edycia274
11.12.06, 22:51
Nie będe sie rozpisywać co miałam z moja matką. Dużo złego jej zawdzięczam,
szybko musiałam się wyprowadzić z domu, pracować jednocześnie studiować i
jeszcze studium zaliczać. i tak mnie gnębiła. Teraz mam rodzinę o jakiej
marzyłam, mam dużo problemów z chorym dzieckiem co na mojej psychice się
odbija. o mojej matce zapomniałam. a tu ona się rozwodzi drugi raz, nagle
wnuczke do siebie chce zabierać i ze mną rozmawiać. Święta chciałam być tylko
z mężem i Niki. A Ona wybłagała Czarka byśmy do niej przyszli bo tak sama z
dwiema córkami. On mówi pójdziemy co? mówie no dobra ale ja nie chce. Nawet
jak bierze Niki staram się Niki zawieść szybo i zaraz uciekać i tak jest z
odbiorem, albo czarka prosze by to robił. A ona dzwoni przyjedz porozmawiamy.
Poiwedzcie czy ja jestem jakaś nie teges? czy to moja normalna rekacja,że nie
umiem wybaczyć jej tego co mi zrobiła? Ostatnio nawet powiedziała do mojej
cioci no Edyta tyle osiągnęła. Nagle teraz?