Gość edziecko: Reszka
IP: *.*
12.03.03, 14:28
W dzisiejszej Polityce czytam o czymś co niedawno i mnie dotyczyło. Jest to temat z gatunku bumerangów czyli parę razy już się tu wywnętrzałyśmy. Mianowicie „Haracz za chore dziecko” czyli o opłatach za pobyt z dzieckiem w szpitalu. Dokładny cennik, od 15 zł za dobę za łóżko po 60 zł w hotelu przyszpitalnym, opinie psychologów nt separacji chorego dziecka od matki, wizyty na wcześniakach dla matek karmiących od 16 do18, horrorki, plus brak przepisów które nakładałyby na opiekunów obowiązek opłaty za przebywanie na oddziale. Na koniec coś co mnie dobiło, wypowiedź pana profesora pediatrii, szefa oddziału gdzie rodzice koczują w śpiworach pod łóżeczkami dzieci, który wyraził obawę przed podjudzaniem opinii publicznej której wmawia się że przy każdym dziecku musi warować matka. I jak wam się to podoba? Ja rozumiem że szpital to nie instytucja charytatywna i do opiekuna dopłacać nie może, ale to przecież chodzi o dzieci. Ja bym wolała z dobrawoli kupić jaką cegiełkę na oddział, bo wiem jak jest, ale obowiązek, ścigany sądownie ( o takich przypadkach też piszą))?Jak można od matek dzieci chorych onkologicznie, które i tak się wyprzedają ze wszystkiego żądać forsy za możliwość przebywania z nimi, może ostatnich parę dni? Jak wygląda to za granicą, pytam z ciekawości, bo obojętnie co powiemy, a nawet zrobimy, to będzie nadal tak jak jest. Taki mój fatalizm, ale ludzkie traktowanie dzieci w systemie zdrowotnym będzie trudniej wyegzekwować niż rodzenie po ludzku.