Mąz powiedział :(((

11.12.06, 10:25
Nie rozumiem go..tylko potrafi mnie ranić zero dobrego słowoa o mnie
itp.zero..dzisaj synek cos robił on oczywiście nie wolno -jedyne słowo które
do niego wypowiada..mowie mu ze nic złego nie robił ze się bawił a on do mnie
ze jestem kiepska mamą i może to mi powtórzyc tysiąc razy i ze synek przez
mnie nie mówi!!!!!!! ( ma problemy jestesmy w trakcie stawiania diagnozy)
popłkałam się..on nic jeszcze do mnie z tekstem wielka pani będzie się
obrażac.. dlaczego taki jest..dlkaczego potrafi mnie ranic tylko,nie potrafi
rozmawaic tylko krzyczeć i denerwować.się..bardzo mi przykro..siedze w domu z
dzieckiem cały dzień on przychodzi o 20 nic przy dziecku nie robi nie umie go
nawet uspić...strasznie się czuję
    • yenna_m Re: Mąz powiedział :((( 11.12.06, 10:57
      moj tez czesto fuka na domownikow, ale rozumiem, ze ma stresujaca prace i moze
      go nieco wiecej rzeczy irytowac

      poki co (jako osoba o machiawellicznych sklonnosciach wink ) kupilam mu
      mimochodem wink do poczytania :I ty mozesza miec superdziecko" Zawadzkiej smile I
      licze, ze jednak siegnie po toto, bo lepsze rady Zawadzkiej niz totalny brak
      wiedzy jak oblugiwac dziecko wink
    • blekitnykoralik Re: Mąz powiedział :((( 11.12.06, 11:10
      mój nie lubi czytać, niestety, ale na szczęście wizja na niego działasmile I zaczął
      zerkać na super nianię. I są postępy. Nie przejmuj się smutna. Musisz mu to
      wytłumaczyć na spokojnie i że Ci zrobił wielką przykrość. Krew człowieka zalewa.
      Dlaczego faceci nie mają bardziej rozwiniętej intelgencji emocjonalnej. Lżej by
      się żyło.
      • smutna48 Re: Mąz powiedział :((( 11.12.06, 11:15
        wytłumaczyć!! ha on jest przekonany o tym co powiedział i nie jest mu z tym
        wcale źle..wręcz przeciwnie..w ogóle zauwazyłam ze jak zrobi mi pzykrośc ( cały
        czas) to nic sobie z tego nie robi..nie przejmuje się nie przeprosii.jak by mu
        to przyjemnośc sprawiało..wieczorem przyjdzie i uda ze nic sie nie stało albo
        sam na mnie bedzie zły!!!! a metody supernnai nie pomoga naszemu
        dziecku..mowiłam mu ze sprawił mi przykorśc mial to gdzieś..taki typ
        • iwoniaw A tego męża to ci ktoś podrzucił? 11.12.06, 11:19
          czy też może sama go sobie dobrowolnie wybrałaś i zgodziłaś się zostać jego
          żoną? Bo jeśli w grę wchodzi druga opcja, to nie bardzo rozumiem, czego się
          spodziewałaś biorąc za męża faceta bez krzty empatii, który największą rozrywkę
          znajduje w dokopywaniu innym, a o swojej racji jest przekonany bez względu na
          okoliczności (tak wygląda z twojego opisu).
          • sir.vimes Re: A tego męża to ci ktoś podrzucił? 11.12.06, 11:22
            No jasne, jak zwykle "krakowianka temu winna". Oczywiście, wiadomo, że kobieta
            przed sakramentem ma rentgen w głowie i włączoną telepatię i wie, które
            zachowania narzeczonego są li i jedynie elementem zalotów.
            • iwoniaw Re: A tego męża to ci ktoś podrzucił? 11.12.06, 11:27
              > No jasne, jak zwykle "krakowianka temu winna". Oczywiście, wiadomo, że kobieta
              > przed sakramentem ma rentgen w głowie i włączoną telepatię

              Rentgen jak rentgen, ale pomyślunku trochę by się przydało. Jak kolejny raz
              czytam o mężu, który z opisu wydaje się być emocjonalnym potworem, to doprawdy
              trudno uwierzyć, że się wcześniej latami maskował i "nic nie wskazywało". Powiem
              więcej - w praktycznie każdym znanym mi przypadku przyszły małżonek dawał przed
              ślubem wystarczająco jasne sygnały, co do swych poglądów i upodobań, tyle że
              zaskakująco duży odsetek pań wyznaje pogląd "już on się po ślubie zmieni"
              (przeważnie zmiana następuje, a jakże - cechy się pogłębiają...)
              • sir.vimes Re: A tego męża to ci ktoś podrzucił? 11.12.06, 11:32
                Latami???? Buhaha, narzeczeństwo trwające latami bez mieszkania ze sobą (wtedy
                rzeczywiście wiele spraw wychodzi na jaw i można uniknąć błędu) to chyba już
                tylko w bajkach. Co i rusz widzę ludzi ruszających do ołtarza po roku znajomości.

                Ale nie widzę powodu by oskarżać kobietę o wady jej męża. No, może jest naiwna,
                może nabrała się na tanie sztuczki ale czy to grzech? Widocznie nawet nie
                przyszło jej do głowy, że to wszytsko jest oparte na kłamstwie. W końcu kobiety
                wychowuje się w kulcie Wielkiej Miłości i tego jedynegosmile)))) A póżniej gdy ten
                jedyny okazuje się kłamczuszkiem to winna jest tylko niedość mądra (????) kobieta.
                • iwoniaw Re: A tego męża to ci ktoś podrzucił? 11.12.06, 11:52
                  > Latami???? Buhaha, narzeczeństwo trwające latami bez mieszkania ze sobą (wtedy
                  > rzeczywiście wiele spraw wychodzi na jaw i można uniknąć błędu) to chyba już
                  > tylko w bajkach.

                  Cóż, narzeczeństwo - czyli od momentu, gdy para decyduje się na ślub -
                  rzeczywiście raczej nie trwa latami, ale wychodzenie za mąż za obcego człowieka
                  (tzn. takiego, którego poznało się zaledwie parę miesięcy wcześniej) to dla mnie
                  decyzja lekkomyślna i proszenie się o rozczarowania.

                  > może nabrała się na tanie sztuczki ale czy to grzech? Widocznie nawet nie
                  > przyszło jej do głowy, że to wszytsko jest oparte na kłamstwie. W końcu kobiety
                  > wychowuje się w kulcie Wielkiej Miłości i tego jedynegosmile)))

                  Autorka wątku nigdzie nie napisała, że mąż jakoś się zmienił - wręcz przeciwnie.
                  Pisze, że sama "go nie rozumie", że on się wcale nią nie przejmuje, że sprawia
                  mu przyjemność gnębienie jej. To co, wcześniej zdawało jej się, że to takie żarty?
                  I jeszcze jedno - nikogo nie oskarżam o wady męża. Każdy mąż ma jakieś wady -
                  problem w tym, że pani zazwyczaj nie przeszkadzają one przed ślubem, zatem skąð
                  później tyle pretensji, że on "nie rozumie", "nie spełnia oczekiwań" itd.
                  No, ale skoro nie traktuje się decyzji o małżeństwie poważnie, bo chęć
                  wystąpienia w białej sukni przesłania rozsądek i przymyka się oczy na ewidentne
                  odchyły partnera, to kto niby jest temu winien? Święty Mikołaj?
                  • blekitnykoralik Re: A tego męża to ci ktoś podrzucił? 11.12.06, 12:21
                    Nie jesteśmy idealni. Mąż smutnej ma pewnie również wiele zalet i to one mogły
                    mieć wpływ na decyzję o chęci byćia z nim. I chyba nie jest ważne w tej chwili,
                    że ma takiego męża, tylko, że chyba coś z tym chce zrobić. Niektórzy mężczyźni
                    nie zostali nauczeni empatii, ale może on jest edukowalny?smile
        • yenna_m Re: Mąz powiedział :((( 11.12.06, 16:19
          smutna, widzisz, tylko ze kupujac "I ty mozesz miec superdziecko" myslalam nie
          kategoriami, ze dzieciaki sprawiaja nam klopoty. Kupilam, bo zwykle jest tak,
          ze podrecznik jest potrzebny rodzicom, ktorzy sobie nie radza z rodzicielstwem.

          Czasami takie poczytanie czegokolwiek sprawi, ze czlowiekowi w glowie sie jakas
          klapka w glowie otwory i zaczyna myslec normalnymi kategoriami (i pracowac nad
          szacunkiem dla dziecka na przyklad)
    • joasienka30 Re: Mąz powiedział :((( 11.12.06, 11:13
      Myślę,że nie powinnaś za bardzo brać do serca Jego kretyńskich uwag!! Pociesz
      się, że moja 3,5 letnia córa dopiero od niedawna mówi pojedyncze słowa i to
      opóźnienie rozwoju mowy jest w Jej przypadku kompletnie niezależne od Niej i czy
      mojego wychowania. Pocieszam jak mogę, głowa do góry to będzie piękny dzień!!!
      • blekitnykoralik Re: Mąz powiedział :((( 11.12.06, 11:24
        Mój synek też mówił bardzo późno. Właściwie, kiedy skończył 4 lata. Taki typ. I
        raczej nie było w tym mojej winy. Czytałam, mówiłam do niego od urodzenia...Ale
        teraz buzia mu się nie zamyka. Warto pójść do logopedy, żeby sprawdzić, czy
        wszystko ok i czekac, a gadaniem męza się nie przejmuj, nie zapanował nad sobą,
        a pewnie naprawdę tak nie myśli.
    • gemmavera Re: Mąz powiedział :((( 11.12.06, 13:06
      Jeżeli synek ma zaburzenia rozwoju, to agresywna reakcja męża może świadczyć o
      tym, że facet po prostu sobie z ta sytuacją nie radzi. Trzeba z nim o tym
      szczerze pogadać, bo on może nawet nie zdawac sobie sprawy, że to on ma
      problem.
      Oczywiście nie chcę tu gościa bronić - ale po prostu oburzanie się na niego
      niczego nie da i niczego nie rozwiąże. A szczera rozmowa - może pomóc. Znam
      podobnego człowieka (na szczęście to nie mój mąż smile) - i on naprawdę nie zdaje
      sobie sprawy, że swoją złość na chorobę przenosi na osobę, która z tą chorobą
      się zmaga.

      Oczywiście mogę się mylić, bo może rzeczywiście opisany w pierwszym poście
      facet jest emocjonalnym potworem - co nie jest wykluczone. Ale dziwnym trafem
      to właśnie ojcowie dzieci "z problemami" nie stają na wysokości zadania... Stąd
      moje przypuszczenia, że może w tym przypadku geneza jest podobna. I może po
      takiej szczerej, spokojnej rozmowie bez wyrzutów (!) coś by zrozumiał... a może
      nawet dałby się namówić na fachową pomoc - kto wie. smile

      Co najważniejsze - Smutna, nie pozwól sobie wmówić "winy" za rozwojowe problemy
      dziecka! To bzdura jakaś kosmiczna!
      Ściskam smile)
      gemma
Inne wątki na temat:
Pełna wersja