Święto czy...poświęcenie????

IP: *.* 17.03.03, 14:47
Jak to jest u Was z zostawianiem dzieci pod opieką Teściów bądź Rodziców???Zawsze mi się wydawało, że wnuki są dla Babć i Dziadków miłością ich życia, i zostanie z nimi 1 wieczór na miesiąc/ na pół roku/ na rok ( u nas to ostatnie :( ) gdy rodzice chca wreszcie razem pójść do kina/ teatru/ na duże zakupy/do restauracji... to małe święto, czas na zabawy, pobycie z wnukami "bez kontroli rodziców". Och, jak bardzo sie myliłam!!!Dla moich Teściów to prawdziwe poświęcenie, heroizm z ich strony, uleganie naszym fanaberiom. Wczoraj już miałam dość tej ich "pokutnej miny" i dobrowolnie zrezygnowałam z pójścia do Teatru (po rocznej przerwie), choć był to mój prezent urodzinowy... :( :( :(A jak to jest u Was???Magda
    • Gość edziecko: maria_rosa Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 17.03.03, 15:11
      Moja teściowa - na każde zawołanie.Ma swoje " odbicia "ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że w każdej, ale to w każdej sytuacji mogę na nią liczyć.Czasem tak bez zapowiedzi przywożę synka do teściów, korzystam z tego w wyjątkowych sytuacjach.Jednak teściowa uprzedziła mnie,że możemy w każdej chwili i bez zapowiedzi sprzedać dziecię.Rodzice - jak nie poproszę sami do wnuka nie przyjadą.O zostawieniu malucha z rodzicami nie ma mowy.Mój tata nie rozumie co to alergia. W niedzielę miałam lekcję pokazową.Soczek pomarańczowy i frytki w sosem cygańskim.Mały ma 23 miesiące.No coments.pozdrawiam cieplutko,:hello:maria rosa
    • Gość edziecko: Magdalena_mama_Gaby Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 17.03.03, 15:15
      Ja mogę liczyć na pomoc ze strony moich i Jacka rodziców. Teściowa sama ma dwóch synów, brat Jacka ma też chłopaków i kiedy w końcu pojawiła się wyczekana dziewucha /czyli nasza Gaba ;)/, teściowa wdzięczna jest Bogu i losowi za tę przychylność.Natomiast z moimi rodzicami to jeszcze inna historia. Oni są w Gabie beznadziejnie zakochani. W domu mają dla niej pokój z dziecinnym łóżeczkiem, zabawkami /niektóre wykonane dziadziową ręką - np. ogromny domek z kartonusmile/. Sami dzwonią do nas, żebyśmy gdzieś poszli i przywieźli im Gabę. Nadmienię, że kiedy my z Jackiem jesteśmy w pracy, to właśnie mój tato zajmuje się Gabą. I kiedy po całym dniu z nią, przywozimy mu Gabę jeszcze do domu, to tata żartuje: "Tu mnie znowu znalazłaś?"Szczerze mogę napisać: Moi rodzice sprawiają wrażenie, jakby byli nam wdzięczni za to, że zostawimy im Gabę i pozwolimy się nią zajmować!!! :ouch:Po raz kolejny na tym forum to napiszę, ale jestem ogromnie wdzięczna moim rodzicom za to, co dla nas robią :love:!Magda :hello:
      • Gość edziecko: mariajolanta Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 17.03.03, 15:30
        Witam :hello: Moja mama bardzo się ucieszyła gdy dowiedziała się że będzie miała wnuczkę :) Niestety mieszka pod Toruniem i na codzienną pomoc nie mam co liczyć. Zresztą jest po dwóch operacjach ( bioderka ) :) A mój kochany Teść...moja Magda ma 3 latka a On widział Ją ostatnio gdy miała 3 miesiące (tylko raz ) :lol: Jak widzisz musimy radzić sobie sami :sarcastic: Mariola
        • Gość edziecko: Rosa* Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 17.03.03, 17:24
          Moi rodzice to przypadek beznadziejny: ich milosci do Kuby nie uleczy nikt i nic ( i Bogu dzięki :lol:). Ma to swoje wady (wtrącanie się i bieganie za Kubą z okrzykami "to geniusz" :crazy: tudziez robienie paniki "Kubuś chce soczku, gdzie soczek?! Natychmist dajcie soczek!"). ogólnie jednak nie moge narzekać.Moja teściowa z kolei- pomijając mój stosunek do niej- babcią jest świetną, zawsze się Kubą zajmie i bez przewy nas molestuje o częśtsze wizyty i oddanie Jej Kuby na wakacje (akurat!).Reasumując:pierwszy raz po urodzeniu dziecka wyjechalam, kiedy Kuba mial cztery miesiące. Dzieckiem zajmowali się moi rodzice i teściowa.Drugi raz na narty- została teściowa.W zeszlym roku dwa tygodnie bez dizecka- rodzice i teściowa.Zawsze moge na nich liczyć :jap: i wiem, ze dizecko jest pod dobrą opieką.Poza tym niezliczone weekendy i wieczory, kiedy Kuba zostaje z moją mamą lub teściową.NIGDY nie czulam się jak petentka, ktora uniżenie prosi o łaskę. Zawsze z radoscią zostawano z moim dzieckiem i dawano mi odczuć, ze to przywilej i przyjemność (opiekowanie sie dzieckiem).Maggii- nie rozumiem Twoich teściów: albo egoiści, albo zupelnie inaczej wychowani (uważający, ze dzieci są wylacnie rodziców).Może niech mąz pogada? Albo weź opiekunkę na kilka godzin- koszt niewielki, a nikt łaski nie robi.PozdrawiamRosa
    • Gość edziecko: agacz2905 Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 17.03.03, 17:52
      U mnie jest to raczej poświęcenie.Teść z racji swojego wieku i ogólnej nieporadności w ogóle nie jest brany pod uwagę, zresztą nigdy by z Szymkiem sam nie został, i vice versa.Moja mama z reguły dzwoni raz w tygodniu i informuje mnie, ze właśnie jakiś tam dzień ma wolny i po południu mamy jej przywieźć Szymka.Sami w tym czasie robimy większe zakupy, a i tak zawsze nie ma nas za długo (przeciętnie 2 godziny).Mój tato poświęca się w ten sposób, że co drugą niedzielę zostaje z Szymkiem na niecałe 2 godz. wieczorem, w tym czasie ja i mąż idziemy na basen.Moja mama również się w ten sposób dla nas poświęca co drugą niedzielę, kiedy nie pracuje.Na pewno kochają Szymka, zwł. moja mama, która oprócz tego potrafi się nim zająć...ale nie mogę niestety napisać, że chętnie do niego przychodzą.Może piszę tak dlatego, bo podświadomie oczekiwałam jakiejś większej pomocy, a może dlatego że dziś (nie było niani-przymusowy urlop) Szymek dał mi nieźle w kość? Konkluzja jest taka: kiedy w sierpniu urodzi się nasze drugie dziecko, będziemy zdani już w 100% tylko na siebie.Pies z kulawą nogą do nas nie zajrzy :cry: :lol:Agnieszka
      • Gość edziecko: uldzia Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 17.03.03, 18:58
        U mnie jest z tym różnie.Mieszkam z mamą a mąż jest na wyjeżdzie.Jak w dzień potrzebuję gdzieś iść coś załatwić to nie ma problemu mama zostanie z dzieckiem (o ile nic nie ma w planach.Natomiast kilka razy ją prosiłam,aby z małą została wieczorem,też chciałabym wyjść gdzieś ze znajomymi,to nie ma o tym mowy.Absolutnie mi nie zostanie.Tak więc nigdzie nie chodzę wieczorkami.Nawe kiedyś ją prosiłam czy mogłaby raz spać z Madzią,byłam już tak zmęczona codziennymi nocnymi pobudkami,że czasami nie wiedziałam jak się nazywam - i wiecie co ona na to? Nie ma mowy ona musi się wyspać.No i ani razu nie wzięła jej do siebie.Tak więc widzisz,nie na wszystkich rodziców można zawsze liczyć.Pozdrawiam Ula
    • Gość edziecko: aniamania Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 17.03.03, 19:39
      My zostawiamy naszą córę 2 razy w miesiącu na noc u moich rodziców(oprócz tego często zajmują się nią po przedszkolu). Ale szczerze mówiąc głównie zajmuje się nią moja mama(tata stara się jak może, ale jest w tej kwestii mocno niedouczony ;) ). Taka noc z naszą 4-letnią pociechą to nie lada wyczyn. Budzi się kilka razy i każe sobie robić mleczko, masować plecy,tudzież czytać bajkę. A babcia jak to babcia, wszystkie polecenia wykonuje! Potem słyszę w domu, że ja źle masuję, za szybko czytam i w ogóle jestem do niczego. Wdzięczna jestem jak cholera mojej mamie za to, że bierze do siebie małą na nocki, tylko czasem trudno mi z nią potem dojść do ładu. No ale to święte prawo babci - rozpieszczać wnuczkę! Zresztą pamiętam, że mnie też tak rozpieszczała. Taki charakter. Myślę, że jest to dla niej swego rodzaju poświęcenie(bo wiek już nie ten :) ), tylko nie daje tego po sobie poznać.Teściowej małej raczej nie zostawiam, bo jakoś nie byłabym spokojna ( mała nie bardzo chce z nią zostać), ale wiem, że gdybym poprosiła zjawiłaby się natychmiast. Podziwiam Cię maggii, bo nie wyobrażam sobie wychodzić gdzieś raz na rok! Rozumiem, z trójką może być dziadkom ciężko, ale te kilka razy w roku mogliby się wysilić. Nie mówiąc już o Twoich urodzinach! A jak Twoi rodzice? Może oni mogliby Wam pomóc? Życzę wytrwałości w byciu mamą przez 365 dni w roku.
      • Gość edziecko: maggii Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 18.03.03, 07:54
        Aniu!Dzieciaczków u moich rodziców nie zostawię, bo Mama dawno nie żyje :cry: a Tata ożenił sie po raz drugi i jest "stracony dla świata". :(Własciwie ja nie wychodze raz na rok, wychodzimy raz na 3 lata!!! To wyjście miało miec charakter szczególny, w naszym małżeństwie nie dzieje się dobrze (ciekawe, dlaczego...) i chcieliśmy sobie o tym spokojnie pogadać...Niestety, Teściowie zdają się tego nie dostrzegać, dla nich matka jak ma 3 dzieci to powinna siedziec w domu i nie myślec o innych głupotach (czytaj; teatr, kino, spotkanie ze znajomymi...) Niestety,opiekunka nie wchodzi w rachubę, bo mieszkamy z Teściami (zobaczcie, nawet nie musieliby nigdzie przyjeżdzżać )i oni nie życzą sobie obcej osoby w domu...Chyba pozostaje mi poczekać, az dzieciaki podrosną, tylko ...czy jeszcze wtedy będzie mi sie chciało wyjść do teatru????Magda
        • Gość edziecko: ewkka Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 18.03.03, 09:51
          O teściach nie będę się wypowiadać (jestem w trakcie rozwodu), napiszę o moich rodzicach. Dla nich czas spędzany z Basią a także z Kubą i Alą - dziećmi mojego brata to wielkie szczęście. Mimo, że mieszkają 50 km od Warszawy to mama przyjeżdża do mnie na dwa dni w tygodniu aby opiekować się córeczką (mam nianię tylko na cztery dni). Basia nie może doczekać się tych wizyt. Dziadzia Adam jest dla mojego dziecka największym autorytetem. Każdego dnia rodzice rujnują sie na telefoniczne rozmowy z wnuczką. Podczas tegorocznych wakacji córeczka zachorowała na rota wirusa, skończyło się szpitalem. To mój tata przyjechał po nas. Co usłyszałam od tesciowej, gdy prosiłam o to męża - przemilczę. Ewkka
        • Gość edziecko: aniamania Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 18.03.03, 18:15
          Maggii, Twoja sytuacja rzeczywiście jest niewesoła, ale....przecież mogłabyś poprosić jakąś koleżankę, żeby zaopiekowała się dziećmi. Moja koleżanka często zostaje z naszą córką, za co jestem jej oczywiście niezmiernie wdzięczna :) No przeciez musicie czasem gdzies wyjść tylko we dwoje!!! Jak mieszkasz w Poznaniu to ja Ci chętnie pomogę! Moja mała wyjeżdża latem często na parę dni z dziadkami nad morze, więc wtedy służę pomocą. Miejsce dla całej trójki znajdę. Ale jak jesteś z daleka, to już naprawdę nie wiem co Ci poradzić :( Trzymaj sie ciepło i ....dogadajcie się z mężem, bardzo Wam tego życzę.Ania.
    • Gość edziecko: kika3 Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 18.03.03, 09:26
      Ja też trochę więcej oczekiwałam od rodziców.Mieszkają niedaleko-30 km od nas, ale obydwoje pracują.Tata raczej niedouczony w tej kwesti,sam został z małym tylko raz i to w ciągu dnia. Mama raczej nie odmawia ale zawsze czuję ze nie jest to euforia z jej strony.teraz właśnie mamy wyjazd na narty 3 dniowy i oczywiście nie odmówiła ale już musiałam sie nasłuchać zebyśmy może ograniczyli te wypady ( ostatnio została z małym miesiąc temu ), zebyśmy wcześnie wrócili w niedzielę i czy napewno moi teściowie nie mogliby zostać.Koleżanki mnie pocieszają że jak mały dorośnie to dziadkowie sami będą domagać się żeby mogli z nim zostać czy wyjechać na wakacje. ( teraz ma 7 m-cy )A czy u was tak było ?Pozdrawiam Aga
      • Gość edziecko: ruda Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 18.03.03, 09:36
        No coż, teściowie zostali z BAśka raz od 13 do 1 w nocy kiedy pojechaliśmy na wesele do innego miasta. Aha i jak byliśmy jeden dzień w Warszawie, to od 7 do 1 w nocy. Mieszkamy z nimi w jednym domu, ale kiedy ja musialm jechać na egzamin do Warszawy na 3 dni mój mąż poprosił moją siostrę, żeby pomogła mu przy Baśce. To ona też dwa razy została z dzieckiem kiedy byliśmy raz w kinie raz w teatrze. Teściowa raz została, jak byliśmy w kinie. Czyli na dziś prawie 3 lata życia dziecka wypada raz do roku rozrywka kulturalna. I dwa razy teściowie z dzieckiem. Da się żyć, choć czasem brakuje mi zarwania nocy, potańczenia do rana bez buziaków dzieka o 7 rano (no bo nawet jak zostali z dzieckiem, to my po weselu rano musieliśmy już do niej wstać, bo teściowie wrócili do siebie na dół). Ale nie należy mieć postawy roszczeniowej, choć Ciebie MAgii, rozumiem, bo nie wiem, co powiem za pare lat, przy ewentulanej większej ilości dzieci. Ale też bym zrezygnowała. Trudno. Może pogadacie jak dzieci pójdą spać? O wyprowadzce od teściów... JAk się da...Trzymaj się.
        • Gość edziecko: delfina Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 18.03.03, 10:46
          Wiem , że powinnam się cieszyć , ale z trudem mi to przychodzi. Moja teściowa jest na każde zawołanie. Obraża się , kiedy dłużej nie widzi dzieci. Ma mi za złe , że nie pozwalam jej się nimi zajmować tak , jakby to były jej dzieciaczki. A ja uciekam , kiedy tylko mogę.
          • Gość edziecko: marcy Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 18.03.03, 11:32
            Ło matko! To ja dopiero od Was dowiaduje sie, ze bedac matka, mozna sobie pozwolic na takie ekscesy (wyjscie do kina, teatru, a nawet do kawiarni!). Od 2 lat siedzimy z mezem w domy, bo obie babcie tylko chwala sie wnusia przed kolezankami, ale zeby ktora zostala z nia, czy chociaz przyjechala w odwiedziny(mieszkamy w tym samym miescie), to nie! Gosia
    • Gość edziecko: AgaJot Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 18.03.03, 11:54
      Moja teściowa mieszka daleko, ale zawsze kiedy przyjeżdza możemy na nią liczyć. Co prawda jest troszkę z tych panikujących i raczej zostawiam ją z dziećmi + osoba niepanikująca. Moja mama jest niepełnosprawna i po prostu nie dałaby sobie fizycznie rady z trójką dziewięciomiesięczniaków. Baaaardzo pomaga nam mój tato, przećwiczony na córeczce mojej siostry ( baby na podwórku chciały go wypożyczać) i nie muszę się martwić kiedy on zostaje z dziećmi. Staram się nie zostawiać ich 1 osobą, chyba, że już śpią. Bo jak rozedrze się cała trójka nawet święty by sobie nie poradził! Pozdrawiam! Agnieszka
    • Gość edziecko: malgosia.dz Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 18.03.03, 16:36
      Moja mama z wielką radością odwiedza swego jedynego (na razie) wnuka.:lol: Jej wizyty są "w sam raz". Nie za żadkie i nie za częste. Bardzo chętnie opiekuje się naszym synkiem,:lol: jeśli zaistnieje taka potrzeba i nigdy nie odmawia. Niestety, o ile na zwykłe odwiedziny przyjeżdza chętnie :), o tyle "pilnowanie" Kubusia zawsze odbywa się u niej w domu. Mówi, że woli na swoich "śmieciach". :jap: Czasami jest mi to nie na rękę... :sarcastic: , ale to i tak lepsza pomoc niż ta którą otrzymuję (a raczej nie otrzymuję od teściowej).Zanim Kubuś przyszedł na świat, teściowa mi złote góry obiecywała... :crazy: Że będzie często nas odwiedzać, aż się znudzimy tymi wizytami (obietnicy nie dotrzymała, a odwiedza nas jeszcze żadziej niż przed urodzeniem synka), że zawsze chętnie dziecka popilnuje, i takie tam tere fere... :sleep: :sleep: :sleep: :sleep: :sleep:Jak przyszło co do czego, ciągle słyszę z jej ust, że do dziecka małego (teraz 14 m-cy) trzeba mieć tyyyyle siły :( i wigoru, a ona już nie w tym wieku (51 lat), i że za takim brzdącem to ona nie nadąży :( , a wcześniej jak Kubuś był malutki, to też było źle, bo ona nie poradzi sobie z płaczącym maluszkiem, :( bo nie da rady nosić go na rękach, i inne takie "pierdoły", żeby tylko się wymigać.W konsekwencji tego jej gadania o jej "niemocy" - jeszcze ani razu nie poprosiłam jej o opiekę nad małym i wątpię żebym to kiedykolwiek zrobiła. :fou:Za to dzwoni do nas niemal codziennie i opowiada mi przez słuchawkę jak ona bardzo kocha :love: swego wnusia, jak o nim myśli :love: , i jak bardzo za nim tęskni... :love:Taaaak, to jest miłość od pierwszego wejrzenia. :love:Nie powiem, jak przyjeżdzamy do niej tylko z wizytą i o nic nie prosimy - jest dla Kubusia cudowną babcią. :love:No i poza tym, nic więcej jej nie mogę zarzucić.
    • Gość edziecko: Beata32 Re: Święto czy...poświęcenie???? IP: *.* 18.03.03, 17:27
      Nie miałam problemów z zostawianiem małego czy z moją mamą czy z teściową. Obie bardzo chętnie służą pomocą kiedy my z mężem chcemy się troszkę rozerwać. Ostatnio dzięki babci mogłam obejrzeć Władcę Pierścieni - Dwie Wieże - sama zaproponowała, że Maciuś może u niej zanocować. Moja mama przyjeżdża do nas właściwie zawsze kiedy jej potrzebuję - np. strasznie jestem jej wdzięczna, że była z nami, kiedy musieliśmy jechać w nocy na poród i dzięki temu nie mieliśmy problemów co zrobić ze starszym synkiem, ona nie cierpi miasta i bloków a mimo to, wytrzymała u nas 2 tygodnie. No i zawsze się cieszy kiedy zostawiamy Maciusia niej na wsi. (co prawda po tygodniu jest wykończona ;) , ale - mówi mi o tym otwarcie - z czego się bardzo cieszę)Generalnie, w przypadku zostawienia synka z babcią na dłużej ustalamy termin kilka dni wcześniej, i upewniamy się czy nie koliduje z niczym co by sobie babcia mogła zaplanować. Mam nadzieję, że nigdy za bardzo babć nie nadużyliśmy ... chociaż, kto wie ... może nic nam nie mówiąc cierpią w milczeniu ... ;)PozdrawiamBeata
Pełna wersja