Smutnych świąt nikomu nie życzę

25.12.06, 23:49
Musze się wygadać.W święta zawsze jestem smutna. Nigdy nie są dla mnie wesołe.
Nawet jeżeli był śmiech to i tak czułąm, że to jest takie sztuczne.Ale po kolei.
Tak było zawsze: Swięta zawsze u nas w domu ( bo ojciec nigdy nie chciał do
nikogo isć - do moich braci i bratowych), mama zasuwająca cały tydzien,
wiecznie każdemu chciała dogodzić, żeby wszyscy byli razem i wogóle... Moj
ojciec, pan i władca (miał cholernie okropny charakter)nigdy palcem nie ruszył
,żeby jej pomóc.Potem jak się rozchorował,tylko jej życie "umilał".Zawsze
miałam do niego o to żal. Nigdy ale to przenigdy nic jej nie kupił.Ona jemu
zawsze. A więć kolacja...niby wszyscy uśmiechnięci ale.... :ojciec mnie wkurza
(zawsze mnie wkurzał),jeden brat zły nie wiadomo z jakiego powodu, jedna
bratowa - foch jak zwykle.druga bratowa gada jakies farmazony, niby coś
żartuje....ale czuć taki zimny wiatr w powietrzu. Ja marzę,żeby to już się
skończyło!!!!!!Dobrze,że były dzieciaki bo już wogóle byłąby stypa.Co roku
bratowe sie prześcigają, że wreszcie one by chciały wigilię zrobić u siebie.No
i super! Nie!Bo ojciec nigdzie nie pójdzie!No to mama przecież go nie zostawi.
I co roku powtórka z rozrywki.Koszmar sztuczności w święta.
A teraz? W lutym ojciec zmarł. Mama w rozpaczy.Ja w kwietniu urodziłąm
córeczkę (największe szczęście).Pomyslałam sobie : no to teraz bratowe się
mogą wykazać z wigilią. O jakże się zdziwiłam. Okazuje się ,że one nie mają
tyle miejsca w mieszkaniach, żeby nas wszystkich pomieścić.Mame jakby ktoś w
twarz uderzył. W efekcie, bracia się wypieli, ja zaprosiłam teściów do siebie,
mama z nami.Im bliżej świąt tym smutniej.Całą wigilię mama pochlipywała,
wieczorem przy kolędach to juz płacz, ja wtedy też. Chyba nigdy nie przeżyję
wesołych świąt.... Dzięki Bogu uratowała mnie nasza córeczka i jej radośc z
prezentów ( to jest szok, jak 8mczne dziecko potrafi się cieszyć).Do mnie
gwiazdor znowu nie przyszedł (od jakichs kilku lat robimy prezenty tylko
dzieciom) ale myślałam,że chociaz jakiś drobiazg od małża dostanę.Jak spytałam
go czy coś sobie kupujemy, to mnie zbył.Nie lubię świąt. I strasznie się
cieszę, że już się kończą. Zawsze są smutne.Nie wiem czy to kogoś obchodzi ale
musiałam się wygadać.
    • edycia274 Re: Smutnych świąt nikomu nie życzę 26.12.06, 00:04
      Nie wiem co powiedzieć, hm. Rozumiem Cie i to bardzo dobrze. Przytulam. Ech uncertain
      • coronella Re: Smutnych świąt nikomu nie życzę 26.12.06, 13:44
        Ja przeczytałam, i zrobiło mi sie równiez smutno. Życze Ci, by następne święta były juz takie, jakie tylko sobie wymarzysz!! Całujemy gorąco!!
    • rene-76 Re: Smutnych świąt nikomu nie życzę 26.12.06, 14:11
      madziu ja to juz wogole od pewnego czasu nie lubie swiat maz ciagnie mnie do
      tesciow co roku nie lubie tam jezdzic dzieci sie nudza nikt oprocz mnie sie
      nimi nie zajmuje siedza i jedza do moich rodzicow maz nie jezdzi a zreszta w
      tym roku mnie nie zaprosili a prezenty no coz byly ale ja wolalabym zamiast
      drogich podarkow normalna rodzine a swoja droga maz mi tez nie pomaga dzisiaj
      jestesmy w domu dzieci znowu troche sie nudza a maz spi powiem ci ze
      najlepiej wspominam swieta przed laty jeszcze w domu rodzinnym pozdrawiam
      przytulam-bardzo smutne jest to co przezywasz
      • magda_272 Re: Smutnych świąt nikomu nie życzę 26.12.06, 20:54
        Dziękuję za ciepłe słowa. Na szczęście na rok juz spokój.Mam nadzieję, że kiedys
        wreszcie polubię święta.Pozdrawiam.
        • aguskin Re: Smutnych świąt nikomu nie życzę 26.12.06, 22:22
          życzę Ci abyś doczekała wesołych swiąt ja juz takie mam,
          ale kiedyś....., a niechce pamiętać,
          wiem jak to jest, już po
          śpij spokojnie
    • ewapoznan Re: Smutnych świąt nikomu nie życzę 27.12.06, 12:17
      Ze względu na dziecko zrób wszystko aby kolejne święta były bardziej radosne.
      Córka będzie już starsza i warto się postarać aby jej wspomnienia były bardziej
      wesołe.Może Jej radość udzieli się całej rodzinie.
      Wszystkiego najlepszego w Nowym Rokusmile
Pełna wersja