Poważny kryzys małzenski - agresja u męża

IP: *.* 30.01.03, 23:24
Cześć Dziewczyny!Po dzisiejszej wizycie mojej koleżanki jestem zupełnie rozbita emocjonalnie. Chcę jej pomóc, ale nie wiem czy mam racje. Napiszcie, proszę, co Wy myślici eo tej sytuacji i co byście zrobiły.Marzena (25 lat) jest mamą 3-letniego Kacpra i od 4 lat żoną Rafała (26 lat). Ich rodzina zawsze była dla mnie wzorowa. Marzena zawsze roześmiana i optymistycznie nastawiona do życia każdemu miała coś miłego do powiedzenia. Rafał - chodząca perfekcja - nieskazitelnie czysto ubrany, pachnący, rozsądnie myślący i dbający o zapewnienie rodzinie wszelkich wygód - są w trakcie urządzania mieszkania, w którym wszystko jest dokładnie przemyślane i perfekcyjnie dobrane - żadnych błędów. Oboje bardzo kochają i dbają o Kacpra.Dzisiaj zrozpaczona Marzena wtajemniczyła mnie w "zakulisowe życie" swojej rodziny. Okazało się, że od jakiegoś czasu Rafał stał się bardzo nerwowy. Skupiało się to na Marzenie w ten sposób, że wszystko co zrobiła lub powiedziała było ostro sktytykowane przez męża. Rafał był wiecznie ze wszystkiego niezadowolony. Na początku myślała, że to zmęczenie, chwilowe gorsze samopoczucie itp. Niestety w niedługim czasie mąż zaczął obdarowywać ją epitetami typu: głupia jesteś, siedź cicho, wyślę cie do wariatkowa itd. Znosiła to bez słowa skargi, ale teraz sprawy posunęły się za daleko. Ostatnio rodzinka wracała do domu samochodem. Marzena wysiadła z dzieckiem na ręku i nie zamknęła za soba drzwi. Rozwścieczony tym faktem mąż (a było przecież czym) nakrzyczał na Marzenę, , a po wejściu do klatki dał swojej żonie z dzieckiem na ręku...... k o p n i a k a ....(no comment).Co myślicie o przypadku Rafała? Dla mnie jest to przypadek osoby, która nie umie dać sobie rady ze swoimi emocjami.Emocje przeradzają się w agresję, która znajduje ujście na innym człowieku. Na razie taka sytuacja miała miejsce raz, ale wydaje mi się, że to początek poważnych problemów i trzeba działać szybko,żeby się to dalej nie rozwijało. Ale jak działać, żeby to działanie było skuteczne? Marzena jest załamana, czuje się bardzo mocno poniżonai wie, że neidługo agresja może być skierowana na Kacperka. Myślę, że ona jest bardzo zagubiona i że się boi. Bardzo zawiodla się na mężu, którego kochala i któremu ufała. Teraz po takim potraktowaniu nie wie czy chce walczyć o swoje małżeństwo, bo nie wierzy,że może jeszcze im się ulożyć. Poza tym twierdzi, że Rafał nie da się namówić na psychologa. On uważa, że wszystko jest normalnie i nie ma z czego robić problemu, a Marzena się czepia. A wogóle, to on myśli, że jest najlepszy na świecie, tylko świat jest zly.Co robić? Ja poradziłam Marzenie, żeby wyjechała z Kacprem do rodziców bez słowa tłumaczenia, zostawiając mu tylko list ze swoją wizją przyszłości i z prośba, zeby Rafał (tez listownie) sie do tego ustosunkował - na pismie nie mozna sie pokłócić. Niestety nie jestem sama pewna czy to coś pomoże. Jakie są wasze propozycje, doświadczenia w takich sytuacjach. Proszę pomóżcie.Ania
    • Gość edziecko: mariajolanta Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 30.01.03, 23:50
      Witaj Aniu!To co napisalas jest bardzo smutne,ale i bardzo prawdziwe.Wokol nas jest tak wiele zlosci,zawisci i to wobec ludzisobie bardzo bliskich.Napisalas,ze sie bardzo kochali,amoze to tylko Twoja kolezanka kochala ina pewno jeszcz mimowszystko kocha tego samoluba.Moze Jemu potrzebna byla kobieta ktora urodzi Mu syna,zadba zeby zawsz On,Pan iWladca mial czysta koszule,obiad na czas.Nie piszesz czykolezanka pracuje? Moze uwaza Ja za "glupia"(przepraszam)kure domowa.Mysle,ze dobrze doradzilas,niech wyjedzie zdzieckiem do Rodzicow a On niech radzi sobie sam.Moze doceni jaka ma dobra zone.Czasami pozory myla.Moze juz dawno w ich malzenstwie bylozle tylko kolezanka nie chciala sie przyznac. Pozdrawiam Ciebie i Twoja kolezanke Mariola
    • Gość edziecko: Agusek Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 07:51
      Nie piszesz czy koleżanka reagowała sprzeciwem na coraz gorsze traktowanie ją przez męża. Jeśli nie to on mógł w swojej głowie uroić sobie, iż ma milczące przyzwolenie do takich działań. Sytuacja którą opisujesz jest bardzo podobna do tego, co przechodziło moje małżeństwo, ale jegi chamskim zachowaniu ja jasno dawałam znać, że nie ma prawa mnie poniżać. Że ma być moim wsparciem i przyjacielem a nie najgorszym wrogiem. Bo jest mężem i ojcem. Zawsze przepraszał, ale sytuacje się powtażały i raz mi przywalił w dziób. ot nie wytrzymał. Ala miała 2 miesiące. Spakowałam się i pojechałam do mamy. Miałam w niej oparcie. Mąż zrozumiał że tej bitwy w TEN sposób nie wygra i ... jesteśmy razem, szanujemy się i dogadujemy. BYWA kolorowo, ale nie przekroczy granicy którą postawiłam. Bo wie, że nas straci. Kłocimy i czasami wyzywamy się - a komu to się nie zdarza. Ty jesteś głupi a ty ... a ty.. taka a ty owaki i... gdzieś się zgubił główny temat, a to brudne skarpety, a to porozwalane gazety, a to siedzi przed komputerem (właśnie wylazło, że to głównie ja się czepiam ;) ). Potrafimy dochodzić do kompromisu. Wydaje mi się, że mąż twojej koleżanki granicę przekroczył już dawno i płacz tu nie pomoże. Ale to musi być jej decyzja a nie kogokolwiek innego. To ona wie, gdzie jest granica, której nie wolno mu przekroczyć. Oby szybko postawiła tę granicę. Na początek może chociaż słownie... PozdrawiamA/
      • Gość edziecko: Igulinka Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 09:21
        Przepraszam ja tylko w kwestii formalnej ... Dlaczego o problemach jakiejś osoby opowiadasz na forum publicznym? Jasne to wszystko jest anonimowo i nikt nie wie o kogo chodzi. Ale Twoja koleżanka powiedziała to TYLKO TOBIE chcąc się poradz była pewnie w ogromnym dołku. Dzięki za taką przyjaźń ... Sorry ale nie rozumiem takiego zachowania Pozdrawiam (tylko mnie nie zlinczujcie)Ania
        • Gość edziecko: Agusek Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 09:41
          Igullinka, podczepiłaś się pod mój post - ja piszę o sobie.
        • Gość edziecko: Agusek Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 09:43
          To tak tylko w kwesti formalnej. I często szukamy tu porady dla naszych bliskich, a nuż ktoś coś mądrego powie (i nie mówię tu o sobie ;)
        • Gość edziecko: niunia11 Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 10:03
          Ja myślę, że ona nie miała nic złego na myśli dzieląc się na forum problemem swojej koleżanki. Po prostu jest to rzecz, która także ją przerasta ponieważ uważała, ze małżeństwo znajomych jest małżeństwem idealnym, okazało sie ze tak nie jest. I dlatego szuka tutaj pomocy. Nie masz więc chyba racji twierdząc, ze jest złą koleżanką (ale to jest moje zdanie).
          • Gość edziecko: mimika Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 12:30
            Witam ! mam dokładnie ten sam problem, pisałam już o tym kiedyś prosząc o radę. Pomóc nie moge - bo sama potrzebuję pomocy, ale chętnie o tym porozmawiam. Może mogłabyś nas (mnie i Twoją koleżankę) jakoś skontaktować ze sobą. Pisz na adres : mimika2@wp.pl Pozdrawaim - Monika
        • Gość edziecko: 1975 Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 11:41
          Witaj Igulinko, Zabolał mnie Twój post. Chyba źle mnie oceniasz. Ja naprawdę chcę pomóc koleżance i ni eczuję, żebym ją w jakiś sposób zdradzała. Forum jest anonimowe, a imiona zmieniłam, żeby przez przypadek ktoś nie skojarzył. Piszę tu, bo nie czuję sie na siłach rozwiązać takiego problemu. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji i mam nadzieję, że nigdy nie będę. Jednak nie mogę nie zrobić nic. Jedyne co mogę w swojej bezsilności to właśnie spytać się o zdanie dziewczyn, które są mądrzejsze doświadczeniem, intuicją lub fachowo przygotowane do rozwiązywania tego typu problemów. Mimo, że problem mojej koleżankirozstroił mnie emocjonalnie, to nie pisnęłam słówka nawet mojemu mężowi(choć nie mamy przed sobą tajemnic), który zna tą rodzinę, bo wtedy dziewczyna miałaby do mnie żal. Czuję teraz, ze jestem bardziej lojalna wobec dziewczyny, niz wobec męza, dlatego tym bardziej uraziła mnie twoja krytyka.Może faktycznie nie powinnam na forum. Lecz co Twoim zdaniem powinnam zrobić? Zdusić to w sobie? Nie zrobić nic? Już sama nie wiem...pa
          • Gość edziecko: niunia11 Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 12:08
            Według mnie zrobiłaś bardzo dobrze, tym bardziej,że jak piszesz pozmieniałaś imiona bohaterów historii.Chcesz pomóc koleżance i to ci się chwali. Ja też miałam ciężką sytuację (podobną zresztą do twojej koleżanki), ale wstydziłam się do kogokolwiek zwrócić o pomoc, poza tym myślałam, że jakoś sobie z tym poradzę. Nie udało się.Teraz wychowuję sama córcię, która jest dla mnie całym światem i wiem, że może być już tylko lepiej.Myślę, że twojej kolezance wystarczy chociaż świadomość, że ktoś tez dzieli jej troski i obawy, więc tak trzymaj, bo czasami naprawdę potrzebny jest ktoś bliski, gdy jest się na skraju załamania i nie wiadomo co będzie dalej.Pozdrawiam.
    • Gość edziecko: MałgośkaR Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 10:26
      A ja powiem krótko: potrzebna jest pomoc specjalisty. Nikt nie zmienia się tak nagle bez przyczyny, może facet jest sfrustrowany, może w pracy mu nie idzie i nie chce martwić żony, a może to żona się zmieniła, a może ma kochankę(tfu, tfu, tfu) i takich przykładów może być wiele. Tak więc jeżeli rozmowa na spokojnie niczego nie rozwiąże, to powinni skorzystać z pomocy psychologa.Pozdrawiam. Gosia.
      • Gość edziecko: niunia11 Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 10:49
        Nie wiem, czy specjalista coś tutaj zmieni, agresja ma różne podłoża i jeżeli ktoś nie widzi w swoim postępowaniu niczego złego a tak jest w tym przypadku, to może być już chyba tylko gorzej.
    • Gość edziecko: niunia11 Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 10:46
      Opowiem ci (wam)swoją historię. Obecnie czekam na sprawę w sądzie, która jest finałem czegoś co zaczeło się podobnie jak u twojej koleżanki. Zaczęło się gdy zaszłam w ciążę.Początkowo były to "tylko" docinki w stylu głupia jesteś, kretynka, itp. Z biegiem czasu przybierały coraz ostrzejsze formy, im małżonek był bardziej pod wpływem alkoholu, tym było ich więcej tego typu: k..., p..., dzi...(myślę, że potraficie sobie resztę dopowiedzieć). Nie przeszkadzało absolutnie mężowi, że jestem w ciąży i w zwiazku z tym powinien chyba trochę inaczej postępować. Muszę tutaj nadmienić, że początek naszego małzeństwa był naprawdę dobry, zaczęliśmy się czegoś w życiu dorabiać i to już na samym starcie, ale później było coraz gorzej. Problemy tak na dobre zaczęły się właśnie gdy zaszłam w ciążę (jak gdyby męża przy tym nie było-przyp. autorki). W tej właśnie "przyjemnej" atmosferze upłynęła mi cała ciąża. Gdy dziecko przyszło na świat sytuacja się jeszcze pogorszyła, przybyło przecież obowiązków, które praktycznie spadły tylko na mnie ponieważ małżonek ograniczał się do tego, że po prostu "był". Pierwsze święta z niunią (Wielkanoc-mała urodziła się w marcu)i pierwsza naprawdę wielka awantura (na pół osiedla), podczas której naprawdę obawiałam się o siebie i dziecko, ponieważ tatuś zaczął rzucać przedmiotami po mieszkaniu(przedmiotem tym było dziecinne łóżeczko, z którego zdążyłam wyjąć dziecko). Później tłumaczył się, że nic nie pamięta(pomroczność jasna chyba to się nazywa). Jeszcze jedna taka awantura zdarzyła się jak niunia miała 4 miesiące i to już przelało czarę. Moja agresja znalazła wtedy ujście - autentycznie pobiłam wtedy męża (naprawdę), wykorzystałam po prostu sytuację, że był tak pijany, iż ledwo trzymał się na nogach, inaczej nie miałabym żadnych szans(jestem drobnej postury a on ma 184 cm). Do czego teraz zmierzam. Okazało się, że mój małżonek ma kochankę!!!!!!! Cokolwiek więc bym nie zrobiła, i tak byłoby źle. Mieszkają teraz razem, ale i tam zaczyna się źle dziać i coraz częściej mam telefony od męża czy gdyby chciał wrócić, to mu na to pozwolę. Nigdy w życiu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!To co przeszłam z dzieckiem w tak krótkim okresie czasu, tyle upokorzeń i obelg jest nie do zapomnienia. Poza tym jaką mam pewność, że się nie powtórzy taka sytuacja????????? Żadnej. Nie ukrywam, że jest mi ciężko ponieważ był w moim życiu jedynym mężczyznom i nie wyobrażałam sobie, że możemy się rozstać, ale trudno, nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki(chyba wiecie co mam na myśli)Więc jedyna co mogę poradzić, to mocno się trzymać i myśleć przede wszystkim o dziecku. Jeżeli on zaczyna kopać matkę swojego dziecka, to wkrótce będzie kopał również dziecko a chyba nie o to w tym wszystkim chodzi.Może ten list jest trochę chaotyczny, ale ciężko tak w kilku zdaniach opowiedzieć jakieś dwa lata życia.Pozdrawiam.
      • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 12:54
        Niunia, Naprawde ci współczuje.Może jestem nienormalna chociaz tak naprawde to mysle ze po prost jestem furiatka ;) dlatego sadze ze nie kazda historia musi sie skonczyc tak jak twoja. Dostalam 10 lat temu od meza i to nie bynajmniej jako ofiara- z calym rozmyslem sprowokowalam go do tego ;) a ze jezyk mam niczego sobie- to uwierz mi przyszlo mi to z latwoscia tym bardziej ze i on w goracej wodzie kapany... do tego klniemy na siebie niezgorzej... no teraz to juz dzieci sa duze i my tez starsi ;) ale bywalo jak w rynsztoku.Moj maz ma stresujaca prace. Ja nauczylam sie lagodzic jego wybuchy (kiedys odpowiadalam oko za oko i lecialy talerze) bo wiem ze on sie fatalnie czuje po takim wyladowaniu ze o mnie nie wspomne ;)Ale do czego zmierzam. Jestem za kontaktem ze specjalista- ale przede wszystkim za rozmowa. Musze ci powiedziec ze moj maz tez dlugi czas uwazal ze jest OK (nie z biciem oczywista bo bicie przezyl duzo bardziej niz ja- ja mialam wtedy krwawa piane na pysku :lol: i niewiele co czulam...) bo on przeciez wraca do domu spiety i dom jest miejscem gdzie mozna sie rozladowac. Dopiero nasze krotkotrwale rozstanie uswiadomilo mu ze OK nie jest i ze w domu owszem mozna sie rozladowac ale na Boga nie w ten sposob ;) Niech twoja przyjaciolka wyjedzie faktycznie, ale niech mu zostawi list jesli dogadac na zywo sie nie moga. My sie z mezem klocimy SMSami bo oboje jestesmy nadal wsciekle zwierzaki i nieumyta szklanka potrafi urosnac do 3 wojny swiatowej. Moze facet naprawde ma teraz klopoty i zwyczajnie "sie zapomnial"? Moze twoja przyjaciolka nie jest tak bezwolna ofiara jak ja opisalas tylko charakterkiem przypomina mnie i wykopala topor wojenny (no chociaz ja to bym tego kopa oddala raczej.....) Moye gosc sie teray wewnetrynie skreca ye wstzdu i tryeba mu trosyku pomoc pryeprosic?My jestesmy furiaci ale tez kochamy sie jak furiaci i bez tego w zyciu nie wsiadlabzm w samochod abz przejechac 1000 km bo wariowalam z tesknoty. A ten jeden raz przemocy fizycznej faktycznie sie nigdy nie powtorzyl- chociaz wymagalo to pracy z obu stron.....
        • Gość edziecko: niunia11 Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 13:13
          Piszesz, że była to praca obu stron, bo widzisz, obie strony tego chciały, w moim małżeństwie chciałam tylko ja, ale się nie udało. Cokolwiek bym nie zrobiła i tak było źle, bo mąż i tak zamierzał zostawić mnie i dziecko, na rozmowy nie miał ochoty, bo jak twierdził: on nie ma oczym rozmawiać. Do czego zmierzam, można zapomnieć, można wybaczyć ale nie za wszelką cenę a już nie na pewno za cenę bezgranicznego poniżenia i upokorzenia. Miłość do drugiego człowieka to naprawdę nie wszystko.Może u ciebie było tak, że jednak mogliście z mężem dojść do porozumienia, u mnie było to po prostu ze zrozumiałych względów niemożliwe. Była już po prostu moja następczyni.Żałuję tego co się stało, ponieważ moje dziecko będzie sie wychowywało bez ojca, ale czasami trzeba wybrać mniejsze zło i mam nadzieję, że mnie się to uda.
          • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 13:59
            niuniu11 pisze po prostu ze u twojego meza przybralo to skrajna forme przeciez piszesz ze byl po alkoholu.Zgadzam sie z toba w kazdym slowie pisze po prostu ze niewatpliwie ostrzejsze wyroki ferujesz ty- po przejsciu piekla niz ja po malutkim piekielku i to w dodatku wzajemnym
          • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 14:12
            niuniu11 pisze po prostu ze u twojego meza przybralo to skrajna forme przeciez piszesz ze byl po alkoholu.Zgadzam sie z toba w kazdym slowie pisze po prostu ze niewatpliwie ostrzejsze wyroki ferujesz ty- po przejsciu piekla niz ja po malutkim piekielku i to w dodatku wzajemnym
            • Gość edziecko: niunia11 Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 14:40
              Gosiu Wiecznie MłodaPozostaje mi tylko zazdrościć ci, że potrafiłaś dogadać sie ze swoim mężem, mnie nie było to dane, ale życie toczy się dalej i moze jeszcze kiedyś jakoś i mnie się ono ułoży. Jedno wiem na pewno, nigdy nie pozwolę mężowi do nas wrócić.I nie chodzi tu o jakąś urażoną dumę, ambicję itp. bzdury, bo jest powiedzenie, że człowiek nie sznurek - wszystko wytrzyma. Ale chodzi o obawę o życie, które może zostać nam odebrane w jakimś amoku lub które my komuś odbierzemy i taka byłaby szansa u mnie i tego chcę uniknąć.
            • Gość edziecko: niunia11 Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 14:46
              Gosiu Wiecznie MłodaPozostaje mi tylko zazdrościć ci, że potrafiłaś dogadać sie ze swoim mężem, mnie nie było to dane, ale życie toczy się dalej i moze jeszcze kiedyś jakoś i mnie się ono ułoży. Jedno wiem na pewno, nigdy nie pozwolę mężowi do nas wrócić.I nie chodzi tu o jakąś urażoną dumę, ambicję itp. bzdury, bo jest powiedzenie, że człowiek nie sznurek - wszystko wytrzyma. Ale chodzi o obawę o życie, które może zostać nam odebrane w jakimś amoku lub które my komuś odbierzemy i taka byłaby szansa u mnie i tego chcę uniknąć.
    • Gość edziecko: Katarzyna_K. Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 14:01
      Zgadzam sie z innymi dziewczynami co do tego, że Twoja koleżanka powinna wyjechać do rodziców jeśli ma taką możliwość. Najważniejsze to postawic granice, facet musi je znac, a nie jeżdzic po żonie jak po łysym koniu. Z tego co piszesz to wynika, że Twoja koleżanka za duzo mu pozwoliła, on nie ma do niej za grosz szacunku. Wyjazd do matki wcale nie ma oznaczac końca małżeństwa, z tego co piszesz to ciągle nie jest za późno na dogadanie się, choś myślę, że specjalista by się przydał. Z drugiej strony Twoja koleżanka powinna się wziąźć za siebie, nie wiem jaka oczywiscie jest jej sytuacja życiowa, ale wydaje mi się, że skoro pozwalała sie obrażać przez męża, to nie ma najwyższego poczucia własnej wartości. Spróbuj może z nią, oczywiście w miare możliwości wyjść do kina, do fryzjera, aby poczuła się kobietą a nie tylko matką i żoną. I najważniejsze, w razie dalszych nieszęść niech sie usamodzielni, niech nie będzie od niego zależna (jeśli oczywiście jest). Życze powodzenia! KaśkaPs.Jesteś dobrą koleżanką i nie wierz w negatywne opinie co do tego
      • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 15:13
        Niuniu11, Odnosze wrazenie ze ty odnosisz wrazenie ;) ze musisz mi sie z tczegos tlumaczyc. Jestem pewna ze gdyby moj facet po pijaku mnie tlukl i rzucal sprzetami ucieklabym jak ty, wiec naprawde nie masz z czego sie tlumaczyc ;)))Pisze po prostu z pozycji mniej dramatycznej i uwazam sad ze jak raz facet uderzy to bedzie bil za gleboko niesprawiedliwy dla wiekszosci facetow, bo oznacza to ze jak raz baba nabluzga mezowi to zawsze bedzie bluzgac a ja sie naprawde staram :lol: a zapewne domyslasz sie ze slowa czasami rania mocniej niz niejeden policzek.Wcale nie jestem przekonana ze przyjaciolka 1975 ma niskie poczucie wlasnej wartosci ;) a juz na pewno twierdzenie ze fryzjer je podniesie jest dla mnie rozczulajace. W ogole kocham takie teksty- mam depresje- to idz do fryzjera i na plotki ;) to jest co najwyzej chwilowe odsuniecie problemu a nie jego rozwiazanie ;)
        • Gość edziecko: niunia11 Re: Poważny kryzys małzenski - agresja u męża IP: *.* 31.01.03, 15:51
          Gosiu Wiecznie MłodaNaprawdę z niczego ci się nie tłumaczę, po prostu mówię jak było w moim przypadku, bo nareszcie mogę się gdzieś wygadać tak do końca, bez owijania i zatajania niektórych faktów(ze wstydu).Pozdrowienia, dla męża też.
Pełna wersja