A na ile pozwalacie sobie przy mężu?

30.12.06, 21:22
Chodzi mi i o wygląd i o zachowanie. Chodzicie przy mężu w starych dresach,
lub szlafroku, z maseczką błotną na twarzy i wałkami na włosach? Staracie się
zachowywac w miarę przyzwoicie, czy nie macie zadnych oporów?
    • mamamonika Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 30.12.06, 21:25
      O, nie. Tak nie wygladam w obecności kogokolwiek - nie znoszę rozmemłania i
      niechlujstwa. Maseczka błotna tylko jak wiem, że będę sama przez dłuższy czas.
      Nawet maluchów tym nie straszę wink
      • egoya Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 30.12.06, 21:29
        w szlafroku owszem, trudno by mi było tak nie chodzić, chociażby z łazienki do pokoju. Nie jest to mój strój na pół dnia, ale w nim chodzę. Maseczki zazwyczaj robię w samotności, wałków nie noszę.
      • kaasto2005 Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 30.12.06, 21:32
        Ja tak samo, choc wiem, ze maz czasem lubi mnie w dresikach, szzcegolnie takich
        co wiecej odslaniaja wink)
    • mika_p Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 30.12.06, 21:30
      Jasne.
      W dodatku dresy są jego. Ja wole dzinsy, ale czasem nachodzi mnie na dres i maż
      ma wtedy dziką radochę.
      Szlafrok mój, też stary. Co prawda, niezbyt zuzyty, bo rzadko używany, ale
      swoje lata ma.
      Z farbą na głowie tez mnie widywał, nie zamnkę się w kiblu na 3 kwadranse.
      Gorzej.
      Widział mnie w połogu, tuz po porodzie i w trakcie też.
    • iwoniaw Też się nad tym zastanawiałam czytając 30.12.06, 21:32
      niektóre wypowiedzi w wątku o nagości w domu, gdzie niektóre panie twierdziły
      wręcz, że dziecko będzie miało traumę i blokadę psychiczną, jeśli rodzice będą
      się przed nim kryć zpewnymi czynnościami fizjologicznymi tudzież higieniczno-
      kosmetycznymi...
      Ja maseczką błotną nikogo nie straszę, podobnie depilację, farbowanie i inne
      czynności toaletowe wykonuję przy _zamkniętych_ drzwiach łazienki. Nie sądzę, by
      zachowanie przeze mnie prawa do prywatności w pewnych sferach nawet przed
      najbliższą rodziną odbiło się na tejże rodzinie niekorzystnie - wprost przeciwnie.
      Starego dresu nie posiadam. Szlafrok mam przyjemny i twarzowy i rodzina mnie w
      nim czasami widuje w domowym zaciszu.
      • egoya Re: Też się nad tym zastanawiałam czytając 30.12.06, 21:40
        chyba pokusze się o przeczytanie tego wątku. Traumy z takiego powodu...o żesz...
    • panda74 Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 30.12.06, 21:33
      Po mieszkaniu praktycznie zawsze chodzę w dresie, mój mąż też.
      Ponadto w weekendy się nie maluję. Mam nadzieję, że nie rozwiedzie się ze mną z
      tego powodu... big_grinbig_grinbig_grin
    • rita75 Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 30.12.06, 21:33
      Chodzicie przy mężu w starych dresach,
      > lub szlafroku

      nie, jak rowniez i "nie przy męzu"

      >z maseczką błotną na twarzy

      nie, bo na moj widok sika ze smiechu

      >wałkami na włosach

      stwiam na proste wlosy

      Staracie się
      > zachowywac w miarę przyzwoicie, czy nie macie zadnych oporów?

      nie mamy zadnych oporow
    • sylwia06_73 Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 30.12.06, 21:35
      Na tyke ile mnie najdzie.Walkow i maseczek nie nosze ale dres owszem czasem
      wkladam jego kurtke gdy ide w nocy z psem a moja sie suszy.Druga mam w szafie
      trzecia tez i obu nie lubiesmile
    • edorka1 Na wszystko sobie pozwalam :))) 30.12.06, 22:17
      Bo skoro widzi mnie z rańca kiedy otwieram oczęta i śpioszki w nich mam, i skoro go to nie powala to cóż więcej powalić by go mogło???Chyba nie stare dresy które wkładam do mycia okien??? Szlafroczek - aczkolwiek w miarę nowy i twarzowy - także posiadam i lubie w nim pić w niedzielę kawke poranną, generalnie staram sie ładnie ubrana chadzać po domu, ale kto powiedział ze twarzowy szlafroczek jest beee????.
      Co do czynności kosmetycznych to szanowny malżonek nakłada mi regularnie farbę na odroscik - jest w tym bezkonkurencyjny.
      Czyli znaczy nienormalna jestem????
    • semida Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 30.12.06, 22:24
      Mój mąż najbardziej lubi mnie naturalną,bez makijażu itp.Chociaz jak raz na
      jakiś czas się pomaluję to też chodzi zachwycony,byle nie za często.Wałków nie
      używam,ale z maseczką czasem przy nim śmignębig_grinNie zauważyłam żeby mu to
      przeszkadzało
    • kawka74 Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 30.12.06, 22:24
      oczywiście, że chodzimy - z wyjątkiem wałków, bo mamy włosy obszmychtane na
      rekruta
      przecież z nim mieszkamy i nie będziemy chodzić w mundurze i pod bronią 24 h na
      tydzień przez x lat, albo konspiracyjnie czekać na chwilę, kiedy ukochany da
      nogi za próg, i hurtowo pod jego nieobecność stosować wszystkie zabiegi
      pielęgnacyjne, jakie nam przyjdą do głowy
    • lolinka2 Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 31.12.06, 02:01
      mam wrażenie, ze my się już po prostu znamy jak łyse konie... tzn wszystko
      dozwolone.
      Dozwolone wyciągnięte dresy i dozwolone szpileczki plus mini kiecka. To samo on,
      zresztą. Jeśli akurat któreś z nas ma okres większej wrażliwości estetycznej, to
      goni to drugie coby coś ze sobą zrobiło i tyle.
    • figrut Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 31.12.06, 02:34
      Czynności fizjologicznych przy nim nie załatwiam. Nie ze względu na niego, bo
      nawet by na to uwagi nie zwrócił, a ze względu na siebie - była bym skrępowana
      podczas wysilania się na sedesie. Maseczki jeśli już nakładam, to robię to w
      wannie i nie paraduję tak po mieszkaniu. Wałków nie używam. W spodniach
      dresowych biodrówkach chodzę + trykotowa koszulka. W szlafroku siedzę właśnie
      przed kompem i on uważa mnie w nim [a jeszcze bardziej bez niego] za strasznie
      seksowną. Ciała nie mam już pierwszego sortu [ba, nawet drugiego], ale byłby
      zachwycony, gdybym nago chodziła. Nie pozwalam sobie na pierdnięcia z
      premedytacją, ale jak mnie wirus żołądkowy złapie, to nad kibelkiem mogę wisieć
      w jego obecności i go to nie rusza. Nie wzruszyło go jak popuściłam po lewatywie
      na porodówce i jak rzyganko miałam solidne bo taki już z niego typ. Poród
      widziany od strony "wyjściowej" go nie zniesmaczył - spłynęło po nim jak po
      kaczce. Nie pozwalam sobie również na jakieś głośne beknięcia, bo to dla mnie
      samej bardzo nieestetyczne.
    • kasia7911 Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 31.12.06, 08:18
      Pozwalam sobie na dużo - nie widzę sensu ciągłego pilnowania się przed
      człowiekiem z którym podobno mam być do końca życia.
      Ostatnio robiłam mężowi loda z maseczką błotną na twarzy i nie narzekałbig_grin Szkoda
      tylko,że ta maseczka tak szybko zasychatongue_out
    • dominika8 Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 31.12.06, 08:27
      staram się by w miarę estetyczna, ale nie pędzę w weekendy od razu do łazienki
      robic makijaż itd. Po domu chodzę albo w estetycznych dresach lub dżinsach.
      Wałków nie używam, maseczki robię albo w wannie, albo jak jestem sama. Na pewno
      przestrzegam higieny ciała i ubioru.
    • daga05 Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 31.12.06, 08:30
      Przy mężu zachowuję sie naturalnie. Właściwie robię wszystko. Przecież on jest
      jak przyjaciel, więc nie mam przed nim żadnych tajemnic. Maseczka błotna, czy
      wałki na włosach to rzecz normalna, a mój mąż podziwia efekt końcowy. Wtedy
      widzi jak o siebie dbam i jaką ma ładną żonęsmile nie napisałaś jak ty postępujesz
      przy mężu? pozdr
      • etiennette juz piszę :-) 31.12.06, 11:42
        Po domu śmigam w dresach, ale w takich schludnych raczej, albo w bojówkach i
        jakiejs bluzce sportowej. Makijażu codziennie nie robię, bo uważam, że skóra na
        twarzy powinna czasami odpocząc. Maseczki i wałki czasami mi się zdarzają przy
        mężu-np. dzisiaj będę paradowac w wałkach smile
        Jednak korzystanie z ubikacji przy mężu by mnie krępowało, mimo, ze widział
        mnie w trakcie porodu, a stał w nogach, bo ciekawosc wzieła górę. Takie rzeczy
        go nie ruszają zupełnie, gorsze widuje w pracy.
        ciekawe jest to, że swego czasu czytałam na innym forum podobny wątek i tam
        odpowiedzi były zupełnie inne. Maseczka przy mężu?-zgroza! A szlafrok?
        niedopuszczakny!
    • lola211 Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 31.12.06, 09:49
      Pozwalam sobie na wielewink, widzi mnie zarowno w szlafroku jak i maseczce, byle
      jaka , umęczona w chorobie, narazam go na ekstremalne widoki czasamismile.Pełna
      swoboda.
    • anika772 Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 31.12.06, 12:09
      Nie mam żadnych oporów, i nie zachowuję się przyzwoiciesmile
      • andaba Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 31.12.06, 12:37
        Nie mam szlafroka, nie mam dresów, nie mam wałków. Maseczek nie stosuję. Rozmamłaną (czyli w koszuli nocnej) mnie widzi między łóżkiem a łazienką rano i między łazienką a łóżkiem wieczorem. No i w łóżku, ale to odpowiednie miejsce na występowanie w nocnej koszuli.
    • mathiola Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 31.12.06, 12:51
      właśnie dzisiaj sobie pozwoliłam aż za bardzo... Chyba pójdę wreszcie do
      łazienki.
    • dominika8 Re: A swoją drogą.... 31.12.06, 14:38
      ciekawe czy faceci w swoim gronie rozpatrują kwestię-,,czy paradujecie po domu
      w bokserkach, czarnych skarpetkach z kilkudniowym zarostem" smile
      wątpię....
      • joasiiik25 Re: A swoją drogą.... 31.12.06, 14:43
        Nie mam nic do ukrycia przed swoim meze (no chyba ze moje drobne grzeszki)
        ale jezeli chodzi o fizycznosc to nic!!!!
        Gdy jestem chora i leze w lozku z goracka nie zastanawiam sie czy ladnie
        wygladam (bo wiadomo,ze okropnie)
        czesto chodze w meza koszulkach po domu i w samej bieliznie, nie wstydze sie
        wspolnej kompieli czy naglego wejscia do lazienki...
        • mathiola Joasiiik 31.12.06, 14:57
          Tu nie chodzi o wspólną kąiel, wtargnięcie dołazienki czy chorobę, bo to zwykłe
          składowe codzienności małżeńskiej (chociaż np. podczas depilowania nie
          wpuszczam męża do łazienki, bo po co?). Ale już paradowanie do pierwszej w
          rozciągniętych spodniach od dresu, z tłustymi potarganymi włosami, związanymi
          gumką recepturką, spuchniętą od spania twarzą ponakrapianą specyfikiem na
          krosty to chyba jednak przegięcie i powinno podpadać pod jakiś małżeński
          paragraf, prawda? smile
          • joasiiik25 Re: Joasiiik 31.12.06, 15:05
            czasami przegiecie a czasami koniecznoscsmile
            przeciez kazdy zyje jak chce i niektorych nawykow nie da sie zmienic i nawet
            malzenstwo czlowieka nie zmieni.
            dlaczego mam zachowywac sie sztucznie przy mezu?
            po to zostal moim mezem aby mi towarzyszyc we wszystkich chwilach mojego zycia
            bez wzgledu jak wygladam w danej chwilismile
            ja zreszta takiego problemu nie mam bo po przebudzeniu ubieram sie normalnie i
            przyzwoicie pomimi,iz nie zawsze robie pelny makijaz(glownie w weekendy sobie
            odpuszczam,jak nie mamy jakis planow wyjsciowych itp)
    • iljana Re: A na ile pozwalacie sobie przy mężu? 01.01.07, 15:06
      Nigdy w życiu.
      Maseczkę miałam na twarzy ze trzy lata temu...zapominam po prostu w natłoku
      zajęć. Dresy, wałki...absolutnie, nawet nie mam. To nie w mojej naturze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja