Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesione

22.01.07, 19:49
z domu rodzinnego.

O tym chciałam.

Pamiętam, jak wyibrażałam sobie siebie jako matkę chwilę po urodzeniu dziecka.
A bo dziecko powinno mieć prawo wyboru, prawo głosu i te de.
A bo ja chcę być matką-przyjaciółką, co to do tańca i do różańca będzie.
Matką - koleżanką. Matką - partnerką.

I życie bardzo szybko pokazało, że jednak czasami jest inaczej.

I kręcę się czasami w kółko, bardziej lub mniej świadomie powielając wzorce
wychowania wyniesione z domu. No jasne - bardzo mocno walczę z tym, czego u
siebie nie akceptuję w podejsciu do dziecka ale... właśnie, pewne reakcje
siedzą gdzieś głęboko i w poważnych nerwach powielam, oj powielam. I czasem
trzepnę dzieciaka (oj, nie znoszę takich metod wychowawczych u nikogo a juz
szczegolnie u siebie) czy wrzasnę okrutnie (wstyd, wstyd, po trzykroć wstyd).

Macie tak?

Czy może jednak udało się Wam wyjść poza schemat wyryty przez rodzinny dom w
podswiadomość?
I czego nie znosicie u siebie jako matek (co obserwowałyście w domu rodzinnym
a mimo wszystko powielacie)?
    • yenna_m Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 19:50
      I jesli wyszlyscie ze schematu - jak Wam sie udalo to osiagnac?
      • mamakrzysia4 Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 19:56
        dla mnie to trudne bo mame słabo pamiętam0umarła jak miałam 7 lat-nie potrafie
        być mamą, kobietą, żoną- jestem żywicielem rodziny-to ja utrzymuje dom, mąż
        zajmuje się domem i bardziej jest kobietą w tym związku i w tej rodzinie-ja
        jestem surowa i na dystans a tata przytula i wyciera nos. Ale ze swojego domu
        to pamiętam, że mysiałam dać sobie rade ze wszystkim i nie beczeć, bo tata i
        straszy brat będą źli
    • mathiola Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 19:57
      ja nie powielam wzorców co prawda ale dawniej myślałam, że będę bardziej
      cierpliwa, spokojna, dobra i opanowana w stosunku do dzieci. Czasami, a nawet
      często tego opanowania brakuje i, cholera, w mordę sobie później pluję, że nie
      umiem być bardziej cierpliwa i taka... mamowa.
    • aluc Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 20:02
      najważniejsze jest, że niemąż jako ojciec nie powiela wzorca wyniesionego z
      mojego domu rodzinnego wink

      na pewno jestem dla moich dzieci bardziej kwocza niż moja mama, nie mam takich
      problemów z okazywaniem uczuć, ale to znów wynikało z mamy przeżyć w
      dzieciństwie, wczesnej straty rodziców i takich tam... z drugiej strony
      zdecydowanie odpowiada mi model macierzyństwa opartego na - że tak powiem -
      partnerstwie intelektualnym z dzieckiem smile to znaczy na traktowaniu młodych
      przede wszystkim jako istot rozumnych, zdatnych do dyskusji, a nie wyłącznie do
      przytulania i czochrania po główkach

      w sumie metodom wychowawczym mojej mamy nie mogę wiele zarzucić, przede
      wszystkim były mało dogmatyczne wink

      z drugiej strony, starszy stanowi materiał do obróbki o charakterystyce
      kompletnie innej niż pisząca te słowa, i niekoniecznie to, co uważam za słuszne
      i naukowe w stosunku do mnie, może się okazać słuszne i naukowe w stosunku do
      niego

      z drugiej strony, oddziedziczyłam po ojcu ... tę no... porywczość pewną, która
      czasem niestety daje o sobie znać i której przynajmniej w stosunku do dzieci
      szczerze w sobie nie znoszę (w stosunku do innych ludzi czasem bywa przydatna)

      zupełnie nie powielam natomiast modelu związku, ale to też głównie dlatego, że
      niemąż jest absolutnym przeciwieństwem mojego ojca
      • joasiiik25 Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 20:10
        Ciezko jest mi odpowiedziec na to pytanie bo tak naprawde to co mozna
        stwierdzic przez 3 lata bycia matka?
        za malo,zeby wiedziec jaki model sie wybralo, poniewaz jeszcze nie zmierzylam
        sie ze wszystkimi sytuacjami macierzynstwa...
        chcialabym byc matka WYROZUMIALA na pewno jestem matka ciepla i stanowcza
        (wiem,ze to sie czasami kloci,ale tak jest)
        Jeszcze moje dziecko nie "kazalo" mi wybierac miedzy nim a zdrowym rozsadkiem
        (sytuacje zyciowe, szkolne = wychowawcze)
        jeszcze przede mna dluga droga, uslana rozami i zachwytami i lzami...
        takie bywa macierzynstwo, takie sa nasze dzieci
        "kochane urwiski, slodkie aniolki"

        jeszcze sie przekonam ,ktora droge wybralam...
        na razie rozpieszczam, tule moje dziecko
      • mathiola Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 20:37
        z drugiej strony
        > zdecydowanie odpowiada mi model macierzyństwa opartego na - że tak powiem -
        > partnerstwie intelektualnym z dzieckiem smile to znaczy na traktowaniu młodych
        > przede wszystkim jako istot rozumnych, zdatnych do dyskusji, a nie wyłącznie
        do
        >
        > przytulania i czochrania po główkach


        O, dokładnie! smile
    • monia145 Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 20:09
      Staram sie nie powielać, a więc:
      - przytulam syna i mówię, że go kocham częściej niż raz na tydzień
      - nie zmuszam do jedzenia czegoś, na co reaguje odruchem wymiotnym
      - daję mu wiele swobody, nie gderam bardziej niż muszę.
      - rozmawiam szczerze i odpowiadam na wszystkie pytania, nawet dla mnie
      niewygodne
      - staram się byc konsekwentna
      - nie ukrywam przed mężem tego, co syn przeskrobie

      Walczę z brakiem cierpliwości( mam coraz większe sukcesy), podniesionym tonem i
      autorytaryzmem w słowie i czyniesmile
      • joanna35 Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 20:28
        monia145 napisała:

        > Staram sie nie powielać, a więc:
        > - przytulam syna i mówię, że go kocham częściej niż raz na tydzień
        > - nie zmuszam do jedzenia czegoś, na co reaguje odruchem wymiotnym
        > - daję mu wiele swobody, nie gderam bardziej niż muszę.
        > - rozmawiam szczerze i odpowiadam na wszystkie pytania, nawet dla mnie
        > niewygodne
        > - staram się byc konsekwentna
        > - nie ukrywam przed mężem tego, co syn przeskrobie
        >
        > Walczę z brakiem cierpliwości( mam coraz większe sukcesy), podniesionym tonem
        i
        >
        > autorytaryzmem w słowie i czyniesmile
        Monia wybacz, że po raz n-ty podpisuję się pod Twoim postem, ale robię
        dokładnie to samosmile, a dodatkowo
        - ponieważ mam dwóch synów bardzo staram się nie faworyzować żadnego, obdzielać
        sobą i swoim czasem i uwagą "po równo".
        • monia145 Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 20:33
          A myślałam, że już mnie nie lubiszsmile?
          • joanna35 Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 20:50
            Żartujesz?????????????? Za co dobra kobieto?
      • hony Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 23:06
        Pozwól że ja też się podpiszę, żeby nie powielić jakby swoje.
    • agnieszkamodras Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 22:32
      Ja sie cieszę, że mam syna a nie córkę. W relacji matka-syn będę czystsza.
    • iwciab Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 22:41
      Ja dokładnie tak jak ty nie chcę powielać błędów swoich rodziców, ale niestety
      bardzo często sie łapie na tym, że to chyba geny i niestety upadam dosyć
      często, czego bardzo żałuję. A że jestem osobą wierzącą staram sie po każdym
      upadku powstawać i starać sie być lepszą mamą...aż do następnego razuwink jedno
      co mi sie chyba udaje, to zwracać wiekszą uwagę na delikatną psychikę dziecka i
      jednak uważać na słowa, co w pokoleniu naszych rodziców niestety kulało,
      pozdrawiam IwciaB
      • mesia2508 Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 22:56
        hm, tak sobie myślę, że ja to chciałabym powielać, ale trudno być mi tak
        opanowaną i optymistyczną kobietą, jaką jest moja mama. Im bardziej się staram
        tym gorzej. Nie udaje mi się "wychowywać" dzieci (córka i synek) ja sobie
        raczej z nimi żyję i często kiedy muszę użyć autorytetu to go trochę brakuje,
        bo chyba za bardzo "koleżanką" jestem dla nich...
        a kiedy staram się być taką właśnie mamą jak mi się wydaje, że powinnam być to
        kończy się na porażce, nie umiem być szefem, nawet dla dzieci, tak sobie to
        tłumaczę. Kiedy dajemy sobie luz i głównie się bawimy, a nie wychowujemy idzie
        lepiej...
        • pesteczka5 Re: Obrany model macierzyństwa a wzorce wyniesion 22.01.07, 23:15
          Staram się być cieplejsza, bardziej elastyczna i bliższa niż moja mama - taka
          mniej pedagogiczna.
          Chciałabym stać zawsze po stronie dziecka, z tej samej strony problemu razem z
          nim wobec "zewnętrza" - jakkolwiek poważnej korekty wymagałoby jego zachowanie.

          Im dłużej jednak jestem matką, tym bardziej zauważam, że upodobniam się do
          swojej mamy (a trochę do taty). Trochę się też nawracam z niektórych,
          powtarzam, z niektórych nowomodnych wychowawczych pomysłów na niegłupie
          sprawdzonewink
          W sumie, mam wrażenie, że choć omijam szczególnie uprzykrzone zapamiętane z
          dzieciństwa zachowania rodziców, popełniam i popełnię niestety pewnie więcej
          błędów niż oni, bo nieźle im szło.
Pełna wersja