buzka25
06.01.07, 17:34
NOOO i to jak cholera, Normalnie tak mnie spienili ze normalnie nawet nie chce
mi sie do nich jechac. Mieszkaja od nas 250km (3-4 godziny jazdy samochodem),
w grudniu nasz syn ( a ich pierwszy wnuk) miał chcrzciny i mieli przyjechac,
rzecz jasna, ale w czwartek przed chrzcinami tesciowa zadzwoniła ze nie daja
rady bo: kasy nie maja, tesciu nie dostanie na sobote wolnego (przysługuje mu
sie oczywiscie,lepiej sie nie pytac szefa bo po co -słowa tescia), w pitek
tesciowa mówi ze owszem kasa jest ale jakby chcieli przyjechac to ytko
pociagiem (samochodu nie maja) i to strasznie długo i az 4 przesiadki (guzik
prawda bo sama dzwoniłam potem na informacje i ejst tylko jedna z osobówki do
pospiesznego)i wogóle tak z dziecmi (15 lat i 8 czasem tak bywa)Wkurzyli mnie
totalnie, bo wielce cały czas gadaja ze beda (ja sie przygotowuje) a potem ich
ne ma, ja wiedziałam ze nie przyjada to była tylko sciema, Bo tak samo było z
naszym weselem gdyby mój mąż po nich nie pojechał to by nie przyjechali, A
ostatnio jak sie pokłociłam z mężem, ale naprawde tak ostro ze juz nie miałam
argumentów zeby mu wytłumaczyc aby ze mna porozmawaił, i jak tesciowa dzwnoił
a ot tak zapytac co i jak wiec powiedziałam ze jestesmy pokłocenie TAK ze moze
nie miec gdzie mieszkac bo go chyba wywale, to powiedziała ze z nim pogada,
ale wcale nic nie powiedziała, a tesciu kazał mojemu mężowi przekazac SWOJEJ
KJOBIECIE (!!!!) ze kłónie sa miedzy wami a nie nami, i telefon powyłanczali,
Normalnie koszmar.Ale oni tam maja takie podejscie, najwazniejsze zeby dziekco
sie jak najszybciej sie wyprowadziło i niech se radzi ja chce.Ale jak oni cos
chca to wiedza gdzie dzwonic, Na te chcrzicny nie przyjachali bo mysleli ze
mąz po nich pojedzie, ale ja powiedziała ze nie, bo nas to kosztuje 300zł,a
nikt nam tego nie zwroci,OT CO!!!