Brak wiary w siebie - czy ktoś to zna?

IP: *.* 26.03.03, 08:38
Witam No właśnie, brak wiary w siebie. Jeżeli ktoś nie zna tego problemu to rozwiązanie wydaje się być łatwe. Po prostu, uwierz w siebie i już. Ja też tego problemu kiedyś nie znałam. Dzisiaj niestety wiem o tym jak ciężko jest temu komu ta przypadłość obniżając samowartościowanie odbiera odwagę, hamuje działania, utrudnia kontakty itd... itd... Ale może od początku. Jeszcze jakiś czas temu (jakieś 4 latka to już będą) ten problem mnie nie dotyczył. Aż tu trach.... posypały się problemy na moją głowę. Kilka spraw zawaliło się niestety w tym samym momencie (zawalone studia, facet kocha inną, problemy rodzinne...coś się nie udało i jeszcze coś...) załapałam dołek. Z dołka udało mi się skutecznie wyjść, minęło przeciez dużo czasu. Niestety pozostała jakaś wstrętna niewiara. Według własnego samowartościowania jestem mała, nie wiele mogę zdziałać - lepiej wogóle nie zaczynać działać bo pewnie się i tak nie uda :( Napewno jestem mało ciekawa jako osoba itd itp. :( I mimo, że staram się tego po sobie nie pokazywać. To niestety to paskudne niskie samowartościowanie siedzi we mnie i utrudnia mi życie... I mimo, że racjonalnie myśląc nie mam podstaw by tak o sobie myśleć no bo przecież wszystko jest w porządku. Normalnie wyglądam, mam jakieś tam wykształcenie, mam kochającego małżonka ( jednak ktoś coś ciekawego we mnie znalazł), udanego synka. Naprawde nie ma podstaw by czuć sie gorszym niż inni. Ale jednak..... Kto zna ten problem będzie wiedział o co chodzi. Bardzo proszę was o odzew :) Uporał się ktoś może z podobnym problemem, a może ktoś teraz z nim walczy. A może po prostu znacie sposób jak postawić samowartościowanie na nogi. Będę wdzięczna za wszelkie rady.Pozdrawiam :hello:Asia
    • Gość edziecko: asik_27 Re: Brak wiary w siebie - czy ktoś to zna? IP: *.* 26.03.03, 09:45
      Hej! Nie wiem czy to przypadek, czy też przypadłość dotyczy Asiek :crazy: Wiem o czym piszesz ale...nie wiem jak się uporać z brakiem wiary we własne siły. Sama też się z tym borykam. Niby jest OK, maż,dziecko,po studiach, fajna praca, znajomi. Nawet podejmuję jakieś wyzwania i o dziwo udaje się! Ale w moim przypadku wystarczy jedna "wpadka" - zawalony egzamin, zadanie w pracy, które mnie ciut przerasta, a nawet poronienie, które mi się przytrafiło - i już w moich oczach do niczego się nie nadaję :cry: I zaczyna się - znów panicznie zaczynam się bać zaczynać cokolwiek bo dochodzi do głosu moje czarnowidzctwo - I TAK SIĘ NIE UDA :( Poza tym jak wtedy zacznę porównywać się z innymi to okazuje się, że do niczego nie doszłam, inni są lepsi, mądrzejsi, ładniejsi itd. Nie znoszę siebie za taką postawę :gun: Ogólnie jestem bardzo pogodną osobą i raczej otwartą na świat :benetton: Niestety ten brak wiary w siebie jednak utrudnia mi życie :fou: Nic Ci nie pomogłam ale może jest ktoś kto zna receptę na to JAK UWIERZYĆ W SIEBIE? :bounce: Pozdro, Asia mama Mikołajka
      • Gość edziecko: AgaJot Re: Brak wiary w siebie - czy ktoś to zna? IP: *.* 26.03.03, 10:54
        Dziewczyny, jesteści bardzo mądre. A wiecie dlaczego? Ponieważ same zastanawiacie się jak to jest, szukacie przyczyn. Tak naprawdę trochę niewiary jest w każdym z nas, i może dobrze bo nabieramy pokory, ważnej przecież ( byle nie nabrać za dużo oczywiście :) ). Same musicie bardziej polubić i zaakceptować siebie, popatrzeć na plusy, które będą kompensować minusy, samopoznanie i samoakceptacja, najlepiej jak każdy osiągnie to w sposób, który lubi najbardziej i nie dajcie się złamać. Jesteście naprawdę baardzo mądrymi kobietami Gratuluję i Pozdrawiam! Agnieszka
    • Gość edziecko: ebe Re: Brak wiary w siebie - czy ktoś to zna? IP: *.* 26.03.03, 11:17
      A ja to bym poleciła Ci obejrzeć sobie, albo przeczytać, taki rupiel jak "Przeminęło z wiatrem". Tam są takie cudowne słowa "..pomyślę o tym jutro...".Mnie pomaga. Chociaż zaraz przychodzi to jutro i bywa czasmi nawet gorzej, ale można liczyć, coś się przez noc zmieni.:sol:
      • Gość edziecko: a-slusar Re: Brak wiary w siebie - czy ktoś to zna? IP: *.* 26.03.03, 13:11
        Wiecie, tak sobie myślę, że ten problem dotyka każdego z nas. Najważniejsze jest to, że zdajemy sobie z tego sprawę. To już połowa sukcesu. Ja osobiście przeszłam silne załamanie i to z błahej przyczyny. Problemy emocjonalne w pracy. Jak wszyscy wiemy, w pracy nie należy okazywać swoich emocji. Ja niestety popełniłam ten błąd. Musiałam wiele nad sobą pracować. Ale udało się. I wiecie co ja polecam? Załużcie zeszyt, w którym codziennie wpiszecie pozytywną afirmację. A najlepiej kilka a nawet kilkanaście. I wywalcie ze swojego słownika słowo NIE. Na początku to trudne, ale bardzo, bardzo pomaga. Spytacie "ale co tam pisać". To proste (dla niektórych zbyt banalne, żeby to zrobić - i przez to cierpią) wpiszcie np: Jestem spokojna i opanowana, jestem radosna, atrakcyjna, mam wspaniały dom, kochającego męża, mam satysfakcjonującą prace itp itd. I gwarantuję, że po kilku tygodniach "cięzkiej"pracy zaczniecie widzieć świat w lepszych kolorach. I wszystko zacznie się układać...Mnie się udało, więc może i wam kochane "depresowiczki"...Pozdrawiam, Ala
    • Gość edziecko: 1205 Re: Brak wiary w siebie - czy ktoś to zna? IP: *.* 26.03.03, 13:12
      Jestm, a może już byłam? w podobnej sytuacji. Doradzam dobrego psychoterapeutę, sama nie dasz rady. Będzie tylko gorzej i gorzej. Ja chodzę do lekarza już ponad rok i te rozmowy nie zmieniały nic drastycznie, wszysto dzieję się powoli. Ja myślę, że dalej jestem bezwartości, ale czasami sama siebie zskakuję różnymi działaniami, więc chyba to działa...
    • Gość edziecko: dargun Re: Brak wiary w siebie - czy ktoś to zna? IP: *.* 26.03.03, 14:07
      witam!dobrze wiedzieć że nie jestem sama...u mnie co prawda największy kryzys minął ale nie było dobrze.... równiez zawaliłam studia - powodem był facet a raczej sytuacja w jakiej sie znalazłam -między młotem a kowadłem... musiałam podjąc powazną decyzje życiową - wybrać między dwoma facetami - starsznie to było trudne - cierpiałam i to bardzo - i raniłam innych... wydawało mi sie że ja nic nie znacze.... jak mówiłam jest już lepiej... wybrałam tego odpoiwedniego , spodziewamy sie dzidzi :) ale widmo przeszłości wciąż gdzieś tam jest....nie chodzi nawet o to że uważam sie za niewartościowa osobe... ja nadal nie wiem kim jestem....mam nadzieje że odnajde sie w macierzyństwie - to więcej niż nadzieja - ja w to wierze...ale czy to wystarczy???teraz załuje tylko ze wtedy kiedy było mi najtrudniej nie poszłam do psychologa - myśle że wyszla bym z tego chaosu dużo szybciej...jeśli ktoś chce pogadac zapraszam na priva pozdrowionka patrycja i bobo
Pełna wersja