mąż a narodziny dziecka..!!!

22.01.07, 10:28
3 miesiące temu urodziłam synka, maż bardzo chciał to dziecko cały czas miała
do mnie pretensje ze ja nie chcę dziecka, więc się zgodziłam,po porodzie
jeszcze było jako tako ale od dwóch miesięcy to już koszmar, wogóle nie
interesuje się dzieckiem, wraca z pracy albo siedzi na komputerze albo męczy
pilota, prawie nie bywa w domu i wcale nie angażuje się jesli chodzi o pomoc
przy dziecku, ani razu go nie wykąpał może z dwa razy zabrał go na
przejażdżke samochodem i to by było na tyle jego tatusiowania, przyznam nie
wiem co robic, nie chcę kłócic ani ciągle go prosic żeby chciaż na chwile go
zabawił ..co mam robic....dlaczego tak się zachowuje....doradzcie mi co mam
robic....nie wiem jak długo to zniose..n i jego obojętnośc wobec mnie (nie
był przy porodzie więc szoku jakiegoś poporodowego nie ma)...Dora
    • justi54 Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 10:31
      Tylko kuracja wstrząsowa może tu pomóc. No więc zostawiasz ich samych na
      określony czas czyli jeśli karmisz piersią to od ostatniego karmienia do
      następnego są sami i wychodzisz.
    • dlania Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 10:33
      Odciagnij flache mleka, zostaw instrukcje obsługi dziecka (co, gdzie i o
      której) i idx na 5-godzinne pogaduchy z koleżanka. A jak wrócisz to
      porozmawiajcie sobie z męzusiem, np. przy lampce wina. Że on sobie to inaczej
      wyobrażał? Ty pewnie też. a może chodzi o seks? Śpicie Wy aby ze soba, czy nie
      masz sil ani ochoty? Bo u faceta po porodzie to sie nic nie zmiania pod tym
      względem, a u Ciebie mogło libido spaść powaznie.
      • kevinp Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 11:28
        problem tym ze to on nie ma ochoty na sex wielokrotnie mu to proponowałam ale
        on się wymigiwał zmęczeniem za późno itp. dlatego tym bardziej nic z tego nie
        rozumiem...już raz mu zostawiłam synka ale ledwo godzina mineła i juz dzwonił
        chyba z 3 razy ze mały płacze, ze on go uspokoic nie może ..już próbowałam
        różnych metod..dorka
        • zojkaojka Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 23.01.07, 08:45
          Wyłączaj telefon jak wychodziszsmile. Ale cię pocieszę że u nas początki były jak
          u ciebie, a teraz jest super tatą czwóreczki. I jak kiedyś nie mógł wytrzymać z
          jednym, tak teraz zostaje z czwórką i no problemsmile Na obozy sam starszą trójkę
          zabierasmile. Ale na początku trochę presji to wymagało by się tak
          świetnie "wychował"smile)))) Powodzenia smile Acha, chwaliłam pod niebiosa i
          podkreślałam jak to tylko u taty tak się uspokaja, tylko z tatą tak coś-tam-coś-
          tam. Rozkładałam bezradnie rączki bo "booooję się go wykąpać"winkFaceci
          uwielbiają rolę eksperta, sprawdza mi się to nie tylko w tej dziedziniesmile
    • snieguliczka Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 10:35
      co za cham! porozmawiaj z nim! i otwarcie powiedz jaka role on ma spelniaac
      jako maz i ojciec? nie masz rodziny? mamy, siostry, moze one moglyby ci pomoc
      choc na godzinke przy dziecku? trzymaj sie...
      • renia1807 Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 10:37
        A moze on ma baby bluse, mężczyznom tez sie to zdarza.
      • kevinp Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 11:30
        już z nim rozmawiałam..a jeśli chodzi o rodzine to nie che mojej mamy non stop
        prosic jak tylko sobie nie daje rady bo zacznie się marrtwic, podobno do roku
        czasu trzeba jakos się przemęczyc a później dzicko juz nie daje tak popalic
        muszę się wziąśc w garsc i nie mogę liczyc na męża ...
    • nieszkasob Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 11:09
      cóż bywa rożnie. fajnie jak facet angazuje sie w wychowanie dziecka od samego
      paczatku, przewija, karmi, kąpie ale niestety nie wszyscy faceci tak mają.
      niektórzy nawiązują dopiero kontakt z dzieckiem jak staje sie "kontaktowe" a
      takich maluchów poprostu sie boją.

      Kaperek ma
      to już
      • kevinp Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 11:32
        boją się?!!!jakoś mi s nie uśmiecha czekac rok czasu żeby mój mąż zaczął
        interesowac się dzieckiem myśle że jak przez 3 misiące nic go nie rusza to rok
        mu nic nie da..Dorka
        • justi54 Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 12:06
          No to może nie gotuj mężowi obiadków. Jesteś cały czas z dzieckiem i nie masz
          czasu na gary. Idziemy dalej w mieszkaniu nieład, brudne pranie wala się w
          łazience, wszystkie wasze buty w przedpokoju no i oczywiście pusta ale na
          prawdę pusta lodówka.
          • dlania Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 12:14
            Z tego co piszezs, to ona ma ewidentnie jakis problem. Rozczarował sie? Nie wie
            jak sie zachowywac w nowej roli? Zmieniłas sie w jego oczach? Boi sie
            konkurencji? Czy wszystko naraz, czyli ten baby blues, czy jam mu tam? Ja nie
            wiem jak pomóc, ale wydaje mi sie, że albo szczera rozmowa (ale nie daj sie
            spławic tym, że jest zmeczony - Ty tez jesteś!)albo psycholog.
            A jak wychodzisz, to nie bierz telefonu: co to znaczy, że on nie wie, jak
            dziecko uspokoić - niech sie nauczy!
        • liberkka Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 12:17
          Witam, szczerze Ci powiem, ze ja mialam podobnie, nawet bardzo, nie mowie, ze
          sie w ogole nie interesowal, ale nie kapal, nie przewijal, nie karmil gdzies do
          3 miesiaca. I naprawde tlumaczyl to tym, ze boi sie, ze mu cos zrobi. Nie
          wierzylam w to wtedy, jednak teraz zastanawiam sie, czy aby nie bylo w tym choc
          troche prawdy, poniewaz gdy maly troszke podrosl zaczal robic przy nim
          wszystko. Teraz nasz Tomus ma juz 4 latka w tym roku i szczerze mowiac w ogole
          nie pamietam juz tamtych naszych nieporozumien. Wiem, ze w momencie gdy dziecko
          ma okolo 2 miesiace bardzo ciezko jest zrozumiec takie tlumaczenie, ze ktos nie
          robi czegos bo sie boi, a Ty niby sie nie boisz? Ale moze faceci tak maja bo
          patrzac na to jak moj maz zajmuje sie teraz naszym synkiem, ciezko uwierzyc w
          to, ze kiedys bylo troszke inaczej. I nie probuje go tlumaczyc, bo ja nie z
          tych kobiet co mysla, ze facetom wszystko wolno tylko dlatego bo sa facetami.
          Uwazam, ze kazdy ma takie same obowiazki i powinien tak samo udzielac sie przy
          wychowaniu dziecka. Mam nadzieje, ze wszystko Ci sie ulozy, porozmawiaj z
          mezem, moze poprostu spytaj dlaczego tak sie zachowuje, powiedz mu, ze ciezko
          Ci samej i ze nie zamierzasz wyreczac go we wszystkich obowiazkach, zobacz co
          on na to?Jestem pewna, ze w koncu sie dogadacie i wszystko bedzie ok,
          serdecznie pozdrawiam.
          • majan2 Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 20:47
            To jest udowodnione na przykladzie moim i wsyztkich znajomych i krenwyhc, ze
            faceic boja sie malutkich dzieci i im starsze tym im latwiej widza wiekszy
            kontakt itd. A rady dziewcyzn, zeby ich zostawuc samych choc trudne sa bardzo
            dobre.
        • mandy5 Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 19:14
          - myśle że jak przez 3 misiące nic go nie rusza to rok
          > mu nic nie da..
          Da, da zobaczysz. Moja historia wyglądała podobnie, hm.. nawet bardzo. Jak już
          udało mi się "wywalić" męża na spacer ( a młody spał wtedy jak suseł w wózku)
          to oczywiście 10 minut dookoła bloku i jazda do domu, ze stwierdzeniem " a co
          ja mam zrobić jak zacznie płakać?" - rozwalało mnie to na łopatki, często z
          przekąsem dodawałam - płacz z nim. Nawet jeśli udało mi się małego wcisnąc
          tatusiowi na ręce to tylko do momentu, gdy synek nie zaczął się kręcić. Wtedy
          słyszałam błagalne: weź go, bo chyba mu coś nie pasuje i wielkie przerażone
          oczy męża. Jeśli chodzi o kąpiele - ograniczał się do nalania wody do wanienki
          i myciu akcesorii po. Ale prawda jest taka, że faceci boją się tych kruszynek.
          Widziałam przerażenie mojego męża w oczach gdy lekarz badał małego,
          przekładając go sobie z ręki do ręki.
          Więc umowa była taka: owszem ja zajmuję się małym, a na twojej głowie pranie,
          gotowanie, prasowanie pieluch itp. Ty - pracujesz, ja wstaję w nocy
          kilkakrotnie - synek był żarłokiem więc nie przesypiał nocek, a jadł na
          żądaniewink) Gdy tylko młody stanął na nogi - tatuś nie miał wiele do
          powiedzenia po powrocie z pracy - wymagał, żeby się nim zajął. Już mama nie
          była potrzebna, ale tato. Tak więc role się odwróciły. A trwa to do dziś wink)
          Często słyszę od synka - mamuś idź sobie odpocznij, a ty tato szybko jedz
          obiad, bo idziemy się bawić.
          Daj mu czas, a jeśli mama chętnie pomaga ci przy małym - korzystaj z tego.
          • kevinp Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 23.01.07, 23:09
            mama nadzieje ze u mnie też tak będzie już nie mogę się tego doczekac bo zdaje
            sobie sprawę że ojciec jest bardzo potrzbny...daje mu szanse...
    • rotera Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 15:27
      opisalas sytuacje wypisz wymaluj moja co do ostatniej niteczki
      sytauacje ktora miala miejsce prawie 3 lata temu.
      Cierpliwe znosilam takie zachowanie, czasem poprostu po to zeby zobaczyc jak
      daleko moze pojsc w nic nierobieniu, czasem ze zlosci (teraz to lachy bez),
      czasem ze zmeczenia (nie mialam sily gadac), czasem z wk...kiedy to przy jednej
      czynnosci wolal mnie sto razy (ja bym wykapala w 5 min, on non stop mnie wolal
      bo zapomnial recznika sobie naszykowac, spiochow, itp)
      tak okolo roku chyba troche krocej, ale bylam juz na takim etazpie, ze wku...ze
      postawilam sprawe na ostrzu noza. rozmowa ostra, jego tlumaczenie boi sie,
      czuje sie przytloczony, nie wie, zapomina, nie wstaje w nocy bo nie slyszy...
      Ok...skonczylo sie kopanie w du...jak budzilam w nocy jak maly plakal, nie
      wzielam na rece, siedzialam obok i udzielalam wskazowek- wez pieluche, wez
      picie, pokolysz tak, wlacz ta pozytywke
      caly czas obok...jak wychodzilismy to on ubieral, pakowal torbe, ubieral siebie
      i malego o torbie mial pomyslec wczesniej, bo ja jak wychodze to nie mam
      poslugacza...
      wyszlam kilka razy na dluzej(obowiazkowy wylaczony telefon) choc szczerze
      mowiac mi sie nie chcialo bo bylam tak zmeczona, ze najchetniej pospalabym we
      wlasnym lozku, albo zrobila zalegle prasowanie, ale wtedy bylabym pod reka,
      byloby kogo zapytac, poslac po smoczek itp, tak musial sobie radzic sam.
      niekontrolowany po pewnym czasie doszedl do wprawy potem mistrzostwa, potrafil
      jesc jedna reka z malym na kolanach i golic sie z malym w wozeczku wciagnietym
      do lazienki, nauczyl sie obierac ziemniaki i zagadywac dziecko jednoczesnie
      do tego wszystkiego potrzebny byl mu zimny prysznic i postawienie pod murem,
      ale tez moje w pewnym momencie konsekwentne totalne wycofanie sie, a ciezko
      bylo mi strasznie jak wiedzialam o co chodzi maluchowi i ja zalatwilabym sprawe
      w pare sekund, a patrzylam jak obaj sie mecza jeden nie zrozumiany, drugi nie
      rozumiejacy, ale warto bylo. maja cudowna relacje, maly w tate jak w obrazek,
      widze ze tesknia za soba, tata malemu imponuje i tata caluje kolanko po
      wywrotce.
      A meza mialam zawsze i mam cudownego. teraz mamy drugie malenstwo i teraz maz
      zrobi zanim ja pomysle,a pojawienie sie pierwszego dziecka to bardzo duze
      wyzwanie i dla mamy i dla taty.
      Rada- odsun sie, ogluchnij, zobojetniej, wyjdz, wylacz telefon, zostaw mleko i
      rozpiske, i chocbys miala siedziec w parku na lawce nie wracaj przez pare
      godzin, potem szczera rozmowa jak nie pomoze to numer powtarzaj do skutku.
      warunek niezbedny zeby nie mial na kogo przerzucic opieki, zero mamy czy
      tesciowej i najlepiej zeby od razu mocno zabolalo tak zeby nie mial czasu na
      wlasny prysznic i sniadanie tak do 14, powinno mu to otworzyc szeroko oczy.
      • kalina_p Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 19:56
        o rety, ja bym chyba na tej ławce w parku umarła, hehe, ale rada dobra.
        Posłuchaj dziewczyn, ja sie nie znam, bo mój mąz się zajmował małą równo ze
        mną, na szczęscie.
        Powodzenia!
    • egon26 Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 22.01.07, 21:34
      Problem bardzo typowy u innych się objawia bardziej u innych mniej tu masz
      podobny wątek z etaty czasem taż dobże radzimy wink
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=55348463&a=55388185
      Pozdrawiam
    • olifanka Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 23.01.07, 01:04
      To jest moja droga klasyka gatunku faceta ktory CHCE MIEC dziecko. Tak jak chce
      sie MIEC nowy tv, dvd, aparat foto, mieszkanie, dom, ogrod...
      To jest wyznacznik statusu, ktory byl WARUNKIEM.
      I niestety to co pisze jest bolesne, ale bardzo czeste.
      Moja przyjaciolka padla ofiara takiej wlasnie sytuacji i od dawna cwicze ten
      temat.
      • kevinp Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 23.01.07, 23:03
        i jeszcze się nie poddała?
    • lakie Re: mąż a narodziny dziecka..!!! 23.01.07, 10:59
      U mnie tak wyglądał początek końca. Nie piszę żeby straszyć tylko po prostu znam problem z autopsji i nie skończyło się to u mnie dobrze. Mój mąż też chciał mieć dziecko, ja też jeszcze chciałzm poczekać rok, dwa, trzy lata, ale on nalegał że już, że potem to będzie nam na tyle wygodnie że nie będziemy się chcieli zdecydować. No i dziecko pojawiło sie na świecie tyle że bardzo szybko entuzjazm tatusia opadł do zera, dziecko mało go interesoiwało chyba że płakało i nie dawało spać i wtedy nie próbował uspokajac tylko wkurzał sie na mnie. Po 3 miesiącach tatusiowanie znudziło mu sie na tyle że wyniósł się do rodziców, potem były powroty i wyjazdy i niby jak dziecko starsze i bardziej kontaktowe to lepiej, ale okazało się że wtedy też oczekuje uwagi ojca a przeważnie oczekuje tej uwagi w nieodpowiednim momencie, bo tatus nie ma w tej chwili na to ochoty. A teraz... w lutym minie rok jak mój mąż nie widział na oczy własnej córki bo nie ma na to ochoty, mała ma 2 i pół roku i praktycznhie nie zna swojego ojca, bo jemu jest wygodniej bez dziecka.

      Kasia
      • dlania Lakie: 23.01.07, 11:13
        To bardzo smutne co piszesz... Widocznie facet był za dziecinny żeby miec
        dzieci. A jestescie po rozwodzie?
        • kevinp Re: Lakie: 23.01.07, 21:24
          dziecinny?...w tym roku kończy 37 lat więc chyba już miał czas na to żeby
          dorosnąc...nie nie jestsmy po rozwodzie...jeszcze nie...
          • lakie Re: Lakie: 23.01.07, 21:37
            To wyżej chyba było do mnie smile
            Mój mąż skończy w tym roku 30 lat. nie jestem po rozwodzie, nie miałam jeszcze na to siły, przez bardzo długi czas nawet nie dochodziło do mnie jak tak na prawdę wygląda moje życie i że to się nie naprawi. Pewnie prędzej czy później rozwód będzie nieunikniony.

            Kasia
            • kevinp Re: Lakie: 23.01.07, 23:07
              o rozwodzie na razie nie mam siły myslec ale jeśli pociagnie się tak dalj to
              nie wiem ile wytrzymam jak zaledwie 3 miesiące minęły a ja wyglądam i czuje się
              okropnie, licze na jego poprawe jeszcze daje mu szanse mam nadzieje że ją
              wykorzysta i się zmieni...nie chcę wychowywac dziecka sama szczególnie chłopca
              który w przyszłości potrzebuje ojca..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja