Kiedy możemy mówić o molestowaniu

11.01.07, 20:44
Ostatnio tyle słyszy się o pedofilii, o molestowaniu dzieci przez sąsiadów,
rodziców, kolegów, nawet lekarzy. A ja się zastanawiam czy istnieje granica,
taki moment w którym możemy mówić o pedofilii ? Sama nie mam dzieci, ale
wiele znjomych ma i widzę jak się zachowują choćby podczas przewijania
malucha, podczas kąpieli, a także często całują dziecko w usta etc, wiem że
tak wyrażają uczucia, może zrozumiem to gdy sama zostanę matką. Jednak
chciałabym znać Wasze zdanie, kiedy mówimy o molestowaniu dzieci -
szczególnie malutkich, które same nie mogą zaprostestować czemuś co im się
nie podoba? To napawa mnie lekkim strachem przed posiadaniem dzieci, nie wiem
jak się będę zachowywała, czy nie tak jak moje znajome (które zapewne nie
zastanawiają się nad tym całując malucha w pupę czy w podbrzusze), nie wiem
czy nie będę miała jakichś oporów przed pielęgnacją dziecka, oporów przed
okazywaniem mu miłości - nie chciałabym nigdy go skrzywidzić.
    • jowita771 Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 11.01.07, 21:03
      ja całuję córkę w usta, a ona wystawia język i mnie ślini, ale to chyba nie
      znaczy, że ją molestuję? w brzuch też ją cmoknęłam parę razy, ale to nie ma
      podtekstu seksualnego.
    • moofka Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 11.01.07, 21:20
      nie znosze calowania dzieci w usta
      natomiast w kazde inne miejsce (to podczas przewijania tez ;P) uwielbialam
      mysle, ze nie ma co popadac w paranoje
      intencja sie liczy, uwazam
      no i jednak stopien zazylosci
      wujki nie musza calowac pupci
      • dagmama Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 11.01.07, 21:33
        Z tego, co piszesz, wyziera problem naszych czasów: wykorzystywanie drugiego
        człowieka. Kiedy się zaczyna. Czy nie czynimy zła okazując czułość. Czy
        kontakty cielesne nie z partnerem sa jednoznacznie złe.
        Kiedy będziesz miała własne dziecko, zobaczysz, że całowanie dziecka to nie to
        samo co partnera. Że dziecko kocha się CAŁE. Zapewne tak jak partnera kocha się
        całego, ale jednak inaczej.
        Zastanawiasz się czy całowanie niemowlaka w pupę (śliczną zresztą) jest w
        porządku.
        Ale kiedy będziesz miała własnego, zobaczysz, że nie ma w tym nic ZŁEGO.
        pozdrawiam.
        • syla113 Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 12.01.07, 15:35
          ja mojego synulka caluje wszedzie procz ust ( bo zarazki i wogule ,moje
          oczywiscie)w pupke nozki brzuszek , a on to uwielbia zreszta moj maz tak samo
          go caluje , to chyba normalne ze rodzice tak okazuja czulosc , jest przy tym
          kupa smiechu zwlaszcza przy calowaniu w brzuszek hi hi
    • mamooschka Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 11.01.07, 22:05
      Może się mylę, ale o molestowaniu można chyba mówić wtedy kiedy: a) osoba
      dotykana/całowana/pieszczona nie wyraża zgody/wyraża sprzeciw b)osoba
      całująca... itd czerpie z tego przyjemność seksualną. Całując dziecko całuję bo
      kocham i bo jest. Nie umiem się powstrzymać i nie cmoknąć kolanka czy policzka.
      I wierz mi, dziecko potrafi pokazać czy mu się to podoba czy nie, choćby
      płacząc lub odsuwając się. Tak jak napisałaś: będziesz miała dziecko to
      zrozumiesz.
    • ojejkuniu Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 11.01.07, 22:13
      z punktu widzenia prawa to przynajmniej teoretycznie jest proste
      działanie sprawcy ma mieć na celu zaspokojenie szeroko rozumianych potrzeb
      seksulanych
      czyli dopóki całujesz dziecko z miłości matczynej to jest okbig_grin
    • mathiola Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 11.01.07, 22:15
      Przerażające jest dla mnie to, że żyjemy w czasach, które zmuszają nas do
      zadawania pytań w stylu: "jak przewinąć dziecko żeby to nie wyglądało na
      molestowanie". Przez to, że tyle zwyrodnialstwa teraz wychodzi na jaw (bo że
      było zawsze to nie wątpię, ale o tym się nie mówiło), nawet najbardziej
      normalne dawniej gesty można teraz interpretować dowolnie, w zależności od
      poglądów i intencji. Bo w sumie ile trzeba żeby mnie ktoś posądził o
      molestowanie syna, którego pocałuję w dupcię podczas przewijania? Wystarczy
      podły charakter jednej osoby i już będę musiała udowadniać, że nie jestem
      zboczeńcem i nie należy odbierać mi dzieci.

      A co do granicy za którą zaczyna się molestowanie - wszystko to, co robisz z
      miłości, nie myśląc o seksie i nie czerpiąc z tych czynów żadnej przyjemności o
      podłożu seksualnym nie może być molestowaniem. To chyba dość prosta ale
      prawdziwa klasyfikacja moim zdaniem.
    • m.fiorella Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 12.01.07, 09:02
      ja całuje mojego synka wszędzie, bo go kocham tak bardzo ze mam ochote wrecz
      zjeść! a synek sie smieje i tez sie tuli, nie sadze zeby cierpial z tego powodu
      • dsz27 Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 12.01.07, 09:16
        Miłość matki do dziecka jest wyjątkowa i okazywanie dziecku uczuć całując go,
        przytulająć to według mnie naturalna rzecz. Jedna z dziewczyn napisała, że
        dziecko potrafi pokazać czy mu się to podoba czy nie i ja się z tym całkowicie
        zgadza. Mój synek np. podczas przewijania dostaje od nas masę buziaków i czasami
        az piszczy z radości. Myslę, że jeżeli całowianiu i przytulaniu dziecka
        towarzyszy uczucie inne niż matczyne czy ojcowskie a pojawia się aspekt sexualny
        to można mówić o wykorzystywaniu.
        Pozdrawiam
    • mynia_pynia Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 12.01.07, 09:37
      Prawda jest taka, że jak ktoś będzie chciał udowodnić matce czy ojcu
      molestowanie to udowodni bez najmniejszego problemu - takie czasy.

      Zawsze jak widze na placu zabaw ojca który poprawia ciuchy swojej córce i nie
      robi tego w męski sposób tylko delikatnie (tak jak mama) a później klepie po
      pupie daje buzi i mówi idź się bawić, to zastanawiam się jak banalnie
      można "załatwić" takiego pana. A posądzanie ojca o molestowanie dzieci to
      bardzo częste posunięcie w trakcie rozwodów i przyznawania opieki - dla mnie to
      jest nienormalne, niemoralne i szokujące -a w dodatku małe dziecko to
      jak "gó.. w betoniarce" mozna mu wmówić wszystko co sie chce.
      • sol_bianca Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 12.01.07, 10:05
        > Zawsze jak widze na placu zabaw ojca który poprawia ciuchy swojej córce i nie
        > robi tego w męski sposób tylko delikatnie (tak jak mama)

        o matko! w zyciu nie przyszloby mi do glowy, ze sa odrebne "matczyne" i
        "ojcowskie" sposoby poprawiania ciuchow dziecku...
        • mynia_pynia Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 12.01.07, 10:52
          Facet (zazwyczaj) chwyta za ściągacz od rajstop (spodni) i podciąga do góry
          jednym ruchem. A kobieta poprawia dziecku rajstopy tak ja sobie, czyli podnosi
          od stóp po kawałeczku do góry.
          • lola211 Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 12.01.07, 15:20
            Tak robi facet bez pojecia.Myslacy podciagnie te rajtuzy profesjonalnie.
        • majan2 Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 12.01.07, 10:57
          Takiego pytania chyba nie zadalaby matka. Calujac w brzuszek czy posladki moja
          mala coreczke wyrazm w ten sposob moje bardzo cieple uczucia wobec niej i jej
          pieknego, tlusciutkeigo cialka, ale nie mma z tego przyjemnosci seksualnej, w
          ten spsob okazuje jej ze bardzo ja kocham, ale miloscia matki do dziecka. Nie
          popadajmy w paranoje,bo dzieci niedotykan i nie przytulane sa czesto chore lub
          maja powazne zaburzenia.
      • zaholec Nie ma cudów, ide siedzieć 13.01.07, 14:20
        1) przytulam Córeczkę
        2) całuję w pysie, w usta, w brzusia, a jak kolanko boli to i w kolanko
        3) rajtki poprawiam profesjonalnie
        4) poklepuję pupkę i mówię "śmigaj się bawić"
        5) często Córeczka siedzi mi na kolanach, zwłaszcza jak rysujemy kreda po
        asfaltowej alejce

        łomatko, idę siedzieć, nie ma cudów i nawet nie zdawałem sobie sprawy z mojego
        zwyrodnialstwa.
        Jedyna linia obrony to fakt, że to są oznaki miłości ojcowskiej, nie jest to
        dla mnie akt seksualny. I ta świadomość oraz akceptacja (widoczna jak cholera)
        dziecka decydują o molestowaniu czy okazywaniu uczuć.
    • agniecha9991 Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 12.01.07, 10:01
      granica dla mnie jest jasna - dopoki cos nie sprawia przyjemnosci seksulanej to
      nie jest molestowanie
      ilez to ja sie wycalowalam pupci malej i teraz malego, ile to razy cora latala
      na golasa po calej chacie - bo taki ma rytual czasami przed kapiela, ze ucieka
      nam, ile to mamy zdjec dzieci golych jak swiety tureckismile
      no ale dla mnie to nie jest molestowanie a dla kogos trzeciego jeb.., z zewnatrz
      moze to podciagnac:
      - jak tata myje core a ta drze sie - boli mnie pipka!
      - jak caluje dzieci przy przebieraniu
      - jak mam pelno zdjec na golasa itd itd
      grunt to zachowac zdrowy rozsadek, slyszalam o takim przypadku w Niemczech -
      przy kazdej kapieli dziecko sie wydzieralo, sasiedzi zawiadomili ichnia policje
      - musial sie niezle tlumaczyc dlaczego wogole TATA myje corke, a nie MAMA
      • jednooka_sarenka Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 12.01.07, 15:17
        Dziękuję za odpowiedzi.
        Tak jak pisałam matką nie jestem, i nie oceniam ani nie potępiam zachowania
        moich koleżanek, po prostu tego nie rozumiem, bo uczucia macierzyńskie mnie nie
        dotyczą smile Chciałam po prostu poznać zdanie innych mam, bo jakoś zapytać o to
        koleżankę mo głupio, boję się że się obrazi.
        • jowita771 Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 12.01.07, 15:50
          z drugiej strony może Twoje pytanie nie było całkiem od rzeczy. czytałam kiedyś
          wątek, w ktorym matka pisała, że przy karmieniu synka odczuwa seksualną
          przyjemność. ja tego nie pojmuję o nawet bym nie chciała.
          • esiaesia Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 13.01.07, 11:14
            jowita771 napisał:

            > z drugiej strony może Twoje pytanie nie było całkiem od rzeczy. czytałam
            kiedyś
            >
            > wątek, w ktorym matka pisała, że przy karmieniu synka odczuwa seksualną
            > przyjemność. ja tego nie pojmuję o nawet bym nie chciała.

            Ja czytałam o tym artykuł w jakiejś gazecie. Podobno sporo kobiet to odczuwa.
            • zojkaojka Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 13.01.07, 12:23
              Też czytałam taki artykuł , ale kobieta była załamana, bo podczas karmienia
              piersią przeżyła orgazm. Bała się że jest niebezpieczna dla własnego
              dziecka,czuła się winna i zbrukana. Było mi jej żal, a psycholog raczej
              sugerował by nie panikowała. Myślę że nieporozumienie polega na tym że plączemy
              przyjemność seksualną ze zmysłową. Oczywiście że dotyk miękkiej, pachnącej
              skóry dziecka, dotykanie jego włosków jest zmysłową przyjemnością, ale to nie
              znaczy że seksualną. Przecież nikt nie chce całować sutków czy siusiaka lub
              vaginy dziecka(to tak łopatologicznie). Ale nie podoba mi się takie podejście
              jak w USA gdzie dziecko myć można tylko myjką, a 7 latka nie usiądzie ojcu na
              kolanach, a i matce syn też nie( w ramach tej samej płci też jest to
              ryzykowne). Z tego co wiem wciąż odsiaduje tam wyrok za molestowanie polak na
              którego sąsiadka doniosła że myje swoją adoptowaną 3 letnią córkę gołą ręką.
              Nie pomogły zeznania rodziny, pomoc ambasady. Tudzież logika, bo gdyby chciał
              robić coś złego to by okno szczelnie zasłonił. Dodam że dziecko adoptował jako
              niemowlę wraz z żoną, oczywiście.
          • agniecha9991 Re: Kiedy możemy mówić o molestowaniu 13.01.07, 13:55
            nic w tym dziwnego, podczas ssania wydziela sie odpowiedni hormon, chyba
            oksytocyna, ktory "uczestniczy" w orgazmie, to tak jakby facet ssal sutki, sama
            przyjemnoscsmile
            tez nieraz odczuwalam takie pseudoorgazmy przy karmieniu, szczegolnie pierwsze
            chwile sa takie, nie odczuwam tego jako cos zlego lecz jako naturalna kolej
            rzeczy (biologia), patologia byloby specjalnie dziecko przystawiac i np.
            onanizowac sie przy tym (bllee)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja