Dlaczego on się tak broni?????

IP: *.* 12.02.03, 15:17
Na początek po krótce wyjaśnię naszą cytuację finansowo rodzinną.Ja, on, siedem lat stażu (bez zalegalizowania), dzidziuś sztuk jeden, psy sztuk dwa.On: zero studiów i języków, praca na etacie (ok 1700zł), zero pasji i w zwiazku z tym zajęć "pozalekcyjnych".Ja: zero studiów, języki dwa średnio, zasiłek wychowawczy jeszcze przez półtora roku plus dorabianie w związku z wielka pasją (psami) czyli razem jakieś 1200zł plus oczywiście prowadzenie domu i dzidzi.My razem: mieszkanie u mojej mamy, stałe opłaty (ok 1500zł), samochód w kredycie, wykorzystane limity kredytowe przy wszystkich kontach, no bajka luksusowa po prostu!Ktoś by powiedział no życie jak w madrycie za prawie trzy koła miesięcznie! Ale niestety tak nie jest! Oszczędzamy na czym sie da. Pasztetowa to u nas norma a wiekszosć produktów spozywczych i chemicznych nosi markę Leader Price (to taki najtańszy chłam z Geant"a dla niezorientowanych). Nie chodzimy do pubów, kina; nie wyjeżdzamy na wakacje; ciuchy kupujemy właściwie tylko dla małej bo wyrasta. A i tak ciagle brakuje nam kasy. Chata się sypie, najnowszy sprzet to lodówka kupiona 5 lat temu.I teraz dojde do sedna sprawy. Mianowicie pojawiła się realna szansa czasowego wyjazdu za granicę. Wszystko na legalu z pozwoleniem na pracę. Pierwsza rzecz jaka mi wpadła do głowy to wysłać jego! Postanowiłam delikatnie mojego pana wysondować i rozpoczać zachęcanie. I TU NASTĄPIŁ SZOK!!! Moje "kochanie" ani mysli o poprawie naszej sytuacji życiowo finansowej!!! No po prostu ręce i majty mi opadły.Oto jego tłumaczenie: mam tutaj pracę, jestem ubezpieczony, mamy duże służbowe auto, za rok może mi sie polepszy tylko ta moja durna firma musi przeprowadzić reforme polityki srzedażowej a w ogóle to usimy zacisnąć pasa i czemu ja sobie pracy nie zanajdę i to nie może być tak, że jedziemy tylko na jego dupie...czyli zjechanie z tematu totalne!Wiec mu tłumaczę: a co ciebie tak tu trzyma? Masz chłopie trzy dychy na karku, nie skończyłeś studiów, nie znasz zadnego języka! Oki, masz teraz dobrą (powiedzmy)pracę ale z zablokowaną ścieżką awansu. Ile czasu możesz jeszcze byc przedstawicielem handlowym? Nawet jakby tobie firma dała 100% więcej wypłaty to i tak się w tym życiu własnego mieszkania nie dorobimy! A wyjezdżajac tam korzystasz w dwójnasób bo nie dośc, że pracujesz to mimochodem uczysz się języka (bo jest to wyjazd ze szkołą językową). I wiecie co? Najbardziej mnie boli, że on nie potrafi wyciągnąć wniosków z moich własnych błędów! Otóż mi sie przydażyła podobna sytuacja. Parę ładnych lat temu dostałam swietną pracę w wielkim koncernie. Wtedy myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi. Fura, komóra, full socjal plus taka wypłata, że chciałabym i dziś tyle zarabiać. Tyle, że tam też nie było mozliwości awansu. Mozna było być albo...nie być przedstawicielem handlowym. I gdzieś po dwóch latach pracy dostałam propozycje wyjazdu do pracy na stakach wycieczkowych w Stanach. Rozwazałam, rozważałam i nie pojechałam bo jak to tak? Ja, pani poważny przedtawiciel jeszcze poważniejszej firmy?! No gdzie tam! Ja sobie w Polsce zawsze poradzę! I co sie okazało? Po zmianie zarządu firma pozbyła sie wszystkich starych stażem pracowników czyli mnie przy okazji. Próbowałam wtedy w wielu innych firmach ale to już nie było to. Albo na własna działalnośc albo za połowe mniejszą kasę, albo z własnym samochodem.... I do dziś żałuję swojej decyzji!!!A jemu po prostu nie wiem o co chodzi! Ile jest przecież rodzin, które tak zyją! Ile jest marynrzy w moim mieście, którzy własne zony i dzieci widują dwa razy w roku! Jestem teraz w takim stanie psychicznym, ze zastanawiam czy czasami samej nie pojechać. Tylko, że...no właśnie! Co będzie z niunią. Ona ma dopiero dwa latka. Przecież jak ja pojade to on i tak sie nie zwolni z pracy, żeby się nią zajmować! A dziecko musi mieć chociaż jednego rodzica! Pewnie powiecie "a żłobek?" Wszystko fajnie, tylko mój pan wraca z pracy o 21.00! Nawet gdybym ją chciała zostawić z dziadkami to jest to niewykonalne bo wszyscy pracują! A do tego jeszcze dochodzą psy z którymi trzeba chodzic na szkolenia, jeździć na wystawy i po prostu mieć czas i serce dla nich, żeby czasami pomogły nam wyjść z finansowych tarapatów.A ja mam takie plany na przyszłość! Chciałabym rozwnąć moją działalność, doprowadzic do tego, żebysmy mogli razem to wszystko prowadzić. Ale niestety blokuje nas brak kasy. Nawet to, że nie mamy ślubu też wynika z pobudek finansowych.Tak sobie tez myśle - a może kieruje nim czyste lenistwo? Tu ma uprane, posprzątane, w pracy zasiedziały więc tez nie ma sie o co martwić. Ma słowem jak bąk w kobylej dupie wiec po co to wszystko zmieniać?I tylko mnie drażni, jak mówi "jaki kochanie byś chciała samochód jak wygramy w totka? A ja nie chcę żadnego samochodzu! Ja chcę po prostu spłacic ten co mamy!Ta nasza wojna o wyjazd toczy sie juz od trzech tygodni, czyli od momentu, kiedy wyjechał mój brat. Ja juz nie wiem jakich argumentów mam uzywać by go w końcu przekonać! A czasu zostało niewiele bo za rok przecież wstepujemy do uni i wtedy o pracę nie bedzie tak łatwo!Może odezwie sie któraś z was, której druga połowa pracuje za granicą.Moze ktoś by mi poradził co ja mam zrobic, jak z nim rozmawiać.ZdołowanaSV
    • Gość edziecko: mikawi Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 12.02.03, 15:58
      może nie chce się rozstawać? może boi się że wyjazd i rozłąka popsuje coś w Waszym związku? może lepiej skromniej ale razem, niż w zapędzeniu za kasą nie miec po co wracać z tej zagranicy? to oczywiście skrajność, są związki, które dobrze sobie radzą z oddaleniem, ale może twój facet boi się właśnie tego?
    • Gość edziecko: Edyś Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 12.02.03, 16:05
      No cóż nie zazdroszę Ci tej sytuacji i prawdę mówiąc nie bardzo potrafię pomóc :(. Mój mąż dużo pracuje za granicą nie ma go czasem 2 a czasem 3 tygodnie w miesiącu potem tydzień jest i potem znowu jedzie na 3-4 tygodnie. A ja mieszkam 120 km od rodziny mam córeczkę którą bardzo kochamy i litery przed nazwiskiem choć to teraz bez znaczenia, bo siedzę w domu z małą. Zawsze powtarzamy sobie ( zwłaszcza wtedy gdy kolejny raz w miesiącu pakuję jego walizkę), że jest to cena mojego siedzenia w domu. To dzięki kasie z delegacji i jego dobrej pensji mamy własne mieszkanie samochód ( choć kupione na kredyty). On pracuje po to, aby naszą malą nie zajmowała się obca baba, aby nikt obcy nie chodził po naszym domu ( nie pił z naszego kubeczka nie jadł z talerzyka itp.)Szczerze mówiąc nie bardzo twojego mężczyzę rozumiem jest taka szansa... tym bardziej, że mieszkacie z twoimi rodzicami i ty napewno dałabyś sobie radę bez niego. Muszę jeszcze dopisać, że Ci co żyja na odległość wcale się nie kłócą, (bo nie mają kiedy) :lol: a my jesteśmy ze soba naprawdę szczęsliwi i choć nie lubimy rostań to cieszymy się z tego, że nie chodzimy głodni, bosi a mała ma fajne zabawki i ciuszki tym bardzie, że nikt nam nie pomógł finansowo. (Moi rodzice dali nam 2 lata temu 4000 zł na szafę a teściowie 8000 zł na wykończenie łazienki, ale to już inna historia).Pozdrawiam Cię i życzę wytrwałości może się uda odelegować niemęża :hello:
      • Gość edziecko: w Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 12.02.03, 16:41
        Ja zyje w miejscu, gdzie wielu takich panow przyjechalo tylko po to zeby zarobic na mieszkanie, splate dlugow itd. I mowiac szczerze swojego chlopa bym nigdy nie wyslala, bo zbyt duzo sie tych malzenstw rozpadlo po cichu, bo przeciez na odleglosc nie mozna sie klocic.:hello:
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 12.02.03, 16:44
      Nie wiem...po prostu nie wiem. Jedyne wytłumacznie jakie mi przychodzi do głowy to - są tacy ludzie i już. Mamy za granicą pełno rodziny. Gdyby mój mąż tylko stęknął coś, że chce pojechać, natychmiast wszystko by załatwili. Ale...nie chce. Obydwoje nie chcemy. Nie wyobrażamy sobie rozłąki. Za nic na świecie. Wolimy klepać biedę, ale razem. Gdzieś podświadomie czujemy, że rozłąka przemieniłaby się w rozstanie...Są ludzie silni, silniejsi od wszystkich. Tacy dają sobie radę z prawie wszystkim, również z rozłąką, z wyjazdem. A to wcale nie jest takie proste. Odnoszę wrażenie, że Twój partner boi się...Zmiany, obcych twarzy, tego, że musiałby przyzwyczaić się do nowego stylu życia, boi się że nie podoła, że nie da rady...Ale nie chce się przyznać, bo nie chce abyś uważała Go za mięczaka, za słabeusza. Dlatego atakuje Ciebie...Spróbuj z Nim porozmawiać, nie wysuwając żądań, pretensji, nie naciskając, spróbuj porozmawiać z pozycji partnerów, tak aby dać Mu odczuć, że ma prawo do decyzji, i że jeśli się zgodzi, to będzie to Jego decyzja, a nie Twoje wymuszenie...No i coś niezwykle ważnego - jeśli się nie zgodzi, to nie będziesz Go obarczać odpowiedzialnością za całe zło, jakie Was dotyka, nie będziesz Mu potem wymawiać do końca życia, że to przez Niego jest Wam źle, mało tego - obiecaj, że uszanujesz Jego decyzję bez względu na to, jaka będzie. Przy jednym stole, na spokojnie - kochanie rozważmy to wspólnie. Spiszmy na kartce wszystkie za i przeciw - moje i Twoje. Porównamy to potem. Na pewno dojdziemy do jakichś wspólnych wniosków. Nie chcę Cię naciskać. Zwłaszcza, że konsekwencje wyjazdu poniesiesz przede wszystkim Ty sam...I byłoby Ci na pewno niezwykle trudno. Ale tyle przed nami, może to dla nas szansa? Na jaką inni czekają bezskutecznie? Tylko SV, zastanów się, jakie mogą być konsekwencje, czy przypadkiem naprawdę Cię nie przerosną...Pozdrawiam cieplutko Gosia
      • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 12.02.03, 17:23
        Gosia 1 i Wan :) Ja sie pod Waszymi postami podpisuje :)Moj maz wyjechal z Polski kiedy nie byl jeszcze mezem, a w ogole to sie wcale jeszcze nie znalismy. Poradzil sobie dobrze, mimo iz nie znal jezyka, nie mial pieniedzy, itp. Ale jak w ubieglym roku ja zabralam dzieci i, korzystajac z urlopu macierzynskiego, pojechalam na dwa miesiace do Polski na wakacje, to moj maz po tygodniu zaczal wydzwaniac, i co sie okazalo, w ogole nie radzil sobie z ta rozlaka. Skonczylo sie na tym ze przyjechal do nas na dwa tygodnie ( chociaz w ogole tego nie planowalismy ) :) Wiem ze np. moj maz by tez nie pojechal w takiej sytuacji. Jak napisala Gosia 1, sa tacy ludzie i juz ... A Wan ma racje - kupe malzenstw w ten sposob ulegla niestety rozpadkowi :( Pozdrowienia,Agnieszka :hello:
    • Gość edziecko: DawnySylvester Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 12.02.03, 19:19
      Dodam jeszcze parę słów.Gdybyśmy żyli z naszych zarobków nie mając długów to byłoby jako tako do wytrzymania. Ale w naszej sytuacji kiedy po otrzymaniu wypłat dosłownie nie wiemy którą dziurę załatać ten wyjazd (mój czy jego) jest po prostu jedynym ratunkiem! Jestem ciekawa jakby zniósł rozłąkę gdyby go zamkneli za długi! Przy czym najciekawsze jest to, że większośc tych długów to on firmuje swoim nazwiskiem, a to ja się martwię jak z tego wszystkiego wyjść!I jeszcze jedno.Nasz związek obecnie jest na wielkim zakręcie właśnie z powodu pieniędzy. Podejrzewam więc, że nasza rozłąka byłaby także wielka próbą. Albo wszystko pieprznie z hukiem albo znów będzie tak jak kiedyś. Ja już mam dosyć wiecznych kłótni, oskarżeń a przede wszystkim bycia między młotem a kowadłem czyli między nim a moją matką!SV
    • Gość edziecko: MałgośkaR Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 12.02.03, 19:30
      Nie chce wyjeżdzac, bo Mu z Tobą za dobrze :)A do rzeczy, wiele małżeństw szybko rozpadło się, ale wiele też przetrwało.Mnie na myśl przychodzi od razu wujek męża, który wyjeżdzał di USA na rok, a został 10 lat...Miał w tym czasie tam inną kobietę, ale potem wrócił do domu. Ciocia kobieta wykształcona i mądra życiowo wcale Go nie wygoniła, choć łatwo jej nie było przyjąc pod dach "obcego" chłopa. Za zarobione pieniądze kupili 2 córkom mieszkania i urządzili je. A ceny mieszkań w W-wie do najtańszych nie należą.Ja doskonale rozumiem Twoje nakłanianie męża do wyjazdu, bo nasza sytuacja finansowa też nie jest rewelacyjna. Pracuje tylko mąż-strażak (niedawno strajkowali, to wiecie ile zarabiają), a ja choć mam trzy literki przed nazwiskiem i jestem tegoroczną absolwentką pracy nie mogę znależć. Jeżeli wyjazd Twojego męża nie jest na długo, a przy okazji mógłby być tam kimś znajomym, to mógłby spokojnie jechać. Tylko jak Go nakłonisz??? Musi sobie zdać sprawę z tego, że teraz jeszcze ludziom mniej wykształconym jest łatwiej, gorzej będzie jak wejdziemy do Unii, tak więc niech korzysta puki czas, potem może żałować. Zresztą dziś są takie czasy, że nigdy nie wiadomo kiedy będą zwolnienia i kogo zwolnią (tfu, tfu, tfu...).Pozdrawiam i życzę korzystengo rozwiązania tego problemu.Gosia.
      • Gość edziecko: Edyś Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 12.02.03, 22:51
        To co dopisałaś o waszej sytuacji jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że powinaś nalegać na ten wyjazd, albo sama wyjechać jeśli to jest możliwe. Ludzie rozstają się bez względu na to czy są ze sobą rok czy 10 lat, czy żyją na odległośc czy mieszkają w jednym pokoju. To czy się rozstaną zależy od tego jak się kochają i ile w nich siły, aby pokonać przeciwności losu. może czasem lepiej, aby każe poszło w swoją stronę i było na swój sposób szczęśliwe niż krzywdzić się kłótniami i marwić brakiem pieniędzy.Zyczę Wam wszystkiego dobrego. Edyta której mąż jest często w delegacji.
      • Gość edziecko: majawm Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 14.02.03, 16:12
        cześć!no i faktycznie czasem zdarzaja sie takie sytuacje. mój mąż jest marynarzem , siedzimy jeszcze u moich rodzicow, swojego nic jeszcze nie mamy(oprocz łóżka i telewizora). On pływa od niedawna, a choc czasem jest mi cholernie źle bez niego , i słysze ze jemu tez(Nikolka rośnie a On tego nie widzi) niełatwo to i tak cieszę się , że mamy jakieś perspektywy. nie zarabia wcale kokosów , ale przynajmniej o finanse"życiowe" martwić sie nie musimy). pociesza nas ta myśl ,że nie zawsze będziemy musieli sie na tak długo rozstawać!swoją drogą uważam ,że od faceta powinnyśmy wymagać żeby patrzyli przyszłościowo i rozwojowo, w koncu to oni niby powinni być tymi głowami rodzin, nie? widzę , że u as ty chyba jednak grasz te pierwsze skrzypce! powodzenia
    • Gość edziecko: Magda_D Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 12.02.03, 22:46
      Sylwester,Bardzo łatwo się komuś organizuje życie. Mi też się zawsze wydaje, że mój mąż mógłby bez problemów coś tam zrobić, albo skorzystać z jakiejś "świetnej" oferty dodatkowej pracy. Ale kiedy przychodzi co do czego, to się okazuje, że wcale nie tak łatwo zreorganizować sobie życie - mi nie jest łatwo, więc wnioskuję, że jemu też. Dlatego proponuję, że jeśli ta oferta, o której piszesz jest rzeczywiście taka super, to sama z niej skorzystaj, albo przynajmniej się nad tym zastanów - może wtedy zobaczysz minusy które już teraz widzi Twój partner. A najlepiej wyjedźcie wszyscy, żeby rodzina była razem.Magda
    • Gość edziecko: oSka Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 13.02.03, 11:06
      Ja patrzę na to z tej strony: nie znam Was, nie wiem dokładnie, jaka sytuacja jest u Was w domu, ale z tego co piszesz wynika, że za bardzo gonisz za pieniadzem. Takie mam odczucie po przeczytaniu Twojego postu.Wiem, że jest Wam teraz ciężko finansowo - ale jak sama piszesz - bo musicie spłacac zaciągniete pozyczki. A może popatrz na to z tej strony, że skoro stac Was było na zaciągnięcie tych kredytów, to może nie wygląda to aż tak tragicznie??? Bo wielu ludzi (w tym np. mnie) nie stac po prostu nawet na pozyczkę - bo żeby ja wziąć, trzeba potem miec z czego spłacać, czasem przez długie lata.Twój mąż być może boi sie tego wyjazdu, bo nie wie, co go tam czeka: obce środowisko, obcy język, obcy ludzie....tu ma dom: żonę, dziecko, kolegów z pracy. Może spróbuj go zrozumieć?? Może pieniadze to nie wszystko?Pewnie, że z nimi łatwiej, ale nie za wszelką cenę. A przyszłości nie da sie przewidzieć - nigdy nie wiesz, co będzie jutro i to nieważne czy tu w Polsce czy za granicą. Wspomniałaś też, że zastanawiasz się, czy samej nie pojechać. Martwisz się o córcię - właśnie! Pomyśl o niej. Jest taka malutka jeszcze...przyzwyczaiła sie, że zawsze jesteście obok niej, zwłaszcza ty, a gdy nagle wyjedziesz na tak długo??? Co pomyśli? Jak będzie tęsknić?Nie namawiam do niczego, tak, jak ty nie powinnaś namawiać męża do wyjazdu. Jeśli zdecyduje sie wyjechać, to powinna byc tylko i wyłacznie jego decyzja, świadomy wybór. Inaczej, gdyby - broń Boże - nie powiodłoby mu się za granicą, może wtedy winiłby za to tez ciebie? Że go namówiłaś? Życie to nie bajka.....niestety...cały czas trzeba dokonywać trudnych wyborów. Pozdrawiam serdecznie Waszą rodzinkę - Kika z tez dwuletnią Zuzinką.
      • Gość edziecko: DawnySylvester Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 13.02.03, 13:55
        To fakt. Gonię za pieniadzem i podpisuje sie pod tym twierdzeniem obiema rękami. Jeśli chodzi o długi to zostały świadomie zaciągnięte gdy oboje dobrze zarabialismy. Wszystko było świetnie zaplanowane. I co? W przeciagu dwóch tygoni (to az niewiarygodne ale jednak prawdziwe!) oboje stracilismy swoje posady! Potem jakieś ostatnie pieniadze próbowaliśmy zainwestować w interes ale niestety koszty nas przerosły. I teraz chodzi o to, żeby jakoś w miare szybko sie z tego wykaraskać bo inaczej banki nas zjedzą (już zaczynają powoli). I w tej sytuacji normalnie nie wiem jak można nie skorzystac z tej szansy krórą dostaliśmy od losu.A jeszcze jedno. Jego firma ogłosiła w kraju swego pochodzenia bankructwo wiec nie wiadomo jak długo jeszcze popracuje. A jak go zwolnią za rok powiedzmy...to do kogo będzie mieć wtedy pretensje??? Kto mu wtedy da pracę? Ja też sie specjalnie nie martwiłam tym, że mnie zwolnili. Myślałam, że z moim kilkuletnim doświadczeniem w wielkiej znanej firmie wszedzie mnie przyjmą z otwartymi rękami. A on ma dużą szanse by za niedługi czas być dokładnie w takiej samej sytuacji.No przeraża mnie to potwornie i jego tłumaczenia o rozłące i tęsknocie są dla mnie nie na miejscu!!!Teraz juz mocno zirytowanaSV
        • Gość edziecko: oSka Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 14.02.03, 13:40
          Hej!Czy to ja cie tak zirytowałam? Mam nadzieję, że nie, bo nie chciałam Cię urazić.Powiem tylko tyle : rozumiem Twoje rozterki, strach przed widmem niewypłacalności, ale troche tez rozumiem strach i obawe przed nieznanym Twojego męża. Napisałam, że nie będe Wam mówić, co macie zrobić, bo to nie moja broszka. I na tym zakończę.Wiedz, że naprawdę życze waszej rodzince jak najlepiejKIKA
    • Gość edziecko: agaC Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 16.02.03, 11:13
      Boi się. Po prostu się boi. Ludzie dzielą się na tych, którzy zawsze są aktywni i dążą do coraz to nowego nowego celu (gdy tylko osiągną jeden) i na takich, którym wystarcza to co mają. Może wydać Ci się to paradoksalne, ale on ma swoją systuację życiową, którą doskonale zna. W pracy żadnych niepewnych czynników, wszystko da się przewidzieć. A Ty chcesz go wysłać gdzieś, gdzie nikogo nie zna, nie wie co tak naprawdę będzie robił i do tego nie zna języka. Poniekąd rozumiem go, bo też mam taki charakter, ale go nie usprawiedliwiam!!! Radzę Ci skupić się na przekonaniu go, że da sobie radę, na wlewaniu, że taki gość jak on napewno sobie poradziitp. Po prostu na podbudowaniu jego wartości. To wkurzające, że mając tyle na głowie musiałabyś jeszcze prowadzić terapię dla własnego chłopa, ale taki już nasz los. Z drugiej strony może ja się po prostu mylę i może on jest po prostu wygodny i bierny. Oczekuje aktywnej postawy od Ciebie. Spytaj go wprost: czy jest zadowolony z Waszego dotychczasowego życia. Jeśli tak to wszystko jest już jasne. Jeśli nie, to jak ma zamiar to zmienić?Decyzja należy do Ciebie, ale ja na Twoim miejscu nie wyjeżdzałabym. Taka rozłąka dla tak małego dziecka była by naprawdę szokiem.Jest jeszcze jedno wyjście - wyjedzcie obydwoje, całą rodziną. Pracę możesz wtedy podjąć Ty, on zajmie się dzieckiem. Właściwie trochę Cię rozumiem, u mnie to mój mąż chce wyjechać za granicę, a ja nie bardzo pałam entuzjazmem w tym temacie.Życzę owocnych rozmów i chętnie udzielę Ci wsparcia.Taki problem to niestety temat - rzeka.
    • Gość edziecko: an_walk Re: Dlaczego on się tak broni????? IP: *.* 16.02.03, 23:10
      Sylvester - mi takze sie wydaje, ze jesli juz wyjezdzac, zeby sprobowac szczescia, to tylko razem. Taki wyjazd to ogromny stres, a jesli do tego dochodzi jeszcze rozstanie z rodzina, to czasem staje sie to nie do zniesienia. My wyjechalismy ponad rok temu i nie wyobrazam sobie, zeby mial tu byc tylko moj maz. Choc bardzo tesknimy za rodzina i przyjaciolmi, ale mamy siebie. I bardzo mocno teraz sie zastanawiamy, czy juz wracac, by byc blisko rodziny, czy jeszcze zyc tutaj, bo jest po prostu bezpieczniej/latwiej.Ale czy takie rozwiazanie jest u was mozliwe? Nic nie piszesz o tym...A wyjazd mamy bylby dla Twojej malej coreczki takim koszmarnym przezyciem, ze na pewno nie jest to warte zadnych pieniedzy. Ja tam bym nawet ne chciala, zeby moi synowie byli przez dluzszy czas bez taty, bo jak wyjezdza na 5 dni(a zdarza sie to dosc czesto) to juz chodza i marudza, gdzie jest tata. A i mi mi jest ciezko.Zycze udanych wyborow, i wierz mi - warto kierowac sie sercem.pozdrawiam, anca
Pełna wersja