Gość edziecko: SylwiamamaNastki,Jagody
IP: *.*
20.01.03, 22:52
hej!Dzisiaj moje starsze dziecko w postaci siedmioletniej Jagody wróciło zeszkoły bardzo rozżalone

. Z płaczem spytała się, czy napiszę jej do szkołykarteczkę, której poprosiłabym, by nie wychodziłą na przerwę na boisko zpowodu choroby - najlepiej

Cóż! By przedstawić całą historię znowu się rozpiszę...Mieszkamy w popegieerowskiej wsi w Wielkopolsce. Jagoda do szkoły dojeżdżaautobusem do sąsiedniej szkoły. Szkoła ogólnie rzecz biorąc jest biedna iniedofinansowana (głównie budynek klas młodszych), ale z takimi problemamiborykają sięniemal wszystkie instytucje. Ja sama pochodzę spod Radomia ichodziłam do bardzo dużej szkoły, więć właściwie cieszyłam się, że ta szkołaJagody taka fajna, mała, rodzinna. Na zebraniach pani Dyrektor wszystkim naTy mówi, bo niemal wszystkich uczya, lub też małżonka, jeśłi nie danąosobę. Problemy jakiekolwiek były jak dotąd jedynie w zerówce, kiedy pani zcałą klasą chodziła sobie w kolejkę do rzeźnika (?) lub na spacer zeszczeniakiem, którego sobie właśnie nabyła...(Alternatywy 4 , co?) Wszystko jednakże działo się wramach spacerów w odległości kiludziesięciu metrów od szkoły. Przyznamjednak, że takie incydenty działały na mnie bardzo i gdyby nie fakt, zenparawdę trudno byłoby posyłąć dziecko do innej szkoły być może byśmy już zniej zrezygnowali... No ale przyszła klasa pierwsza. Okazało się, że bardzoszczęśliwie "dostałą się" nam świetna, młoda, konkretna i rzeczowa pani.Naprawdęjesteśmy wszyscy z niej bardzo zadowloleni. Jagoda jest święcieprzekonana, ze pani bardzo kocha całą ich osiemnastkę

, a sama panifaktycznie pracuje niebywale. I mysłę, ze widać tego świetne efekty....pomimo tego, ze napewno nie jest jej łatwo, duzó jest dziwnych ipatologicznych rodzin, pomocy szkolnych włąściwie nie ma...Gorzej z panią od religii, bo włąsnie to ona dziś tak namieszała. Szkołąjest stara i mała. Dzieci podczas przerw właściwie nie są w stanie pomieścićsiena korytarzu - dodtad pozostawały ( w przypadku mojej Jagody) w klasie,lub wychodziły na boisko, które przy obecnej pogodzie tonie w błocie. Dodamjeszcze, ze nie zmieniają obuwia...tzn nie ma takiego obowiazku, choć znaszą panią doszlismy do porozumienia, że jest do dobrowolne. W innychklasach zupełnie nie ma o tym mowy...No i jak dotąd pani wychowawczyni pozwalał im w tej klasie na przerwyzostawać. Aż tu dzisiaj pani od religii zaszalała, nakrzyczała na nie ikazała iść na dwór... Na to dzieci, chórem że nie mogą, bo są chore...Głupie polecenia - rodzą głupie odpowiedzi

NA to pani, że na jutro każde dziecko ma mieć karteczkęod rodzica zpotwierdzeniem choroby, a jeśli nie to w przypadku zostania na przerwę wklasie, posypią się minusy z zachowania...No i moje jest takie... czy są jakieś przepisy, które nakazywały takieprzymusowe wietrzenie... Ja myśłąłam, ze przymusowe spacery to tylko wzakłądach karnych są praktykowane... Włąsciwie nie wiem co robić, bo pisząctakąkarteczkę daję sięwciągnąć w jakby nie było głupią grę i kłamstwadzieciak w ten sposób uczyć będę...Młoda w klasie zostaje, bo ogólnie nie lubi tłumu, ganiania bez celu międzydziećmi. Jest traktowana jak obca, bo stąd nie pochodzimy, trochę inaczejżyjemy niż tutejsi ludzie, nie chodzimy do Kościoła itd Zupełnie nie dziwięsię , ze chce zostać w klasie by sobie coś po tablicy porysować zkoleżankami pogadać, kwiatki podlać...Napewno stanę po jej stronie i zorganizuję pogadankę w czwartek lub piątek,bo ma być wywiadówka... Ale jutro jest ta nieszczęsna religia

Chybanapieszę tylko szanownej pani, ze wyrażem zgodę na przebywanie mojegodziecka w klasie podczas przerw lekcyjnych i biorę wszelką odpowiedzialnośćza jego ewentualne niedotlenienie

Głupia historia i tyle..., ale dla dzieciaka taka krzycząca baba to niemałystres... acha już kiedyś rozmawiałam gdzieś z panią dyrektor w kolejce napoczcie i doniosłąm wrednie że pani Olena krzyczy, ale widać efektu nieprzyniosło

niestetyNo nic to pozdrawiam i napiszcie proszęco tym sądzicie - Sylwia