Gość edziecko: RybkaKatarzyna
IP: *.*
06.01.03, 08:54
Dziewczynki napewno częśc z Was będzie wiedziała o czym piszę, bo gadałyśmy o tym na czacie. Moje wyniki z testów wątrobianych są koszmarne

Kiedy poierwszy z nich wyszedł wysoki, myslałyśmy z moją panią doktór, że to pomyłka, ale kiedy drugi też był bardzo wysoki to przestało to być zabawne

Chciałabym podziękować Dorotce za fachową pomoc, za odnalezienie zrtykułów......Drotoko, bardzo mi pomogłaś, jeszcze raz dziękuję

Wszystko wskazuje na to, że to Cholestaza wątrobiana

"Tak szerokie zainteresowanie problemami cholestazy, związane jest z licznymi powikłaniami w ciąży, występującymi w przebiegu tego schorzenia.Ciąża z rozpoznaną ICP, jest ciążą o podwyższonym ryzyku, rokowanie dla płodu jest poważne. Istnieje ok. 2% ryzyko zgonu wewnątrzmacicznego. Ryzyko urodzenia martwego dziecka zwiększa się wraz z wiekiem ciąży (zbliżanie się do terminu porodu) (8). Mechanizm niekorzystnego wpływu cholestazy nie jest znany. Przypuszcza się, że wysokie stężenia kwasów żółciowych (zwłaszcza cholowego) mają działanie wazokonstrykcyjne na żyły kosmówkowe łożyska, co powoduje spadek przepływu utlenowanej krwi w płycie kosmkowej łożyska i prowadzi do zamartwicy płodu (8). Kwasy żółciowe mogą stymulować perystaltykę jelita i szybszy pasaż smółki; obecność smółki może być przyczyną skurczu żył pępowinowych (7). Te zjawiska mogą tłumaczyć nagłe zgony płodów.Niezwykle istotne jest dokładne monitorowanie stanu płodu. Niekorzystny wpływ nie jest prawdopodobnie spowodowany niewydolnością łożyska, dzieci mają zwykle prawidłową masę ciała. Niemiarodajne są wyniki badań ultrasonograficznych, profil biofizyczny, pomiary przepływów w tętnicach pępowinowych. Ważniejsza jest obserwacja ruchów płodu i analiza zapisów kardiotokograficznych (ale na tej podstawie nie można prowadzić długoterminowych rokowań co do zagrożenia płodu) (7)."Dziewczyny jestem w szoku

W tym artykule doczytałam sie jeszcze,że taką ciążę trzeba zakończyć jak najwcześniej się da, żeby zredukować wszelkie zagrozenia dla maluszka

Nie boję się leżaenia w szpitalu, nie boję się o siebie, boję się o moją kruszynkę malutką.....tak daleko już zaszlismy, to 36 tydz.Dziewczyny panikuję niesamowicie, tak bardzo się o nią boję, chciałabym coś zaradzić ale niestety nie mam na to żadnego wpływu

Teraz napewno połóżę się na patologię, boję się tylko, zeby nie było za póżno

Dziewczyny trzymajcie za Nas kciuki, pamiętajcie o Nas w swoich modlitwach. Ja wiem, ze wszystko będzie dobrze, bo tak po prostu musi być, ale ten strach.....dziewczyny ten strach jest niesamowity

Paraliżuje mnie, nie pozwala mi spać spokojnie, tak bardzo chciałabym już mieć Weronikę przy sobie, zdrową, malutką, radosną kruszynke......bądżcie z Nami, wiem, że mogę na Was liczyć.Kaśka, Jacek i Weronika.