Gość edziecko: b2259
IP: *.*
01.03.03, 22:16
Nie raz czytalam posty z prosbami o wsparcie duchowe i mialam nadzieje, ze nie bedzie koniecznosci, abym ja tez musiala pisac taki post... Niestety jest jak jest.Moja kuzynka wyladowala dzis w szpitalu. Jest w 23 tygodniu ciazy. ma 36 lat i jest to jej pierwsze dziecko, a jak wierzyc lekarzom ostatnie. Wiele lat starala sie o to dzieciatko, wiele zabiegow, modlitw, lez...W koncu stal sie cud. Boze, jaka to byla radosc, do dzis...Wyszla do sklepu, mieszka w bloku, potknela sie i spadla ze schodow...Zaczelo odklejac sie lozysko, krwawienie, skurcze, nasilajace sie rozwarcie...teraz lezy pod kroplowkami, przyjmuje silne leki, jeszcze bije w niej to male serduszko, jeszcze trwa, walczy...Ta noc ma byc decydujaca, jak uda sie powstrzymac skurcze, to bedzie "dobrze"...Mialam byc matka chrzestna, juz kocham to malensto, a ona...szkoda slow.Blagam was o jedna modlitwe, ciepla mysl, wsparcie, ja dzisiaj trwam do rana, czuwam i modle sie do wszystkiego co dobre na tym swiecie, rano pojade do szpitala i chcialabym jej bez falszu powiedziec, ze cokolwiek sie dzieje, cala Polska, caly swiat trzyma kciuki i mysli.Blagam pomozcie...