się poddałam. Odciągałam pokarm i dostawał butelkę. W końcu trzeba było przejść na mleko modyfikowane.Wszystko miało być inaczej. Miałam rodzić siłami natury, było na odwrót. Chciałam karmić piersią tak długo jak tylko mogłabym – nie karmiłam prawie wcale. Nie znam właściwie uczucia jak to jest kiedy malec przyssie się do cycusia. Chodziłam i płakałam. Nie miałam komu się wyżalić, kto bym mnie zrozumiał. Był ze mną tylko mój mąż. Ale on nie rozumiał do końca co przeżywam. Mama moja oddała mnie babci, nie chciała mnie wychowywać, a moja babcia jest ciężko chora i sama wymaga opieki. Byłam właściwie sama ze swoimi smutkami. Powoli zbieram się do kupy. Winię siebie za to, iż nie potrafiłam pomóc memu dziecku przyjść na świat, że nie walczyłam z karmieniem może by się udało to kiedyś? Lecz z drugiej strony ile dni musiał by jeszcze być głodny. Nie miałam sumienia. Szukałam pomocy, lecz nikt nie chciał mi pomóc. Wszyscy radzili by się nie poddawać. Ja już nie mogłam patrzeć na jego zapuchnięte oczka, na burczący brzuszek. Był głodny. A może właśnie próbuję się usprawiedliwiać sama przed sobą. Sama nie wiem. Nie mam doświadczenia mogę polegać tylko na tym co mi mówi serce. Minęło już pięć miesięcy i jakoś sobie radzimy. Bastek ma prawdopodobnie atopowe zapalenie skóry. Poza tym rozwija się prawidłowo i rośnie jak na drożdżach. Dziękuję, że zechcieliście wysłuchać początkującej internautki i jej smuteczków.Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.Ania
    • Gość edziecko: Dorota25,5 Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 11:29
      Nie martw się, to nie twoja wina że tak wszystko się potoczyło. Każda mama chcę urodzić naturalnie i karmic piersią. Cieszę się, że urodziłaś synka i dzięki bogu nic mu się złego nie stało.Ja karmiłam piersią 2 tygodnie. Potem dziecko było głodne i cały dzień było przy piersi, w końcu mąż kupił pod wieczór mleko modyfikowane i dziecko było najedzone. Duzo nie piła tylko 30 ml, ale byłam smutna, że cycuś nie wystarcza. W dzień nie podawałam jej cycusia, zostawiałam go na noc. Do pół roku zasypiała przy cycku, a teraz też zasypia mi na kolanie wtulona.Moja teściowa miała identyczny poród jak ty. Mój mąż by teraz nie istniał, bo nikt nie interesował się tym, że teściowa cierpi. Popwinna mieć cesarkę bo dziecko było duże 4800 ważył. Dopiero gdy zaczeła krzyczeć przyśpieszyli poród. Mam nadzieję, że teraz jesteś szczęśliwa i że, szybko zapomnisz o dniu porodu, bo nie warto o tym pamiętać. I nie przejmuj się karmieniem, bo dziecko będzie zdrowe i tak samo kochane, czy podasz butelkę czy cycusia. To nie od ciebie zależy, tak jest zapisane w gwiazdach.
      • Gość edziecko: Fuga Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 11:52
        Aniu,dlaczego obwiniasz się za błędy szpitala i lekarzy?????To nie Twoja wina - zupełnie nie, to wina całego tego bezsensownego systemu opieki zdrowotnej który odbiera kobietom prawo do rzetelnej informacji, podstawowej opieki i poszanowania godności.Strasznie mnie denerwuje gdy czytam takie posty jak Twoje - bo to nie Twoja wina, ze nie rodzisz w dużym mieście, gdzie jest lepsza opieka ( tak mi się zdaje ) i gdzie kwitnie korupcja i za 2 tysiące masz lekarza tylko dla siebie. I dzieciątka.Aniiu, nie obwiniaj się - to bez sensu. To nie Twoja wina.Dobra matka to taka , która daje dziecku miłość, czułość i cierpliwośc, a nie karmi piersią na siłe, nawet gdy nie może.Pozdrawiam Cię ciepłoGosia
    • Gość edziecko: ATAX Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 11:54
      Ja rodziłam przez cc i wcale się nie czuje z tego powodu gorsza, ba, nawet nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Ważne, że synek urodził się zdrowy. Karmić piersią chciałam za wszelką cenę, ale niewiele brakowałao, żebym pozostała przy butelce. Udało mi sie po tygodniu i tak zostało. Ale gdyby nadal były problemy przeszłabym na butelkę i koniec. Ważne, żeby dziecko nie było głodne. A kto zapyta za jakiś czas twojego synka o to czy urodził sie naturalnie czy przez cc i czy ssał pierś czy pił mleko z butelki ? Po co ma o to pytać ? Jakie to bedzie miało znaczenie ? Najważniejsze, że dziecko rośnie i sie rozwija. Nie dręcz się z powodu tego, że było inaczej, niżbyś chciała. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu, było tak a nie inaczej i juz nic nie zmienisz. Mozesz tylko sie niepotrzebnie stresować, tylko po co ? Nie ma tu Twojej winy i nie daj sobie wmówić ani przez sama siebie ani przez nikogo innego, że jesteś winna. Zrobiłaś co mogłaś, żeby spełnić swoje (a może nie swoje tylko czyjeś ?) marzenia co do porodu i karmienia, a to nie zawsze się udaje. Teraz ciesz się chwila obecna i przyszłością.ATA
    • Gość edziecko: szwedka Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 12:06
      Ronja! Uważam, że to grzech (nie bierz na powaznie tego słowa) zamartwiać się w sytuacji, kiedy MIMO WSZYSTKO urodziłaś ZDROWE dziecko. To nie musiało tak się skończyć.U mnie też wszytsko miało być inaczej...Marzyłam o cesarce i że zaraz jak wyjdę ze szpitala przestanę karmić.Poród był naturalny (w znieczuleniu to dla niekórych nienaturalne jednak, ale że "nturalnie i siłami natury" mam wpisane w książeczce zdrowia) i karmiłam do roku.Nie nam układać scenriusze, jestem przekonana, że trzeba się cieszyć tym, co mamy.Ja od kilku dni żyję ze straszną świadomością, że mam w sobie wirusa, którym mogłam zarazić męża i dziecko. Czekam na wyniki, ale już wiem, że ja na pewno, nie wiem tylko czy oni...Naprawdę chce mi się gdzieś zaszyć i niew ychodzić, ale idę do pracy, bawię się z dzieckiem, trzeba się trzymać.Bardzo Ciebie pozdrawiam i nie martw się tym, co było i szczęśliwie się zakończyło.
      • Gość edziecko: Anika Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 12:37
        Aniu, teraz najważniejsze jest to , ze masz zdrowe dziecko, ze dobrze sie rozwija. To naprawde jest szceście. Nie ważne jak je karmisz, czy taka " butelkowa mama" mniej kocha swoje dziecko? Chyba sama sobie odpowiesz na pytanie. Ja mysle , ze karmienie piersia zostało w ostatnim czasie bardzo rozpropagowane i przez to niemalze karcone sa mamy , które nie karmia dziecka piersią. Aniu, ciesz sie tym co masz teraz i nie rozpamietuj tego co było. To bez sensu. To nie Twoja wina. Żyj tym co bedzie i jest teraz.Pozdrawiam Cie gorąco i mam nadzieje , ze bedziesz tu zaglądać.Ania
      • Gość edziecko: ljoanna Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 12:44
        Szkoły rodzenia to teoria, a nasze szpitale i pracujący w niej personel nie zawsze nadążają z tą teorią (oczywiście są dobre szpitale i świetny persolel, ale nie wszyscy mają szczęscie aby tam trafić - dotyczy to nie tylko kobiet rodzących, ale wszystkich chorych).Dlatego nie ma Twojej winy, w tym co się stało. Zresztą najważniejsze jest to , że maleństwo zdrowo się rozwija i ma obok siebie kochającą go mamę.Są rzeczy na które nie mamy wpływu, porodu nie można wcześniej się nauczyć, karmienia też. Jeśli w odpowiednim momencie znajdzie się ktoś, kto podejmie trafną decyzję, pomoże czy poradzi, to na pewno jest łatwiej.Ty byłaś sama ze swoimi kłopotami, problemami, strachem. Poradziłaś sobie najlepiej jak potrafiłaś. Nie obwiniaj się za nic. Ciesz się swoim maleństwem, bądz pogodna i radosna, wychowuj go najlepiej jak potrafisz, brak cyca to nie koniec świata. Jeśli w dalszym cięągu nie ma obok ciebie bratniej duszy, chętnie służe radą i pomocą. pozdrawiam Jotl
    • Gość edziecko: AaniaM Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 12:48
      Aniuczesz się, że twój synek jest zdrowy, ładnie je i rośnie.Ciesz się, że mimo wszyskich błędów lekarzy znalazłaś się w końcu na stole i twój synek został uratowany. W tej chwili nie jest ważne czy go urodziłaś siłami natury, czy przez CC. Też nastawiłam się na naturę, a miałam niespodziewane CC, dzięki któremu córeczka urodziła się zdrowa (choć trochę podduszona) . Tez na początku czułam się trochę zawiedziona, ale czy to takie ważne.Teraz wszędzie jest nacisk na karmienie piersią, może dlatego czujesz się źle nie karmiąc. Zrobiłaś jednak co mogłaś, nie zawsze wszystko się udaje. Twój synek też wspaniale urośnie na mleku modyfikowanym. Ja na przykład nie wiem co to cyc - a jak duża urosłam (a w szerz to nawet zbyt duża :-)) Myślę, że powinnaś zapomnieć o swoich wyobrażeniach sprzed porodu i zacząć się cieszyć tym co masz, czego ci serdecznie życzęAnia
      • Gość edziecko: guga111 Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 13:22
        Aniu,a ja chciałabym miec cesarkę, chciałabym nie karmić, chciałabym.... tylko nie mogę - bo nie mam kogo ...
    • Gość edziecko: eBeata Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 13:55
      Aniu, to minie. Naprawdę.W porównaniu z Tobą, można powiedzieć, że miałam o niebo lepiej. Bo i poród krótki, siłami natury i dziecko na cycu ponad 2 lata. Ale pamiętam jak przez cały rok byłam zła, że nie urodziłam w wybranej przez siebie pozycji. Przez godzinę nie miałam skurczy, tylko jeden ciągły skurcz :-). Nie miałam sił, nie miałam jak oddychać, poddałam się, dałam się położyć, nie byłam w stanie wydusić słowa, że chcę inaczej. A szpital był właśnie z tego powodu wybrany, załatwiałam tymczasowy meldunek itp. Tyle starań na nic. Cieszyłam się, że maluszek zdrowy, że tak szybko, bez komplikacji poszło, ale ten cierń siedział. Przeżyłam zawód w ważnej sprawie.Może Aniu mamy takie natury, że jak coś robimy chcemy to zrobić jak najlepiej, a kiedy nie z naszej winy coś sie nie uda powstaje żal, że miało być inaczej, lepiej, że sie nie udało. Że nie da się powtórzyć. Egzamin poprawkowy nie wchodzi w grę, chyba, że przedmiot zmienimy :-).Ciesz się synkiem i zobaczysz, że wkrótce będzie lepiej.PozdrawiamBeata
    • Gość edziecko: Beata32 Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 14:10
      Aniu, dołączam się do głosów innych dziewczyn. Ciesz się tym, że masz zdrowiutkiego ślicznego syneczka i że już jesteście wszyscy razem i możesz mu dać tyle swojej miłości ile tylko będziesz w stanie.Już nie raz był tu wałkowany problem nacisków na młode mamy, że jak poród to tylko naturalny, że jak się nie karmi piersią - to jest się niepełnowartościową mamą. Wszystko fajnie - tylko czasami sytuacja nas przerasta i zamiast cieszyć się, że świetnie sobie radzimy mimo tego, że jakie to szczęście że na taką ewentualność wymyślono mleko modyfikowane - wpędzamy się w poczucie winy -
    • Gość edziecko: AlicjaPodgrodzka Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 14:24
      szkoda, że dopiero teraz trafiłas na forum, mogloby Ci juz dawno byc latwiej, przynajmniej psychicznie. Ja tez jestem sama z mezem i synkiem w nowym miescie i tez wiele przeszlam. Nie mam czasu teraz opisywac, ale w ciagu 10,5 m-ca doszlam do jednego: jak widzi sie swoje dziecko cierpiace, zrobi sie wszystko, nawet najgorsze. Mój Kubus duzo choruje i wymyslam wszystko. Ciesz sie ze twoj bąbel byl tylko glodny, a nie chory i oddaj mu siebie cala. Zdarzaja sie ksiazkowe dzieci, ale tym, którzy i tak mają łatwo. A jak komus jest trudno, to się zwykle wszystko piętrzy. Znam to, rozpaczałam kiedy musiałam iść do pracy i w ciągu tygodnia przestawić dziecko z piersi na butelke, z mleka na zupki i zmusic do smoczka. Tez mialo byc zupelnie inaczej. Napisz coś więcej na alinka@poczta.fm. Twój list mnie bardzo wzruszył.... Alicja
    • Gość edziecko: Dyska_ Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 16:53
      Aniu! Najważniejsze, że masz swojego Bartunia. A w jaki sposób przyszedł na świat i jak jest karmiony to sa sprawy naprawdę drugorzędne. Najważniejsze, żeby miał spokojną, uśmiechnieta mamę. Dzieci niesamowicie wyczuwaja nasze stresy, smutki. Zaoszczędź tego syneczkowi, daj mu z siebie całą miłość i radość. Cieszcie sie, że jestescie razem. A to, co było 5 miesięcy temu nie może wisieć nad Tobą jak czarna chmura. Zwłaszcza, że nie miałaś wpływu na całą sytuacje. Ściskam i pozdrawiam cieplutko :)Dyśka, mama Tymka - też 5-cio miesięcznego :hello:Zajrzyj na forum "Z życia rówieśników". Tam spotykają się między innymi mamy czerwcaków 2002
      • Gość edziecko: AgaB. Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 21:20
        Witaj Aniu,Wiem co przeżywasz bo ja miałam dokładnie ten sam problem. Cesarkę miałam zaplanowaną ale roblemów z karmieniem w życiu bym nie przewidziała. Jak byłam w ciąży nie kupiłam ani jednej butelki bo byłam przekonana, że będę karmić piersią. I co?? Okazało się że mam problem płaskich brodawek, w szpitalu nikt nie był chętny żeby mi pomóc, położne na odpieprz wytłumaczyły mi co i jak i nie zawracały sobie tym zbytnio głowy poza tekstami " musi pani trochę potrenować sama". Próbowałam wszystkiego - kapturków, urządzenia wyciągającego brodawki, ale krzyk małej rozwścieczonej z głodu i świadomość że przecież nie jestem jej w stanie wytłumaczyć żeby jeszcze kilka dni wstrzymała się z tym jedzeniem bo musimy się nauczyć obie jak korzystać z piersi uzmysłowiły mi że to koniec prób i czas nakarmić dziecko. Wogóle to niewytłumaczalne jest dla mnie że ze szpitali wypuszczane są kobiety nienauczone karmić piersią jeżeli wyrażają taką wolę. W moim przypadku położne robiły problem z tym żeby podać dziecku butelkę. A co w sytuacji gdyby któraś z kobiet nie chciała karmić piersią , nie dałyby butelki i zagłodziłyby dziecko na śmierć w XXI wieku. I tak jestem zadowolona że udało mi się odciągąć mleko przez 2 miesiące i mała piła moje mleko z butelki. Od 3m pije mleko modyfikowane i jest uroczym 7 miesięcznym grubaskiempapaAga
        • Gość edziecko: jumbo Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 21:34
          Aniu!Dałas swemu dziecku wszystko co najlepsze, czyli swoją miłość, nie drecz się, że nie wyszło tak jak planowałas, nie Twoja to wina i nie Twoje błędy.Całej Twojej Rodzince Duuzo słońcaMałgosia :)
    • Gość edziecko: maria_rosa Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 21:59
      Aniu,ja również miałam cc, koszmar jaki przeżyłam na szczęście za mną. Co prawda nie miałam żadnych( większych )problemów z karmieniem, małemu groziła zamartwica bo również za długo zwlekali lekarze. Rodziłam w Św. Zofii w Warszawie - szpital słynie z naturalnych porodów.Męczyli mnie niepotrzebnie, wiedzieli o tym.-kilka lat temu miałam operację ginekologiczną i właściwie cudem zaszłam w ciążę.Każdy lekarz, u którego byłam mówił od początku ciąży BĘDZIE CC.W szpitalu wiedzieli swoje.Marzyłam skrycie,że urodzę naturalnie....skoro lekarze w szpitalu tak mówili....Nie miej wyrzutów,że coś Cię ominęło.Wiem jak Ci przykro ,ale masz synka i to najważniejsze.Nie udało się karmienie ,ale to nie powód do obwiniania siebie.Niczym nie zawiniłaś.Słońce, pomyśl - maluszek jest najedzony , nie burczy mu w brzuszku,czyli jest ok.Czy mama, która nie może karmić piersią jest gorsza? NIE nie jest.Mnie dopadła deprecha poporodowa, kogo dopadła wie jak to jest......też przeżywałam koszmar, który na szczęście minął.Powodzonka i pozdrowionka:hello:maria rosa
    • Gość edziecko: anatom Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 22:04
      Witaj AniuCzytając Twój list to tak jak bym to ja go napisała. No prawie. Z tym wyjątkiem, że nie chodziłam do szkoły rodzenia i nie podawano mi zastrzyków w szpitalu. Ale to pewnie dlatego, że miałam opłaconą położną.Ja także wymarzyłam sobie poród rodzinny i karmienie piersią. Nic z tego nie wyszło. Poród miałam wywoływany i zakończył się cesarką. Dziecko zobaczyłam po 36 godzinach i nie wiedziałam jak się zabrać do karmienia. Też mi mówiono, że z płaskimi brodawkami da się karmić. Ale poza tym kamiono Krystiana butelką. Moje "karmienie" piersią skończyło się po ok. miesiącu ale ja się uparłam, że będę karmić sama. Kupiliśmy odciągacz i przez 6 miesięcy karmiłam Krystiana butlą ale moim mlekiem. Mimo to czuję się niespełnioną matką.Jednak najważniejsze jest to, że Krystian ma już 15 miesięcy i rozwija się zdrowo.Pozdrawiam Was gorącoAnia i Krystian
    • Gość edziecko: Urszula1 Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 15.11.02, 22:11
      Aniu, jak bardzo Twoj porod przypomina mi moj! Dwie doby akcji porodowej po odejsciu wod, skorcze jak cholera i brak rozwarcia, oksytocyna i na koniec cesarka! Dzidziusia widzialam 5 sekund a karmilam dopiero w drugiej dobie! Polozne sie cieszyly ze maly tak pieknie im je z butelki!!! A mnie szlak trafial ze go nie moge nakarmic! Ale teraz to jest najwiekszy skarb na swiecie, nie moge sie nim nacieszyc... ale jak przypomne sobie porod to mam straszny zal do losu, bo nie tak mialo byc...Ulka
    • Gość edziecko: plaft1 Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 16.11.02, 01:42
      Po przeczytaniu postu Ani byłam w szoku, ale gdy przeczytałam odpowiedzi na post – płaczę z rozpaczy!Aniu, masz rację: wszystko mialo być inaczej! Powinno było być inaczej! Zgadzam się z przedmówczyniami w jednym: nie ważne jest, czy rodzi się przez cc czy siłami natury, ze znieczuleniem czy bez. Nie ważne: pierś czy butla. Tak samo kocha dziecko matka, która od początku umawia się z lekarzem na cc i z wyboru karmi z butelki, jak i ta, która rodzi siłami natury i karmi piersią – to jest dla wszystkich nas oczywiste! Ale w Twoim przypadku najważniejsze jest, że Twoje prawa zostały pogwałcone!!! Moim zdaniem personel szpitala, w którym rodziłaś dopuścił się nadużycia na Twojej osobie!!! Jak duże to było nadużycie świadczy fakt, że pół roku po porodzie Ty dalej walczysz i nie możesz się uporać z tym, co się wydarzyło w najważniejszym dniu w Twoim i Twojego Maleństwa życiu. Sorry dziewczyny, które próbujecie pocieszać Anię słowami: „zapomnisz”, „teraz najważniejsze jest dziecko” itp. – nie zgadzam się z Wami. Wiem, że chcecie jak najlepiej, że chcecie jej dodać otuchy, ale jestem pewna, że poprzez zapomnienie o sprawie Ania nie wyleczy swoich ran. Moja szkoła rodzenia nauczyła mnie jednej rzeczy, której nie wiedziałam, zanim nie poszłam do tej szkoły i nie zapomnę do końca życia: PORÓD NIE JEST PRZEŻYCIEM TRAUMATYCZNYM. Zgadzam się z tym w tym teorii i doświadczyłam tego w praktyce. Aniu, nie chciałaś dolarganu ani leków uspokajających i nikt nie miał prawa Ci ich podawać bez Twojej wiedzy i zgody!Twoim podstawowym prawem, jako pacjenta, gdy zjawiasz się w szpitalu albo gdy korzystasz z jakichkolwiek usług medycznych jest prawo do informacji! Pacjent nie powinien o to błagać na kolanach lekarzy, tylko lekarze powinni go na bieżąco informować, co się dzieje i jakie medykamenty i zabiegi stosują. Powiem więcej: ciąża i poród to nie choroby, a tylko przyjęte jest, że rodzimy w szpitalu, ale nie mylmy faktu porodu z chorobą! W przypadku porodu rodząca ma prawo wybrać sposób, w jaki jej dziecko przyjdzie na świat, osoby, które będą z nią w tej chwili, a nawet pozycje, w jakiej swojego dzidziusia urodzi! To jest jej święte i niezbywalne prawo obojętnie czy rodzi na Żelaznej, Karowej, Inflanckiej itp. w Warszawie czy gdziekolwiek indziej!!!! A lekarze i personel szpitala mają jej pomóc! Pierwszą zasadą sztuki lekarskiej jest nie szkodzić, a oni Ci na dzień dobry dolargan zaaplikowali!!! W moim odczuciu, podobnie jak w Twoim – nie jestem lekarzem, urodziłam kilka miesięcy temu – wcale to nie było potrzebne i być może nawet zaszkodziło i Tobie, i Twojemu dziecku. A jeśli nawet podanie środków uspokajających było jednak potrzebne, to powinni byli Cię NAJPIERW o tym poinformować. W POLSCE NIE WOLNO NIKOGO LECZYĆ WBREW JEGO WOLI!!!!!!Oczywiste jest, że nie jesteś niczemu winna! Wtedy, pół roku temu, przyszłaś do szpitala jako zdrowa dziewczyna, żeby urodzić swojego pierwszego dzidziusia a wypuścili Cię pokiereszowaną psychicznie! To nie powinno było się zdarzyć! Dlatego musisz walczyć o siebie! O siebie, bo o dziecko – jak piszesz - potrafisz walczyć i walczysz cały czas! Musisz się – moim zdaniem – rozprawić z tą całą sytuacją do końca, dopiero wtedy poczujesz się lepiej i będziesz mogła być znowu zdrowa. Bo Twoja psychika ciągle jeszcze choruje po tym, co wydarzyło się w czasie porodu. Opisałaś na forum, co Ci się przydarzyło i na pewno Ci to pomoże, ale wydaje mi się, że powinnaś opisać swoje wątpliwości dotyczące dolarganu i środków uspokajających oraz wszystko to, co wydaje Ci się, że było nie tak i wysłać swój opis do Rzecznika Praw Pacjentów z prośbą o przeanalizowanie całej sprawy. Na forum – jak widzisz – jest mnóstwo osób, które Cię rozumieją i wspierają, ale nie jesteśmy kompetentne na tyle, żeby móc Ci powiedzieć, że to, co się stało, było zgodne bądź niezgodne z zasadami sztuki medycznej. Twoim dobrym prawem jest zapytać, a gdy uzyskasz odpowiedź, będziesz wiedziała, co się stało, kto zawinił i czy zawinił. Nie będziesz się tym gryzła. Moim zdaniem – to, co opisałaś – było nadużyciem na Twojej osobie. Nadużyli Twojego zaufania do ich kompetencji i naszpikowali Cię lekami, których sobie nie życzyłaś. Pozdrawiam Cię serdecznie, Całuski dla Bastka!Anka
    • Gość edziecko: do Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 16.11.02, 04:36
      ja tez mysle ze nie ma w tym zadnej twojej winy, po prostu taki pech...natrafilas na zly szpital /jakich wiele w polsce/ zla polozna, zlklimat itp....ale to juz bylo i nie wroci, nie mysl o tym koszmarze porodowym, nie polacz nad rozlanym mlekiem, kazdy tak ma ze analizuje potem co mogl lepiej zrobic....ale w twoim przypadku, gdy bardzo cierpialas podczas tych dni, niewielo moznaby naprawic. mysl teraz o swojej dzidzi, o tym zeby byl zdrowy i szczesliwy....i jak mowie-juz nie analizujj!!!nie ma sensu bo wpedzi cie w to w zgryzoty, mysl juz o dniu dzisiejszympozdAnia mama Bastusia napisała/ł:> Witam wszystkich.> Mam na imię Ania i od pięciu miesięcy jestem mamą. Bardzo cieszę się z tego faktu. Pomyśleć, że wszystko mogłoby się skończyć inaczej. W ogóle wszystko miało być inaczej. > Mieszkam w gminnej miejscowości. Gdy zaszłam w ciążę postanowiłam chodzić do szkoły rodzenia. U nas takowa mieści się w powiecie. Nie mogłam się doczekać kiedy rozpocznie się 28 tydzień ciąży. Tymczasem w piętnastym tygodniu zaczęłam krwawić! Mieszkałam wtedy prawie 300km od domu. W obcym mieście, gdzie nikogo nie znałam. Znalazłam się w szpitalu lecz na szczęście wszystko się ustabilizowało, zagrożenie minęło. Całe szczęście. Od tamtej pory żyłam z dnia na dzień modląc się by ciąża się utrzymała, by dzidziuś urodziła się w terminie, cały i zdrowy. Doczekałam do rozpoczęcia szkoły rodzenia. Inaczej ją sobie wyobrażałam. Prowadziła ją położna oddziałowa. Właściwie sama. Wpajała nam jak wspaniały może być poród zwłaszcza rodzinny, radziła jak się do niego przygotować, mówiła co nas czeka czego możemy się spodziewać. Starała się jak mogła. Szkoła była darmowa. Prowadzona przez nią po godzinach pracy zupełnie bezinteresownie. Uwierzyłam jej. Nastawiłam się na poród rodzinny. Chciałam urodzić siłami natury. Bałam się ale tylko troszeczkę. Chciałam pomóc memu dziecku przyjść na ten świat. Chciałam go przytulić, powiedzieć, że czekaliśmy na niego z utęsknieniem. Zbliżał się termin (9 czerwca). Dwa dni przed terminem miałam bolesne skurcze. Jeździłam do szpitala na ktg. Położono mnie na oddział ginekologiczny! Położne stwierdziły że moje skurcze są zbyt słabe. Leżałam bez sprzeciwu, chodziłam, byłam spokojna. Skurcze się nasiliły do tego stopnia, że bolało bardzo, ale nie uskarżałam się. Przyjechał mój mąż. Tymczasem leżąc wciąż na ginekologii ładowano we mnie zastrzyki uspokajające mimo iż wcale nie prosiłam o nie. Dostałam także dolargan!!! W sumie ok. 6 czy ośmiu zastrzyków. Skurcze silne brak rozwarcia. Upierałam się nadal na poród naturalny. Mimo iż nie miałam już siły. Pozwolono mi wreszcie zejść na porodówkę. Od ponad doby rozpoczęta była akcja porodowa. Stwierdzono, iż nie muszę korzystać z sali porodów rodzinnych. Nie miałam siły protestować. W ogólnej sali pozwolono mi chodzić. Mąż mi masował plecy. Gdyby nie on nie wiem co bym zrobiła. Byłam załamana. Wszystko szło inaczej niż bym chciała. Wreszcie tętno dziecka zaczęło zanikać. Decyzja o cięciu. Poddałam się!! Nie chciałam tak!! Chciałam naturalnie lecz dobro dziecka było ważniejsze. Zgodziłam się. Zaniesiono mnie na salę operacyjną , podano znieczulenie, rozkrojono i.... wydobyto mego synka. Cisza .... nie słyszałam go. Niepokój.....Co się dzieje? Ulga ... Płacze, mój syn płacze! Wszystko w porządku. Urodził się w ostatniej chwili w ciężkiej zamartwicy o czym dowiedziałam się po wyjściu ze szpitala gdy szwagierka wytłumaczyła mi łacińskie napisy w książeczce zdrowia. Wszystkie leki, które mi podano a zwłaszcza dolargan zadziałały w sposób zatrważający na stan mojego synka. Również to, iż zwlekano z cięciem okazało się niepożądane w skutkach. Synek owinięty, umyty został mi pokazany na kilka sekund. Potem przekazano go tacie. > Będąc już na sali poporodowej synka ujrzałam dopiero na drugą dobę. Spał bez przerwy. Ale to podobno skutek podanych mi leków. Musiałam prosić lekarkę by mi powiedziała jak przebiegł poród dla dziecka, jaki jest jego stan zdrowia. Nie powiedziano mi wcześniej nawet ile dostał punktów w skali Apgar. Potem znowu się zaczęło. Mały nie chciał ssać!!! Płakaliśmy oboje lecz próbowaliśmy. Efekt tego był taki cały dzień był głodny, nie chciał ssać, prężył się, strasznie płakał. Wieczorem poddawałam się i dostawał butelkę !!! a nie kieliszek. I tak było przez siedem dni które spędziliśmy na oddziale. Na szkole rodzenia mówiono nam że kobieta która ma płaskie brodawki może również wykarmić maluszka. Zgoda. Technicznie przystawiałam małego bez zarzutów. Cała otoczka wypełniała mu buzie, ale co z tego. Rad nie rad użyliśmy kapturka. Udało się dwa razy że pociągnął, ale był wtedy wścielke głodny. Walczyłam miesiąc. Potem się poddałam. Odciągałam pokarm i dostawał butelkę. W końcu trzeba było przejść na mleko modyfikowane.> Wszystko miało być inaczej. Miałam rodzić siłami natury, było na odwrót. Chciałam karmić piersią tak długo jak tylko mogłabym – nie karmiłam prawie wcale. Nie znam właściwie uczucia jak to jest kiedy malec przyssie się do cycusia. Chodziłam i płakałam. Nie miałam komu się wyżalić, kto bym mnie zrozumiał. Był ze mną tylko mój mąż. Ale on nie rozumiał do końca co przeżywam. Mama moja oddała mnie babci, nie chciała mnie wychowywać, a moja babcia jest ciężko chora i sama wymaga opieki. Byłam właściwie sama ze swoimi smutkami. Powoli zbieram się do kupy. Winię siebie za to, iż nie potrafiłam pomóc memu dziecku przyjść na świat, że nie walczyłam z karmieniem może by się udało to kiedyś? Lecz z drugiej strony ile dni musiał by jeszcze być głodny. Nie miałam sumienia. Szukałam pomocy, lecz nikt nie chciał mi pomóc. Wszyscy radzili by się nie poddawać. Ja już nie mogłam patrzeć na jego zapuchnięte oczka, na burczący brzuszek. Był głodny. A może właśnie próbuję się usprawiedliwiać sama przed sobą. Sama nie wiem. Nie mam doświadczenia mogę polegać tylko na tym co mi mówi serce. Minęło już pięć miesięcy i jakoś sobie radzimy. Bastek ma prawdopodobnie atopowe zapalenie skóry. Poza tym rozwija się prawidłowo i rośnie jak na drożdżach. > Dziękuję, że zechcieliście wysłuchać początkującej internautki i jej smuteczków.> Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.> Ania
    • Gość edziecko: burek Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 16.11.02, 08:36
      Hej Ania!Zajrzyj do nas na rówieśników! Twoja dzidzia przecież też czerwcowa.Pozdrawiam. Ania :hello:
    • Gość edziecko: emama Re: A wszystko miało być inaczej..... IP: *.* 16.11.02, 20:13
      Witaj Aniu.Tak to już jest w życiu, że nie wszystko układa się po naszej myśli. Nie ważne jak rodziłaś i nie ważne czy karmisz butelką czy piersią. Najważniejsze jest, że kochasz swego syneczka najbardziej na świecie i jesteś cudowną Mamą.U mnie też miało być inaczej, miałam rodzić naturalnie w zgodzie ze sobą, miesiąc przed lekarz stwierdził że będzie cesarka, na poród naturalny bez szans. Trudno musiałam się oswoić z tą decyzją i w końcu byłam nawet zadowolona, że nie chodziłam do szkoły rodzenia, bo czułabym się bardziej rozczarowana. Jedno o co bardzo walczyłam i udało się - karmienie piersią, już 6-ty miesiąc, ale to dzięki personelowi w szpitalu, który był tak różny od tego z jakim Ty się spotkałaś. Nie czuję się gorsza dlatego że miałam cc.Powinnaś chodzić z wysoko podniesioną głową, bo jesteś Matką, która zrobiła wszystko co najlepsze dla swego dziecka :love:.Pozdrawiam. Asik
Pełna wersja