Gość edziecko: maria_rosa
IP: *.*
03.01.03, 15:25
Kochane emamy,Ostrzegam na wstępie ,że to co napiszę jest długie i przykre..

Ale napiszę bo już nie mogę dłużej wytrzymać. Dodam tylko – nie odbierajcie mojego postu jako, kolejne moje użalanie się nad życiem..., choć poniekąd tak jest.Niektóre z Was( nieskromnie dodam ja również ) , czyli te, które mogą,chcą ........pomagają innym, czyli nie przechodzą obojętnie na post w stylu” mam ciężką sytuację .....potrzebuję dla DZIECKA , MOJEGO DZIECKA ubranek...........itd.,itp.Oczywiście niektóre z Was, absolutnie nie w celu doszukiwania się kolejnego krętactwa sprawdzają osoby, które takie posty wysyłają...Inne mamy protestują aby nie szukać sensacji itp....Ja jestem z tych kretynek, które tego nie sprawdzają( nie obrażając innych forumowiczów), przepraszam powinnam napisać : ja jestem kretynką.

Jak wygląda moja sytuacja finansowa niektóre z Was wiedzą jeśli nie to króciutko napiszę: W moim domku nie przelewa się, choć różnie to bywa, w zasadzie czasem się przelewało, nie teraz niestety.

Synkowi niczego nie brakuje. To co po nim zostaje ( absolutnie wszystko ) wysyłam oraz oddaję innym. Ubranka mamy różne( mam na myśli firmy produkujące).Tak jak napisałam kupujemy to na co nas stać, lub odkładamy na to co naszym zdaniem chcemy maluchowi kupić. W większości to markowe rzeczy. Ale nie o to chodzi.Ostatnimi czasy zaczęłam myśleć następująco: Nie kupię sobie tego tuszu do rzęs za 70 zł.czy nawet droższego ( choć uwielbiam te z „ górnej półki”i potrafię odkładać na takie miesiącami kasę) bo mogę kupić tańszy i starczy na wysłanie choćby dwóch paczek do osób, które potrzebują .Kupuję tusz ale za 30 zł .

I wyobraźcie sobie że jestem zadowolona, bo moja premia ( czyli nie uszczuplam domowego budżetu) idzie na zaspokojenie potrzeby mojej i osoby, której pragnę pomóc.......Ale do rzeczy.Oddaję ubranka mamie, która piszę, że potrzebuje .......W praktyce jest tak ,że potrzebuje owszem, tylko nie dla swojego dziecka. Potrzebuje aby sprzedać...Nie wierzyłam dopóki sama nie sprawdziłam. Czysty przypadek, a może intuicja. Jak niewiele wystarczy- podać adres innej skrzynki ( w moim przypadku), przybrać innego nicka.....W przypadku owej mamy mieć kilka nicków i skrzynek. No wiecie tak dla bezpieczeństwa myślę, żeby się nie wydało. Niech takie kretynki jak maria rosa wierzą ,że ja naprawdę potrzebuję.....Nie muszą wiedzieć o tym ,że wszystko sprzedaję. Tak jak napisałam nie wierzyłam dlatego wcześniej aby nie siać sensacji nie pisałam o tym. Ale miarka się przebrała, kiedy zobaczyłam ubranka po synku wiszące na wieszaczkach w malutkim komisie w Warszawie. Do cholery jasnej ubranka, które mogły trafić do innych mam z poza Warszawy. Do tych, które potrzebują bardziej. Przynajmniej nie myślałabym tak jak teraz. Ta” mama „ nawet mnie nie poznała. Swoją drogą nie musiała, pewnie od tylu innych dostała różne rzeczy, że nie pamięta od kogo.Co skłania człowieka do pisania bzdur , tylko po to aby naciągnąć innych . Jakimi jesteśmy ludźmi?Jeszcze raz podkreślam, nie szukam sensacji. Celowo nie podaję nika( ów) oraz imienia tej osoby. Może przeczyta ten post i zastanowi się jak bardzo krzywdzi innych. Może mała szkodliwość czynu....

ale cały czas myślę o tym, że sąsiadka , o której pisała Lea mogła dostać ode mnie dużo więcej, czy inne osoby , do których wysyłałam ubranka i inne rzeczy. Smutno mi strasznie. Najbardziej dlatego ,że większość ubranek była zupełnie nowiusieńka. Różnie to u nas bywa, jak jest więcej pieniążków to przecież same wiecie, że człowiek się nie zastanawia tylko kupuje (przynajmniej ja), aby dzidzia miała coś wspaniałego. Ja jestem takim głupolem, że dużo rzeczy dubluję , zmieniam tylko kolory .I właśnie z tego wychodzi potem...Oddam komuś innemu bo po co mojemu synkowi dwie takie same bluzy , różniące się tylko kolorem......Naprawdę strasznie się czuję. Nie potrafię nawet dokładnie tego opisać. I jak tutaj Moje Kochane wierzyć innym?Wiem,że zasiałam ziarenko niepokoju....Trudno. Ale to na tym forum nie raz znalazłam odpowiedź na pytanie, którego nawe nie zadałam itd...To tutaj.Ale jeszcze się nie poddam ( to słowa do tej .........”mamy, która tak potrzebuje” )

Będę po prostu ostrożniejsza. A z resztą mam to wszystko w nosie. Są jeszcze domy małych dzieci. Jak myślicie, tam chyba nikt nie sprzedaje tego co zostawiamy dla dzieciaczków?Lub też, może ja zacznę handlować..................( hi hi hi, końcówka mnie rozbawiła )

Sorki, że takie długaśne wyszło.

maria rosa