bea.bea
09.01.07, 21:16
dostałam to dzis emailem.....
Rodzice oglądali telewizję i mama powiedziała: "Skończę prasować i pójdę spać.
Jestem strasznie zmęczona". Gdy skończyła, przyszyła urwany guzik do koszuli i
pochowała uprasowane rzeczy do szafy.
Potem poszła do kuchni, wyjęła naczynia ze zmywarki i powkładała do szafek,
zrobiła dla nas kanapki do szkoły, umyła jabłka, wyjęła mięso z zamrażarki,
żeby było na jutrzejszy obiad, wsypała płatki śniadaniowe do puszki, nasypała
cukru do cukierniczki, rozłożyła łyżki i miseczki na stole i przygotowała
ekspres do zaparzenia kawy na jutro rano.
Potem powiesiła pranie, załadowała nową partię brudów do pralki, rozwiesiła
ręczniki, w które wytarliśmy się po kąpieli, sprzątnęła ze stołu pozostawioną
grę i gazety, postawiła telefon na ładowarkę i podlała kwiaty. Zamiotła
podłogę w przedpokoju i opróżniła kosze na śmieci. Potem ziewnęła,
przeciągnęła się i podeszła do biurka. Podpisała uwagę w dzienniczku,
przygotowała pieniądze na moją wycieczkę do muzeum i wyciągnęła podręcznik
schowany pod krzesłem. Napisała kartkę urodzinową do przyjaciółki,
zaadresowała ją i nakleiła znaczek oraz zapisała, co jutro musi kupić do
jedzenia. Obie kartki położyła obok torebki. Potem wzięła prysznic, zmyła
twarz mleczkiem "trzy w jednym", wklepała krem przeciw starzeniu się, umyła
zęby i opiłowała paznokcie. W końcu wyszła z łazienki, a ojciec zawołał:
"Myślałem, że już poszłaś do łóżka, a ty jak zwykle się guzdrzesz". "Właśnie
idę" - odpowiedziała mama.
Wlała wodę do miski dla kota i sprawdziła, czy drzwi są zamknięte. Zajrzała do
pokoju dziecięcego, ucałowała nas delikatnie, wyłączyła lampki i komputer,
podniosła nasze koszulki leżące na podłodze, zebrała brudne skarpety i majtki,
żeby je wrzucić do brudów, sprawdziła, czy spakowaliśmy stroje na basen,
przygotowała nam ubranie na jutro. W sypialni nastawiła budzik, przygotowała
sobie ubranie, dopisała trzy rzeczy do listy najważniejszych czynności, które
musi jutro wykonać. Pościeliła łóżko, pomodliła się i w końcu się położyła. W
tym czasie tata wyłączył telewizor i oznajmił głośno: "Idę spać". Jak
powiedział, tak zrobił."
Nie wymyśliłam tej historii sama, dostałam ją mailem od znajomych. Ale czy
ktoś ją w ogóle wymyślił? I co to właściwie za historia? Zwykły wieczór w
zwyczajnym domu. Gdyby dzieci pisały wypracowania na temat: "Co robią moi
rodzice, nim pójdą do łóżka?", wiele z nich pewnie brzmiałoby podobnie. A
rano? Rano mama jak zwykle wstanie pierwsza, umyje się, wklepie krem
przeciwzmarszczkowy, przygotuje śniadanie dla wszystkich, wstawi brudne
naczynia do zmywarki, potem wyśle dzieci do szkoły, a sama pojedzie do pracy.
Wracając, wrzuci kartkę urodzinową do skrzynki, kupi to, co miała kupić w
spożywczym, i popędzi do domu.
Jak tata wróci z pracy, obiad już będzie na stole. Potem mama powkłada
naczynia do zmywarki albo sama je zmyje, pomoże dzieciom w lekcjach,
porozmawia o tym, co w szkole, zrobi kolację, gdy w końcu siądzie przed
telewizorem, znowu będzie zmęczona. Na tym w końcu polega życie. Na
krzątactwie, jak nazywa to trafnie prof. Jolanta Brach-Czaina. Ciągle trzeba
zamiatać, prać, zmywać, ustawiać, walczyć z żywiołem brudu, żeby nas nie
zarósł. Żeby żyć, musimy to robić. My, ludzie. Ale tak się jakoś utarło, że to
kobiety wykonują te wszystkie czynności. No, może nie zawsze. Mąż czasem
wyjdzie z psem albo wyrzuci śmieci. To właśnie nazywamy partnerstwem.
Dlaczego znów o tym piszę? Bo zadziwiły mnie niektóre z Państwa komentarzy do
mojego ostatniego felietonu. Że o co mi chodzi z tym równouprawnieniem?
Przecież nie jesteśmy dyskryminowane! Otóż jesteśmy. Wykonujemy tytaniczną
pracę, dzięki której świat trwa. Ale ta praca w najmniejszym stopniu nie jest
doceniana. Ciągle jesteśmy ludźmi drugiej kategorii. Wystarczy posłuchać
dowcipów o blondynkach. Uwag o babach za kierownicą. Spojrzeć na dane
statystyczne, z których jasno wynika, że jesteśmy lepiej wykształcone, ale
trudniej nam znaleźć pracę. Zarabiamy mniej od mężczyzn, gdy pracujemy na
identycznych stanowiskach. Rzadziej awansujemy.
Wystarczy wsłuchać się w język, gdzie mężczyzna prowadzący swobodny tryb życia
to playboy. Brzmi interesująco. A kobieta? Puszczalska albo lekkich obyczajów.
Nie będę wchodziła na niebezpieczny teren naszego kościoła, w którym nie
jesteśmy godne nawet służyć do Mszy Św., a co dopiero ją odprawiać. Ale
rozejrzyjcie się, proszę, choćby po własnym domu, nim znowu napiszecie, że nie
jesteśmy dyskryminowane.
Wraz z historią o mamie i tacie przyszło w mailu pytanie i odpowiedź:
"Dlaczego kobiety żyją dłużej niż mężczyźni, choć nie mają czasu na
regenerację? Bo jeszcze tyle mają do zrobienia". To prawda. Musimy zmienić
świat, żeby nasze córki nie były dyskryminowane. Pierwszy krok to otworzyć
oczy. Potem już pójdzie łatwiej.