A może jest tu ktoś?

17.12.06, 14:45
Ktoś kto jest osobą (rodziną) wierzącą, przygotowującą się do Świąt nie od
kuchni,a od strony duchowej. Nie wiem kim jesteście,ale ja żyję wśród takich
właśnie osób, które cieszą się duchowo ze zbliżających Świąt. Dla mnie
pójście do kościoła, msza to przeżycie, a nie odhaczenie. I, uwierzcie, bo
sądzę,że zasypiecie mnie lawiną sarkazmów (na pewno część z Was), jestem
normalnym człowiekiem, mam męża, dziecko, nie zaliczam się do dewotek, fanek
Radia Maryja, jestem przeciwniczką tego rodzaju praktyk. Przed Świętami
trzeba zrobić porządek, ale wewnętrzny, choć i ten w domu też jest potrzebny
bo doda świątecznego nastroju. Pozdrawiam.
    • malwisienia Re: A może jest tu ktoś? 17.12.06, 15:31
      ja akurat jestem osobą niewierzącą i świąt nie obchodzę, ale wolę takie właśnie
      osoby, które mają podejście duchowe do wiary; nie jak większość w naszym kraju
      rytualnych katolików wyprawiających na pokaz lub dlatego, że tak wypada wszelkie
      święta śluby komunie itp aż kapie hipokryzją
      • dlania Re: A może jest tu ktoś? 17.12.06, 15:42
        Chciałabym mieć choc troche Twojej wiary, Sylkliko, naprawdę chciałabym. Dla
        mnie świeta to jest czas miły, bo spedzany rodzinnie,a le na duchowe przeżycia
        juz od lat sie zdobyc nie mogę. I nawet juz sie nie staram. Za dużo widze
        sprzeczności miedzy tym, w co wierzę, a realnym życiem Kościoła. Nie potrafie
        tego pogodzic, dlatego nie chodze do Kościoła, nie oczekuje na nadejście
        odkupiciela, a modle sie, kiedy porzrebuję, a nie akurat w świeta. Chciałabym,
        żeby sie to kieduyś zmieniło.
    • zona_mi Re: A może jest tu ktoś? 17.12.06, 15:44
      W moim otoczeniu nie ma chyba zbyt wielu osób o takim nastawieniu do
      przygotowań i oczekiwania, pewnie większość skupia się na trzepaniu dywanów i
      zakupach, ale w moim domu staram się zwrócić właśnie na to uwagę. Porządki w
      duszy smile
      Z drugiej strony - przygotowania fizyczne są bardziej widoczne, nie wiemy co
      siedzi w środku sąsiadów - może i oni stawiają wyżej duchowy aspekt świąt, a
      nie tylko szorują i kupują smile
    • sylklika Re: A może jest tu ktoś? 17.12.06, 16:03
      Nie patrzę tak bardzo krytycznie na Kościół sam w sobie, jest on instytucją. A
      instytucje mają to do siebie że są niedoskonałe, bo są ludzkie, takie jak i my.
      Ja w mojej wierze szukam Jezusa, Boga. Klękam co wieczór z moją dwuletnią córką
      i mężem i słucham jak Kingunia mówi całe "Aniele Boży", sama, nie uczona, tylko
      modliliśmy się z nią od początku, nawet jak była w moim łonie. W większości
      jesteśmy tu matkami, tak jak i Maryja, która powiła swego Syna. Nie chodzi o
      to, by być świętmi, ale jednak starać się jak najwięcej dobra w sobie nosić.
      Też czasem jestem padnięta i nie chce mi się iść do kościoła, też czasem
      drażni mnie ksiądz, ale jest to godzina, gdy jestem tam tylko z moimi myślami,
      z moim ja. Nie myślę o pracy na cały etat, o prowadzeniu domu, o tych
      wszystkich doczesnościach. Jestem pewna że nasze życie nie kończy się na
      ustaniu pracy serca. Później na pewno jest inny, lepszy, wieczny świat. Nie
      chciałabym wtedy żałować, że życie przeżyłam sprzątając i marudząc nt Świąt,
      nie widząc ich cudu. Pozdrawiam.
    • sceptyczna1 Re: A może jest tu ktoś? 17.12.06, 22:01
      To bardzo piękne co napisałaś o przygotowaniach do świąt. Możesz napisać coś
      wiecej na temat tego jak wygląda Wigilia i Święta w Twoim domu? Jesteście sami
      czy w szerszym gronie, czytacie Pismo Święte, śpiewacie kolędy, idziecie po
      wigilii na długi spacer itp?
      • sylklika Re: A może jest tu ktoś? 18.12.06, 22:13
        Nie chcę idealizować, bo oprócz świątecznej sielanki są też kłótnie i
        konflikty, ale wbrew wszystkiemu Święta mają czar i tą swoją moc wybaczania,
        zrozumienia. Idziemy do lasu (choć choinka już stoi w pokoju), ale tak
        symbolicznie, w ramach spaceru po jakąś chociażby gałązkę. Tak z nami chodził
        mój tata, tak ja teraz chodzę z moją rodziną. Dla mego męża to "nowość",bo on
        wcześniej też tylko jadł w święta i oglądał tv i marzył by się z chaty wyrwać.
        Potem staramy się by w dniu wigilii było w miarę spokojnie, cicho, jest nas
        dużo, gdyż przyjeżdżają moje siostry z rodzinami. Dlatego właśnie dzielimy się
        robotą by była owocna, przyjemna i by w tym całym zamieszaniu się nie pokłócić,
        bo jaka wigilia taki cały roksmile. Dużo by było do opisywania. Potem jest
        nakrywanie stołu, czytanie urywku z Pisma Świętego, zaśpiewanie kolędy (choć
        głosem to nikogo w rodzinie bozia nie obdarzyłasmile) itd itd aż do Pasterki. Ja
        po raz pierwszy od dwóch lat pójdę, bo córcia wreszcie nocki przesypia i mogę
        zostawić ją z mężem. Już nie mogę się doczekać... Pomimo,że wszyscy jesteśmy
        zmęczeni pracą( jedna siostra jest lekarzem-pracuje w dużej Klinice, druga
        tłumaczem języka francuskiego, trzecia upośledzona pracuje w Warsztatach
        Terapii Zajęciowej, ja z wykształcenia plastyk, terapeuta jestem kierownikiem
        państwowej placówki), dojazdami do niej ,problemami finansowymi w jakimś tam
        stopniu, te dni przeżywamy z godnością, spokojem , Bogiem, radością ciesząc się
        tak najzwyczajniej po ludzku z Nowonarodzonego...
        I tego też Wam życzę.
        • elag3 Re: A może jest tu ktoś? 19.12.06, 10:36
          Super. Napisałam w wątku o tym dlaczego nie lubię świąt - bo właśnie tego
          wszystkiego o czym napisałaś brakuje i w domu moich rodziców i u teściowej. Ja
          podobnie jak dziewczyny do kościoła nie chodzę zbyt często, głównie z powodu
          rozpolitykowania proboszcza ale jak napisałaś jest to tylko instytucja.
          Zastanawiam się ilu rodziców mówi swoim dzieciom o co tak naprawdę chodzi w
          świętach i ilu z nich mówi o Jezusku a ilu tylko o prezentach i Mikołaju. Mój
          synek ma 16miesięcy i na razie nie rozumie zbyt wiele ale już za rok myślę że
          będziemy mogli razem przeżywać cud Narodzenia Pańskiego.
          ps
          Dla ciekawskich - ojca Rydzyka nie trawię.
          • zojkaojka Re: A może jest tu ktoś? 19.12.06, 10:57
            Swięta w moim domu wyglądają prawie tak samo jak u ciebie , sylkliko smile Tylko
            jeszcze wyprawa po choinkę do lasu , dziadka z wnukami. Legalną choinkę
            zaznaczam! Pod linią wysokiego napięcia w lesie , za opłatą można wybrać i
            wyciąć choinkę. Nasza ma zawsze ok 4 metry smile.Co do wiary , to przeżywam jej
            kryzys i bardzo tęsknię za tą radosną, ufną, jak z dzieciństwa. Wiara jest
            Łaską. A co do świętości , to wszyscy jesteśmy do niej powołani.
    • bri Re: A może jest tu ktoś? 19.12.06, 10:45
      To cudownie, że lubisz się pochwalić łaską wiarą jaka na Ciebie spłynęła wink
      • zona_mi Re: A może jest tu ktoś? 19.12.06, 10:55
        bri napisała:

        > pochwalić łaską

        Może podzielić?
        • bri Re: A może jest tu ktoś? 19.12.06, 11:54
          Nie poczułam się obdzielona ("I uwierzcie...") wink
    • nisar Re: A może jest tu ktoś? 19.12.06, 11:28
      Cóż, dla mnie wiara od dawna nie mieści w sobie żadnych "dosłowności". Stąd nie
      przeżywam żadnych szczególnych dni w szczególny sposób jeśli chodzi o wiarę.
      Wręcz śmieszy mnie słuchanie o tym, że dzisiaj to się Pan Jezus narodził, a
      teraz to robił to a potem tamto. Nie ma to nic wspólnego z moją wiarą.

      Święta to dla mnie szczególny czas jeśli chodzi o przeżycie duchowe w sensie
      czasu powolnego smakowania i rozkoszowania się rodzinnym ciepłem i miłością,
      która jest w moim domu obecna na codzień, ale nie zawsze jest czas na to
      napawanie się sobą wzajemnie.
    • mathiola Re: A może jest tu ktoś? 19.12.06, 19:05
      A ja mam w ogóle problem z odnalezieniem swojej wiary... ale w jakis sposób
      duchowo jednak się przygotowuję. Dużo przemyśleń we mnie ostatnio.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja