Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam?

IP: *.* 19.03.03, 10:33
Drogie mamusie, może jeszcze skorzystam z waszych porad na naszym eDzieckowym forum zanim stanoie sie z nim niewiadomo co :(No właśnie stawiam pytanie jak w tytule i juz pisze o co chodzi. Ostatnimi dniami chodze wiecznie wściekła na swego ślubnego, a to dlaczego, bo ... mam już dosyc wiecznego proszenia go o wszystko, o to żeby odkurzył, żeby pozmywał, posprzątał łazienkę i tysiac innych rzeczy. Ja jestem w pracy od 9-17, a on spedza wiekszośc dnia w domu. Fakt zajmuje sie dzieckiem, ale nie wychodzi z nim na dwór, moja mama przychodzi i idzie z Misiem na spacerek, a on w tym czasie jedzie załatwiac swoje sprawy.Na moje pretensje, czemuż to nie odkurzone , szanowny małazonek odpowiada, że nie miał czasu , bo zajmuje sie dzieckiem. No popatrzatrzcie, że ja kiedy jestem w domu z dzieckiem jestem w stanie posprzątac, wyjśc na dwór, odkurzyć, a jemu biednemu bakuje czasu.Ale za to na komputer zawsze ma czas!!! Mnie ten komputer juz tak dobija, że gdyby nie eDZiecko to chyba bym coś w nim celowo uszkodziła, albo wyrzuciła przez okno.Fakt, że nie pije( no okazjonalnie, czasem), wraca zawsze po pracy do domu, zajmuje sie dzieckim, nie powiem bo ojcem jest dobrym. Szlag mnie trafia, jak czytam posty typu : czy kotoś ma tak cyudownego męża jak ja" czy coś w tym stylu. Z niedowierzaniem czytam , jak to męzowie sprzątają, gotuja, zmywaja, wstają do dzieci itp. A moj, nawet jak do pracy idzie na popołudnie to nie śmie nawet myślec, żeby dac mi pospac rano dłużej i wstac z Misiem raniutko.Nie wspomnę już o tym , że kazdy wieczór to model : on przy kompie, ja idze spać ok 22-23, bo po co siedziec, jak mąz nawet nie myśli sie przytulić. No chyba, że ma ochotę na jakieś bara, bara to łaskawie oderwie sie na moment.DZiewczyny, powiedzcie czy ja sie czepiam, czy ja nie umiem docenić tego co mam.? Czy wynajduje sobie tysiące problemów? Najsmieszniejsze jest to, ze on uważa , że ma cudowną żone, tylko trochę za dużo gderawinkDodam, ze kazda nasza rozmowa na ten temat kończy sie tym , że ja sie czepiam i wymyślam powody do sprzeczek.Jak do niego dotrzeć? Może któras miała podobny model w domu i sobie jakoś poradziła, bo na razie jeszcze nie chce go wymieniac na nowszy modelwinkJak chcecie to napiszcie , jak nie to nie. Poprostu musiałam sie wygadać, bo jakoś nie mam ochoty opowiadac o tym koleżankom w pracy, ani własnej mamie.Ania :(
    • Gość edziecko: Ewa21 Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 19.03.03, 10:59
      Powiem tylko tyle ze chyba o moim mezy pisalassmileI mam nadzieje ze bedzie duzoodpowiedzi na twoj post bo chetnie sie dowiem jak sobie poradzic z mezulkiempozdrawiam serdecznie i glowa do goryEwa
      • Gość edziecko: AniaAsi Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 19.03.03, 11:45
        Hehe! Toż to chłop przecie!Już to gdzieś pisałam, ale powtórzę bo mam wrażenie, że na niektórych jest to sposób.Nie gderam (no może czasem ;-) ), nie robie wyrzutów (baaardzo rzadko ;-) ), ale komunikuję. Facet potrzebuje komunikatów. Miło, uprzejmie, z uśmiechem, tonem nie zaczynającym dyskusji, a kończącym jedno i jedyne zdanie na dany temat. Na ten przykład:"Skarbie, odkurz dzisiaj przed przyjściem gości""Kochanie, rozładuj i załaduj zmywarkę" :lol: brzmi idiotycznie ale wiecie o co chodzi."Zobacz co z dzidziusiem"Jeśli poczują się urażeni odrywaniem ich od ćwiczenia mięśni kciuka na pilocie, to może tak:"Mam brudne ręce bo właśnie kroję mięso, więc idź do małej""Wolisz pomóc mi w gotowaniu czy zrobić ...cośtam?"Ja mam wrażenie, że nasi ukochani (no bo przecież ukochani są no nie? :grin: ) nie zawsze są z gruntu źli, ale z pewnością z gruntu leniwi. Trzeba wydać polecenie - milusio, aby nie podkopać męskiej dumy nieskalanej pantoflarstwem, ale jednak polecenie. Komunikat.Szlag człowieka trafia na ciągłe przypominanie, że kotu trzeba zmienić żwirek, bo śmierdzi od zarania dziejów (jakby książęta powonienia nie mieli), ale wolę powiedzieć (nie gadać, a powiedzieć - raz, czasem dwa), wyegzekwować niż ściekła zrobić samemu :fou:No ja wiem, że to żaden złoty środek, ale nie oczekujcie cudów. :D :D :DPowoli, powoli, powoli.Wiecie, jak woda drąży skałę...? :hap:CałuskiAnia
        • Gość edziecko: Zosieńka Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 21.03.03, 01:10
          Aniu!Wczoraj po południu usypiałam naszą pociechę. Mąż standardowo przy komputerze. Mała zasnęła więc ja do męża:- podaj mi smoczek- ...- podaj mi smoczek-... Kopnęłam go w kostkę(siedziałam blisko)- smoczek mi podaj - zawarczałam w lekkiej furii.Mąż zerwał się z krzesła-Co, co... aaaaaa I przyniósł mi szczoteczkę do czesania włosków. :)Śmialiśmy się do łez.
      • Gość edziecko: mamaMikołaja Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 19.03.03, 11:53
        Wiesz, pewno sypną się posty "ja mam to samo"...Więc zaczynam: ja mam to samo, i-den-ti-ko!!!Zawsze mam poczucie, że to na mnie spoczywa cała odpowiedzialność za zarządzaniem domowymi sprawami - od zakupów, przez gotowanie, pranie, ble ble ble, po inicjowanie seksu. A mąż żyje jak motylek - zawsze pogodny, raczej łagodny, jak nie powiem KUP to nie ma. Niby nie odmawia współpracy w domu, ale MUSZĘ podobnie jak Ty PROSIĆ.I wiesz, co jakiś czas wybucham, robię awanturę o kroplę co to czarę przelewa (czyli o bzdeta np niewyniesione smieci czy zostawione portasy na podłodze), ale mąż NIE ROZUMIE SKĄD TAKA BURZA. Uważa, że wytaczam armaty przeciwko muchom. Kiedy robię mu resume bolących mnie spraw, to znowu zarzut, że wywlekam stare sprawy. Czasem rozmawiamy spokojnie, czasem nie, ale rezultat często jest taki sam - zaden!!! I znowu życie w swoje koleiny, jakiś czas lepiej, potem znowu awantura lub ciche dni. Coraz częściej zdaje mi się, że tak właśnie dzieją się małżeńskie katastrofy - nie spektakularnie, ale powolutku, z dnia na dzień. A taka byłam pewna, że nas to nie dotknie!!!Ostatnio spotkało nas (jako stadło rodzinne) dużo złych rzeczy, nie tragedii, ale bolesnych, dotkliwych przykrości i doszłam do wniosku, że muszę się pogodzić z tym co jest, bo kiedy przyjdzie duży wiatr, to złamię się jak drzewo. na razie to wniosek czysto teoretyczny, bo pogodzić się z rzeczywistością to najtrudniejsze w świecie (no pogódź się z tym, że mąż ciupie w klawiaturę, kiedy od miesiąca się nie kochaliście, usychasz, a on tego nie widzi... ;) ;) ) Chyba na to nikt nie znalazł lekarstwa, mozna tylko czerpać perwersyjną otuchę, że inni też tak mają, czego Ci życzę podczas lektury postów-odpowiedzi :) :)ps. ja ten wątek o wspaniałych mężach ominęlam łukiem....Pozdrawiam i życzę odmiany:hello: :hello:Jaguś
    • Gość edziecko: aagatka Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 19.03.03, 13:34
      Hmm, właściwie to nie powinnam zabierać głosu, ale naszła taka refleksja: co się zmieniło w moim życiu gospodarczo-wychowawczo-zakupowym od momentu kiedy mój mąż odszedł do nowej bogdanki, zostawiając mnie z dzieckiem rocznym i trzyletnim?- Zakupy, sprzątanie, pranie, prasowanie - bez zmian (zmniejszyła się troche ilość)- nie opłacam łącza internetowego (kiedyś od 7.30 do 3 w nocy)- opieka nad dziećmi? - mam wrażenie że spędza mój ex z nimi więcej czasu bo w tych chwilach tylko nimi się zajmuje a nie komputerem czy gazetami- wnoszenie wielkich zakupów - nosze po pół zgrzewki- samochód - prosze o pomoc brata - wywiercenie dziur - mój brat lub tato - zawsze chętni i bez ociągania (same rozumiecie - samodzielnej kobiecie pomaga się ;-)Mówię oczywiście o sprawach gospodarczych - pomijam sprawy uczuciowe...Co zyskałam?niezależność w podejmowaniu decyzji, słucham radia kiedy chcę, nie gotuję wielkich obiadów, nie liczę, że sie ktoś domyśli że trzeba poodkurzać, tylko sama okurzam, słucham muzyki, która lubię, książki babskie czytam bez skrępowania...Najdziwniejsze jest to, że miałam dużą pomoc w tych sprawach z jego strony, ale nie poczułam strasznej zmiany, obowiązki mnie nie przygniotły - jest bardzo podobnie.Hmm, może nie powinnam się tutaj wypowiadać... :-)
      • Gość edziecko: mamaMikołaja Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 19.03.03, 14:06
        Hmmm, podejrzewam, że w moim przypadku byłoby podobnie ;)tyle tylko, że nie mam brata a ojciec daleko...:hello:Jaga
    • Gość edziecko: magdaa Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 19.03.03, 15:12
      Nie jesteś osamotniona w posiadaniu "takiego egzemplarza", wypisz-wymaluj mój mąż. Z jednym wyjątkiem - nie siada do kompa, bo go nie mamy (ja korzystam w pracy). Najgorsze jest gdy przychodzę o 21.30 z pracy (a tak jest co trzeci tydzień), a w kuchni nie pozmywane naczynia, żadnej kolacji, nawet nie ruszy się gdy wchodzę bo bardzo zainteresowany przerzucaniem kanałów. Cholera mnie bierze. Choć to ta optymistyczna wersja. Najczęściej to juz śpi. I nawet nie drgnie kiedy przyjdę. Do tego nawet synuś nie wykąpany przez cały tydzień. (Zreszta mój ślubny wody jak ognie się boji).Kocham go, ale mam coraz częściej wątpliwości co do niego. Niepodejrzewam go o zdradę, bo chyba jest na to zbyt leniwy. Zawsze zmęczony.Oj, od trzech tygodni mam remont sypialni, a mój mąż mimo iż wraca o godz. 15-tej do domu nie moze skończyć malować (wiecie aby zagipsować 1 m kwadratowy potrzeba całego dnia, a drugie tyle na wyszlifowanie) Nie, nie narzekam więcej... mimo że można byłoby dużo powiedzieć. Niewiem jak nam się dalej ułoży, ale to tylko ja mam wątpliwości bo on uważa że wszystko jest w najlepszym porządku.Trochę mi smutnoPozdrawiamMagda
      • Gość edziecko: madziara Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 21.03.03, 08:00
        Mnie też wkurza ten wątek z idealnum męzem, ja wychoedze z założenia że takich nie ma facetów na świecie. U nas sobotnie sprzątanie wyglada tak że ja rano wstaje kurze scieram wkładam wwszystkie zabawki do łóżeczek dziewczyn, odkurrzam chałupe i wogóle czynie wszelkie przce aby mieszkanie było przygotowane do mycia podłogi, nastepnie wychodze z dziećmi na spacer aby chrabia po wielu prośbach umył podoge ale nie myślcie że wszedzie bo tylko przedpokój i pokoje i goarnie troszke kuchnie, ja wracanm ze spaceru kłade dzieci śpać a sama zabieram sie do szorowania łazienki i podłogi w kuchni i łazience a mój panicz w tym czasie odpoczywa, dodamjeszcze że mam 15 miesięczne tuptające bliźniaczki i spacer z nimi to czysta przylemność, jedna biegnie na ulice a druga zapoznaje się z kupką psa. A czasem pada propozycja a może jakieś bara bara zanim dzieci się obudzą i podłogi pomyjesz?I co wy na to znacie to skąś?Ja się nie poddaje mam nadzieje że jeszcze wychowam go na ludzi.Pozdrawiam MagdaPs. czy dla waszych mężów posprzątanie w kuchni również nie jest jednoznaczne z umyciem kuchenki?
    • Gość edziecko: AP Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 19.03.03, 16:13
      Czytając Twój list wydaje mi się że czytam o swoim zyciu. Z tego co słyszę wokóło to jest bardzo dużo małżeństw co mają tego typu problemy. Mężowie mogą być tylko zmęczeni, niewyspani, głodni. Tylko oni mogą nie mieć czasu. My musimy byc zawsze uśmiechnięte i gotowe spełniać wszystkie ich zachcianki. Oczywiście w domu powinno być posprzątane , ugotowane itp. Jak to się dzieje że kobieta która siedzi w domu z dzieckiem musi zrobić wszystko włącznie z zakupami, spacerem,a facet nie może zrobić nic bo nie ma czasu. Jeszce jak by faktycznie bawił się z synkiem. A prawda jest taka że siedzi przy komputerze albo leży a dziecko bawi się samo. Można by tak pisac w nieskończoność. Ps. ja też zastanawiałm się nad zlikwidowaniem ze swojego domu komputera.Tak więc nie tylko Ty masz takie zmarwienia.Pozdrawiam .Agnieszka
    • Gość edziecko: Chojnol Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 19.03.03, 23:41
      No to chyba ode mnie też nie doczekasz się porady.Mój Miś jest prawie identyczny (z tym wyjątkiem, że dzidzia w 100% jest na mojej głowie). Nie pomagają nawet prośby, i tak o nich zapomina. I wiesz co, ja chyba już dałam za wygraną. Nie krzyczę, nie proszę, wogóle niewiele mówię, bo jestem padnięta po całym dniu z wyjątkowo aktywnym dzieckiem. Już się po woli przyzwyczaiłam, że mam w domu dwójkę bobasków (w tym jednego wielkiego, którego już nie można wychować). Wiem, że to nie dobrze, ale już mi to szczerze zwisa. Mam tylko cały czas nadzieję, że to wszystko samo się na nim zemści w swoim czasie (może kiedyś polegnę pod nawałem obowiązków, bo już ledwo sobie radzę i fizycznie i psychicznie). Julcia niedługo zacznie do taty mówić "proszę pana" może wtedy coś go ruszy. A najgorsze jest to, że cały czas słyszę jak nas bardzo kocha... Pozdrawiam, zdesperowana Anka.
    • Gość edziecko: emama Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 20.03.03, 11:36
      Aniu, wypisz wymaluj mój luby. Tylko u mnie jest zazwyczaj obraza majestatu jak czegoś bardziej się przyczepię. A wiem że potrafi zrobić prawie wszystko, no może oprócz prasowania :crazy: i nakarmienia cycem Małej :lol:. Robię wszystko sama i tylko czasami się wściekam i zachodzę w głowę co z Nim nie tak?Pozdrawiam. Asik
      • Gość edziecko: LusiaLinczewska Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 20.03.03, 12:18
        Jakbym o miom mężu czytała. Rany...Ale staram sie ładnie komunikować, jak radziła Ewa. Kochanie, chciałabym żebyś cośtam zrobił. Kochanie rozwieś pranie, dobrze? Czsami dodaję słówko :) DZISIAJ.Ale tak naprawdę, to czasami mam dość, że nic nie zrobi ponad to o co proszę. Nawet nie podniesie papierka, o który można sie potknąć. Zgrabnie ominie.Staram się nie czepiać, ale chwilami szlag jasny mnie trafia i robię monolog. Bo później i tak wychodzi, że się czepiam i moja wina. Komputer największym przyjacielem jest. A żona super, tylko za dużo gada! Męczy mnie takie kombinowanie, żeby nie urazić. A dlaczego On nie pomyśli jakby mi zrobić przyjemność. Może zabrac dziecko na spacer, zrobić kolację? Eeee.. ręcę opadają.
        • Gość edziecko: Iwona2 Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 20.03.03, 12:45
          Cześć! Mój Luby nie jest znowu taki zły. Ja poprostu zostawiam mu robotę i tyle . Tez jestem zmęczona. On pracuje a ja chwilowo na macierzyńskim ale za to wstaje co godz w nocy do mojego żarłoczka. Ja robię tylko to co zdąże i co musze bezwzględnie , nie przesadzam. W domku co prawda nie mam porządku , poprostu gdy jest zbyt duży bałagan albo ktoś ma przyjść to sprzątamy razem bo wtedy jemu tez przeszkadza. Polecam zakup zmywarki mój mąż jest zafascynowany jak dziecko tym wynalazkiem i sam się nią zajmuje bardzo czesto, a nawet jesli nie to i tak ja nie muszę zmywać. Męzczyźni tacy już są że trzeba im wszystko wskazać palcem i to wskazac konkretnie i ze skutkiem jak najbardziej natychmiastowym, mozna tez dać wybór wtedy sam zrobi to co woli. Polecam tez pokazywanie ze my sie tez meczymy . Jesli chodzi o komp, to nie ma rady, trzeba odrywac siła ;) a najlepiej usiąść za klawiaturą i czekać może mąż zajmie się czymś innym (pozytecznym)(wskazac czym ma sie zająć). Wiem oczywiście ze nie da się wychowac dorosłego faceta ale zarobić się po łokcie a potem jeszcze byc finezyjną kochanką jest niemożliwe. Pozdrawiam
    • Gość edziecko: Anika Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 20.03.03, 14:51
      Oj kochane kobitki tak sie spodziewałam, że nie tylko ja mam taki typ w domu. Ale ja nie chce sie z takim stanem godzić i usługiwać mu we wszystkim. Nie chcem ,zeby było jak u moich teściów. Tesciowa lata jak wściekła po domu i wszystko robi , a szanowny małżonek przychodzi zmeczony z pracy i TV , gazetka, kawka. Ale ona to sama mu co chwile" a może kawki sie napijesz, a moze kawałek ciasta zjesz itp"A może on to wynióśł z domu, bardzo prawdopodobne, tylko, że wyniośl sie od rodziców majac 19 lat. Wiec gdzie on sie tego do cholerki naumiałsmileAle nie poddaje sie i zamierzam walczyć.Ania
    • Gość edziecko: margaret Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 20.03.03, 20:34
      Ja mam na co dzien to samo z tym że ja pracuje a on nie(to sie nazywa ze sam stawia dom nasz przyszły-ale przez cała zime przerwa w tym budowaniu)a nasza córeczka chodzi do przedszkola.Czasem sie zastanawiam czy dobrze zrobiłam wychodząc za niego za mąż?Aż ręce opadają i po 5 latach człowiekowi okulary z głowy spadają ale cóż....chciałaś to masz.....
      • Gość edziecko: INES Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 20.03.03, 21:24
        no i o moim mężulku tu mowa :)ja czasem walcze czasem nie to zalęzy od stanu psychicznego mojegoi tez u mnie jest proszenie o wszystko łacznie z sexem :)czasem już olewam to znowu mnie nachodzi żeby powalczyc o lepsze jutrosama nie wiem co robić?????????????gdzieś czytałam, ze ponoć dobrze jest przez miesią do dwóch (zalezy ile wytzymasz) nic w domu nie robić tzn. oprócz podstawowych rzeczy waznych dla siebie :) po tym czasie spojrzeć na to wsyztsko i powiedzieć, że nie moge tutaj dłużej z dzieckiem żyć i wynieść się z domu na jakis czas po miesiącu powrócić - podobnież mieszkanko ma byc wycackane i mąż umyty i wszystko schkludne :)tylko na jak długo to skutkuje???????????/ bo nie wierze, że do końca :)no i dobry jest tez ponoć post w sexsie ;) na mojego nie stety nie skutkuje (czyt; jemu w to graj) :(generalnie ponoc super jest olewanie faceta - to czasem i mi wychodzi i sa wtedy rezultaty w postaci czestszego tulenia, zaczepiania małzonki, tudziesz pocałunków itp na które oczwywiście my sie nie zgadzamy i odpychamy męża mówić no co ci odwala chory jesteś itp :)po dłuzszym czasie zaczyna sprzątac też sam z siebie :)ale wada tej metody - jak tylko zaczniemy spowotem wposzczać mężulka pod kołderkę czy odwzajemnimy pocałunki :) czar pryska i znowu mamy wstrętnego konowalusa beznadziejnusa leniusa w domucięzki orzech do zgryzienia mamy my kobitki - apeluje do mam posiadających synków jak ja!!!!!!!!!!!!!!nie róbmy naszym synom krzywdy i nie wychowajmy ich tak żeby byli takimi leniwcami i kalekami życiowymibo w nas jeszt szansa na to, że wyrosna z nich normalni, uczuciowi i porządni faceci :)jedyna sznasa - żadna kobitka potem juz tego nie zrobi - tak jak my nie wychowamy już naszych mężów :(musimy my mamy sie postarać aby nie zrobic z synków naszych to co z naszymi męzami zrobionosmilewymaga się od córek - a dlaczego nie od synów??????niehc tez pomagają, niech tez się udzielają w domu.....itpniech tez bawia się lalkami jak chcą - zresztą każde dziecko bez względu na płeć powinno mieć i samochód i lalkę to jest potrzebne do dobrego rozwoju psychcznego każdego dziecka :)oj moje małżeństwo uderza mi na mózgsory za rozpisaniemam nadzieje, że nie pomiesząłm w głowach swoimi głupotami :)aga mam małego 9 miesięcznego przyszłego czyjegos męża :)
        • Gość edziecko: rudzia Re: Czy ja nie umiem docenić ... do Ines IP: *.* 20.03.03, 21:58
          Obawiam się, Ines, że nie wychowasz dobrze synka (z całym szacunkiem). Wychowaniem synówi powinni się zająć faceci. A jak oni albo siedzą przed budką z piwem, albo przed komputerem i potem mamy takie stada nic-nie-robiących chłopów. A co do niechęci do seksu. Hm, może problem jest poważniejszy? Spróbuj z nim o tym porozmawiać lub pójdźcie do jakiegoś specjalisty. Dziwne rzeczy dzieją się na świecie, uwierz mi. I dotyczy to również mężów. Nie zostawiaj tak tego.
          • Gość edziecko: Zosieńka Re: Czy ja nie umiem docenić ... do Ines IP: *.* 21.03.03, 01:36
            Tak sobie czytam i wymyśliłam, że jeszcze coś napiszę.Ja mam męża dopiero od dwóch lat i zaobserwowałam przez ten czas tyle, że:Mój mąż jest w stanie zrobić w domu wszystko, oprócz karmienia piersią (pokarm odciągnięty z butelki już dziecku poda). A wydało się gdy pojechałam rodzić.Sam wyprał i wyprasował wszystkie rzeczy dla dziecka, które zaskoczyło nas decyzją o wydostaniu się z mamy nieco wcześniej niż przewidziano.Gdy wróciłam ze szpitala powiedział, "zajmij się sobą i karmieniem Zosi, reszta należy do mnie", i żebyście widziały jaki obiad potrafi zrobić, cudo.A potem minął rok i tak się jakoś porobiło, że wszystko w domu robię ja. A nie, przepraszam, mąż robi zakupy, a poza tym siedzi w laboratorium, bo robi pracę magisterską(Ja zresztą też, tyle, że skończyłam doświadczenie).Ostatnio gdy mu to wygarnęłam to usłyszałam, że jak by nie prace domowe to bym pewnie cały czas w eDziecku siedziała.I wiecie wczoraj sam z siebie poodkurzał.Przemyślałm to wszystko i stwierdzam, że sama do takiego stanu doprowadziłam, faceta po prostu nie wolno pod żadnym pozorem zwalniać z obowiązków i wyręczać - bardzo szybko się do tego przyzwyczaja.
        • Gość edziecko: magdatorun Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 21.03.03, 09:38
          Może ktos jeszcze pamięta że zastosowałam metodę odpuszczenia sobie i pomogło.A zastosowałam ją prawie rok temu. Chcecie wiedziec co słychać?Metoda działa nadal tyle, że co jakiś czas ja musze porządnie SOBĄ potrząsnąć i nie wyręczać męża "bo ja zrobię to szybciej, dokładniej i w ogóle", albo " bo ona taki słodziutki milutki i tak mi pomaga, może by obiadek z trzech dań zacząc gotować skoro mam tyle wolnego czasu" :)Zdarzyło mi się tak kilka razy i musze uczciwie przyznac , ze nie mogę winić za to męża. On był jak zawsze, to tylko ja w przyływie ciepłych uczuć straciłam głowę i znów zaczynałam go uwsteczniać.Jak już wtedy pisałam, kuracja pomogła równiez mi bo pozwoliła dostrzec że nie warto zaharowywać się po to żeby miec non stop błyszczące podłogi, poukładane na półeczkach i pusto w zlewie. Mozna zamiast tego spokojnie odpocząć w najmniej zaśmieconym pokoju lub jeśli nie ma takiego to na spacerze :), zrobić coś przyjemnego np. wykąpac się w pachnącej pianie przy zamknietych od wewnątrz drzwiach :).A kiedy już OBOJGU rodzicom znudzi się bałagan, to dopiero wtedy zacząć sprzątać, o ile oczywiście nie okaże się , ze można dalej RAZEM robić coś ciekawszego :lol:W czym mnie teraz wyręcza mąż? Otóz kiedy zauwazy że trzeba (co oznacza rzadziej niz ja ale w granicach mojej tolerancji):1. sam odkurza i to nawet kanapy (pedantycznie bo nie lubi psich włosów),2. zmywa naczynia,3. myje podłogi,4. wynosi śmiecizaznmaczam, ze wyżej wymienionych czynności podejmuję sie wyłacznie w SKRAJNEJ ostateczności, czyli jak go nie ma powyżej 3 dni albo jak leży trawiony gorączką też 3 dzień :)Jak mu powiem że trzeba to zrobić to:1. rozwiesza pranie, a przynajmniej zataszczy pod linkę,2. umyje wannę, umywalke i kibelek,3. pichci mięso do obiadu,Zauwazone inne niespodziewane zachowania: 1. kilka razy zrobił sam pranie bo widział, ze w koszu sie nie mieści :) (a co, trzymam się planu :lol: ), ale go zniechęciłam bo nie ma rozeznania "co z czym" a nie stać mnie na nowe ciuchy 2. powycierał blaty i stół w kuchni z okruchów i rozlanych płynów a także kilka razy umył poprzypalaną kuchenkę3. jedzie i płaci rachunki i to bez wykrętów, ze niby czasu nie ma 4. dzis zauwazył, ze można by powietrzyc pościel na pięknym słoneczku.I co wy na to? dla jednych to mało dla innych spory sukces ale najwazniejsze, ze osiągnęłam stan zadowolenia z pozycia małżeńskiego. W tej sytuacji dużo łatwiej mi zaakceptować pewne drobiazgi, które kiedyś dodane do listy pretensji do meża skłaniały mnie do myślenia o rozwodzie. Na przykład to, ze on jest kompletnie niekreatywny jeśli chodzi o zabawianie naszej córki. Łazi za nia tylko i patrzy co ona robi a ona zaraz ma dośc takiego nudziarza i w efekcie pędzi bawić sie z mamą. No cóż. Za to kocha ją bezprzytomnie i ten wzrok jakim na nia patrzy kiedy tak łazi jest wyraźnie cielęco-zachwycony. Dopóki tato niechcący nie przysnie w trakcie tego wpatrywania :lol:PozdrawiamMagda
          • Gość edziecko: zalotka Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 21.03.03, 22:53
            Witam ! Ja mam taką metodę jak Madzia - i też co jakiś czas MUSZĘ SOBIE PRZYPOMNIEC , ŻE NIE MOGĘ GO WYRĘCZAĆ . I też musi być po prostu mieszkanko ZAPUSZCONE , ŻEBY COŚ SIĘ W NIM RUSZYŁO. Niestety mnie to koszmarnie męczy , bo z natury jestem osobą systematyczną i lubię porządek. Ale coż robię to przede wszystkim dla własnego zdrowia. Już się przekonałam , że raz tak męża rozpieściłam , że jak byłam chora to ze zdziwieniem na mnie spojrzał jak poprosiłam o herbatę,poz, Iza
        • Gość edziecko: Gamma Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 21.03.03, 15:12
          CześćChyba rzeczywiście od czasu dobrze jest go (tj. mężusia) olać i robić tylko to co trzeba, albo nawet i nie to...Oczywiście nie musze chyba dodawać, że te posty to jakby o moim...Wczoraj zastosowałam metodę olania - położyłam się w drugim pokoju, włączyłam drugi telewizor. Leżałam tak ponad godzinę.Dziecko chodziło z jednego pokoju do drugiego - nie wykąpane, chociaż już pora. Po jakiejś dobrej godzince - przychodzi mężuś i pyta: - co ty chora? - a tak chora. Odpowiadam.Zdumiał się nieco, no bo czemu to niby ja leżę zamiast się krzątać po chałupie. Efekt był właściwie taki, że i tak małego to ja musiałam wykąpac, bo inaczej brudny by poszedł spać, no i skutecznie poszukać zapodzianych smoczków. Jedno z czego się cieszę, to to, że zupełnie nie miałam ochoty odzywać się do niego i nie odzywałam się. Był naprawdę w szoku. O co ci chodzi - pytał? Więc myślę, że przynajmniej leciutko poczuł, ze coś nie gra. A tak poza tym, to cały czas muszę mu mówić (często kilka razy) co ma zrobic. Na szczęście to robi (przeważnie), chociaż też szlag mnie już trafia...Pozdrawiam wszystkie niezmordowane eżony. Ela
    • Gość edziecko: glennkon Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 21.03.03, 05:04
      Ja tez mam podbny model w domu tyle ze ja siedze z mala a on pracuje. Tylko ze jemu nie przeszkadza jak jest balagan i to nawet taki, co go musi sprzatac przez 3 dni. Jak wyjechalam na 4 miesiace to zapuscil dom tak, ze nie wiedzialam w co rece wlozyc, nie mialma jak podgrzac wody na mieszanke na malej bo kuchnia elektryczna zaczela dymic po wlaczeniu, jak wykapac dziecka po 20 godzinnej podrozy bo lazienka wygladala jak na dworcu i jeszcze mi zrobil awanture... ze sie czepiam i ze balagan to ja zostawilam przed wyjazdem. Teraz zmadrzalam i robie awanture a potem z nim prowadze rozmowy, wyjasniam, ze to i tamto jest super i doceniam go i podziwiam (czasami dluugo mysle zanim cos znajde ale wystarczy mala rzecz a on cieszy sie jak dziecko) ale ze to i tamto mi nie pasuje i wtedy cos sie zmienia na jakis czas. Generalnie wydaje polecenia i ustalam termin, w jakim maja byc wykonane. Jeszcze sie nie zarzylo, zeby nie byly wykonane. Fakt, ze doszlam do tego systemu po 2 latach malzenstwa i 2 latach proszenia, czy moglbys? a moze jutro? itd. Kropla, ktora przepelnika czare byl fakt, ze on przez 3 miesiace nie znalazl czasu zeby zrobic pranie (pierzemy w pralni samoobslugowej) i ja musialam na wozku malej ( z mala w srodku)wozic pranie jej rzeczy do pralni(wygladalam jak bezdomna matka) i nie mialam czystych majtek za przeproszeniem jesli sobie ich w rekach nie wypralam. A w pokoju staly 4 pelne, posortowane kosze brudow a wypranie tego zajelo 3 2 godziny z wysuszeniem w suszarkach i poskladaniem i posortowaniem. I tak uwazam,ze za dlugo czekalam ale teraz bede ostrzejsza. Znow wyjezdzam na 3 miesiace i sie boje co zastane po powrocie ale postanowilam zrobic mieszkanie na blysk zeby mi nie mogl gadac ze zostawialm balagan i zarzadac ze opuszczam taki stan i do niego wracam.A jak mi nie wychodzi wychowywanie mojego o 15 lat starszego meza to sobie powtarzam za Galczynskim chyba: Dlaczego ogorek nie spiewa? Bo nie moze.....PS To moj maz ma do mnie pretensje ze jestem uzalezniona od komputera i Internetu ale ona za to moglby zyc przyklejony do telewizora grrrr
    • Gość edziecko: SylwiaT Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 21.03.03, 11:08
      O rany, a ja myślałam, że sama na tym świecie wdepnęłam w takie bagno. I pocieszyłam się też troszkę, bo myślałam że tylko mój luby jest maniakiem komputerowym :) Te kompy to czyste przekleństwo (dopóki ja przy nim nie siedze :) )A wiecie co, ostatnio sie na mnie obraził, bo kiedy on odszedł od kompa na film w TV, ja sobie usiadłam forum poczytać. Miałam tylko chwilke być ale mnie troche wciągnęło (hi hi), a ponieważ luby nic nie marudził, wiec posiadziało mi sie trochę. Skończyłam, odeszłam, on szybko przed komp z tekstem, że więcej nie odejdzie od kompa dla mnie. ???!!!. Okazało się, że podobno dla mnie odszedł od kompa, żebyśmy razem sobie film obejrzeli (zresztą jego kultowy - Piąty element). Już to kilka razy widziałam i nawet nie planowałam oglądać znów. A ten pretensje wielkie, to powiedziałam mu, że wreszcie poczuł sie jak ja każdego niemal wieczoru, kiedy komp ważniejszy ode mnie. To próbował mi wmówić, że to zupełnie inna sytuacja. A gdyby tylko słowem wspomniał, że chce ze mną oglądać - to nawet Terminatora bym z nim obejrzała. Wniosek jeden - kompletny brak porozumienia.Wielka obraza za byle drobiazg, a sam nawet nie zauważa kiedy rani. Już czasem dosyć mam tego. Ważę każde słowo, jeśli już krytykuję to czyn a nie jego samego, proszę, tłumaczę, mówię o swoich uczuciach - i nic. A on mówi co mu ślina na język przyniesie, nie zważając przy tym czy rani czy nie. Oczywiście wszystko wyolbrzymiam, czepiam sie i wynajduję problemy, których nie ma (chyba z nudów, bo w końcu na URLOPIE wychowawczym siedzę). Cóż, on uważa, że skoro pracuje to już wystarczająco dużo robi, a dwójka dzieci i cała reszta to już moja działka.Smutne to i śmieszne, jacy oni jednak do siebie podobni nie? Chyba robi się ze mnie feministka, ale myślę sobie czasem, że to naprawde mniej inteligentne istoty :)Co z tego, że mają większy mózg, jak go nie wykorzystują w pełni. ( z góry przepraszam tych którzy jednak wykorzystują :) )Wypróbuję w najbliższym czasie sposób KOMUNIKATÓW, bo już innego pomysłu nie mam. Nawet mędre ksiązki Samsona mu podsunęłam (Jak przetrwać w małżeństwie) i przeczytał nawet, iiii.... nic mu nie zostało :(Kocham tego drania i będę próbować dopóki starczy mi sił.Pozdrawiam wszystkie zatyrane matki :hello:Trzymajcie się - Sylwia.
      • Gość edziecko: Anika Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 21.03.03, 11:21
        A wiecie co, ja strasznie nie chciałam wracać do pracy po macierzyńskim, ale nasza sytuacja finansowa była niepewna wiec postanowiliśmy , że jednak wróce. I co, i teraz sie z tego bardzo cieszę, bo gdybym siedziała w domu to nie dośc ,że wszystko byłoby na mojej głowie, zajmowanie sie dzieckiem, spacerki, obiadki itp. A do tego byłabym zfrustrowaną mamusią i juz wyobrażam sobie te kłótnie :lol:o wszystko. A tak to chociaż w pracy odetchnę. Oczywiście szkoda mi tylko szkarabka, ale nadrabiam najlepiej jak umię po powrocie z pracy.Pozdrawiam wszystkie posiadaczki " niecudownych " mężów.Ania
        • Gość edziecko: alda Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 21.03.03, 12:03
          U mnie było i jest to samo, no może prawie to samo. Stosowałam metody na prośbę, komunikat, wściekałam się, były też ciche dni. I co? I prawie nic, ale jednak prawie..To znaczy - zastosowałam metodę na przetrzymanie: nie prałam, nie sprzątałam, nie zmywałam naczyń. Myslałam, że nie wytrzymam w tym bałaganie. Aha, nie sprzątałam jak miał ktoś do nas przyjść. No i kiedy mój ukochany nie miał w czym wypić herbaty, to zaczął zmywać naczynia, a kiedy ktośmiał przyjść to poodkurzał. Co prawda metoda nie poskutkowała w przypadku zmywania podłogi i ubikacji, ale i tak się cieszę. Dodam, że pracuję i karmię jeszcze w nocy moją córeczkę. Rano, tzn. koło 5 -6 po ostatnim karmieniu, jak Malutka nie może zasnąć wręczam ją mojemu mężowi a sama idę gdzieś spać. I już, ja też muszę się czasami wyspać (choć troszeczkę). Muszę przyznać, że zaczął bardziej doceniać moje wysiłki , potrafi sam pozbierać zabawki małej, poodkurzać po jedmnokrotnym komunikacie o konieczności wykonania ww czynności itd. Pozdrawiam wszystkie niedoceniane kobietki
    • Gość edziecko: karolinek Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 22.03.03, 15:55
      Hmmm...wszystkie mamy podobnie. Mój może siedzieć przy komputerze cały dzień. No ja tez lubię ale bez przesady.No i jak on siedzi przy tym kompie to ja z jednego pokoju pisze mu icki albo wiadomości przez gg do drugiego pokoju gdzie On akurat przebywa.W taki sposób się komunikujemysmile)
    • Gość edziecko: Martaa Re: Czy ja nie umiem docenić swojego męża, czy może sie czepiam? IP: *.* 23.03.03, 12:28
      witam w klubie.NIe jesteś sama :).U mnie tylko z tą różnicą, że wstaje do małej w nocy ale to chyba dlatego, że śpi z brzegu i zostaje w tym celu wypchnięty.PozdrawiamMartaP.S. a komputera nienawidzę i gdyby nie to że sama czasem korzystam wyleciał by przez okno.
Pełna wersja