Gość edziecko: Kicia
IP: *.*
09.02.03, 00:23
Niania mojego synka mnie zawiodła. Do tej pory uważałam ją za osobę "moralne czystą" i miałam do niej spore zaufanie choć znamy się od początku października ub. r. Do piątku. Kiedy byłyśmy w domu razem usypiałam Tymka i kiedy weszłam niespodziewania do kuchni zobaczyłam nianię jak majstruje przy miom koszyczku z kosmetykami. Widziałam odkręcony fluid, jednak nie patrząc jej na ręce zapytałam, czy oglądała kosmetyki. I na to niestety usłyszałam: "Ja tylko chwałam kredkę, która leżała na stole" Jeszcze nie zapaliła mi się lampka, to chyba wrodzona naiwność. I wiecie co się okazało jak zabrałam się do robienia makijażu następnego dnia? Że z dwóch pojemników z fluidem wcięło znaczącą część zawartości.Nie mogę zrozumieć co skłoniło kobietę, którą uważałam naprawdę za uczciwą żeby postąpić w tak małostkowy sposób. Z drugiej zaś bezczelny, bo tego nie dało się nie zauważyć.Czuję się podle, że ktoś, kto miał świadomość zaufania jakim go obdarzyliśmy może tak się wygłupić. Jedno jest pewne, muszę z nią porozmawiać w poniedziałek. Nie jestem pewna jaką strategię przyjąć. Nie chcę jej oczywiście oskarżać tylko poprosić o wyjaśnienie moich obserwacji. To jedna z koncepcji. Nie znoszę takich sytuacji i jestem na nią wściekła, że myślę o tym w sobotę w nocy.Zal, rozczarownie, a przy okazji myśli, czy zaufanie jakim ją darzę w opiece nad Tymkiem też może jest na wyrost? Czy jest w stosunku do niego uczciwa? Jest mi przykro. To chyba najpełniej oddaje to co czuję.Pozdrawiam ponuro,Anita