A ja tak sobie czytam..

IP: *.* 15.03.03, 21:30
bo lubię .I rzadko piszę, bo modem, nieśmiałośc itp.Ale wiecie co? Ostatnio jakiś taki wśród nas urodzaj na wątki typu to ja mam rację, to tylko moje dziecko, sobie je urodziłam i mam, a światu od tego wara.I nieważne, czy świat przybiera postać złośliwej sąsiadki czy poczciwej, spragnionej namiastki kontaktu starowinki. Dziecko - to moja wlasność.Dziadkom dziecka też nic do niego, no chyba,że potrzebni akurat i niech spróbują mieć inne plany.I matkom innych dzieci też nic do mojego, nie wspominając już o tychże dzieciach, szczególnie tym, co z brudnymi łapami pchają się do mojego. A może tak naprawdę to dziecko jest nie tylko nasze?Wiecie, mojemu dziecku zmarł dziadek.I ona go wspomina, tęskni, a ja zrozumiałam, że chociaż na ogól mial inne poglądy na życie i wychowanie malej niż ja, to jednak bardzo ją kochał i to dla niej było najważniejsze, a ciastka , którymi nakarmil ją przed obiadem aż tak bardzo na jej rozwój nie wplynęły...Tak sobie myślę, czy czasem w tej obronie przed światem nie posuwamy się za daleko i czy tym samym nie pozbawiamy naszych dzieci czegoś ważnego? Oczywiście, bez przesady w drugą stronę, bo mamy obowiązek chronić dziecko.Co o tym myślicie I od razu przepraszam tych, którzy poczują się urażeni, tudzież wywołani do odpowiedzi.
    • Gość edziecko: Agnieszka,mamaAniZosiJulki Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 15.03.03, 21:43
      Święte słowa Elu. Pisz częściej, nie wstydź się.:hello: Agnieszka
    • Gość edziecko: Balbinka Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 15.03.03, 22:19
      Hej Elu, :-)ja chciałabym powiedzieć tylko tyle,że bardzo mi się podobało to co napisałaś, że masz rację. Sama się na tym łapię, na tym myśleniu typu "głupia baba", "obca starucha", "nieznośny bachor" - to o innych. I tak jak myślę , tak się zachowuję. A przecież trzeba z tym walczyć, bo, jak twierdzi moja babcia, pogodni ludzie żyją dłużej. Nie mówiąc już o tym,że moje dziecko patrzy na mnie i uczy się... A potem się dziwimy "dlaczego jesteśmy tacy dla siebie"? - ?! -Pozdrowienia dla Ciebie :hello:
    • Gość edziecko: Maciejka Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 16.03.03, 00:01
      Mądra z Ciebie dziewczynka!Tak sobie własnie ostatnio myslałam, że czasami traktuje moje dziecko za bardzo na zasadzie "mój ci on". I tym samym coś zabieram mojemu dziecku. wiem jak bardzo ważni są dziadkowie, a wcale nie dbam o częste kontakty Maciusia z nimi. Oczywiście, kiedy oni przyjeżdżają witam ich z otwartymi ramionami, ale mnie się nie chce "tarabanić" z dzieckiem, bo to cała wyprawa. Może wpływ na to ma fakt, że nie mamy samochodu, a podróż autobusem czy pociągiem, kiedy trzeba wziąć ze sobą pieluchy, ubranka na zmiane, wózek i całe mnóstwo rzeczy mnie osłabia. Może z czasem, kiedy Maciuś bedzie starszy (teraz ma 20 miesięcy) częściej będę wpadała do dziadków. I może spokojniej bedę patrzyła na rozpuszczanie wnuka.Nie potrafie tak ładnie jak Ty napisać tego co czuję, ale naprawdę masz duuuużo racji! Dziękuje, że zwróciłas mi na to uwage!!! :jap:Trzymaj się cieplutko!Maciejka
      • Gość edziecko: burek Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 16.03.03, 00:49
        Tak Elu masz dużo racji, ale... Co innego własny dziadek, a co innego podchmielony jegomość w sklepie pchający ząbkującemu dziecku brudną łapę do rączki, co innego pani pielęgniarka w przychodni, a co innego zagrypiona sąsiadka, co innego ukochana ciocia, a co innego obca kobieta w kolejce, co innego ciastko przed obiadem dla zdrowego dziecka, a co innego dla alergika (mleko, miód, gluten, czekolada...). Ja nie twierdzę, że Emi jest moja i tylko moja, ale w miarę swoich możliwości chcę ją chronić przed dotykiem obcych (zaznaczam OBCYCH) ludzi i alergenami w ciasteczkach. Czy to takie dziwne?burek
        • Gość edziecko: AgaJot Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 16.03.03, 11:11
          Ela masz rację! Chciałbym chronic pod skrzydłami swoje dzieciaki ale jest ich tyle, że po prostu spod tych skrzydeł wyłaża i chętnie korzystam z instytucji dziadka, cioć itp. Chciałabym, żeby moje dzieci miały własne zdanie, potrafiły patrzeć na świat i odróżniać dobro od zła, zeby po prostu byli dobrymi, wrażliwymi ludźmi i nie dali sobie w kaszę dmuchać. A ludzie z brudnymi łapami itp WARA! Pozdrawiam Agnieszka
          • Gość edziecko: mysha Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 16.03.03, 13:13
            Strasznie się wzruszyłam czytając tego posta. Bo ja toczę wojnę podjazdową z teściami. I nie popouszczam. Moje musi być na wierzchu. A teraz myślę nad tym czy warto. A niech tam, niech sobie będzie ich na wierzchu. W końcu przecież są rodzicami mojego mężczyzny, dziadkami mojego dziecka...Po co kruszyć kopie o drobiazgi?
    • Gość edziecko: synek Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 16.03.03, 15:44
      Witaj Elu!Twoje spostrzeżenia na temat traktowania przez nas dzieci są bardzo celne! Często się nad tym zastanawiałam, tym bardziej, że od początku miałam dziwną blokadę psychiczną w związku z "przekazywaniem" maluszka w inne ręce. Nie umiałam tego w sobie pohamować... Drażniło mnie, gdy trzymała go na ręku moja mama, nie wspominając już o reściowej..Nie umiałam tego wytłumaczyć, próbowałam dociekać przyczyn takiego stanu rzeczy, ale widać kiepski ze mnie psychoanalityk... Twoja wypowiedź dużo mi wyjaśnia w tej kwestii, chociaż nadal nie rozumiem skąd się bierze taka "matczyna zaborczość". Długo pracowałam nad tym, aby zmienić mój stosunek do otoczenia, ale teraz czeka mnie kolejna próba - idę do pracy i zostawiam pięciomiesięcznego Macieja z mamą i teściową (na zmianę). Może doradzisz mi, jak znów nie popaść w przesadę z tego powodu?Pozdrawiam cię gorąco!Marta.
      • Gość edziecko: renkos Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 16.03.03, 18:21
        Myślałam że tylko ja tak reaguję. Zachowuję się tak samo, wkurza mnie to jak nawet moja mama, czy teściowa bierze dziecko na ręce.Dziecko marudzi a teściowa na siłę próbuje ją uspokoić (może trochę popłakać - jej zdaniem). Zeby być z nią jak najdłużej wzięłam chociaż pół roku wychowawczego. Nie mogę się nią nacieszyć. Nawet się bałam że może mam jakąś depresję? Albo jestem przewrażliwiona. Nie wyobrażam siebie jak pójdę do pracy, ale dziecko bedzie starsze i myślę że już się "uspokoję".I tak, czytając post Rybki - jakoś się zaczęłam zastanawiać nad tym wszystkim.Pozdrawiam.
    • Gość edziecko: YennaM Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 16.03.03, 18:06
      A ja se tak mysle, ze chronimy dziecko przed niebezpieczenstwami. Od tego jesteśmy Rodzicami.Ja na przyklad uwazam, gdy przychodzi teściowa - zdażyło się jej nakarmić moje totalnie alergiczne dziecko czekoladą. Rezultat: kilkudniowa wysoka gorączka i biegunka.To juz nie jest nakarmienie ciasteczkiem przed obiadem. A tesciowa uparcie wpycha dzieciakowi rzeczy, które nie dla mlodego.Inny przyklad: sama unikam zagrypionych ludzi, bo nie lubie chorować. Czy w imię realizowania źle pojętego hasla "moje dziecko jest nie tylko dla mnie" mam stac i patrzec jak inne dziecko w piaskownicy kaszle na moje? I zafundować mu tym samym chorobę? Eeeeee... Ja egoistycznie zabieram dzieciaka i odchodzę. I mam zaoszczedzone 200 zl (lekarz plus leki) ;)Albo czy mam patrzec jak inne dziecko wyrywa mojemu zabawke czy je tlucze? E tam. Interweniuje, i zeby juz nie wdawac sie w dyskusje z inna matka po prostu odchodze.Tak sobie myślę, ze po prostu, jak juz jedna z nas pisala wyzej (bardzo madry post :jap: ) wszystko zalezy od kontekstu sytuacyjnego.Prawda bowiem taka: przegiecie w kazda strone jest niezdrowe.Pozdrawiam :hello:YennaM
    • Gość edziecko: lizbetka Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 16.03.03, 18:38
      A ja się czuję powołana do tego by chronić moje dziecko . Przecież jest taka malutka i bazbronna . I nie chcę by spragniona kontaktu teściowa za wszelką cenę brała ją na ręce podczas gdy mała wyrywa się i zalewa łzami . Nie chcę by podpity teść ział w nią oparami alkoholu i szarpał za rączkę . A przecież oni to robią z miłości . Tylko może to oni żle pojmują tą miłość i próbują uważać MOJE dziecko za swoją własność ? Ja w stosunku do obcych i znajomych dzieci zachowuję zawsze na początku spory dystans dając im czas na oswojenie się z nową osobą , w/g to wyraz szacunku dla malutkiego ale w końcu też człowieczka - takiego jak my. I nie życzę sobie aby ktoś obcy lub nawet swój zaraz na dzień dobry i z marszu obcałowywał i szarpał moją dziewczynkę . Jestem zdania ,że nawet mała dzidzia ma swoją wolę - i chcąc nie chcąc trzeba ją uszanować .
      • Gość edziecko: Maciejka Re: A ja tak sobie czytam.. - do Yenny i Lizbetki IP: *.* 16.03.03, 19:46
        Dziewczyny!wydaje mi sie, że to o czym piszecie jest nie tylko prawem, ale i obowiązkiem naszym matczynym. Ale ja czytając post Rybki pomyslałam sobie właśnie o tym kawałku mnie, który - szczególnie gdy Maciuś był malutki - zdychał z zazdrości, kiedy ktoś inny (poza mną i tatusiem) zbliżał sie do dziecka. I byłam jakoś tak wewnętrznie "oburzona", że ktos smie rwac się do MOJEGO syneczka. I wydawało mi się, że wszyscy oprócz mnie go skrzywdzą, a w najlepszym razie , nie dopilnują ;). I chociaż teraz pozwalam się innym z moim dzieckiem zadawać, nawet zostawiam go samego w pokoju z ciocią, babcią, dziadkiem, podczas gdy ja robię herbatkę (wczesniej dźwigałam go na rękach :lol: ), to i tak wiem, że długa jeszcze przede mną droga w dzieleniu się dzieckiem ze światem. A MUSZĘ się tego nauczyć, żeby kiedyś dac dziecku wolność. I naprawdę nie ma to związku z izolowaniem dziecka od chorób, przemocy, alkoholowych wyziewów i karmicieli alergenami... Tego będę pilnować choćby cały świat mi mówił, że przesadzam i że "sama zobaczę, jak bardzo się myliłam". Dobra, wystarczy. bo mi sie zaczyna włączać gadatliwość ;).Zgadzam się i z Elą i z wami. Po kawałku.Maciejka
        • Gość edziecko: Maciejka Re: A ja tak sobie czytam.. - do Yenny i Lizbetki IP: *.* 16.03.03, 19:47
          Miało być oczywiście "z Wami". Shift mi się chyba nie wcisnął. Przepraszam!Maciejka
    • Gość edziecko: malgosia.dz Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 16.03.03, 19:53
      A ja się zgadzam z YennąM i Lizbetką. :jap:Chronię swoje dziecko przed obcymi (i nie tylko przed obcymi, przed nierozważnymi "swoimi" też) i wcale nie mam zamiaru tego zmieniać. :O Dlaczego mam spokojnie patrzeć jak inny malec wpycha brudne paluszki do buźki mojego? Albo go szczypie? :ouch: Albo spokojnie patrzeć jak teściowa mojego (wtedy) noworodka wzięła na ręce w taki sposób jak dużego niemowlaka, który ma już sztywny kręgosłup? Albo całe mnóstwo innych sytuacji, które mojemu malcowi pewnie wcale nie sprawiają przyjemności, a i mnie się absolutnie nie podobają...? :sarcastic:W imię czego? Żeby na siłę upiększać świat?Nie, dziękuję. Nie kosztem mojego dziecka. :what:To ja w końcu powinnam stać na straży jego bezpieczeństwa. Ja - matka. :) Dzieckiem będę dzielić się wówczas, gdy uznam, że to bezpieczeństwo zostanie zachowane. :)
    • Gość edziecko: Kyna Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 16.03.03, 22:47
      witamja podobnie jak Rybka rzedko pisze -czytam codziennie, może nie wszystko ale...postanowilam teraz napisać bo;moka córcia ma prawie 2 lata w maju) na szczescie nie jest alergikiem i z natury jest troche niesmiala - to mi ulatwia zadanie z "natretami", mysle jednak ze Rybce chodziło o cóś innego niż obrona dziecka przed ewidentnym"zagrożeniem" - mysle tu o podchmielonych wszystkich, tesciowych o dziwnym zachowaniu ( Yenna to do Ciebie - czy Twoje tesciowa mysli ????????? - przepraszam ale tak mi sie nasunęlo-skoro wie ze maly jest uczulony - ja bym sie więcej niz wsciekla)dzieciach z chorobami lub generalnie tym co my matki mozemy uznac za zagrozenie bądz sprzecznosc z naszym "planem wychowawczym".mysle ze chodzilo tu o taka albo raczej o brak takiej walki z wiatrakami (nie mam lepszego porównania) np. moja tesciowa (w zasadzie nie narzekam) pozwala Ninie na wszystko - bo male dziecko "nie moze sie denerwowac" - tzn Nina bierze kręgiel i oklada babcie po glowie- babcia sie cieszy( do wiekszych wypadkow nie doszlo).my w takiej sytuacji mowimy Nina nie wolno bic babci- a babcia - to nic Ninka jest malutka...do czego zmierzam pokrętnymi drogami - pewne zachowania, nazwijmy je jednorazowe badz sporadyczne ( nie mówie tu o drastycznych jak molestowanie - zebyscie tak nie pomyslaly) krzywdy dziecku nie zrobia (oprócz w/w zachowan),moga nauczyc reakcji obronnych typu - chowam sie za mame, uciekam lub nie oddaje zabawki i juz - a sily na walke zostawmy na powazniejsze rzeczy. upominanie tesciowej po raz setny zeby na dala sie bic po glowie albo nie dala rozwalic ostatniego budzika albo nie dawala ciastka przd obiadem(nie alergikowi) i tak nic nie wniesie bo jak nas nie bedzie to i tak pozwoli- to babci sprawa- a przynajmniej zaoszczedzi nerwow.wracając juz do tematu - jak wszedzie zdrowy zloty srodek ( dla kazdej z nas inny) bedzie najlepszy, nie dajmy sie zwariowac i nie zamykajmy dzieci pod zlotym kloszem bo i tak przed calym zlem tego swiata niestety nie uchronimy a rzeczy blache mozemy odpuscic,no juz koncze RYBKO nie wiem czy jest tu jakas namiastka jesnosci wypowiedzi ale mysle ze wiem o co Ci chodzilopozdrawiamkinga
      • Gość edziecko: YennaM Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 17.03.03, 00:00
        hehehe, moja tesciowa jest ... specyficzna ;)Ujmę to inaczej - dwa lata juz u niej nie bylam i nie wiem, jak kobita mieszka ;)Dzieci tez nie byly, bo jakos okazji nie bylo ;) Juz moja w tym glowa, zeby tych okazji nie bylo ;)Przynajmniej zdrowe są :)Ale maz jezdzi... Jak ma czas ;)A czasmu on ma malo, niestety ;)
    • Gość edziecko: zwierzozwierzyna Re: A ja tak sobie czytam.. IP: *.* 17.03.03, 10:02
      Tak sobie czytam i czytam (sama też mało piszę) i zastanawiam się czy tych wszystkich ludzi trzeba wsadzać do jednego wora. Znaczy się pijaka w sklepie, starszą panią w windzie i własną rodzinę. Że przed pijakiem trzeba bronić to jasne jak słneczko a reszta to chyba kwestia szacunku i respektowania wytyczonych granic. Wydaje mi się, że akurat tego mogę wymagać od "normalnych" ludzi a już z całą pewnością od rodziny. Jeśli wytyczam jakieś granice albo ustalam reguły to szacunek nakazuje ich się trzymać. Fakt, postronni ludzie mogą próbować rozmaitych zachowań z niewiedzy a nawet sympatii ale poinformowani powinni się zmitygować. To również kwestia respektowania moich praw jako matki(przyszłej)/człowieka. Jeśli ktoś depcze to co udało mi się zbudować jak można oczekiwać, że go za to polubię?
Pełna wersja