Wydaje mi się że on nie kocha naszej córeczki.....

IP: *.* 21.03.03, 20:21
Moze to dziwne co napisze ale wydaje mi się ze mój mąż nie kocha naszej córeczki.Moze powiecie ze to nieprawda ale mi coraz częściej takie mysli przychodzą do głowy,i jak spojrzę wstecz to tak było od czasu jej narodzin czyli 4 lata temu...Jak to sie objawia :po pierwsze zawsze na nią krzyczy :że cos robi nie tak,ze jest nigrzeczna,że bałagani,że niechce sie sama ubrać,że krzyczy w nocy jak coś przykrego sie jej przyśni i nie daje mu spać.....mozna by wymieniać w kółko....Poza tym nigdy jej nie przytula i nie mówi że ją kocha...Czasem mam wrażenie ze wręcz się jej"brzydzi"...Wiem że to dziwne co piszę bo większość z was pisze że macie kochających tatusiów w domu...Coraz bardziej widze skutki takiego traktowanie u mojej kochanej córeczki(ja świata poza nią nie widzę).Zrobiła się krzykliwa i taka histeryczna ,często powtarza ze nie lubi tatusia,że jest głupi i ze na nią krzyczy...Bardzo często się też kłucimy z tego powodu...ostatnio coraz częściej(np.teraz)póżniej są ciche dni(ja chyba tak wolę bo on wtedy się nie odzywa w ogóle i jest spokój w domu).Ale chyba nie chcę tak dłuzej żyć,no bo jak wyrosnie nasza córka ze świadomościa że ojciec jej nie kocha?Nie chcę tak .Jakbyśmy nie mieli tyle wspólych spraw(czyt.zaciągnięty kredyt na dom)to chyba bym od niego odeszła...tylko gdzie....ręce opadają....Pomocy!!!!!
    • Gość edziecko: Zosieńka Re: Wydaje mi się że on nie kocha naszej córeczki..... IP: *.* 21.03.03, 23:30
      Chciałabym napisać coś pocieszającego tylko nie wiem czy potrafię. Tak sobie myślę o moim dzieciństwie i nie pamiętam żeby tata powiedział mi kiedyś, że mnie kocha, w ogóle nie pamiętam jakiejś szczególnej więzi między nami.Ale pamiętam jak nam kiedyś ulepił oooogromnego bałwana itp. Jak czytałam Twój post to pomyślałam sobie, że może on nie potrafi po prostu okazywać uczuć, może uważa, że skoro ty "świata poza nią nie widzisz", to ktoś musi wprowadzać zakazy czy nakazy i to robi.A może po prostu czuje się odsunięty i zazdrosny o Twoje uczucia, bo faceci to czasem mają dziwne pomysły.Wierzę w siłę spokojnych rozmów, i miłość ojców.Mam nadzieję, że się to wszystko wyjaśni gdy porozmawiacie szczerze na jakimś neutralnym gruncie.Powodzenia.
    • Gość edziecko: RybkaKatarzyna Re: Wydaje mi się że on nie kocha naszej córeczki..... IP: *.* 22.03.03, 11:05
      Margaret, ja myslę podobnie jak moja przedmówczyni.Uważam, że spokojna rozmowa moze uczynić cuda.Czy rozmawialiście na ten temat bez kłótni ? Tak wiesz, spokojnie, na poważnie.Powiedz mu jak Ty to wszystko widzisz, powiedz, że sie martwisz i powiedz, że nadal bardzo Go kochasz, bo moze własnie tej Twojej miłości Mu brakuje..:)Skąd wiesz, przecież nie pytałaś :)Pozdrawiam i życze powodzenia...KasiaRybka :)
    • Gość edziecko: lidiagri Re: Wydaje mi się że on nie kocha naszej córeczki..... IP: *.* 22.03.03, 11:26
      Z perspektywy czasu mogę pocieszyć cię, że to minie.Mężczyżni długo dorastaja do roli prawdziwego ojca.To nie jest automatyczne jak u nas.Byc moze twój mąż czuje sie troche odtrącony ale nigdy nie mozesz pozwolic,żeby cierpiało dziecko.Bądz zawsze po stronie dziecka to mąż musi poradzić sobie z nową sytuacją.Bądz wyrozumiała ale jednocześnie stanowcza to wasze dziecko jest teraz najważniejsze.Jestem żoną i matką juz 14 lat i dwie dziewczyny.pozdrawiam Lidka
    • Gość edziecko: knabi Re: Wydaje mi się że on nie kocha naszej córeczki..... IP: *.* 22.03.03, 19:15
      Tak się zastanawiam... Czy kiedykolwiek zapytałaś go oto wprost? Może on faktycznie jest zazdrosny o Twoje uczucia? To niepoważne, wiem, ale możliwe. A może Ty pozwalasz córeczce na wszystko i on uważa, że musi to jakoś zrównoważyć? Szukam jakichś innych przyczyn, niż brak miłości, bo chce mi sie wierzyć, że można nie kochać swojego dziecka :( A jaka jest jego sytuacja rodzinna? Może podobnie było u niego w domu?Bardzo Ci współczuję i trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie tej sytuacji. Bo coś zrobić trzeba. Na pewno powaznie porozmawiać, potem pewnie przyda się jakaś profesjonalna pomoc.PozdrawiamANN
Pełna wersja