Miłość czy przyzwyczajenie????

27.12.06, 08:13
Jak uwazacie czy w Waszym związku dalej panuje miłośc czy to juz tylko
przyzwyczajenie jednej osoby do drugiej???? Zastanawiam sie nad tym o pewnego
czasu, a dokładniej od czasu kiedy mamy w naszym małzenstwie kryzys. Dawno
temu uwazałam ze np.po 20 latach małzenstwa jest tylko i wylacznie
PRZYZWYCZAJENIE. A teraz sama niewiem gdzie jest granica pomiedzy jednym a
drugim
    • zuzanna56 Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 08:59
      U nas po 15 latach jest nadal wielka miłość. Pewnie że jest inaczej niż na
      poczatku ale nadal wspaniale.
    • agawamala Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 09:12
      Jeżeli za miłość uważa się tylko i wyłącznie fascynację seksualną to
      rzeczywiście po 20 latach związku jest to coś nieco innego.
      Jeżeli natomiast miłość ma różne oblicza, etapy, fazy to wcale tak nie jest.
      Według mnie ( a jestem własnie 20 lat po ślubie) miłość ewoluuje. O ile w
      pierwszym okresie najważniejsza jest fascynacja erotyczna, z czasem przechodzi
      ona na dalszy plan - co nie oznacza, że seks w małżeństwie jest nie istotny. Po
      prostu zaczynają się liczyć inne sprawy - wychowanie dzieci, ich przyszłość,
      zdrowie swoje, współmałżonka, starzejących się rodziców, wspólne inwestycje,
      wakacje.
      Nie ma miłości bez przyjaźni, szacunku, przeświadczenia, że współmałżonek nie
      zawiedzie .
      Miłość to nie tylko stosunki seksualne 10 razy w tygodniu, to także wspólne
      picie herbaty, pójście do teatru, zrobienie współmałzonkowi przyjemności.
      Całe życie marzyłam , aby zobaczyć Laponię, wioskę reniferów . I w ubiegłym
      roku mąż zrobił mi tę przyjemność. Pojechaliśmy tam razem z dziećmi. I to jest
      właśnie miłość.
      • ewa-ewa Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 16:03
        agawamala napisała:

        > Jeżeli za miłość uważa się tylko i wyłącznie fascynację seksualną to
        > rzeczywiście po 20 latach związku jest to coś nieco innego.
        > Jeżeli natomiast miłość ma różne oblicza, etapy, fazy to wcale tak nie jest.
        > Według mnie ( a jestem własnie 20 lat po ślubie) miłość ewoluuje. O ile w
        > pierwszym okresie najważniejsza jest fascynacja erotyczna, z czasem
        przechodzi
        > ona na dalszy plan - co nie oznacza, że seks w małżeństwie jest nie istotny.
        Po
        >
        > prostu zaczynają się liczyć inne sprawy - wychowanie dzieci, ich przyszłość,
        > zdrowie swoje, współmałżonka, starzejących się rodziców, wspólne inwestycje,
        > wakacje.
        > Nie ma miłości bez przyjaźni, szacunku, przeświadczenia, że współmałżonek nie
        > zawiedzie .
        > Miłość to nie tylko stosunki seksualne 10 razy w tygodniu, to także wspólne
        > picie herbaty, pójście do teatru, zrobienie współmałzonkowi przyjemności.
        > Całe życie marzyłam , aby zobaczyć Laponię, wioskę reniferów . I w ubiegłym
        > roku mąż zrobił mi tę przyjemność. Pojechaliśmy tam razem z dziećmi. I to
        jest
        > właśnie miłość.

        Powieadasz że miłośc to Laponia, albo wczasy na świecie????????
        no to mylisz się, bo u mnei w małżeństwie jest tez kryzys, a wczasy robimy
        sobie kilka razy w roku(Egpipt-moje marzenie, Tunezja, Turcja,Meksyk itp)
        A kryzys jest nadal......
      • ewa-ewa Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 16:07
        agawamala napisała:

        > Jeżeli za miłość uważa się tylko i wyłącznie fascynację seksualną to
        > rzeczywiście po 20 latach związku jest to coś nieco innego.
        > Jeżeli natomiast miłość ma różne oblicza, etapy, fazy to wcale tak nie jest.
        > Według mnie ( a jestem własnie 20 lat po ślubie) miłość ewoluuje. O ile w
        > pierwszym okresie najważniejsza jest fascynacja erotyczna, z czasem
        przechodzi
        > ona na dalszy plan - co nie oznacza, że seks w małżeństwie jest nie istotny.
        Po
        >
        > prostu zaczynają się liczyć inne sprawy - wychowanie dzieci, ich przyszłość,
        > zdrowie swoje, współmałżonka, starzejących się rodziców, wspólne inwestycje,
        > wakacje.
        > Nie ma miłości bez przyjaźni, szacunku, przeświadczenia, że współmałżonek nie
        > zawiedzie .
        > Miłość to nie tylko stosunki seksualne 10 razy w tygodniu, to także wspólne
        > picie herbaty, pójście do teatru, zrobienie współmałzonkowi przyjemności.
        > Całe życie marzyłam , aby zobaczyć Laponię, wioskę reniferów . I w ubiegłym
        > roku mąż zrobił mi tę przyjemność. Pojechaliśmy tam razem z dziećmi. I to
        jest
        > właśnie miłość.


        musze napisać jeszcze parę słów bo nie zgadzam się z Tobą.Seks seksem, ale eks
        wypełnia miłość, napewno nie wczasy...zależy tez dla kogo.Dla mnie mąz zrobił
        kilkanaście niespodzianek typu "wczasy" spa i inne i co? kryzys trwa, bo
        materialnie tego się nie da odkręcic, zeby nie wiem jak się starał. Ja wolę
        chyba bardziej seks udany, niż udane wczasy. Seks to dopełnieni związku, jak
        nie ma seksu to będzie cudowna miłość???????? odpowiedz mi.
        • agawamala Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 21:39
          Chyba nie do końca albo opacznie zrozumiałaś mój post. Oczywiście kupienie ,
          najatrakcyjniejszej nawet wycieczki, na zasadzie "masz i zamknij się" nie jest
          miłością. Podobnie jak seks. Uprawiać go można byle z kim, byle gdzie, byle jak
          ( nawet z prostytutką) i także nie będzie to w żadnym razie dopełnieniem
          miłości.
          Natomiast kupienie atrakcyjnej wycieczki, takiej o jakiej marzy żona - jest
          własnie dowodem miłości, przywiązania, szacunku, chęcią zrobienia przyjemności,
          cieszeniem się ze wspólnie spędzonego czasu. I jest to niejednokrotnie sto razy
          bardziej wartościowe niz seks z obowiązku. Nie oznacza to, że ten ostatni
          zupełnie się nie liczy.
          Czytam posty o kryzysach małżeńskich, skargi, że "olał", nie dał nic pod
          choinkę, wyśmiał, poniżył itd. A jednocześnie większość tych pań nie narzeka na
          życie seksualne. Jak więc tak jest naprawdę?
          Jako mężatka z 20 letnim stażem mogę z cała odpowiedzialnością powiedzieć, że
          miłość przechodzi rózne etapy, od tej seksualnej do tej związanej z wzajemnym
          szacunkiem, przyjaźnią, troską, opieką nad partnerem itd.
          Tam gdzie nie ma przyjaźni, wspólnych zainteresowań a dominuje seks na dłuższą
          metę związek nie ma szans.
    • oxygen100 Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 09:30
      Raczej milosc. Ale to trudna i upierdliwa milosc smileCzasem sie zastanawiam czy
      gra jest warta swieczki.
    • etiennette Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 09:41
      Postawiłabym na miłosc. Dla przyzwyczajenia nie warto się starac, natomiast dla
      miłosci jak najbardziej.
    • maga202 Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 09:45
      U nas 8 lat po ślubie na pewno miłość. Nie dopuszczę do tego aby to zmieniło się w przyzwyczajenie, to nie dla mnie.
    • blekitnykoralik Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 12:11
      Może być to miłość, może być tylko przyzwyczajenie, może być również miłość z
      przyzwyczajenia, ale jeśli nie czuć wyraźnej różnicy między tymi słowami, to
      raczej miłość. U mnie po 8 latach miłość, na pewno nie ma przyzwyczajenia, bo do
      niektórych rzeczy we wspólnym pożyciu z moim ukochanym do dziś się nie mogę
      przyzwyczaić wink
    • wieczna-gosia Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 15:59
      u mnie panuje przyzwyczajenie do tego ze kocham mojego meza.
      • marzeka1 Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 16:04
        Po 17 latach małżeństwa nadal kocham mojego mężą i stwierdzm,że dobrze trafiłam, no ale ja także jestem dobrą żonąsmile
        • edytkus Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 16:23
          i jedno i drugie, milosc to przede wszystkim zaufanie, przyjazn, poczucie bezpieczenstwa i pare innych
          rzeczy, seks tez, ale ja akurat mam meza pracoholika i oddalabym wczasy za seks (tymczasowo rzecz
          jasna) wink
          • edytkus Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 16:23
            edytkus napisała:

            > oddalabym wczasy za seks

            mialo byc "seks za wczasy"
      • aluc Re: Miłość czy przyzwyczajenie???? 27.12.06, 22:33
        wieczna-gosia napisała:

        > u mnie panuje przyzwyczajenie do tego ze kocham mojego meza.

        wieczna, zwinęłaś mi odpowiedź smile))
        zdecydowanie jestem przyzwyczajona do stanu zwanego powszechnie miłością
Pełna wersja