Niemiła Wigilia....

24.12.06, 20:41
Czy dla kogoś też była to najgorsza Wigilia w życiu ????
AAbbbuuuuu sad((((
    • agnes123 Re: Niemiła Wigilia.... 24.12.06, 20:43
      A co się stało ;o;o ????
      • katarinahanc Re: Niemiła Wigilia.... 24.12.06, 20:45
        AAjjjj Agnes szkoda słów... po prostu moj malz jest kompletnie do dupy sad(
        • agnes123 Re: Niemiła Wigilia.... 24.12.06, 20:45
          O kurcze ;/
    • katarinahanc Re: Niemiła Wigilia.... 24.12.06, 20:46
      Normalnie chyba się upije - jak mozna byc takim czlowiekiem - bez serca,bez
      litosci ... sad
      • agnes123 Re: Niemiła Wigilia.... 24.12.06, 20:49
        Kati - trzymaj się dzielnie.W razie co pisz na priv....
    • katarinahanc Re: Niemiła Wigilia.... 24.12.06, 20:52
      Dzieki agnes - jestes kochana!!
      • agnes123 Re: Niemiła Wigilia.... 24.12.06, 20:52
        Pamietaj - pisz kiss
        • agnes123 Re: Niemiła Wigilia.... 24.12.06, 20:53
          Bedzie Ci lżej jak się wyżalisz smile)
          • elejna Re: Niemiła Wigilia.... 24.12.06, 22:00
            No moze nie najgorsza w zyciu ale zdecydowanie nie fajna uncertain
            Rodzice pojawili sie przed druga( czy oni powariowali?) kiedy to był w totalnej
            rozsypce zarówno moj dom jak i ja.W zwiazku z czym musiałam przy nich z
            wywieszonym jezorem i komentarzami za plecami doprowadzac wszystko do ładu i
            zapinac na ostatni guzikuncertainzasiadajac do kolacji okazało sie ze własciwie nie
            mamy kieliszkow a serwis jest w polowie wytłuczony , matka ubrała mi choinke
            przynoszac swoje bombki i swiatła zadecydowała gdzie ma stac , zadecydowała
            jakie zasłony maja wisiec takze od niej , zarzadziła ze mamy wymienic to i to w
            domu ona da kase , chciało mi sie ży... za przeproszeniem!
    • margiel1 Re: Niemiła Wigilia.... 24.12.06, 22:06
      A to nie możnabyło ubrać chinki parę dni wcześniej? Posprzątać też? Przyszli o
      14 i masz pretensje? A moze jesteś po prostu niezorganizowana? U mnie było
      lśniąco o tej porze i bez przesady o 13 możnaby było zasiadać do stołu. Moim
      zdaniem brak organizacji pracy, no chyba, ze masz 3 małych dzieci....
      • magda.holdun margiel1 24.12.06, 23:12
        boze dziewczyno...
        to trzeba bylo siadac do tej kolacji o 13! o 15 moglabys juz sobie wszystko pieknie posprzatac, a o 17
        pojsc spac, zeby sie wyspac bo przeciez trzeba wstac o piatej zeby leciec z rodzina do autobusu tak
        aby na 7 zwalic sie komus na obiad. jakie ty musisz miec fantastyczne zycie!
        takie z o r g a n i z o w a n e!!
        help!
        • janka007 Re: margiel1 25.12.06, 00:15
          big_grin oplułam monitor
          • iljana Re: margiel1 25.12.06, 13:54
            big_grin

            <komentarzami za plecami doprowadzac wszystko do ładu i
            zapinac na ostatni guzik>

            U mnie podobnie, ale mąż nigdy nie zostawia mnie samej...pomaga.
      • elejna Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 13:28
        Mam prace i kłopoty ze zdrowiem wystarczy gwoli wytłumaczenia, a sprzatalam juz
        od piątku tylez ze moje dziecko ustalicznie bałagani.Kolacja wigilijna o 14?
        Dzięki ale wole tradycyjną pore.
        • sliwew Re: Niemiła Wigilia....z szwagierką 27.12.06, 18:36
          własnie-tak nas zapraszali-my z małym dzieckiem które placze,,nie chcieliśy-a
          na wigili-tylko komentowała-ale ona krzyczy ale płacze itd,,,ogólnie śwagierka
          uwaza zze jej dzieci doskonałe,,,i atmosfera była zupełnie nie swiateczna,,,po
          godz.zaczeła opowiadać gdzie ,co i za ile!!kupiła na wigilię--dobija mnie jej
          materializm!i jeszcze duzo by pisać...ale do niej na wigilię juz nie pójdę!!
      • sir.vimes A wielkanocne śniadanie zaczynasz o 3 w nocy? 25.12.06, 14:42
        No to gratulacje.

        Jak rozumiem nic u ciebie w domu się nie gotuje na śweiżo? Wszystko prosto z
        zamrażarki do mikrofali idzie? To ślicznie.

        A malujesz się i czeszesz o 6 rano? Też pięknie.
      • kosheen4 Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 14:59
        margiel1 napisała:

        > Moim
        > zdaniem brak organizacji pracy, no chyba, ze masz 3 małych dzieci....

        oj Pani Perfekcyjna, widzę gęsto udzielasz się w wątkach w których dziewczyny
        skarżą się na skaszanioną atmosferę i pouczasz, sugerujesz i dziwisz się...
        co tam, 22 dopiero wybiła a ty już przy komputerze siedziałaś zamiast śpiewać
        kolędy i szykować się do pasterki? czyżby rodzina wolała rozmasowywać sztuczne
        uśmiechy?
        więcej zrozumienia dla innych i ich odczuć.
      • elza78 Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 16:28
        margiel ale CHINKI ubiera sie przeciez w wigilie, tak nakazuje tradycja, chyba
        ty jestes srednio zorganizowana ze nie potrafisz jej w wigilie ubrac, a moze ci
        sie zwyczajnie nie chce, w sumie co mialabys do roboty - tak lsniaci\o jest hehe
    • jktasp Re: Niemiła Wigilia.... 24.12.06, 22:26
      U mnie niemiła wigilia ....jak co rok,jest tak od 13 lat.
      na ogól to mąż nie chciał mi wcześniej pomóc, a potem gdy roboty się
      nazbierało, zrobił, ale całą wigilię był delikatnie mówiąc nieprzyjemny.
      Teraz było to samo, tyle, że teraz ja przy jego pierwszej kąśliwej uwadze o
      rybach, rzuciłam je z powrotem na patelnię i poszłam do pokoju posiedzieć z
      dziećmi, nic nie dostałam pod choinkę, coprawda, przed samymi świętami nie mógł
      mi nic kupić ale od początku grudnia jest na urlopie, to mógł pomyśleć.
      Zrobiliśmy a raczej tak wyszło, dużo potraw, ale spróbowaliśmy 3, życzenia były
      mocno chłodne ( to było po rybach), potem on poszedł utulic dwulatka, ja
      wykąpalam 8 miesięczniaka, wszyscy śpią, mnie jest smutno, ale co tam, pójdę
      posiedzieć przy choince, zapalę świeczki i kadzidełka, spróbuję czegoś
      dobrego , popiję to dobrym domowym winkiem wiśniowym i pomarzę o jakimś księciu
      z bajkiwink)
      smile
      • olinek11 Re: Niemiła Wigilia.... 24.12.06, 23:21
        Dla mnie napewno ta Wigilia zostanie najgorsza na bardzo długo.Jestem chora to
        tak jak nigdy w życiu, angina a do tego zapalenie spojówek oko jakbym dostała
        od męża , temperatura od kilku dni ponad 39. Nic tylko cieszyc sie zyciem. Na
        dodatek młodsza córa daje mi popalic poprostu miodzio. Dziewczyny trzymajcie
        sie jeszcze dwa dni Świąt
    • mathiola U mnie może nie tyle kolacja.... 25.12.06, 13:39
      ...co cały dzień był do niczego, a nawet ostatnie dwa dni. Wyobraźcie sobie
      DWÓJKĘ ZĄBKUJĄCYCH MALUCHÓW JEDNOCZEŚNIE. I to akurat na święta. Zajebiście
      było. Ale sama kolacja ok, byliśmy u moich rodziców.
      Za to dzięki naszym kochanym dzieciom nie zdażyłam nawet posprzątać do końca w
      domu i tak na przykład dzisiaj rano (pierwszy dzień świąt!) wycierałam kurze u
      dziecka w pokoju, bo jak sobie pomyślałam, że ktoś może nas odwiedzić... smile
      A tak poza tym to wszystko dobrze, tylko strasznie niewyspani jesteśmy smile
    • kosheen4 Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 14:08
      a u mnie miało być źle a zrobiło się całkiem w porządku smile
      kolacja zaczela sie dopiero o 20 a skonczyla przed 22
      przed spotkaniem z przyjaciółmi odwiedziłam jeszcze żywą szopkę na
      franciszkańskiej (kraków).
      gościnną knajpkę na brackiej opuściliśmy o 4 w nocy, śpiewając kolędy pełną
      piersią smile
    • dominika8 Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 14:09
      tak, ja miałam, może nie najgorszą, ale z tych gorszych
      słowo wstępu-nasza córka ma 2 latka, więc 2 lata temu na Wigilię miała 3 tyg.
      Swierdziliśmy wtedy, że nigdzie z tak małym dzieckiem nie będziemy się ruszać.
      To moja teściowa i mama stwierdziły, że Wigilia będzie u nas, a one wszystko
      przygotują i przywiozą. i tak też było
      Wczoraj siadamy u teściów do stołu Wigilijnego, ja zapraszam od razu na
      przyszłą Wigilię u nas, a ona tekst ,,taaaa, tylko żebyśmy znów nie musiały
      wszystkiego przywozić". No ręce mi opadły, wredna....Miło tak, że po 2 latach,
      w święta tak chlusnęła jadem.
    • morgen_stern Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 14:34
      Dołączam się do rozżalonych. Wprawdzie sama Wigilia była udana, ale to dlatego,
      że... nie przyszła na nią część mojej obrażonej na mnie rodziny sad(
      Klimat przedwigilijny koszmarny, żal mam ogromny. To miała być pierwsza
      zorganizowana u nas "małżeńska" Wigilia..
      Powiem jedno - na dłuuuugo odechciało mi się organizowania jakiegokolwiek
      rodzinnego spotkania, a już "składkowego" nie zrobię nigdy. Przykro jest, kiedy
      dla kogoś najważniejszym świątecznym problemem jest to, co kto przyniesie i
      ile...
      Ech, nie chce mi się nawet o tym gadać. Na szczęście jako małżeństwo wyszliśmy
      z tego obronną ręką, trzymaliśmy się razem w rodzinnych awanturach jako ta
      skała smile))
      • panda74 Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 15:27
        Cześć Dziewczyny...
        No więc u nas też tak sobie... W sumie teoretycznie nie mam do czego sie
        przyczepić, ale w tym roku kompletnie zabrakło u nas świątecznej atmosfery...
        Właśnie zastanawiam się, dlaczego mam takie odczucia, ale zdaje się, że nie ja
        jedna.
        Cóż, przykro, człowiek jakoś się nastawia, pucuje mieszkanko, kupuje prezenty, a
        przychodzi ten dzień i... no właśnie.
        Na dodatek dzisiaj moja córka już 3 razy wyprowadziła mnie z równowagi
        pyskowaniem (co w nią wstąpiło???), więc w końcu jej powiedziałam - po
        wielokrotnych ostrzeżeniach - że jeszcze raz się tak zachowa, to zabiorę jej na
        3 godziny wszystkie zabawki, które dostała... Na razie jest ok, ale dopiero
        15.30 big_grinbig_grinbig_grin Nie chciałabym, żeby do tego doszło, ale smarkula dziś przeszła
        samą siebie..
        Mimo wszystko, Wesołych Świąt, dopiero pierwszy dzień mija smile moze jutro będzie
        lepiej smile
    • iberka Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 15:38
      u nas nie katastrofalna ale dla mnie to nie była Wigilia a dziś nie ma Świąt:-
      (. Jutro wieczorem wylatuje na 4 dni, mały zostaje z babcią i już widze co
      będzie jak wrócę no i co powie mi moje dziecko, bo babcia będzie je 4 dni uczyć
      jaka zła ze mnie mamasad. Smutno i strasznie przez to....
      Iza
    • karin.dsi Na pewno inna 25.12.06, 15:39
      Moja wigilia była w szpitalu...........

      nagle w momencie podczas wizyty u babci dziecko dostało 39 stopni, daliśmy
      czopek i nie czekając już na nic- do szpitala.
      diagnoza: zapalenie płuc.
      Reszta wieczoru- na oddziale dziecięcym, moi rodzice przyszli z opłatkiem i
      prezentami... w sumie dopiero godzinę temu zmieniłam się z siostrą( mam na
      sobie jeszcze wigilijną kreację i polar) a za chwilę znowu jadę do szpitala
      Na szczęście mały ma śię dużo lepiej, wyglądało to groźnie a wyniki
      są dobre.....
    • agysa wigilia jakich mało.... 25.12.06, 16:07
      U mnie Wigilia katastrofa, jeszcze takiej nie przeżyłam. W nocy dziecko dostało
      gorączki i dzisiaj pojechaliśmy na ostry dyżur. Rozpoznanie zapalenie gardła.
      W pierwszy dzień świąt mieliśmy jechać do moich rodziców i na drugi też, ale ze
      względu na chorobę córki jesteśmy w domu, na szybko gotowałam dzisiaj obiad.
      Mama nawet nic nam nie przesłałam do jedzenia a wiedziała, że nic nie mam!
      Rodzice mają auto a od nich do mnie jest 7 minut jazdy.
      Ciekawa jestem czy ktoś miał takie menu jak my: obiad - naleśniki i rosół (to
      dla dziecka) a my ryba w galarecie. Jak zawsze mogłam liczyć na swoja mamę to
      się nazywa matczyna miłość!!! śmiechu warte.

      • bozenka12 Re: wigilia jakich mało.... 25.12.06, 16:20
        a u mnie mialo byc do0 d...ale w sumie bylo ok. Tak jak juz w innym poscie
        napisalam olalam cala latanine i przepracowanie przed wigilijne. Rodziny tu nie
        mam, tzn maz i dzieci sa ale to tylesmile Potrawy bly kupne, nacznia papierowe
        (ale ladne). Maz caly dzien i tak byl w pracy. Jak wrocil, zjedlismy, potem
        poszlismy z dziecmi do kina. Kurcze bylo moze niezbyt tradycyjnie, ale bardzo
        na spoko. Zero stresu, zero zabiegania. W sumie bylo milo. A naprawde
        zapowiadalo sie ze bedzie zle...
        • agysa Re: wigilia jakich mało.... 25.12.06, 16:27
          Przeważnie tak bywa, człowiek się nastawi negatywnie a potem miła
          niespodzianka, cieszę się, że Tobie się udałosmile))
    • fania25 Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 16:25
      pierwsza wigilia z 4 tygodniową lenką 50 km od domu, u moich rodziców i nawet
      ok. moj mąż prawie nic nie jadł, bo nie lubi... po powrocie do domu, około 22,
      poszedł do pobliskiego sklepu, kupił sobie paluszki i piwo (pełna lodówka
      maminego żarcia czeka) zapraszając mnie na nie serdecznie, oglądał Bruca Willisa
      i 3 nad ranem poszedł spać. O 4 mała się obudziła i marudziła do 7, więc na
      przemian wstawialiśmy do niej. zmęczona, spałam więc do 15. mój m. też
      śpni.jeszcze mu jedno piwo zostało w lodówce, to sobie dzisiaj wieczorem
      wypije... po świątecznemu.
      • iwonia2 Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 16:59
        przezylam najgorsza wigilie na obczyznie,ktora wypelnialo zero atmosfery a w
        dodatku moj maz poklocil sie(malo co sie nie pobili) z chlopakiem mojej siostry
        (irlandczykiem)najgorsze jest to ze ani jeden ani drugi nie chca podac sobie
        reki na zgode a ja rozdarta pomiedzy mezem a moja siostra.nastepna wigilie
        spedze w polsce z atmosfera prawdziwych swiat ktore sa wspaniale tylko w polsce.
        • bozenka12 Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 17:20
          To fakt swieta w Polsce sa chyba lepsze. A juz na pweno dla nas polakow. Ja
          wlasnie tak te swieta troszke olewam, bo na obczyznie jestem. Rodzice i
          rodzenstwo w Polsce. Tak jakos nawet sie czowiekowi nie chce swiat. Dlatego
          tegoroczna wigiie spedzilam w kinie.
          • symplegada Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 21:51
            Czesc, dziewczyny, pozwólcie, że się dołączę. U mnie było tak: dwójka maluchów, którzy wczoraj postanowili być wyjątkowo nieznośni oraz efekty ich działania: zabałaganione mieszkanie, krzywa chwiejąca się choinka itp. atrakcje. Mały jest na etapie ściągania, wyrzucania i rozwalania wszystkiego, co mu wpadnie w ręce oraz wspinania się i spadania ze wszystkiego, więc nie można go spuścić z oczu (kiedy go ostanio spuściła na sekundę, rozbił głową szybę), Starsza z upodobaniem cofa sie do tego etapu rozwoju, wobec czego trudno mi jest ugotować najprostszy obiad, o wigilii nie mówiąc. Ich ojciec nie poczuwa się do obowiązku zająć się nimi dłużej niż kwadrans i to na moją wyraźną prośbę. Na szczęście mama zaopatrzyła nas w podstawowe potrawy wigiline, z czego Starsza zjadła panierkę z karpia, a Mały polewę z makowca. Mąż generalnie olewa tradycję katolicką, ja też nie odczuwam potrzeby obchodzenia wigilii, ale coś próbuję robić ze względu na dzieci. Ich radość przy rozpakowaniu prezentów powstrzymuje mnie od tego, żeby pieprznąć tym karpiem w choinkę (lub na odwrót). Przepraszam za słownictwo, jak chyba widać, próbuję wyładować frustrację, czego staram się nie robić przy dzieciach. Na co dzień jestem zresztą uśmiechniętą i przyjazną mamą smile
            A tak w ogóle to ostatnie cdowne wigilię pamiętam z wczesnego dzieciństwa. Teraz nawet rodzice (na co dzień kochani, niezastapnieni, pomocni) dostrzegają ten mój schizofreniczny stosunek do świąt, bo ani nas specjalnie nie zapraszają na wigilię, ani nie dzielimy sie opłatkiem, kiedy ich odwiedzam z dziećmi w pierwszy dzień świąt, a w prezencie dostaję od nich bezosobową kawę i czekoladki.
            Smutno jest. Wzbierają we mnie niewypowiedziane pretensje do rodziców, męża, innych. Potem pojawia się refleksja, że to we mnie leży problem i est jeszszcze smutniej. Może to dlatego, że jestem jedynaczką, wychowaną w miłości i akceptacji, której wyaje się, że wszyscy powinni być dla niej tak dobrzy, jak mama i tata, kiedy była mała. Teraz moje największe szczęscie to te dwa śpiące urwisy - może dzięki temu, że są rodzeństwem nie będą tak skupieni na sobie, jak ich mama.
            Ech, dobrze, że tu przynajmniej można się wyżalić. Pozdrawiam wszystkie mamy i niemamy z podobnymi doświadczeniami.
            • 156cm Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 22:57
              Swiata sa takie, jakie chcemy zeby byly. Jesli ktos nie rozmawia z polowa
              rodziny, to po co organizowac swieta razem? Jesli sie nie lubi meza, to co
              jeszcze razem robicie? Zycie jest stanowczo za krotkie, zeby je marnowacsmile
              • mathiola Re: Niemiła Wigilia.... 25.12.06, 23:06
                Poważnie? Ja chciałam żeby moje święta były wspaniałe. Powinnam oddać dzieci do
                przytułku, miałabym takie święta jak chciałam smile
                • ewcialinka Re: Niemiła Wigilia.... 26.12.06, 15:05
                  całe swięta do dupy..
    • scarlett74 Re: Niemiła Wigilia.... 27.12.06, 10:26
      To była jedna z najgorszych moich wigilli(pod względem atmosfery,)byliśmy u
      teściów, z wierzchu wszystko wyglądało ok. ob.,12 potraw, kolorowa choinka itp
      świąteczne gadżety.Tylko, że wszyscy poszli na pasterkę, ja zostałam z dzidzią
      ,a na drugi dzień mało się nie poryczałam w kościele siedząc sama w ławce.Mam
      ogromny żal do męża,cóż wolał iść ze soimi rodzicami i rodzeństwem, niż ze mną.
      Czułam się tam jak piąte koło u wozu i tylko z rozrzewieniem wspominałam święta
      spędzane ,gdy byłam panną z dziadkami ,rodzicami ,rodzeństwem.Ech..
      • lola211 Re: Niemiła Wigilia.... 27.12.06, 10:41
        Faktycznie, giga problem.Jak sie nie ma prawdziwych zmartwien to sie je wymysla.
        • ewcialinka Re: Niemiła Wigilia.... 27.12.06, 14:24
          a moze po prostu ona jest wrazliwa!! zauwazyłam ze jak ktos cos napisze że z
          jakiegos powodu jest mu przykro to zaraz ktos pisze jajku jaki problem
          itp..każdy jest inny jedni sa bardziej wrażliwi drudzy mniej !!! nie
          uogólniajmy wszystkich
          • agamamaoli Re: Niemiła Wigilia.... 27.12.06, 15:03
            W sumie Wigilia nie była najgorsza, u teściów; I dzień Swiąt mial być u moich
            rodziców, ale nie był bo złapali grypę żołądkową (zresztą ode mnie lub mojej
            córki, bo w zeszłym tygodniu na to chorowąłyśmy i odseparowałyśmy się od
            półroczniaka - chorowałyśmy u nich w domu), poszliśmy do cioci; drugi dzień
            miałam gorączkę i początki jakiejś infekcji - mąż zabrał dzieciaki do Łazienek,
            a ja zostałam w domu.
            To już drugie Święta bez rodziców i rodziny brata - w zeszłym roku królowała
            ospa a ja w ciąży.
            Najbardziej żal mi mamy bo się narobiła, trochę porozwozili, sami nie pojedli.
            Za to jelitówka przeszła na osoby z którymi rodzice spędzali Wigilię - dziadków
            i ciocię właśnie.
            Rewelacja. A
          • lola211 Re: Niemiła Wigilia.... 27.12.06, 16:20
            Tym sposobem wrazliwcy nigdy nie beda zadowoleni, bo byle pie.. doprowadza
            ich do placzu.Wspolczuje i im i rodzinie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja