pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o pomoc

21.12.06, 23:43
Całą ciąże przeżyłam bez problemów, prawie do końca ciąży pracowałam; wchodząc
na porodówkę kipiałam energią i dobrym humorem. Wyszłam potwornie
pokiereszowana. Najgorsze jest to, że nie wiem, co robić. Miałam poród
wspomagany oksytocyną, wszystko szło za wolno wg położnej, a kolejka "do
rodzenia" długa więc podłączyła mnie do oksxy. Bez środków przeciwbólowych.
Błagałam o cokolwiek, położna nie widziała potrzeby. Potraktowano mnie jak
zwierzę. Może słusznie, bo tak się zachowywałam - dosłonie wyłam z bólusad((
Wchodząc na porodówkę założyłam, że będę prosić o ochronę krocza, w trakcie
błagałam dosłonie by mnie nacięli... Położna cały czas zmuszała mnie do
rodzenia, pomimo, że rozwarcie postępowało zbyt wolno. Błagałam o cesarkę, bo
nie umiałam wytrzymać z bólu... Pękłam... Pękła mi szyjka macicy i cała
pochwa, resztę (krocze) nacięli. Zostałam zszyta i tu zaczyna się problem. O
ile przed porodem czerpałam niesamowitą satysfakcję z seksu o tyle... teraz
nie czerpię niczego, bo mój mąż się "tam" nie mieści. czuję niesamowity ból
podczas współzycia. Lekarz, który mnie szył traktuje mnie jak wariatkę i
odsyła do seksuologa, bo uważa, że problem leży w mojej psychice. I owszem,
byłam i u seksuologa i u psychologa - którzy uważają, że wszystko z moim
psyche w porządku, mimo, że przezyłam traumę i raczej uważają, że faktycznie
jestem zbyt wąsko zszyta.... Chcemy 2 dziecko, już wiem, że zrobię wszystko,
żeby mieć cesarkę w pełnym znieczuleniu, więc nie można chyba powiedzieć, że
boję się powtóki z rozrywki. Od porodu minął prawie rok, próbowaliśmy seksu z
penetracją dosłownie kilka razy - były lubrykaty i... nic. Po prostu nic.
Zawsze ten sam ból i wrażenie, jakbym miała za chwilę pęknąć. Inni lekarze
uważają, że pochwa jest wystarczająco elastyczna. Ale dlaczego moja pękła -
nie była elastyczna? Proszę, napiszcie mi kilka słów otuchy. czuję się gorzej
niż kaleka. A rok temu byłam pełną energi dziewczną....sad((((((((((( Nasze
życie seksualne przestało istnieć, cieawe ile jeszcze potrwa nasze białe
małżeństwo... Nie mam siły nikogo winić, tym bardziej, że lekarz wmawia mi, że
to moja wina, bo zbyt gwałtownie parłam. Nie wiem, co robić... Proszę...
    • escribir Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 21.12.06, 23:51
      Przy pierwszym porodzie pękłam i dodatkowo mnie nacięli, oprócz tego ze
      pęknięcie miałam dosłownie zacerowane na okrętkę przez studenta to wszystko ok.
      na szczęscie szwy wewnętrzne zakładał mi lekarz.
      czy oprócz tego lekarza od cerowania oglądał cie inny ginekolog?
      • agatas13 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 21.12.06, 23:56
        tak . kobieta.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=216&w=54337829&a=54338367
        przepraszam, że założyłam wątek i tam i tu, ale to dziewczyny z tamtego
        poradziły, by spróbować tu
        • chipsi Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:06
          W sumie mam podobnie, tyle że od porodu mineły dopiero 4 miesiące. 2 miesiące
          po porodzie nie mogłam nawet siedzieć a "to miejsce" po pęknięciu, cięciu i
          szyciu przywodziło mi na myśl skojarzenia o mięsie mielonym wink Lekarz ginekolog
          oczywiście też nie widzi problemu. Staramy się z mężem bym się najpierw
          rozkręciła nim spróbujemy a potem wybieramy pozycje gdzie ja mogę kontrolować
          co i jak. Boli jak diabli ale im więcej ćwiczymy tym bardziej zaczynam wierzyć
          że będzie lepiej to zkolei pomaga się odprężyć i w rezultacie za każdym razem
          jest lepiej. A teraz proponuję Ci abyście natychmiast zaczeli "ćwiczyć" ;P
          Powodzenia, wiecznie przecież nie może boleć.
          • agatas13 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:18
            W sumie mam podobnie, tyle że od porodu mineły dopiero 4 miesiące. 2 miesiące
            właśnie jestem po takiej próbie. Nastawiłam się, że wszystko będzie ok. Była
            pyszna kolacja, świece, winko, wspólna kąpiel. Nawet dziecię dziadków -
            przeszczęśliwe, bo ich uwielbia. Zazwyczaj takie "nieudane razy" kończyły się
            pieszczotami oralnymi i orgazmem. Dziś po raz pierwszy nie wytrzymałam. Wyszłam
            z płaczem z sypialni. Pokłóciłam się z mężem. Ogólnie źle. Ale mam już dośćsad
            Chyba po raz pierwszy od roku naprawdę dość.
            Ale czego się spodziewałam - zawsze "tam" byłam niesamowicie wąska, więc
            pewnie teraz już kaput. Naprawdę takie myśli PO RAZ PIERWSZy przychodzą mi do
            głowy. Siedzieć po porodzie nie umiałam prze 3 mniesiące, wdała się ziarnina,
            popuszczały szwy, więc była poprawka, znów puściły 2 - dałam spokój, tylko coś
            jest nie tak u wejścia do pochwy...sad(( Naprawdę jestem po konsultacji z dobrym
            psychologiem i dobrym seksuologiem. Gdyby mieli choć cień wątpliwoście to pewie
            zleciliby terapię - tym bardziej, że poszłam prywatnie, więc poszłoby to do ich
            kieszeni. Ale niezależnie od siebie stwierdzili, że wszystko z moja głową ok...
            Chyba aż do dzisiaj... Wiem, że zadam głupie pytanie, ale czy jest możliwośc
            jakiegoś operacyjnego poszerzenia pochwy? Wiem, że jestem głupia...



            po porodzie nie mogłam nawet siedzieć a "to miejsce" po pęknięciu, cięciu i
            szyciu przywodziło mi na myśl skojarzenia o mięsie mielonym wink Lekarz ginekolog
            oczywiście też nie widzi problemu. Staramy się z mężem bym się najpierw
            rozkręciła nim spróbujemy a potem wybieramy pozycje gdzie ja mogę kontrolować
            co i jak. Boli jak diabli ale im więcej ćwiczymy tym bardziej zaczynam wierzyć
            że będzie lepiej to zkolei pomaga się odprężyć i w rezultacie za każdym razem
            jest lepiej. A teraz proponuję Ci abyście natychmiast zaczeli "ćwiczyć" ;P
            Powodzenia, wiecznie przecież nie może boleć.
            --
            • agatas13 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:19
              ups, mój początek wciął się w Twój listsmile Ślepa jestem przez te płacze... Mój
              list zaczyna się od "Właśnie jestem..."
            • chipsi Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:28
              Oj nie pisz że jesteś głupia. Nie mam pojęcia co można z tym zrobić, ale
              chirurgicznie wydaje mi się ze można (oglądałam kiedyś taki program w tv).
              Trochę to drastyczne. Kurczę rok nieudanego seksu, aż się sama wystraszyłam.
              Może skonsultuj się jeszcze z innym ginekologiem, ale o tym już pewnie sama
              myślałaś. Na pewno wiele kobitek miało podobny problem i jakoś w końcu dały
              rady mam nadzieję.
            • szagszag Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:33
              Mnie nie pękła pochwa, ale miałam pęknięcie krocza 3 stopnia, do odbytu. Wiem,
              że i położna i lekarz starali się chronić krocze, ale na koniec trzeba było
              naciąć i niestety - dalej "rozdarło" się samo. Przez blisko miesiąc nie mogłam
              normalnie siedzieć, a współżycie sprawiało mi ból przez blisko... półtora roku.
              Lekarz dał mi jakiś żel znieczulający, ale powiedział, że wszystko może się
              dość długo goić, a blizny mogą "ciągnąć". Zaczęło się powoli polepszać jak mały
              skończył rok.
              Myślę, że 4 mies. po porodzie to jeszcze ciągle wcześnie, zwłaszcza, że poród
              był trudny, a obrażenia duże. Dajcie sobie z mężem więcej czasu, a na razie
              ograniczcie się do seksu bez penetracji. I spróbujcie znowu za miesiąc.
              Jeżeli mężowi będzie trudno zrozumieć (był przy porodzie?), to porównaj poród
              do ciężkiej operacji albo wypadku. Rekonwalescencja wymaga czasu...
              • agatas13 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:34
                ja jestem rok po porodziesmile wcięłam się w wypowiedź kolezanki po prostu .
    • mika_p Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:24
      Karmisz jeszcze piersią?
      • agatas13 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:27

        Nie. Więc to nie problem suchości pochwy, Naprwadę jestemn nieziemsko podniecona
        i dosłownie mokra. Ale pochwa przestała się "rozciągać" Przepraszam za dokładny
        opis. Najbardziej boli mnie u wejścia pochwysad
        • chipsi Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:31
          Właśnie przyszło mi do głowy że skoro to u wejścia czyli boli miejsce po
          szyciu, dokładnie blizna, więc może jest jakiś sposób na zrosty i blizny także
          w "tym" miejscu. Może jakieś maści czy coś.
          • agatas13 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:34
            ok, zanim pójdę spać, to powiem tylko, że szyli mnie dokładnie z góry na dół, bo
            pękała od góry po polei, szyjak macicy, pochwa no i nacięli krocze. Ale boli
            mnie dokładnie u wejściasad Tam miałam ziarninę na bliźnie, ale wg lekarz było ok
            • chipsi Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:40
              No to jest nas dwie, nawet ta ziarnina. Może po prostu trochę lepiej mnie
              poszyli że jakoś wytrzymuję ten ból. No i mi lekarz powiedział że histeryzuję
              bo "tam mam wszystko ok i wymyślam" i ze mam tak nie panikować i nie stękać
              przy mężu uncertain No tak, jeszcze by się biedny facet zestresował hihi
              • agatas13 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:45
                Ja jakiś czas próbowałam udawać, że jest ok, żeby męża nie stresować, ale łzy
                same stawały mi w oczach. naprawdę uczucie, jakbym zaraz miała pęknąć jeszcze raz...
    • szagszag Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:49
      Nie wiem, czy przeczytałaś mój post, bo wkleił się wyżej, ale zgadzam się, że
      to najpewniej blizna boli, bo nie jest jeszcze elastyczna.
      Mnie po porodzie zszywali w pełnej narkozie ponad godzinę. To oznacza, że szwów
      było naprawdę dużo. U ciebie pewnie było podobnie. Potrzeba czasu, żeby się
      zagoiło.
      • agatas13 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 00:55
        dziękujęsmile Mnie zszywali ponad 1,5 h bez jakiegokolwiek znieczulenia, bo dla
        lekarza znieczulenia to "fanabrie rodzących". Było mi już wszystko jedno,
        Zresztą w porównaniu z porodem - mogłabym być zszywana na żywca codziennie...
        Dziękuję, że mnie pocieszyłaś, Tylko dlaczego lekarze tak nie mówią...
        • szagszag Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 01:37
          Myślę, że powinnaś ich podać do sądu. Poważnie. Są świadkowie, jest
          dokumentacja. Jeżeli to wszystko co piszesz jest prawdą, to naruszono sporo
          zasad.
          Jakim cudem udało im się zeszyć cię na żywca?!! Ja przy znieczuleniu miejscowym
          podskakiwałam przy najlżejszym dotknięciu.
          Czy był ktoś z tobą (mąż)?
          A na pocieszenie: mój drugi syn urodził się prawie 15 mies. temu. Poród SN. Po
          długim rozważaniu i licznych konsultacjach. Z tym, że byłam umówiona ze
          świetnym lekarzem, bo musiałam mieć specjalne położnicze nacięcie, żeby nie
          otworzyła się tamta blizna. Też jeszcze mam problemy przy współżyciu, ale
          powoli ból mija. Będzie dobrze, tylko mąż musi się zdobyć na zrozumienie. Mój
          był przy obu porodach i wie, że nie były "typowe".
          A gdzie rodziłąś, jeśli można spytać?
        • pade do autorki 22.12.06, 19:27
          Ja mam ten sam problem, no, właściwie podobny. Po zszyciu puściły mi szwy, na
          drugi dzień, stwierdzono jednak, ze bez sensu szyć drugi raz, zagoi się. Może i
          się zagoiło, ale boli jak cholera, trzeci rok. Byłam u lekarza i pani ginekolog
          sama zauwazyła, ze nie jest tak jak być powinno i zaleciła plastykę. Tylko nikt
          nie chce mi dać skierowania a płacić za to nie mam zamiaru, nie ja zawiniłam.
          Nie masz urojonego problemu, wszystko z Tobą w porządku. Musisz iść do dobrego
          ginekologa i spokojnie wyjaśnić co i jak: po pęknięciu przy porodzie i zszyciu
          odczuwasz ból, co on na to. To nie jest norma i nie możesz tego tak zostawić.
    • aguskin Re: doskonale Cię rozumię 22.12.06, 08:52
      tak jak pisały dziewczyny blizna i zrosty żeby nie wiem co się nie rozciągną, i
      co z tego ze pochwa elastyczna i że w środku mozna zamieszać jak włożyć nie
      można, miałam podobnie po pierwszym porodzie, przy pozyciach od tyłu jako tako
      ale inne poprostu ból aż szczypanie jak przy pękaniu i w końcu kilka razy
      doslownie nadpękła skóra i było ciut lepiej, dopiero po 2 porodzie położna
      umówiona wycieła starą blizne i teraz jest niby dobrze, niby bo ja fatalnie się
      goję puszczają szwy paprze sie ale najważniejsze ze teraz nie boli,
      także na Twoim miejscu nie czekałabym tylko musisz zrobić plastyke krocza,
      wielu lekarzy powie że nie ma takiej potrzeby bo nie potrafią tego zrobić, u
      niemcochów robia jak chcesz na 13 to latke na rozwalona 50 latke, mozna laserem
      rozbić a raczej wypalić blizne, później żele masci i będzie dobrze, oczywiście
      możesz kupic sobie mały wąśki wibrator i ćwiczyc mięśnie wkładając końcówkę i
      zaciskając mocno po jakimś czasie rozciągneły by sie inne miejsca ale skoro
      drugi poród to ma byc cesarka nie czekałabym, wkońcu siądzie Ci psychika i
      nabierzesz wstrętu do seksu, no chyba ze sie mąż poswięci i siusiaka na pół
      przetnie, w sumie miałabyś normalny i anal ze jednym razem he he, .
      szukaj normalnego ginegologa plastyka u nas takich nie ma ale czasem jest
      ginekolog na którego mówią krawiec tzn. ma uzdolnienie i pięknie szyje, musisz
      by`c wtedy zszyta normalnymi nićmi i nie dzwigac ok 3 miesięcy, no chyba że
      stać Cię na niemców.
      powodzenia.
    • dagbe Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 11:10
      Mnie podczas porodu nacieto krocze. Szycie zajelo mala chwileczke, jednak
      problemy ze wspolzyciem mialam kilka lat po porodzie. Obecnie moj syn ma 4 i pol
      roku a bol przy penetracji minal dopiero kilka tygodni temu (!) W kazdym razie
      nie byl na tyle silny,zebym zupelnie unikala seksu ale i tez do niego nie
      zachecal sad
      Potrafie wiec wyobrazic sobie, co czujesz.
      Proponuje wizyte u chirurga plastycznego. Wiem, ze robi sie plastyke warg
      sromowych i pochwy rowniez w Polsce.
      Sprobuj moze popytac na tym forun:
      www.beautywpolsce.com/forum/
      Pozdrawiam,
      Dagmara
      • mysiam Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 11:42
        ....czytam Twoj post i wracają wspomnienia mojego porodu....sadmimo ,ze to
        prawie 4 lata temu
        tez mialam "wszystko rozwalone i zszywane"
        Lekarka do ktorej trafiłam po porodzie(okazało się ,ze wypuścili mnie z
        bakterią coli i gronkowcem....wrrr) ,jak zobaczyłam ,to zapytała:a co za
        partacz panią szył?;-(
        też szycie trwało 1.5 godziny i o ile byłam w miare dzielna podczas porodu ..
        to przy szyciu wyłam .
        Dla mnie docvhodzenie do stanu "uzywalności" trwało ok 5 miesięcy...
        Współczuje Ci ,trudno mi doradzać -bo sie nie znam ,ale wierzę ,ze to nie Twoja
        psychika tu szwankuje ,tylko spartaczona robota lekarzy...
        moze faktycznie plastyka byłaby rozwiązaniem?
        pozdr
    • kinia2004 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 15:45
      Witaj w klubie sad. Miałam dokładnie to samo, byłam tak samo pokiereszowana, na
      dodatek oprócz wszelkich pęknięć i uszkodzeń macicy, nabawiłam się przepukliny
      brzusznej - lekarka powiedziała mi, że to się stało od nieumiejętnego wypychania
      dziecka przez położną - to fakt, bo jak mnie naciskała, to myślałam, że już
      zejdę z tego świata, a dziecko i tak nie wyszło! Po trzech miesiącach od porodu,
      to dopiero wszystko zaczęło się "zasklepiać", o zagojeniu nie było mowy. W sumie
      na całkowite wygojenie trzeba było 9 miesięcy. Prawie po roku od porodu
      próbowaliśmy współżyć, na początku koszmar, też czułam się tak wąska. Teraz po
      ponad 2,5 roku jest trochę lepiej, ale w sumie nie ma dnia, żeby mnie nie
      "ciągnęły" te szwy sad((. Nigdy więcej rodzenia naturalnie!!! Myślę, że u Ciebie
      też trzeba czasu, dużo czasu...
    • lolinka2 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 22.12.06, 15:58
      Dziewczyno, wszystko z tobą w porządku. Przy opcji dobrego prawnika, jesteś w
      stanie zafundować sobie porządną plazstykę pochwy na koszt szpitala, bo
      przydałoby się coby cię jakoś 'odnowili' po skazaniu na brak życia seksualnego i
      dalszego potomstwa (bo niby jak masz w tę ciążę zajść??!!).
      Cóż Ci mogę napisać?? Poszukaj innego gina, może w innym mieście, bo 'swój swego
      broni'. Seksuolog swoją drogą, bo podmuchać na zimne można, szczególnie jak
      ugadasz refundacje z NFZ.
      Trzymaj się!!!
    • kocurrrr Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 23.12.06, 04:33
      Napisz skąd jesteś. Może będę mogła Ci jakoś pomóc (prawdopodobnie trzeba
      rozwazyc plastykę krocza).
      • agatas13 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 23.12.06, 06:37
        Bytom. Dziękuję wszystkim za dobre słowo i rady
        • kocurrrr Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 23.12.06, 11:43
          Wysłałam Ci wiadomość na Priv.
          • dyzurna Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 25.12.06, 15:55
            pozew do sadu, moja mama jest prawnikiem opisujac jej twoj przypadek masz w
            kieszeni wygrana.
            ps.jest prawnikiem szpitala
      • arnikaarnika Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 23.12.06, 06:38
        dobry chirurg i ponowna operacja + proces przeciwko szpitalowi który zatrudnił
        lekarza dyletanta .
        • efciaeb Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 25.12.06, 23:02
          Po pierwszym porodzie też miałam problemy prawie ze wszystkim co miało związek z
          okolicą krocza sad. Problemy się skończyły całkiem dopiero przy drugim porodzie
          gdy bliznę mi nacięto i ponownie zeszyto. Poproś w aptece o krem, który zwiększa
          elastycznosć blizn i masuj wejście do pochwy codziennie. Na pewno nie pomoże
          szybko, to raczej praca na kilka miesięcy, ale może dzieki temu nie będziesz
          musiała mieć robionej plastyki krocza.
          • alba27 Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 25.12.06, 23:13
            Ja pierwszy poród również miałam wywołany, małe rozwarcie, bardzo popękałam,
            masa szwów. Chyba za wąsko mnie zaszyli bo mąż ledwo się "mieścił" naa
            szczęście niedługo potem zaszłam w drugą ciążę, poród bez nacięć, tylko jeden
            mały szewek i teraz wszystko jest tak jak być powinno. Przyznam, że też byłąm
            wystraszona.
    • noddy Re: pęknięcie pochwy w czasie porodu... proszę o 26.12.06, 01:01
      Pogadaj z dobrym ginem o plastyce krocza.
      Moja koleżanka miała taka robioną własnie po złym zszyciu przy porodzie
      (nie mogła siedzieć, kichać, o współzyciu nie mówiąc).
      Robili jej to w Matce Polce w Łodzi.

      I jesli czujesz się na siłach to pozwij lekarza. to nie może być tak,że Ci wmawiają,że to twoja wina itp jesli sami spartaczyli robotę!
Pełna wersja