Czy w sercu czujesz się feministką?

11.01.07, 16:28
???
    • driadea Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 16:34
      W sercu akurat nie smile
      • ledzeppelin3 Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 16:35
        Błękitnykoralik, to już zakrawa na obsesję.
        • blekitnykoralik Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 16:48
          ble ble ble : - ). Nich se zakrawa. Ciekawa jestemsmile Może tylko bardziej ciekawa
          tego, co koleżanki forumowe mają na myśli, niźli w .... powiedzmy w innych
          miejscach wink
          • ledzeppelin3 Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 17:24
            > ble ble ble : - ).
            No tak, to cała Ty.
            • blekitnykoralik Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 17:36
              uśmiechanie się jest takie... kobiece?
              • ledzeppelin3 Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 18:30
                Uśmiechanie się przy każdym zdaniu, niezależnie od kontekstu i tonu wypowiedzi,
                kojarzy mi się nie z mądrą i świadomą siebie kobiecością, ale z przepraszającą
                że żyje i w głębi serca przerażoną życiem pensjonarką.
                • blekitnykoralik Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 21:40
                  każdy ma różne skojarzenia. Może chcę podkreślić przez to, że nie mam przed
                  monitorem zaciśniętych zębów smile. Jeśli ta analiza osobowości wysnuta ze znaczków
                  miała tyczyć się mnie, nie trafiłaś. Oprócz mądrości, rzecz jasna, bo nie mi to
                  oceniać smile.
                  • ledzeppelin3 Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 12.01.07, 12:42
                    Wiesz, ja nie analizuję, pisze tylko, z czym kojarzy mi się uśmiech nie
                    pasujący do tonu wypowiedzi oraz jej treści.
                    Kojarzy mi się z pewnym natręctwem i tzw. oswajaniem rzeczywistości. To w
                    ogóle jest ciekawe zagadnienie: gloryfikacja "łagodności" u kobiet i
                    zaprzeczanie kobiecej agresji. Otoż owa łagodność jest cechą powszechnie
                    akceptowaną i oczekiwaną u kobiet, zaś agresja jest tabu. Jednak agresja
                    zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn, jest cechą nieodłączną gatunkowi ludzkiemu.
                    I sama w sobie nie jest ani zła, ani dobra. Wynika z takiej a nie innej budowy
                    podwzgórza, takich a nie innych przekaźników na błonach synaptycznych oraz dróg
                    nerwowych. Nie można się jej "pozbyć". można ją co najwyżej głęboko schować w
                    podświadomość- właśnie po to, aby spełnić społeczne oczekiwania. Oczywiście,
                    nic nie ma za darmo, a więc za wyparcie agresji ze świadomości płaci się pewną
                    cenę. No ale dosiadłam swego konika, a więc nie przynudzam dłużej. chcę tylko
                    powiedzieć, że uśmiechy za wszelką cenę nie popłacają, podobnie zresztą jak
                    nadmierna agresja. Jednak można, uwierz mi, dyskutować bez zaciśniętych zębów
                    ani bez przymilnych uśmiechów. Chociaż te zaciśnięte zęby od czasu do czasu nie
                    sa powodem do wzywania policji i dramatu, naprawdętongue_out
                    • blekitnykoralik Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 12.01.07, 18:22
                      ledzeplin, odpowiadam tutaj, na wątek z uśmiechem, bo chciałam również określić
                      w nim moją postawę wobec feminizmu.
                      No to się rozpiszę!

                      Oczekiwania społeczne, o których piszesz, naprawdę się zmieniły. Jak czytam
                      Twoje teksty, to mam wrażenie, ze Twój feminizm jest z zamierzchłej epoki, taki
                      ze sztanadarem w tle i ten wyśmiany w Seksmisji. Współczesny feminizm nie robi
                      róznic, przestaje je wskazywać. Pomaga znaleźć kobietom pracę, próbuje pomóc
                      połączyć rolę matki z pracą, cieszy się z tego co dała nam natura. Wskazuje jak
                      wykorzystać to co jest w nas z natury w biznecie, pracy. Podpisuję się pod
                      słowami Wendy McElroy

                      "21 wiek dzwoni na alarm, by ogłosić śmierć politycznie poprawnego feminizmu.
                      Wiekowy reżim nie poprze obalenia dyskryminujących praw, ponieważ stanowią one
                      jego z trudem zarobione zwycięstwo. Nie poprze on również gospodyń domowych ani
                      prawa do posiadania broni, ponieważ jego teorie patologizują takie wybory. Nie
                      jest on otwarty na rozmowy o aborcji, ponieważ dla niego aborcja jest
                      ostatecznym testem na bycie feministką. Nigdy nie zaakceptuje on słuszności
                      mężczyzn jako feministów, ponieważ jego ideologia, oparta na analizie klas,
                      uznaje mężczyzn za oddzielną opozycyjną grupę. Stary reżim już jest martwy, lecz
                      nie odchodzi w chwale. Polityka wściekłości będzie wrzeszczeć głośno wiedząc, że
                      nikt już jej nie słucha. A odbudowa zniszczeń, które spowodowała, zajmie wiele
                      kolejnych lat. Być może dzieci, które teraz przychodzą na świat przyjmą, jako
                      dorośli, etykietkę feminizmu. Jeśli tak się stanie, powodem będzie to, co
                      sprawiło, że ich rodzice ją odrzucili: szacunek dla indywidualnego wyboru i
                      akceptacja osobistej odpowiedzialności."
                      tekst pochodzi ze strony
                      www.liberator.org.pl/l/html/modules.php?name=News&file=article&sid=16
                      Nie znoszę tego wiecznego podkreślania przez feministki, że nie chcemy się
                      różnić tym czym się różnimy, zreszta co kogo obchodzą te róznice, kiedy
                      jesdteśmy juz równe wobec prawa? Każdy człowiek jest inny. Nie mogę słuchać, że
                      społeczeństwo nam coś narzuca, że w domach są więzienia dla dusz i ciał, ze
                      mężczyzna to tylko ma telewizor w głowie i doopy i oczekiwania, a kobieta to
                      służąca. BO TAKIE Są OCZEKIWANIA SPOłECZNE. Feministki wywalczyły, co mogły
                      dobrego, ale teraz muszą obrać inna drogę.

                      Jestem za tym, żeby każdy człowiek był wolny. Człowiek - bez różnic płci. I
                      jeśli chce, a jeszcze do tego JEST KOBIETą, to niech będzie łagodny i
                      uśmiechnięty i niech nikt temu nie przypisuje ideologii o społecznej
                      gloryfikacji łagodności.

                      Siedziałam kiedyś w pracy z zagorzałą, aktywną feministką, kiedy mowiłam, ze mam
                      ochotę lepić pierogi, przewracała oczami, a kiedy ubierałam krótkie spódniczki,
                      stukała się w głowę, ponieważ w ten sposób za bardzo podkreślałam kobiecość. Nie
                      goliła nóg i nie lubiła kobiecych ubrań. Na koniec się zakochała i poddała
                      depilacji woskiem smile.

                      Nie chcę słuchać takich feministek, bo to bez sensu. I również nie podoba mi się
                      analiza gloryfikacji łagodności.
                      Mam to gdzieś. Jestem jaka jestem. Wolno mi smilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmile. Wolno mi
                      powiedzieć, ze jestem feministką, bo staram się pomagać kobietom i dostrzegam
                      ich problemy, sama przez nie przeszłam. Ty mnie za feministkę nie uznasz. Nie
                      jestem również całkowitą zwolenniczką aborcji, bo uważam, ze ojciec też powinien
                      decydować, czy dziecko usunąć, czy nie. Nie uzna mnie nikt za feministke, bo
                      jestem mieszaniną wszelkich stereotypów jakie stworzono, jest we mnie Matka
                      Polka i biznewomen, kobieta, a czasem facet, uwielbiam podkreślać swoją płeć,
                      choć nigdy nie korzystam z atutów kobiecości tam, gdzie nie powinna ona mieć
                      znaczenia (praca). Skoro się godzę na uczstniczenie w biznesach, muszę
                      dostosować się do zasad tam panujących. W domu jestem często stereotypową
                      kobietą, bo lubię nią być. Nie popieram homoseksualizmu jako zorganizowanej
                      grupy walczącej, bo jest dla mnie bardziej złożony problem, choć nie mam nic
                      przeciw, że ktoś tak został stworzony i tak chce lum musi żyć. Wyzwoliłam się
                      myślenia o płci. To tak jak z odchudzaniem. Ciągle myślisz, co tuczy i w
                      rezultacie jesteś wrogiem tego, co daje Ci energię. Feministki ciągle myślą o
                      tym co im przeszkadza żyć, jaie mają bariery. A nie ma juz barier! Jesteśmy
                      wolnymi kobietami. I myślmy i róbmy sobie co chcemy KOBIETY, to co Wam dyktuje
                      natura, rozum, hormony, byle nie popaść w egoizm i byc dobrym człowiekiem.
                      Rzeczywiście na co dzień mam w sobie agresji bardzo, bardzo mało. Ale mam
                      mnóstwo pozytywnej energii i żyłkę rywalizacji, zmysł organizacji i próbuję
                      wyciągnąć z ludzi to, co ają w sobie najlpeszego, a przede wszystkim mam
                      poczucie własnej wartości UśMIECHsmile
                      Ciekawe, czy ktoś to w ogóle przeczytasmile
                      Ja chyba bym przez to nie przebrnęła smile

                      P.S. I proszę, jedna feministka powiedziała, że kiedy się uśmiecham przy każdym
                      zdaniu, to takie "przepraszam, że żyję" i robię tak, bo społeczeństwo tego ode
                      mnie oczekuje.
                      Jakie jeszcze inne życiowe rady, PAnie feministki? Uśmiech Uśmiech Uśmiech smile
      • aska2000 Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 16:40
        driadea napisała:

        > W sercu akurat nie smile


        Dobre, dobre smile)))))))


        A tak BTW, Driadea - bardzo mi się Twoja 'cytata' podoba...dawno miałam
        powiedzieć smile)
        Pozdrawiam!
    • bj32 Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 16:36
      Zależy co rozumieć pod pojęciem "Feministka".
    • iwoniaw Oczywiście 11.01.07, 16:37
      Cenię sobie możliwość
      - posiadania własnego paszportu
      - możliwość samodzielnego dysponowania własnym majątkiem
      - możliwość wyjśćia z domu bez męskiej opieki
      - dostęp do edukacji na poziomie pponadpodstawowym
      - prawa wyborcze
      i parę innych drobiazgów
    • shady27 nie, nie lubie fanatyzmu 11.01.07, 16:39

      • dagmama Re: nie, nie lubie fanatyzmu 11.01.07, 16:43
        Feminizm to zaraz fanatyzm?
        • bj32 Re: nie, nie lubie fanatyzmu 11.01.07, 16:51
          Popularnie u nas pojmowany zazwyczaj tak. A, jak wiadomo, każdy fanatyk jest
          potencjalnym mordercą.
          • shady27 Re: nie, nie lubie fanatyzmu 11.01.07, 19:15
            otoz to. Niestety osoby znane np. takowa pani Szczuka, zagorzala feministka zachowuje sie jak swieta krowa, jest wrecz fanatycznie zapatrzona w czubek wlasnego nosa. Drazni mnie u feministek to, ze broniac swoich idealow zblizaja sie do granic absurdu np. robia pikiety, bo je obraza seksistowski wizerunek kobiety albo kobiety kury domowej. A co z facetami? Powinni odegrac sie na feministkach i robic pikiety za seksistowskie pokazanie faceta w reklamie np, dezodorantu....rpzeciez to jest chore. Mnie jako kobiety nie obrazaja np. reklamy, bo mam je w nosie. Gdybym sie tak przejmowala jak "feministki" to bym miala wrzody na zoladku.

            Nie mozna powiedziec, ze feministki sa be, gdyby tak bylo to do tej pory bysmy siedzialy w domu przy garach, bez prawa do glosowania i pracy.
      • kawka74 Re: nie, nie lubie fanatyzmu 11.01.07, 17:15
        ja fanatyzmu też nie lubię, ale to, że ma wspólną pierwszą literę z feminizmem,
        nie stawia ich w jednym szeregu
    • monia145 Tak i nie wstydzę sie tego..... 11.01.07, 16:56
      Polecam do przeczytania książkę "Świat bez kobiet" Agnieszki Graff...bez
      fanatyzmu i krzyku.....polska rzeczywistość.
      • blekitnykoralik Re: Tak i nie wstydzę sie tego..... 11.01.07, 17:05
        monia145 napisała:

        > Polecam do przeczytania książkę "Świat bez kobiet" Agnieszki Graff...bez
        > fanatyzmu i krzyku.....polska rzeczywistość.

        No bo i dlaczego się wstydzić? To w ogóle jakiś wstyd?
        • monia145 Re: Tak i nie wstydzę sie tego..... 11.01.07, 17:17
          Wiesz znam takie kobiety, co nie tylko wstydzą się powiedziec głosno, że są
          feministkami, one wręcz sie tego obawiająwink
          • ledzeppelin3 Re: Tak i nie wstydzę sie tego..... 11.01.07, 17:27
            Fakt. W każdym pierwszym lepszym wywiadzie pani dajmy na to Smoktunowicz czy
            inna słynna piosenkarko-dziennikarko- zapowiadaczka zarzeka się po
            stokroć: "oczywiście jestem za równouprawnieniem, ale NIE JESTEM na Boga
            FEMINISTKĄ, napiszcie, że nie jestem feministką, koniecznie". W domyśle: Bo jak
            napiszecie, moja popularność zmaleje i nikt mnie nie będzie chciał przelecieć.
            • monia145 Re: Tak i nie wstydzę sie tego..... 11.01.07, 17:35
              Bingosmile
              Nic tak nie przeraża naszych gwiazdek, jak posądzenie o feminizm.
              Niech tabloid zamieści zdjęcie z kochankiem, w wałkach na głowie, niech opisze
              brudy rodzinne- ale miliony Kulczyka nie skłonią damy do określenia siebie,
              jako feministkiwink
          • kawka74 Re: Tak i nie wstydzę sie tego..... 11.01.07, 17:32
            trudno się nie obawiać - tylko patrzeć, a znajdzie się jakiś kaznodzieja, który
            będzie udowadniał, że feministki to samo zło, mają wąsy, owłosione niczym troll
            nogi, obcinają sobie prawą pierś, jak Amazonki, żeby lepiej się do facetów
            strzelało (facet to świnia, nie?), dążą do tego, aby ludzie (czytaj: kobiety)
            rozmnażały się przez partenogenezę, i jeszcze spluwają na chodnik porządnym
            ludziom pod nogi
    • mamamonika Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 17:50
      Z większością założeń się zgadzam, ale np nie podoba mi się podejscie do
      aborcji w tym ruchu.
      Czyli jak zwykle mam własne zdanie wink
    • fajka7 Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 18:01
      Tak, ale czy w sercu?
      • sebaga A dziwicie się? 11.01.07, 18:09
        tym wszystkim gwiazdkom, jak to napisała Monia145? Dla wielu ludzi feministka
        jawi się jako lekko zgorzkniały babochłop, negatywnie nastawiony do seksu. Może
        lesbijka, całująca facetów w rękę i wkurzającą się jak ja facet w drzwiach
        przepuści. Same sobie są winne..
        • monia145 Re: A dziwicie się? 11.01.07, 18:22
          Owszem Sebago dziwie im się i dziwić będę- o ile wykształcone, niby światłe
          kobiety będą miały podobne wyobrażenia o feministkach. Bo to je w moich oczach
          dyskredytuje. Krzewią w ten sposób tylko stereotypy i utrwalają w
          społeczeństwie przekonanie, że feminizm jest beee.....no bo chyba jest bee
          skoro ktoś znany i lubiany odżegnuje sie od niego, prawda?wink
          • sebaga Re: A dziwicie się? 11.01.07, 18:31
            Pewnie, że feminizm to znaaacznie więcej niż przykłady które podałam. Ale skądś
            się takie stereotypy biorą, prawda ? A że są utrwalane, hmmm , bo znajdują
            odzwierciedlenie w zachowaniach feministek. Kiedys na studiach dużo o tym
            gadaliśmy i wielokrotnie padały zdania, że to o czym pisałam w pierwszym poście
            to jest to co się niestety najbardziej rzuca w oczy u feministek.
            • fajka7 Re: A dziwicie się? 11.01.07, 18:36
              Stereotypy maja to do siebie, ze zyja swoim wlasnym zyciem. Feministki nie
              umiejace się wzniesc ponad stereotypy prawidziwymi feministkami zwyczajnie nie
              sa.
              A ja się z takimi nie zadaje wink
        • monia145 Re: A dziwicie się? 11.01.07, 18:46
          Czy naprawdę polskie feministki przypominają "babochłopy"?
          Czy Agnieszka Graff, Izabela Jaruga- Nowacka, Wanda Nowicka czy Kazimiera
          Szczuka to sfrustrowane potworzyce? Mają rodziny, mężów, dzieci...no może
          oprócz Kazi...
          Po części ten negatywny wizerunek feministek bierze się ze skłonności ludzi do
          posługiwania się w życiu prostymi uproszczeniami- wystarczy wspomnieć, że nie
          pasuje mi zachowanie męzczyzn a zaraz pojawia się zarzut- "no tak ona
          nienawidzi facetów i dlatego jest taka na nich cięta", kiedy o żadnej
          nienawiści nie ma mowy...ale łatwiej jest zarzucić komuś, że kieruje sie
          emocjami niż podjąć z nim dialog i zrozumieć jego motywy.
    • cathy1976 Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 18:03
      czemu w sercu????
      ja sie tam feministką czuję w głowie!

      feminizm nie jest fanatyzmem, jak tu, ktoras madra napisala; feminizm to pewien
      sposob myslenia: nie jestem gorsza od mezczyzny, w wielu sprawach jestem
      lepsza, nie zgadzam sie na traktowanie mnie jako obywatela drugiej kategorii,
      chce rownych praw dla kobiet i mezczyzn;

      kwestia podejscia do aborcji czy innych kwestii spolecznych jest sprawą
      drugorzędną i wynika juz z osobistego swiatopoglądu.
    • sir.vimes Ja się ogólnie czuję feministką 11.01.07, 18:23
      j.w.
    • babka71 Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 18:23
      w sercu tak w dup..e Nie
    • kicia031 jestem feministka 11.01.07, 18:39

    • anik801 Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 18:39
      nie,nie czuję się!
    • rene-76 Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 18:43
      TAK-w sercu i w innych organach
    • burza4 Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 11.01.07, 18:59
      co to konkretnie znaczy? w obiegu są zdaje się dość różne interpretacje
      • veronia Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 12.01.07, 11:46
        Tak- pod wieloma względami czuję się feministką.
        • aguskin Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 12.01.07, 12:17
          no właśnie co to znaczy?
          bo nie wiem czy jestem czy nie?
          jeśli na myśli masz taki wzorcowy dobry feminizm
          to tak bo czemu nie?
          a może nie bo lubie jak facet jest facetem i traktuje mnie jak kobiete,
          nie zawsze chce być tylko partnerem!!!
          więc czasem jestem a czasem nie
          ot kobieta zmienną jest, czy feministka, czy też nie
    • nisar Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 12.01.07, 12:49
      Dla mnie to równie "inteligentne" pytanie jak np. czy czujesz się Prawdziwym
      Człowiekiem.
      A większość haseł głoszonych przez feministki nie kojarzy mi się z niczym innym
      jak tylko z normalnym, zwyczajnym posiadaniem praw człowieka i obywatela, które
      z założenia (mojego) są niezbywalne i nie są niczym nadzwyczajnym.
      Tak że jakoś tak...
      • ledzeppelin3 Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 12.01.07, 13:27
        > A większość haseł głoszonych przez feministki nie kojarzy mi się z niczym
        innym
        >
        > jak tylko z normalnym, zwyczajnym posiadaniem praw człowieka i obywatela,
        które
        >
        > z założenia (mojego) są niezbywalne i nie są niczym nadzwyczajnym.
        Oczywiście masz rację. Tego właśnie chcą feministki. Niczego wiecej.
    • mama.chlopca1 tak. n/t 12.01.07, 13:39
    • blekitnykoralik Re: Czy w sercu czujesz się feministką? 12.01.07, 18:26
      Miało być na końcu... smile
      Ledzeplin, odpowiadam tutaj, na wątek z uśmiechem, bo chciałam również określić
      w nim moją postawę wobec feminizmu.
      No to się rozpiszę!

      Oczekiwania społeczne, o których piszesz, naprawdę się zmieniły. Jak czytam
      Twoje teksty, to mam wrażenie, ze Twój feminizm jest z zamierzchłej epoki, taki
      ze sztanadarem w tle i ten wyśmiany w Seksmisji. Współczesny feminizm nie robi
      róznic, przestaje je wskazywać. Pomaga znaleźć kobietom pracę, próbuje pomóc
      połączyć rolę matki z pracą, cieszy się z tego co dała nam natura. Wskazuje jak
      wykorzystać to co jest w nas z natury w biznecie, pracy. Podpisuję się pod
      słowami Wendy McElroy

      "21 wiek dzwoni na alarm, by ogłosić śmierć politycznie poprawnego feminizmu.
      Wiekowy reżim nie poprze obalenia dyskryminujących praw, ponieważ stanowią one
      jego z trudem zarobione zwycięstwo. Nie poprze on również gospodyń domowych ani
      prawa do posiadania broni, ponieważ jego teorie patologizują takie wybory. Nie
      jest on otwarty na rozmowy o aborcji, ponieważ dla niego aborcja jest
      ostatecznym testem na bycie feministką. Nigdy nie zaakceptuje on słuszności
      mężczyzn jako feministów, ponieważ jego ideologia, oparta na analizie klas,
      uznaje mężczyzn za oddzielną opozycyjną grupę. Stary reżim już jest martwy, lecz
      nie odchodzi w chwale. Polityka wściekłości będzie wrzeszczeć głośno wiedząc, że
      nikt już jej nie słucha. A odbudowa zniszczeń, które spowodowała, zajmie wiele
      kolejnych lat. Być może dzieci, które teraz przychodzą na świat przyjmą, jako
      dorośli, etykietkę feminizmu. Jeśli tak się stanie, powodem będzie to, co
      sprawiło, że ich rodzice ją odrzucili: szacunek dla indywidualnego wyboru i
      akceptacja osobistej odpowiedzialności."
      tekst pochodzi ze strony
      www.liberator.org.pl/l/html/modules.php?name=News&file=article&sid=16
      Nie znoszę tego wiecznego podkreślania przez feministki, że nie chcemy się
      różnić tym czym się różnimy, zreszta co kogo obchodzą te róznice, kiedy
      jesdteśmy juz równe wobec prawa? Każdy człowiek jest inny. Nie mogę słuchać, że
      społeczeństwo nam coś narzuca, że w domach są więzienia dla dusz i ciał, ze
      mężczyzna to tylko ma telewizor w głowie i doopy i oczekiwania, a kobieta to
      służąca. BO TAKIE Są OCZEKIWANIA SPOłECZNE. Feministki wywalczyły, co mogły
      dobrego, ale teraz muszą obrać inna drogę.

      Jestem za tym, żeby każdy człowiek był wolny. Człowiek - bez różnic płci. I
      jeśli chce, a jeszcze do tego JEST KOBIETą, to niech będzie łagodny i
      uśmiechnięty i niech nikt temu nie przypisuje ideologii o społecznej
      gloryfikacji łagodności.

      Siedziałam kiedyś w pracy z zagorzałą, aktywną feministką, kiedy mowiłam, ze mam
      ochotę lepić pierogi, przewracała oczami, a kiedy ubierałam krótkie spódniczki,
      stukała się w głowę, ponieważ w ten sposób za bardzo podkreślałam kobiecość. Nie
      goliła nóg i nie lubiła kobiecych ubrań. Na koniec się zakochała i poddała
      depilacji woskiem smile.

      Nie chcę słuchać takich feministek, bo to bez sensu. I również nie podoba mi się
      analiza gloryfikacji łagodności.
      Mam to gdzieś. Jestem jaka jestem. Wolno mi smilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmile. Wolno mi
      powiedzieć, ze jestem feministką, bo staram się pomagać kobietom i dostrzegam
      ich problemy, sama przez nie przeszłam. Ty mnie za feministkę nie uznasz. Nie
      jestem również całkowitą zwolenniczką aborcji, bo uważam, ze ojciec też powinien
      decydować, czy dziecko usunąć, czy nie. Nie uzna mnie nikt za feministke, bo
      jestem mieszaniną wszelkich stereotypów jakie stworzono, jest we mnie Matka
      Polka i biznewomen, kobieta, a czasem facet, uwielbiam podkreślać swoją płeć,
      choć nigdy nie korzystam z atutów kobiecości tam, gdzie nie powinna ona mieć
      znaczenia (praca). Skoro się godzę na uczstniczenie w biznesach, muszę
      dostosować się do zasad tam panujących. W domu jestem często stereotypową
      kobietą, bo lubię nią być. Nie popieram homoseksualizmu jako zorganizowanej
      grupy walczącej, bo jest dla mnie bardziej złożony problem, choć nie mam nic
      przeciw, że ktoś tak został stworzony i tak chce lum musi żyć. Wyzwoliłam się
      myślenia o płci. To tak jak z odchudzaniem. Ciągle myślisz, co tuczy i w
      rezultacie jesteś wrogiem tego, co daje Ci energię. Feministki ciągle myślą o
      tym co im przeszkadza żyć, jaie mają bariery. A nie ma juz barier! Jesteśmy
      wolnymi kobietami. I myślmy i róbmy sobie co chcemy KOBIETY, to co Wam dyktuje
      natura, rozum, hormony, byle nie popaść w egoizm i byc dobrym człowiekiem.
      Rzeczywiście na co dzień mam w sobie agresji bardzo, bardzo mało. Ale mam
      mnóstwo pozytywnej energii i żyłkę rywalizacji, zmysł organizacji i próbuję
      wyciągnąć z ludzi to, co ają w sobie najlpeszego, a przede wszystkim mam
      poczucie własnej wartości UśMIECHsmile
      Ciekawe, czy ktoś to w ogóle przeczytasmile
      Ja chyba bym przez to nie przebrnęła smile

      P.S. I proszę, jedna feministka powiedziała, że kiedy się uśmiecham przy każdym
      zdaniu, to takie "przepraszam, że żyję" i robię tak, bo społeczeństwo tego ode
      mnie oczekuje.
      Jakie jeszcze inne życiowe rady, PAnie feministki? Uśmiech Uśmiech Uśmiech smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja