Gość edziecko: Rosa*
IP: *.*
10.02.03, 23:48
HejZastanawiałam się ,czy nie pchnąc posta na Samodzielną, ale temat jest dość ogólny, więc niech będzie.Krótko-jestem mężatką, ale nie do końca (tzn. dobre pół roku temu postawiłam krzyżyk na małzeństwie), tym niemniej w obecnej sytuacji rozwód nie jest mi na rękę. Na rękę natomiast jest mi w miarę bezkonfliktowe życie pod jednym dachem, co udaje mi sie osiągać metodą odpuszczania sobie i ignorowania zaczepek.Miesiąc temu mój mąż wyinstalował mi Outlooka i Internet EX., ponieważ stwierdzil, że przyszedł zbyt wysoki rachunek (fakt, wyklikałam 200zł, bo miałam modem). Zrobił to partacko i cały system operacyjny poszedł w eter. W eter poszła też cała moja korespondencja (kilkaset mejli) z ubieglego roku, a skrzynka adresowa przepadla (tez ją wyinstalował). dodam, ze komputer, a także oprogramowanie, był moją własnoscią. Wezwałam więc informatyka, musialam instalować nowego windowsa i odtwarzać wszystko od poczatku. Wtedy mąz założył mi hasło na internet explorera. Po kilku dniach udało mi się wyprosić (tak!!!) dostęp do Outlooka, więc mogłam ściągac przynajmniej pocztę. w tym samym czasie dostałam pracę, która wymagała siedzenia na necie. Ponieważ nie stac mnie na opłacanie stałego łącza, moja rodzina zaproponowała mi sfinansowanie podłączenia i abonamentu pod warunkiem, ze mój mąz nie będzie miał dostępu do komputera. I teraz tak: Codziennie mam awantury, że mąż nie zamierza odmawiać sobie siedzenia na necie (oczywiście proponowałam mu pokrycie połowy abonamentu i korzystanie z sieci do woli, ale nie chce się zgodzić), że moja rodzina niepotrzebnie się wtrąca (owszem, ale nie miałam wyjścia. Mąz nie chcial placić za stałe łącze, nie chciał udostepnić mi hasła i żądał, zebym albo zrezygnowała z internetu, albo korzystała z kawiarni netowych, co wykańczało mnie finansowo). Poza tym Jego obiekcje typu "Twoja rodzina szkodzi naszemu małzeństwu" spływają po mnie jak po kaczce, bo w moim odczuciu nie ma już małżeństwa, natomiast moze być święty spokój, którego serdecznie pragnę. Nie wiem, co robić. Odpuścić i pozwolic mu na siedzenie na internecie (ale wtedy będe nie w porządku w stosunku do mojej ciotki- sponsorki) czy dalej walczyć i- Matko Boska, jakie to małostkowe- zakładać hasło na net? Cała ta sprawa mnie zniesmacza i zapewniam, że nigdy nie przyszłoby mi do głowy odmawiać komuś dostępu do komputera, ale mój maz zachowal sie w tak podły spodób, i był w tej podłości tak konsekwentny, że niemoralnym byłoby puszczenie teraz wszystkiego w niepamięć. Dodam, że uregulowałam rachunek, ktory wywołał całą sprawę, bo chciałam być uczciwa wwobec niego. dodam tez, że nie usłyszałam słowa "przepraszam". Aha, mąż jeszcze grozi,że A) rozwali stałe łacze, jeśli nie pozwolę mu z niego korzystac i nie zrobię awantury rodzinie (za co?!) B) (uwaga, kuriozum!) odłaczy telewizor, bo to on płaci abonament... Prosze Was o rade i = błagam- nie mówcie, żeby spakowac mu walizki i wystawić za drzwi, bo tego akurat nie mogę zrobić. Co byście zrobiły w tej sytuacji, żeby położyć kres tym wykańczającym awanturom?zestresowana Rosa