ibulka
10.12.06, 13:59
Zaraz wezmę i wybuchnę!!!
Wczoraj (sobota) o 8.oo rano Piętnastolatka z mojej rodziny wraz z koleżanką
jechały na jakiś konkurs. Czekały na swoją panią pod szkołą. Po boisku
szkolnym, na którym ćwiczą podczas lekcji wuefu gimnazjaliści, chodził sobie
pan Grubas ze swoim pieskiem. Piesek się wyrżnął kilka razy na trawniku i na
bieżni, a także zlał się na boisku pod bramką do nogi...
Piętnastolatka poprosiła pana Grubasa, coby się z tego boiska wyniósł
łaskawie, bo oni tam ćwiczą i jak potem ćwiczyć, jak wszędzie walają się psie
gówna. Zaznaczam, iż zwróciła kolesiowi uwagę kulturalnie - ja tak piszę, bo
jestem wściekła... ;]
Pan Grubas nic nie odpowiedział. Piętnastolatka wyjęła komórkę i zadzwoniła
po strażnika osiedlowego. Wtedy pan Grubas zwymyślał ją pod nosem i... szybko
się ulotnił wraz ze swoim psem ;]
Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że dzisiaj - dosłownie przed godziną -
Piętnastolatka wracała z kolegą z kościoła i natknęli się na pana Grubasa z
jego psem pod blokiem. Pan Grubas spuścił swojego psa ze smyczy i pies zaczął
warczeć na Piętnastolatkę i kolegę. W dodatku nazwani
zostali 'gó..arzami', 'konfidentami', 'pier*** sukami, bo piesek gdzieś musi
sr.....' ;]
Pan Grubas grozi Piętnastolatce pogryzieniem przez jego psa...
Cholera, co robić?!
Nie pogadam z facetem, bo pies chociaż mały, jest agresywny. Facet jest
strasznie gruby, koło czterdziestki, w dodatku wulgarny...
Nie wiem co robić. Piętnastolatka boi się, że pies ją faktycznie pogryzie.
Poza tym jak ja mam puścić swoje dziecko czy dzieci z Nią na dwór, kiedy są
zagrożone przez jakiegoś debila i jego psa.???!!!
Boże, powiedzcie co robić... ;]