do drugich zon swoich mezow

14.01.07, 16:35
Hej powiedzcie jak sobie radzicie gdy wasz maz chodzi w odwiedziny do swoich
dzieci?? Moj maz poszedl tam dzisiaj pierwszy raz od 4 lat i mnie szlag
trafia,trafia mnie na sama mysl zesiedzi tam ze swoja byla i udaje milego ize
jest takim fajnym tatusiem dla swoich dzieci gdzie na nasze ciagle sie drze i
nie chce z nim zajac dluzej niz pol godziny.Wiem ze pewnie myslicie ze jestem
nie normalna bo w koncu wiedzialam o jego przeszlosci ale na poczatku mi to
nie przeszkadzalo bo bylo to czyms normalnym i trwalo od poczatku ale potem
kontakt sie miedzy nimi urwal i przez 4 lata mialam go tylko dla siebie i
naszej corki a tu nagle trach i wszystko sie odmienilo a ja siedze i nie wiem
co ze soba zrobicsad Wydaje mi sie ze do "trojkatnej" rodziny sie nie nadaje.
A jak to u waswyglada???
    • rita75 Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 16:39
      a ja siedze i nie wiem
      > co ze soba zrobic

      przyzwyczaic sie, zaakceptowac- w sumie wyboru nie masz, to jego dzieci, nie
      przestaly nimi byc i na zawsze beda, powiem wiecej to rodzenstwo dla waszego
      dziecka.
    • sylklika Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 16:39
      coś o tym wiem,jestem też drugą żoną.Tyle,że mój "pasierb" jest u nas co
      weekend a czasami częściej. Mamy dwuletnią córeczkę. A jeśli chodzi o odczucia
      związane z przeszłością męża itp to możemy pogadać, jak chcesz, na forum czy na
      gg na przykład. Sylwia.
    • e_r_i_n Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 16:42
      Zapraszam na macochy:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
    • bj32 Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 17:24
      Mój nie ma dzieci z pierwszego związku. Z jego byłą żoną widujemy się czasami i
      zawsze przyjaźnie. Właściwie to my we dwie go rozwiodłyśmywink
    • agatha_mama Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 18:41
      Ja nie akceptuję byłej mojego meża, tylko dlatego, ze ona nie akceptuje
      mnie.....na komunię Jego córki przysłała zaproszenie dla mojego męża i naszych
      dzieci, nie pominęła wink. Na początku naszego związku pamiętałam o Jego córce,
      to ja zapraszałam ją do nas, pamiętałam o jej urodzinach , Świętach, Dniu
      dziecka, od roku tego zaangażowania....udaję, ze zapomniałam, mój mąz też nie
      wykazuje inicjatywy i dobrze mi z tym, w końcu mam 3 własnych dzieci i o nich
      będę mysleć. Mój mąz odsunął się od swojej córki, myślę, ze z powodu, drugiego
      męża swojej byłej, do którego mała mówi tatusiu i jak była u nas ostatni raz 2
      lata temu to powiedziała : "Nie moge u Was zostać do jutra, bo mi mój tatuś nie
      pozwolił " - zabolałao to mojego męża, choć dziewczynka ma już 10 lat i jakoś
      tak się odsunął, a ja się cieszę, ze nie musi się tamtej baby prosić o
      pozwolenie zabrania dziecka wink)Nie rozmawiam również z moim mężem na ten
      temat, to jego sprawa i jego uczucia, on równiez nic na temat swojej córki i
      bylej nie wspomina.
      • asia_i_p Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 18:46
        A to pogratulowac męża. Konsekwentny facet. Wyciągnął wnioski z zachowania
        córki, w końcu ma 10 lat to jest prawie dorosła i odpowiada za każde słowo. To
        się nazywa bezwarunkowa miłość rodzicielska. Masz rację, myśl o swoich
        dzieciach, bo może niedługo sS
        • bj32 Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 19:03
          No właśnie to jest najgorsze, że dzieci ponoszą konsekwencjesad To nie dość, że
          mamusia urocza i dziecku wodę z mózgu robi, ojczym takoż, to jeszcze i tatuś
          dołącza do towarzystwa... Też muszę pogratulować. I doradzić myślenie o
          _swoich_ dzieciach. Różnie się w życiu może ułożyć...
        • jusytka Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:52
          A mnie żal dziecka, jeśli facet potrafi odsunąć się od własnego dziecka (z
          pierwszego małżeństwa) tak samo może zrobić z kolejnymi dziećmi. Ono nie jest tu
          niczemu winne, a pochwalanie postawy takiego faceta jest dla mnie szokujące ...
        • agatha_mama Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 21:19
          Jakie wy wszystkie przykładne jesteście, aż smiać mi się chce, nie wierzę w te
          wasza prawość
          • jusytka Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 09:51
            A może trudno ci zaakceptować własną nieprawość?
          • makatka4 Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 23:04
            Wyrazy współczucia. To musi być strasznie smutne życie, jeżeli człowiek prawy
            budzi w tobie śmiech i niedowierzanie.
          • premeda Re: do drugich zon swoich mezow 09.07.15, 15:36
            Ale z czym masz problem? U mnie w rodzinie funkcjonuje np. tata Jacek, tata Michał, coś jak u gejów wink Pewnie się od babć i dziadków wzięło. Na szczęście dzieciaki i dorośli nie mają z tym problemów smile
      • umasumak Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 19:10
        O matko, mścicie się na dziecku, za błędy jego matki? Twój mąż odsunął się od
        8-letniej córki, bo ona mówi na oczyma "tatuś"??? I Ty się z tego cieszysz?
        Chciałabyś, żeby w przyszłości Twój mąż obrażał sie na wasze dzieci, ponieważ
        dobrze im się układa z Twoim nowym partnerem?
      • asia_i_p Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 19:51
        Poprzedniego posta mi przerwało dziecko. Miałam na myśli, że może niedługo
        tylko ty będziesz musiała o nich myśleć. No i doczytałam twoją sygnaturkę,
        jakoś tak mało zbieżna z treścią postu.
      • e_r_i_n Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:22
        agatha_mama napisała:

        > Ja nie akceptuję byłej mojego meża, tylko dlatego, ze ona nie akceptuje
        > mnie.....na komunię Jego córki przysłała zaproszenie dla mojego męża i
        > naszych dzieci, nie pominęła wink.

        Ty w ogóle nie musisz akceptować byłej swojego meza. A zaproszeniu dla dzieci i
        meza, bez Ciebie, sie nie dziwie.

        O kontakty dbać powinien ojciec. Rola macochy to NIE OGRANICZAĆ i NIE
        ZABRANIAĆ.
      • burza4 Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 20:59
        wiesz, jako macocha i next powiem tyle, że o ile twój obecny mąż i wasze dzieci
        to dla dziecka rodzina - o tyle ty jesteś kompletnie obcą osobą, więc nie
        bardzo rozumiem, czemu miałaby cię zapraszać?
    • moofka Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 19:37
      po raz kolejny sie przekonuje, ze chyba kazda macocha to jednak podle babsko ;P
      • rita75 Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 20:00
        > po raz kolejny sie przekonuje, ze chyba kazda macocha to jednak podle
        babsko ;P

        w sam raz do straszenia nimi niegrzecznych dzieci...
        praabcia opowiadala mi mrozace krew w zylach historie, jak to macochy znecaly
        sie nad swymi pasierbicami...
        • demarta Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 20:01
          rita75 napisała:

          > > po raz kolejny sie przekonuje, ze chyba kazda macocha to jednak podle
          > babsko ;P
          >
          > w sam raz do straszenia nimi niegrzecznych dzieci...
          > praabcia opowiadala mi mrozace krew w zylach historie, jak to macochy znecaly
          > sie nad swymi pasierbicami...

          taki kopciuszek na przykład..... no, ale jaką karierę na tym zrobił!!! he he.
          • thaures Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 20:12
            Jeżeli Twój mąż poszedł do dziecka po czterech latach przerwy, to tylko Tobie
            współczuję..
          • rita75 Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 20:15
            > taki kopciuszek na przykład..... no, ale jaką karierę na tym zrobił!!! he he.

            moja pra opowiadala, jak to swej pasiericy zla macocha wyrwala z glowy
            wszystkie wlosy- i dlatego musze szanowac mamusie i byc grzeczna big_grin
      • e_r_i_n Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:21
        moofka napisała:

        > po raz kolejny sie przekonuje, ze chyba kazda macocha to jednak podle
        > babsko ;P

        Dzięki, Moofko smile
        • moofka Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:22
          smile
          znasz moje uprzedzenia smile))))))
          • e_r_i_n Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:23
            Znam. Ale to chyba nie powód do uogólnień.
            • moofka Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:25
              mam szczera nadzieje, ze zdarzaja sie chlubne wyjatki
              ale w jednym krotkim wateczku zdarzyly sie az dwa wredne egzemplarze, dlatego
              pozwolilam sobie podciagnac je do wspolnego mianownika tongue_out
              • e_r_i_n Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:27
                No tekst, ze chyba wszystkie macochy są wredne nie jest podciagniecie DWÓCH do
                wspólnego mianownika smile
                • moofka Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:30
                  no coz smile
                  ja nie znam zadnej, ktora nie mialaby pretensji do "bylych dzieci" za sam fakt
                  ich istnienia
                  na pozor calkiem fajne babki - w tym jedna moja dosc bliska kolezanka - a w
                  roli macochy jezyki im sie rozdwajają i o zadna babke nie sa tak zazdrosne jak
                  o dzici wlasnie

                  • ciocia_luta Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:34
                    moofka napisała:

                    > no coz smile
                    > ja nie znam zadnej, ktora nie mialaby pretensji do "bylych dzieci" za sam
                    fakt
                    > ich istnienia
                    > na pozor calkiem fajne babki - w tym jedna moja dosc bliska kolezanka - a w
                    > roli macochy jezyki im sie rozdwajają i o zadna babke nie sa tak zazdrosne
                    jak
                    > o dzici wlasnie
                    Patrząc globalnie i historycznie - nalezy sie cieszyć, że juz nie trują czy nie
                    uprawiają innych akcji skrytobójczych.
                    Ale i tak dyskusje czy rady w stylu - nie płacimy - nie płacilismy alimentów na
                    byłe dziecko, kombinujemy i oszukujemy eksie i potomstwo z eksią jest wyjatkowo
                    żałosne i wiele świadczą o poziomie pań matek.
                  • e_r_i_n Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:35
                    moofka napisała:

                    > ja nie znam zadnej, ktora nie mialaby pretensji do "bylych dzieci" za sam
                    > fakt ich istnienia

                    No cóż, znasz. Mi naprawde istnienie dziecka mojego meza nie przeszkadza. Dla
                    mnie jest takim samym 'elementem krajobrazu' jak tesciowa, ciotka czy inni
                    czlonkowie rodziny mojego meza. Obowiazki i wszystko co z nim zwiazane ma wobec
                    niego moj maz, wiec dlaczego mialoby mi jego istnienie sen z powiek spedzac?
                    • moofka Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:38
                      i bardzo fajnie wink
                      ale zauwaz, ze dyskutujemy w watku w ktorym autorka nie moze scierpiec, ze maz
                      poszedl w odwiedziny do swojego dziecka a wyobraznia podpowiada jej ze fajnie
                      im razem i z tego powodu wrzodow dostaje, no czy to nie wstretne jest?
                      • e_r_i_n Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:42
                        Moofko, ale ja nie twierdze, ze w ocenie autorki watku nie masz racji. Wrzody z
                        powodu spotkania ojca z dzieckiem sa idiotyzmem. Zauwaz tylko, ze Ty nie
                        piszesz o tej jednej macosze, tylko o WSZYSTKICH. Niesprawiedliwie.
                        Nie widzisz chociazby na macochach pozytywnych przykladow? Gdzie macochy
                        traktuja dzieci meza prawie jak swoje - ot, chociazby m-jak-magi? Pewnie, ze sa
                        macochy do bani. Tak jak i pasierbowie tacy bywaja. I eks zony. Ale to są
                        KONKRETNE przypadki, nie ogół.
                        Inna sprawa, ze pewnie kazdy ma swoja definicję 'dobrej macochy', wynikajaca
                        chociazby z tekstow w stylu ' kochasz faceta, kochaj jego dziecko'. Nie ma
                        takiej jednoznacznej zaleznosci, a mimo to mozna byc macocha ok. Nie 'druga
                        matka', tylko czescia zycia dziecka (chociaz, IMO, macocha powinna byc mocno w
                        tyle za ojcem i przyrodnim rodzenstwem, jesli istnieje).
                        • moofka Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:45
                          chociaz, IMO, macocha powinna byc mocno w
                          > tyle za ojcem i przyrodnim rodzenstwem, jesli istnieje).


                          o to to wink
                          i - to juz pisalas - przede wszystkim - nie przeszkadzac i nie wypominac
                          mysle, ze taki facet rozdarty miedzy swoimi badz co badz pokrzywdzonymi dziecmi
                          a babą z pretensjami o widzenia tez czuje sie mocno niekomfortowo
                          • e_r_i_n Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:47
                            moofka napisała:

                            > o to to wink

                            Mówie oczywiscie nie relacjach ojciec-dziecko-rodzenstwo, nie o waznosc wink

                            > i - to juz pisalas - przede wszystkim - nie przeszkadzac i nie wypominac
                            > mysle, ze taki facet rozdarty miedzy swoimi badz co badz pokrzywdzonymi
                            > dziecmi a babą z pretensjami o widzenia tez czuje sie mocno niekomfortowo

                            No i WIĘKSZOSC macoch taka wlasnie jest. Nie wypomina, niejednokrotnie wspiera
                            (w walce o spotkania na przykład). Ale i tak wg Ciebie praktycznie wszystkie to
                            zmije. Cóż.
                            • moofka Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:49
                              no bo ja takich nie znam wink
                              • e_r_i_n Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:51
                                Ech, sie troche zaplątałaś smile
                                Nic to, miłego wieczoru smile
                                • moofka Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:52
                                  no dobra - forumowo znam
                                  jak dotad nie spotkalam smile
                    • virtual_moth Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:55
                      e_r_i_n napisała:

                      > Obowiazki i wszystko co z nim zwiazane ma wobec
                      > niego moj maz, wiec dlaczego mialoby mi jego istnienie sen z powiek spedzac?

                      Może dlatego, że obecnie Twój mąż nie poczuwa się do żadnych obowiązków wobec
                      syna z pierwszego małżenstwa?
                      • e_r_i_n Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:59
                        virtual_moth napisała:

                        > Może dlatego, że obecnie Twój mąż nie poczuwa się do żadnych obowiązków wobec
                        > syna z pierwszego małżenstwa?

                        A może dlatego, że wiem, ze tak nie jest?
                        • pelagaa Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 13:43
                          > A może dlatego, że wiem, ze tak nie jest?

                          A zechcialabys nam napisac jakie obowiazki Twoj maz spelnia wobec dziecka z
                          pierwszego malzenstwa? Skoro nie placi alimentow i z dzieckiem sie nie widuje,
                          nie wychowuje go, to co zostaje???
                          Pytam niezlosliwie, tylko z ciekawosci, bo moze sa jakies obowiazki
                          porozwodowego ojca, o ktorych ja nie mam zielnego pojecia.
                          • e_r_i_n Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 15:29
                            pelagaa napisała:

                            > Pytam niezlosliwie, tylko z ciekawosci, bo moze sa jakies obowiazki
                            > porozwodowego ojca, o ktorych ja nie mam zielnego pojecia.

                            Z tego, co piszesz wynika, ze na pewno nie masz zielonego pojęcia o faktach,
                            tylko o tym, co Ci powie jedna strona. Ale to już nie mój problem.
                            • pelagaa Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 17:41
                              To uswiadom mnie w faktach. Kiedy Twoj maz widzial pierworodnego, kiedy
                              zaplacil alimenty? Uswiadom nas wszystkich, ktorzy sa przekonani, ze nie
                              wypelnia swoich obowiazkow. Zamiast insynuowac jego szlachetnosc, napisz nam
                              dokladne daty, zeby nam udowodnic, ze nie mamy racji.
                              • jowita771 Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 18:35
                                pelaga, nie mam zdania na temat erin i jej sytuacji, to nie moja sprawa, ale
                                jedno mnie zafrapowało w Twoim poście. dlaczego uważasz, że erin powinna sie
                                przed Toba tłumaczyć? kim Ty jesteś, że ma Ci cokolwiek udowadniać?
                                pytam niezłośliwie, uświadom mnie, bo o czymś może nie wiembig_grinD
                              • e_r_i_n Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 19:37
                                pelagaa napisała:

                                > To uswiadom mnie w faktach. Kiedy Twoj maz widzial pierworodnego, kiedy
                                > zaplacil alimenty? Uswiadom nas wszystkich, ktorzy sa przekonani, ze nie
                                > wypelnia swoich obowiazkow. Zamiast insynuowac jego szlachetnosc, napisz nam
                                > dokladne daty, zeby nam udowodnic, ze nie mamy racji.

                                Pelasiu, kochanie, nie mam najmniejszego zamiaru. Wasze przekonanie nie ma
                                zadnego znaczenia. A ze niektorym przez gardlo nie przyjdzie powiedzenie
                                prawdy, coz, się zdarza. Zajmij sie swoim szczesliwym zyciem smile.
                              • umasumak oj Pelagio 15.01.07, 23:16
                                Z innej strony. Udowodnij proszę, że to co psze Erin, to nieprawda.
                                • pelagaa Re: oj Pelagio 16.01.07, 08:01
                                  Droga Umasumak, gdyby erinka mogla przytoczyc fakty i daty, to by je
                                  przytoczyla. Tak sie sklada, ze znam ex jej meza osobiscie i mam wieksze powody
                                  wierzyc jej, ze dziecko z poprzedniego zwiazku meza erin nie ma z nim kontaktow
                                  zadnych od bardzo dlugiego czasu, a i alimenty od lata nie wplywaja, zreszta
                                  nigdy nie wplywaly terminowo. Gdyby tak nie bylo Pan Zorz nie mialby dlugow w
                                  FA, tyle, ze teraz FA nie istnieje. No ale dziecko z glodu przeciez nie umrze,
                                  bo matka na to nie pozwoli.
                                  Moze i erin przekonana jest o swojej racji, tyle, ze pewnie nie bierze pod
                                  uwage, ze sam malzonek moze ja wprowadzac w blad. A moze tylko probuje grac
                                  swieta na forum, zachowac dobry PR. Ja takich dzialan nie rozumiem. Biale jest
                                  biale, nie czarne.
                                  Czytajac ja czuje sie jakbym slyszala moja extesciowa mowiaca, jak jej syn
                                  kocha naszego syna, ktorego nie widzial cos kolo 3 lat. Ta sama skala, taka
                                  sama milosc. To sa ludzie kochajacy inaczej.

                                  No ale to trzeba miec odwage cywilna, aby sie przyznac, ze biale jest biale, a
                                  czarne, jest czarne.
                                  • e_r_i_n Re: oj Pelagio 16.01.07, 08:14
                                    pelagaa napisała:

                                    > Droga Umasumak, gdyby erinka mogla przytoczyc fakty i daty, to by je
                                    > przytoczyla.

                                    Nie przytoczyłaby. Oduczyła się juz kopać się z koniem. Możesz nie odpisywać wink
                                    • pelagaa Re: oj Pelagio 16.01.07, 09:36
                                      > Oduczyła się juz kopać się z koniem.

                                      Nie sadze, bo nadal kopiesz, chocby tym postem, choc on nie do ciebie byl
                                      skierowany.
                                      Zalosne, te kopniaki. Zdecydowanie latwiej przytoczyc fakty. No ale te sa
                                      niekorzystne przeciez.

                                      > Możesz nie odpisywać wink

                                      Moge wink
                                      • e_r_i_n Re: oj Pelagio 16.01.07, 10:17
                                        Miło Cię było widzieć na emamie smile
                                        Pozdrawiam smile
                              • cocollino1 Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 10:14
                                a ty kpisz sobie czy jak?
                                C0 ciebie to obchodzi w ogole?
                                Twoja sprawa to jest?
                                Jak mozna byc tak durnym, no rece i nogi opadaja.
                                • pelagaa Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 10:33
                                  > C0 ciebie to obchodzi w ogole?

                                  A ja sobie jakos tak nie znosze w zyciu klamstwa i jak ktos pisze nieprawde, a
                                  ja wiem, ze to nieprawda, to reaguje. A ciebie co obchodzi to, ze mnie obchodzi?

                                  > Twoja sprawa to jest?

                                  Widac moja skoro sie odzywam. Sasiedzi Oskarka tez uwazali, ze nie ich sprawa
                                  jest reagowanie na krzywde dziecka. To sie nazywa znieczulica spoleczna.
                                  A to forum publiczne jest prawda? Ktos mi zabrani wypowiadac moje zdanie? Nie
                                  obrazam nikogo raczej, pisze o swoich pogladach i przekonaniach. Za to
                                  wawalacie posty niepoprawne erinkowo?

                                  > Jak mozna byc tak durnym, no rece i nogi opadaja.

                                  A z takim pokazem KLASY, to ja juz nie bede dyskutowac.
                                  • cocollino1 Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 10:44
                                    A ja sobie jakos tak nie znosze w zyciu klamstwa i jak ktos pisze nieprawde, a
                                    > ja wiem, ze to nieprawda, to reaguje. A ciebie co obchodzi to, ze mnie
                                    obchodzi
                                    > ?
                                    No a ja nie znosze w zyciu wtracania sie w nieswoje sprawy i jakk ktos pisze to
                                    na forum publicznym.

                                    Widac moja skoro sie odzywam. Sasiedzi Oskarka tez uwazali, ze nie ich sprawa
                                    > jest reagowanie na krzywde dziecka. To sie nazywa znieczulica spoleczna.
                                    to zglos na policje jak krzywda sie dzieje a nie na forum oczerniasz

                                    A to forum publiczne jest prawda? Ktos mi zabrani wypowiadac moje zdanie? Nie
                                    > obrazam nikogo raczej, pisze o swoich pogladach i przekonaniach. Za to
                                    > wawalacie posty niepoprawne erinkowo?
                                    Mozesz pisac, tylko zdaj sobie sprawe ze tak sie nie robi, masz cos do erin,
                                    napisz do niej na priva.
                                    A z takim pokazem KLASY, to ja juz nie bede dyskutowac.
                                    >
                                    a jak mozna z klasa reagowac na posty nie majace drobiny klasy, dobrego
                                    wychowania, w ogole sa smieszne wrecz

                                    Masz cos do Erin, ciebie dotyczy sprawa to napisz do niej na priv
                                    myslisz ze to takie odwazne i bohaterskie napluc na kogos na forum?

                                    Żegnam ozieble.

                                    • pelagaa Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 13:58
                                      > No a ja nie znosze w zyciu wtracania sie w nieswoje sprawy i jakk ktos pisze
                                      > to na forum publicznym.

                                      Masz prawo, tak jak ja. Kazdy, kto na forum publicznym opisuje cos ze swojego
                                      zycia musi liczyc sie, ze zostanie to skomentowane. Jesli pisze nieprawde, ktos
                                      kto zna prawde moze wytknac klamstwo, badz niescislosc.

                                      > a nie na forum oczerniasz

                                      No coz zarzucasz mi klamstwo. Ja klamac nie mam w zwyczaju. To, co pisze to
                                      prawda. Ciezko to zrozumiec, mi tez. Ale jak chcesz mi udowodnic, ze oczerniam
                                      to ja chetnie poczytam o dowodach jakie masz, ze to, co pisze to oszczerstwa.

                                      > a jak mozna z klasa reagowac na posty nie majace drobiny klasy, dobrego
                                      > wychowania, w ogole sa smieszne wrecz

                                      Ano mozna, ale nie w twoim przypadku. Ciesze sie, ze moglam cie jednoczesnie
                                      oburzyc i rosmieszyc.

                                      > Masz cos do Erin, ciebie dotyczy sprawa to napisz do niej na priv
                                      > myslisz ze to takie odwazne i bohaterskie napluc na kogos na forum?

                                      Mysle, ze kiedy czytam nieprawde, to reaguje, ot taki styl bycia. Nie ma to nic
                                      wspolnego z bohaterstwem, ani odwaga. Biore odpowiedzialnosc za swoje slowa,
                                      odszczekam, jesli si myle i ktos mi to udowodni. Poza tym nikogo nie oplulam,
                                      nie uzylam slow powszechnie uwazanych za obrazliwe. Nie napisalam NIC
                                      niezgodnego w moim mniemaniu i na stan mojej wiedzy z prawda. A stan mojej
                                      wiedzy to nie jakies plotki z n-tej reki, tylko slowa matki olanego dziecka.
                                      I nie twierdze, ze nie zmienie zdania, jesli ktos mi udowodni, ze sie myle,
                                      poprosilam o fakty, ale niestety ich nie otrzymalam. Dla mnie wysoce
                                      interesujacy pozostaje fakt, jak ojciec niekontaktujacy sie z dzieckiem i
                                      nieplacacy na niego alimentow, dba o nie. Chetnie rozszerze swoja wiedze w tym
                                      temacie, jak to jest mozliwe. A wysoce druzgocaca jest mysl, ze poparcie
                                      spoleczne ma nieplacenie alimentow i olewanie wlasnego dziecka przez
                                      porozwodowego ojca.

                                      > Żegnam ozieble.

                                      Chyba sie nie potne tongue_out
                                      • niezalogowana1 Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 14:25
                                        A ja tak z ciekawości zapytam - jak e_r_i_n miałaby Ci udowodnić te fakty? Ona
                                        pisze jedno, Ty twierdzisz co innego na podstawie tego co mówi twoja znajoma.
                                        Może znajoma kłamie? Oczekujesz, że ktoś ci prześle wyciągi ze swojego konta
                                        czy dowody wpłat, żeby udowodnić, że mówi prawdę? To chore co tu piszesz i
                                        czego oczekujesz od obcej osoby z forum internetowego.
                                        • kammik Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 14:37
                                          niezalogowana1 napisała:

                                          > Może znajoma kłamie?

                                          Wypraszam sobie. Ojciec mojego dziecka nie płaci alimentów od mniej więcej 5
                                          miesiecy (więcej niż mniej, wybacz brak precyzji - alimenty wczesniej nie byly
                                          placone regularnie ani w pelnej wysokosci, dlatego ciezko mi sie w tym polapac)
                                          a z dzieckiem nie widział się od kilkunastu miesięcy. Dla ułatwienia - tak,
                                          mieszkamy w tym samym mieście.

                                          • cocollino1 Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 15:44
                                            ja akurat nie staje po zadnej stronie, nie mnie to oceniac
                                            tylko pytam, czy wy nie mozecie tego na privie zalatwiac?
                                            wiem wiem
                                            nie musze tego czytac
                                            ale czyta to wiele osob, pasuje Wam to?
                                            bo jak pasuje, to ja pasujesmile
                                        • pelagaa Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 14:37
                                          > A ja tak z ciekawości zapytam - jak e_r_i_n miałaby Ci udowodnić te fakty?

                                          Jesli ojciec sie widuje z dzieckiem to prosilam, aby podala date ostatniego
                                          spotkania, przelewow nie chcialam ogladac.

                                          > Może znajoma kłamie?

                                          Ja znam sytuacje z PIERWSZYCH ust matki dziecka, ty znasz ja z DRUGICH ust
                                          drugiej zony ojca owego dziecka. No jakos moja wersja dla mnie bardziej
                                          wiarygodna jest.

                                          > To chore co tu piszesz

                                          A co dokladnie jest chore? Ze pisze, ze maz erin nie dba o syna z pierwszego
                                          malzenstwa, choc ona twierdzi, ze dba? To jest chore? Wiesz... zgadzam sie z
                                          Toba, ze sytuacja jest chora, ale w tym co pisze nie widze nic chorego.
                                          • niezalogowana1 Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 14:56
                                            Ale jaja, kammik to ta eks żona? Jeśli tak to współczuję i jej i e_r_i_n, pisać
                                            na jednym forum masakra jakaś. Ale nadal uważam, że chore jest jak obcy,
                                            niezwiązani ze sprawą ludzie, tacy jak pelagaa wtrącają się w nieswoje sprawy i
                                            robią za czyjegoś adwokata a to ona przyczepiła się e_r_i_n na tym forum.
                                            Wścibstwo i tyle.
                                            • akitis no ale jeśli obie strony mówią prawdę ???? 16.01.07, 22:30
                                              Każda uważa, że mówi prawdę. To by mogo znaczyć, że COŚ jednak może być nie tak.
                                              Jedna twierdzi, że alimenty są płacone jak trzeba i że jest kontakt z dzieckiem.
                                              Druga,że alimenty nie przychodzą i kontaktów z dzieckiem nie ma.

                                              No to co się dzieje z pieniędzmi, które według jednej "wychodzą" a według
                                              drugiej nie przychodzą?
                                              No to co robi ojciec w czasie, w którym widuje się z dzieckiem według jednej, a
                                              w którym według drugiej z dzieckiem się nie widuje?

                                              Dziwne to .......
                                              • pelagaa Re: no ale jeśli obie strony mówią prawdę ???? 17.01.07, 07:41
                                                > Dziwne to .......

                                                Dokladnie...
                  • pimenta Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 19:54
                    O wypraszam sobie! ja jestem git macocha! Zawsze dbam zeby chlop moj dzwonil do
                    nich kiedy oni nie dzwonia, ciesze sie kiedy przychodza(dwaj chlopcy 11 i 14
                    lat), bo wiem jak moja Zosia ich kocha. Nie wyobrazam sobie knuc przeciwko nim!
                    Poza tym zawsze mowie ze sa sliczni, fajni i dobrze wychowani bo to prawda a na
                    to z pewnosia ma ogromny wplyw byla zona, co oznacza ze nie moze byc calkiem do
                    niczego. A ze im sie nie ulozylo...zdaza sie. Ja sie zakochalam w moim niemezu
                    kiedy zobaczylam jakim jest super ojcem dla swoich synow.
                    Glupie sa dziewczyny ktore odwracaja mezow od ich dzieci, a mezowie glupi, ze
                    sie na to godza.
      • mathiola Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 19:33
        > po raz kolejny sie przekonuje, ze chyba kazda macocha to jednak podle
        babsko ;P

        Moofka, wypraszam sobie. Ani ja podła, ani babsko. A macocha. Mogę być mało
        wylewna, ale nie podła.
    • ciocia_luta Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:06
      Z lektury tego watku oraz forum macochy wynika,że facet z odzysku, w wiekszości
      przypadków - bo nie we wszytskich - to jednak jakaś kompletna lewizna...
      widywać swoje dziecko co cztery lata, pogratulowac...
      zrezygnowac z kontaktu, z powodów duperelowatych no no no
      A co do macoch - skądś taki a nie inny wzorzec, pewien archetyp sie musial
      wziąść. Podobnie, przedstawienia w mitach, basniach, legendach, podaniach...
      z zachowania? z niepewnej pozycji? z braku jasno okreslonej roli?ze stałego
      poczucia zagrożenia?
      • moofka Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:19
        ciocia_luta napisała:


        > z zachowania? z niepewnej pozycji? z braku jasno okreslonej roli?ze stałego
        > poczucia zagrożenia?
        >

        z glupoty i podlosci najogolniej
        wezmie sobie jedna z druga chlopa z bagazem a mysli, ze bedzie jak z kawalerem
        wszystko nowe wszystko pierwsze a wszystko inne byle - byla zona, byle dzieci
        (nieraz na forum macochy uzywają dokladnie takiego sformulowania)
        no wiec to byle najchetniej wysadzilyby granatem
        z zazdrosci tej najgorszej, bo o przeszlosc, w ktorej nic juz zmienic nie moga
        ale ja wierze w sprawiedliwosc dziejową ;PP
        • ciocia_luta Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:27
          no masz rację, ale czasem babki, całkiem rozumne na pierwszy rzut oka dostają
          kota zupełnego i wyskakują z tekstami własnie "byłe dzieci" itd. wiec to nie
          jest taka sobie podłośc zwyczajna, czy takie sobie prostacto...ja bym głebiej
          na to (choć bagno, bagno) spojrzała... toż to obsesja - to wyliczanie
          co "byłemu dzieku"kupił, ile był, ile z dzieckiem siedział, z moim nie
          siedział... Jakieś lęki pierwotne, obsesje.
          Nie wiem co jeszcze, ja tam nie gustuje w panach z odzysku, bom uprzedzona w
          kwestiach jakości...
        • e_r_i_n Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:28
          moofka napisała:

          > (nieraz na forum macochy uzywają dokladnie takiego sformulowania)

          Hehe, uzywa takiego sformułowania jedna Mangolda, pieszczotliwie i zgodnie
          przez zarówno macochy, jak i samodzielne, zwana mongołdą. Troll czyli.
          • moofka Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:31
            oj chyba nie troll niestety, o slawnej mangoldzie juz artykuly pisza wink
            ale nie tylko ona, jeszcze gdzies to czytalam
    • kawka74 Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 21:57
      pierwszy raz od czterech lat, ale zawsze coś
      daj chłopu spokój, dobrze, że nie chce już być świnią
    • vharia Re: do drugich zon swoich mezow 14.01.07, 23:55
      4 lata nie chodził?! Uuuuu, przesadził. Nie myślę, żeby to była sielankowa rozmowa przy herbatce, dzici nie są głupie i mają swoje zdanie o rodzicu przypominającym sobie o ich istnieniu raz na 4 lata. Była żona pewnie ma to w nosie i żyje swoim życiem a wizyta "exa" po niej spływa, bo widywanie kogoś z taką częstotliwością ni9e świadczy o wielkim sentymencie.
    • bj32 Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 00:04
      A główna zainteresowana milczy... W dodatku jej mąż to Niemiec, a mieszkają w
      Berlinie... Może na zachodzie tak zawsze?
      • umasumak Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 23:17
        bj32 napisała:

        Może na zachodzie tak zawsze?

        Bez zmian wink
    • bea.bea Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 11:58
      jestem Matką....jak wiekszość tu piszących....i chce dla mojego dziecka
      wszystiego co najlepsze, więc chce by tata je kochał i był z nim w miare
      mozliwości...
      tego chce dla mojego syna....
      nie rozumiem więc postawy w której. Matka patrzy na dzieci z pierwszego związku
      swojego męza, jak na zło konieczne...

      ja wyznaje zasade, jaki bedzie mój mąż dla swoich dzieci z pierwszego małżeństwa
      taki bedzie dla mojego dziecka...
      bo nie mam zadnej gwarancji, ze bede jego zona do końca moich dni..smile

      więc nie zabraniam, nie komplikuje, wręcz namawiam i popycham....
      bo obrzydzeniem napawa mnie zdanie ...moje , twoje....dla mnie wszystkie są nasze...

      a była żona....jest była i to wystarczy...
    • blekitnykoralik Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 13:32
      Jednak monogamia w przypadku ludzi to najlepsze rozwiązanie. Za dużo myślimy, za
      dużo czujemy. A najwięcej emocji mają w sobie dzieci i na nich to najbardziej
      się odbija. Nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż, choćbym nie wiem jak ograniczała
      mu kontakty, nie zobaczył swoich dzieci przed cztery lata... Jednak coś w tym
      jest, że z cudzymi mężami, ojcami, choćby porzuconymi przez żony, nie powinno
      się budować rodziny. Już nie mówiąc o tym, że jednak, coś sie czuje, jak sie
      zobaczy swoją połówkę po czterech latach. Straszna ze mnie tradycjonalistka.
      Nussini - trudno pocieszać. Dzieci Twojego męża pewnie miały w życiu większe
      "trach" sad Tak chciałaś, tak maszsad
      • cocollino1 Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 13:42
        no moj maz na szczescie dzieci nie posiadal w pierwszym b. krotkim malzenstwie,
        i dobrze, dlatego tez w ogole bralam go od uwage) Jednak to trudne sytuacje i
        chyba zawsze wychodza jakies nieporozumienia.
        Ale nie wyobrazam sobie, gdyby moj maz nie widzial dziecka 4 lata, to tak
        jakbym miala sobie wyobrazic ze nagle ma gdzies nasze dziecko-tragedia, co to
        za chlop w ogole.
    • bri Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 13:38
      Raczej by mnie martwiło gdyby mój mąż przez 4 lata nie interesował się swoimi
      dziećmi. Ale na szczęście dla nas obojga to pierwsze małżeństwo i pierwsze
      dziecko.
    • mathiola Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 19:30
      A u nas zupełnie normalnie - on jedzie do swoich dzieci, nie do byłej żony,
      która zresztą ma nowego męża i nowe dziecko i raczej nie podejrzewam ich o chęć
      bycia razem, skoro się rozeszli. A rozeszli się dawno temu, bo nie umieli ze
      sobą żyć. Kiedy on jedzie do dzieci, ja mam wolny dzień - moge iść do mamusi :-
      )) Jakoś nie zżera mnie zazdrość bo nie mam powodów ku temu. To JA jestem jego
      żoną. To ZE MNĄ chce być skoro jest. To nasze dzieci są NASZE. To trzeba
      zaakceptować i już.

      Ale mój mąż jest dobrym ojcem - zarówno dla naszych dzieci, jak i dla tamtych -
      bo nigdy nie zerwał z nimi kontaktu, zawsze były jego dziećmi. Więc od początku
      uczyłam się żyć ze świadomością, że w naszym życiu jest ktoś jeszcze.

      Chociaż nie ukrywam, że przez jakiś czas przechodziłam chwile buntu - dlaczego
      nie mogę przed ołtarzem ślubować człowiekowi którego kocham, a ta która go nie
      kochała, mogła. I dlaczego moje pierwsze dziecko nie było jego pierwszym
      dzieckiem. Ale to już przeszło, zmądrzałam, zrozumiałam, dałam spokój. Jest jak
      jest, takie wygląda nasze życie.
    • silwe Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 20:22
      Cześć. Dziwię się bardzo, że przez 4 lata nie szukał kontaktu ze swoimi
      dziećmi, ale w końcu to zrobił (dzięki Bogu) i tobie to przeszkadza? Jesteś
      egoistką niestety. Spróbuj spojrzeć z innej strony, na tę sytuację. Co z
      uczuciami dzieci. Dzieci mojego męża mnie uwielbiają, ponieważ włożyłam dużo
      wysiłku aby tak było - przepadają także za swoim przyrodnim braciszkiem. I o
      to chodzi. Pozdrawiam.
      • mamaadama4 Re: do drugich zon swoich mezow 15.01.07, 21:55
        dzieci mojego męża mieszkają z nami na stałe, więc nie wiem jak bym się czuła
        gdyby po 4 latach do nich jechał.
    • bj32 Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 10:36
      A autorka wątku dalej milczy... Czy ktoś wie, dlaczego? Ciekawi mnie to
      wielce...
    • procesor Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 11:04
      te cztery lata kiedy miałas go "tylko dla siebie" - nie dało ci do myślenia?

      zamiast sie cieszyc powinnac pomyśleć - jak potrafił potraktować swoje dzieci z
      pierwszego - tak może i wasze wspólne?

      pomysl - czemu odebrano mu prawo do dzieci?
      pomyśl - czy nie uciekł do ciebie gdy mu sie znudziła rola ojca i męża?
      czy nie jest wiecznym chłopczykiem który nie chce dorosnąć, czy znowu nie
      zabierze swoich zabawek do nowej piaskownicy?

      chyba trzeba wam pomocy jako małżeństwu.. i kłótnie i pretensje tylko mogą
      zaszkodzic - zapytaj sie go jakie ma oczekiwania wobec waszego związku.. i
      możliwe że przyda się wam pomoc fachowa w ułożeniu sobie wzajmenych stosunków
    • mynia_pynia Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 11:45
      Z amiszami nie chcę mieć nic wspólnego wink

      Czasem czytam różne historie na macochach i włos się jeży, co te dziewczyny
      czują jakie mają problemy.
      Wysuwając głębszą tezę: Rozwodnika z dziećmi kijem bym nie ruszyła wink
      • pati986 Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 15:30

        --> Wysuwając głębszą tezę: Rozwodnika z dziećmi kijem bym nie ruszyła wink

        no cóż, jak może i nie jestem macochą "pełną gębą", bo nie jesteśmy po ślubie,
        ale mamy 9-miesięczną córeczkę, a mój partner ma 2 prawie dorosłe córki z
        poprazedniego małżeństwa. odwiedzają nas tak często, jak tylko mogą, ja też ich
        zapraszam. czasami (niezbyt często) wychodzą gdzieś tylko we trójkę, ale
        zazwyczaj idziemy wszyscy w piątkę. mam z dziewczynami dobry kontakt, bo
        znałyśmy się, zanim związałam się z ich tatą. kochają naszą córeczkę-w końcu to
        ich siostra. z byłą żoną nie mamy żadnego kontaktu, dziewczyny zawsze
        przychodzą do nas. między nami jest dosyć mała różnica wieku, bo 4 i 5 lat, ale
        w razie czego będę przecież ich macochąsmile
        rozwodnicy wcale nie są źli-tylko życie im troszkę dokopało...
        • babsee Re:Pati986 16.01.07, 22:53
          Nie musisz odpowiadac.
          Ale mnie zaintrygowalas Pati.
          Jesli wiec wolno spytac...to ile Ty masz lat?albo moze bardziej wprost-jaka
          jest roznica wieku miedzy Tobą a Twoim partnerem?
          • pati986 Re:Pati986 17.01.07, 10:54
            babsee napisała:

            > Nie musisz odpowiadac.
            > Ale mnie zaintrygowalas Pati.
            > Jesli wiec wolno spytac...to ile Ty masz lat?albo moze bardziej wprost-jaka
            > jest roznica wieku miedzy Tobą a Twoim partnerem?


            mam 21 lat, a mój partner 41. od dwóch lat mieszkamy razem, od trzech jesteśmy
            ze sobą. jak już napisałam, mamy 9-miesięczną córeczkę i jakoś nam się życie
            bez większych problemów układasmile
    • be_em nie chadza "tam" :) 16.01.07, 14:51
      przywozi dziecię do nassmile zdrowszy i lepszy układsmile
      • nussini Re: nie chadza "tam" :) 16.01.07, 15:40
        Nie odzywalam sie bo nie mialam dostepu do kompa.Przyznaje sie ze przesadzam
        przemyslam wszystko, piszac tego posta mialam totalnego i musialam sie gdzies
        wyzalic.Ale moj maz stwierdzil ze przez kolejnych kilka lat jego dzieci nie
        poznaja mnie ani naszej corki bo nie chce im powiedziec ze ma zone i dziecko z
        ktorym mieszka troche mi przykro bo chciala bym je poznac oczywiscie nie teraz
        ale za jakis czas a tu musze czekac kilka latsad.A czy kogos interesuje gdzie
        mieszkam?? nie wydaje mi sie zeby to byla sprawa autorki z przed kilku postow.
        • be_em Re: nie chadza "tam" :) 17.01.07, 08:57
          nussini napisała:

          Ale moj maz stwierdzil ze przez kolejnych kilka lat jego dzieci nie
          poznaja mnie ani naszej corki bo nie chce im powiedziec ze ma zone i dziecko z
          ktorym mieszka troche mi przykro

          a to faktycznie głupie jestsad Co ten Twój mąż, 17 lat ma? Związał się z inną
          kobietą, założył rodzinę i się teraz wstydzi? Też by było mi przykro, chociaż
          znając mój charakterek pogoniłabym w diabły takiego! smile Nie wiem, ale ja
          wszytskie dziwne, tajemnicze i inne plany i zamiary wyjaśniłam przed
          małżeństwemsmile Gdyby mi coś w moim nie pasowało w życiu bym za niego nie
          wyszławink Jakos do tej pory mnie nie rozczarowałsmile
    • mama-aga Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 16:04
      a u mnie jest takwink moj niemaz jest duzo ode mnie starszy (18 lat) uklada nam
      sie znakomicie. On jezdzi do swoich corek (18 i 16 lat) co weekend na kilka
      godzin i nie przeszkadza mi to ze on widuje sie ze swoja byla zona, przeciez
      jezdzi do dzieci a nie do niej.
      tez mialam chwile zwatpienia ale przeszlo. moj problem polega jednak na czyms
      innym, to jego corki nie chca mnie znac, ani mnie ani naszej coreczki. Rok temu
      zmarl nasz synek i nawet nie przyszly na pogrzeb ani nigdy na jego grob.
      Tlumacze sobie to w rozny sposob ze to ja zawinilam bo ja rozbilam to
      malzenstwo, ze maja prawo mnie nienawidzic przez to wszystko itp. Denerwuje
      mnie natomiast to ze one najbardziej potrzebuja ojca jak trzeba gdzies jechac,
      cos zalatwic, cos przywiesc, skads je odebrac, jak potrzebuja kase a moj niemaz
      przymyka na to wszystko oko bo nie chce ich stracic. Co o tym myslicie? A moze
      macie jakis pomysl na rozwiazanie problemu.?

      Justyna-(Agata) mama 4 letniej Weronisi i Promyczka Kubusia (zyl 4 dni, HLHS)
      www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec305.htma
      • bj32 Re: Nussini 16.01.07, 17:32
        Nie chciałam Cię obrazić. Po prostu niedawno natknęłam się na wyjątkowo
        cuchnącego trolla i mam obsesję.
        A Twój mąż, szczerze mówiąc, dziwne ma jak dla mnie podejście...
      • procesor Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 22:39
        mama-aga napisała:
        "Denerwuje
        mnie natomiast to ze one najbardziej potrzebuja ojca jak trzeba gdzies jechac,
        cos zalatwic, cos przywiesc, skads je odebrac, jak potrzebuja kase a moj niemaz
        przymyka na to wszystko oko bo nie chce ich stracic. Co o tym myslicie?"

        myślę że po prostu traktuja go jak ojca smile
        przeceiz gdyby z nimi mieszkał tez by o to prosiły - a że rozwód nie z nimi brał
        - to nadal uważają że mogą na niego liczyc
        i uważam że to dobrze

        a niechęć co ciebie? cóż, nie jest dziwna, są na tyle duże by mieć własne
        spojrzenie, maja zapewne żal, dla nich twoje dzieci to TWOJE dzieci - ale może
        kiedyś złagodza swoj stosunek do przyrodniego rodzeństwa..
        • mama-aga Re: do drugich zon swoich mezow 16.01.07, 23:13
          tak, tak masz racje, w takim wypadku tak ale nie napisalam wszystkiego.
          zapominaja o najprostszych rzeczach np o urodzinach taty, widzialam jak bylo mu
          ostatnio strasznie przykro i dlatego to tak wyglada ze potrzebuja go tylko do
          wlasnych celow. Maja wielkie wymagania ale od siebie daja niewiele. Sa juz na
          tyle duze ze wydaje mi sie powinny wykazywac choc minimum troski.
          Ale tak naprawde to chcialabym sie mylic.
    • melka_x Re: do drugich zon swoich mezow 17.01.07, 09:14
      Aż trudno mi uwierzyć, że kobiety które same są matkami mogą mieć taki
      stosunek do dzieci swojego męża. Mogę zrozumieć zazdrość, w jakiejś mierze
      mogę zrozumieć naturalną w sumie potrzebę dbania przede wszystkim o własne
      dzieci, nawet biologiczny egoizm, ale żeby trafiał szlag, gdy mąż idzie
      odwiedzić własne dziecko? Albo żeby wchodzić z dziećmi - nawet z tymi
      większymi - w relacje jak z dorosłymi, mieć pretensje, że dziecko nie pamięta o
      urodzinach ojca czy nie tak się odezwało? To tylko dziecko, wystarczająco już
      przez los skrzywdzone. Wiem, że sytuacja drugich żon jest trudna, że pewnie z
      perspektywy pierwszej żony cieżko sobie wyobrazić jak bardzo, ale to nie
      uprawnia do podłości. Nie mówiąc już o własnych, zupełnie eogoistycznych
      interesach, skoro mąż potrafił zerwać kontakty z własnym dziećmi lub utrzymuje
      je sporadycznie jaka jest gwarancja, że gdy pozna następną kobietę nie zrobi
      tego dzieciom z 2 małżeństwa? Kilka osób z tego wątku zasługuje na nagrodę
      Darwina w podkategorii 'piłowanie gałęzi, na której się siedzi'. Szkoda tylko,
      że te, które z niej spadną z hukiem pociągną za sobą własne dzieci. O które
      niby teraz się tak troszczą.
      • be_em eeee... tam:) 17.01.07, 09:20
        po co tyle emocji? autorka gdzieś pomiedzy napisała, że mąż idzie sobie do
        dzieci (chwała mu za to!) ale nie zamierza się przyznawać, że ma drugą żonę i
        dziecko! to ruszy każdą kobietę, niezależnie czy jest pierwszą, siódmą czy
        własciwą żonąsmile Po co taki Tatuś tym dzieciom co je kantuje? Wstydzi się
        drugiej rodziny? Rany boskie to wszytsko jakieś chore...
        • melka_x Re: eeee... tam:) 17.01.07, 09:33
          Facet idzie odwiedzić swoje dziecko pierwszy raz od 4 lat. No faktycznie chwała
          bohaterom.

          O pierwszej rodzinie zapomniał na 4 lata, drugiej się wstydzi, może już
          wychodzi z założenia, że do 3 razy sztuka?
          • be_em Re: eeee... tam:) 17.01.07, 09:35
            melka_x napisała:

            Facet idzie odwiedzić swoje dziecko pierwszy raz od 4 lat. No faktycznie chwała
            bohaterom.

            O pierwszej rodzinie zapomniał na 4 lata, drugiej się wstydzi, może już
            wychodzi z założenia, że do 3 razy sztuka?

            To też nie będę komentować takiego męża bo autorce byłoby przykro. Widziały
            gały co brały...
      • mama-aga Re: do drugich zon swoich mezow 17.01.07, 10:52
        czy to jest podle ze napisalam ze 16 i 18 latka powinna pamietac o urodzinach
        swojego ojca? a jego uczucia nie sa wazne, czy on ma podchodzic do swoich corek
        zupelnie bezkrytycznie, niczego od nich nie wymagac?
        chyba nie do konca zrozumialas moja wypowiedz.

        • melka_x mama-aga 17.01.07, 13:21
          To nie było personalnie do Ciebie, szczególnie o podłości. Mój przykład z
          urodzinami biorąc pod uwagę całość Twoich postów pewnie był niefortunny,
          przepraszam jeśli poczułaś się urażona. Jeśli jakiekolwiek zdanie z mojego
          postu może tyczyć się Ciebie, to tylko to, żeby nawet nastoletnich dzieci nie
          traktować tak samo jak dorosłych, żeby pamiętać, że relacje rodzic - dziecko
          bardzo długo nie są symetryczne.
          I oczywiście czym innym jest pretensja, że dzieci męża nie pamiętają o
          urodzinach, czym innym utrudnianie kontaktów. Pisałam do osób, które utrudniają
          kontakty, lub cieszy je, że mąż 'zapomina' o swoich dzieciach.
          • mama-aga Re: mama-aga 17.01.07, 13:26
            no ok, troche mi ulzylowink)) moj niemaz zawsze pamieta o swoich dzieciach a
            mnie wcale nie porzeszkadza to ze on sie z nimi spotyka, przeciez to bardzo
            dobrze swiadczy o mezczyznie.
            pozdrawiam.
            • melka_x Re: mama-aga 17.01.07, 14:41
              Sama wielokrotnie mówiłam innym, że zanim się napisze post, szczególnie z
              kategoryczną opinią, najpierw warto przeczytać cały wątek i mogę to teraz samej
              sobie tylko powtórzyć. Twoje zdanie o zapomnianych urodzinach zmieszało mi się
              przy nieuważnym czytaniu z innymi postami o utrudnianiu kontaktów, wyrwałam je
              niestety z kontekstu i stąd ta zbitka w moim poście, która miała pełne prawo
              Cię dotknąć. Moja nieuwaga, jeszcze raz przepraszam.
              • mama-aga Re: mama-aga 17.01.07, 15:11
                Melka_X nie musisz mnie przepraszac. kazdemu sie zdarzawink))
                a temat jest ogolnie trudny takze wszystko jest w porzadku. Najwazniejsze to
                zebysmy umialy sie nawzajem dogadac.
                Pozdrawiam
    • marychna31 Re: do drugich zon swoich mezow 08.07.15, 19:14

      Pani Mario,
      Reklamę na forum należy sobie wykupić.

      Z poważaniem
      marychna31
    • baltycki Re: do drugich zon swoich mezow 08.07.15, 20:42
      Kurcze, czytalem nie zwrociwszy uwagi na date, posty asia_i_p, moofki, normalnie..
      Dopiero stara "wojna" domali z kammikiem, pelaga, virtual, burza4 itd. loginy daaawno nie widziane tu spowodowaly "klik", cos tu nie gra.. ten film juz gdzies widzialem.. big_grin

      asia_i_p, moofka, zmylilyscie mniesmile
      • moofka Re: do drugich zon swoich mezow 09.07.15, 09:00
        ech jestem forumowym dinozarłem, od tylu lat na tym samym nicku
        a może to lenistwo po prostu? smile
    • kotradykcja Re: do drugich zon swoich mezow 08.07.15, 23:56
      Mój mąż nie chodzi z wizytami do ex. Ani on nie ma ochoty, ani dzieciom by to nie służyło, ani ja bym tego nie zdzierżyła.
      Nie można inaczej ustalić kontaktów? Dzieci tam do kaloryfera uwiązane?
      • kotradykcja Re: do drugich zon swoich mezow 08.07.15, 23:58
        Uuu tez nie zwróciłam uwagi na datę uncertain
Inne wątki na temat:
Pełna wersja