...życie...

10.04.03, 21:19
Muszę napisać, bo ile można żalić się wyłącznie pamietnikowi, który nawet
jednego dobrego słowa nie powie. Jestem w totalnym dole, coraz gorzej że
wszystkim sobie radzę,żyję w ciagłym strachu i niepewności.. wszystko
zaczęło się jeszcze na kilka miesięcy przed zajściem w ciąże, kiedy kolejne
miesiące starań nie przynosiły żadnych rezultatów. Zaczynałam juz tracić
wszelką nadzieję, kiedy nagle -nasty już chyba test wykazał, że plemniczek
dotarł do celu. Była radość i szczęście. I zaczęły się wszystkie problemy.
Najpierw plamienia, i okropne bole brzucha, które trwały przez drugi i
trzeci miesiąc...tak bardzo bałam się , że stracę to dziecko że zupełnie
straciłam wszelką energię, potrafiłam godzinami patrzeć w ścianę i płakać
nocami w poduszkę.Kiedy minął trzeci miesiąc i plamienia nagle zanikły
pojawił się kolejny problem. Nie wiadomo skąd na USG odkryto wielkiego
guza , który pojawił się w okolicy macicy. Nikt nie potrafił stwierdzić na
100 procent czy to jest mięśniak czy też może to dotyczyć jajnika, wszyscy
lekarze kazali czekać do końca ciąży. Łatwo powiedzieć prawda? Tylko ja,
przez całą ciąże, na zwolnieniu lekarskim leżałam w domu i nachodziły mnie
bardzo różne myśli, obawy, strach...strach dotyczący mnie i mojego dziecka.
Do tego doszedł ból żoładka, problemy jelitowe i stany depresyjne. Było
naprawdę kiepsko. Na tydzień przed terminem porodu zgłosiłam się do szpitala
z powodu podejrzanego bólu w brzuchu i przy okazji nagłej grypy. Ręka boska
była chyba gdzieś obok, bo na drugi dzień w trakcie KTG tętno mojej
dziewczynki zaczęło zanikać i trafiłam natychmiast z marszu na stół. Była
cesarka, a na świat przyszedł mój kochany "Maluszek" (4300 kg, 62 cm!)...i
natychmiast ją zabrali. Była bardzo schorowana i musiała być stale
monitorowana a ja również nie czułam się najlepiej. Uporczywy kaszel
najbardziej wykańczał, bo szwy ciągnęły niemiłosiernie. Dodatkowo po 4
dniach zatrzymały mi się odchody i doszło jeszcze wyłyżeczkowanie.
Spędziłyśmy w tym cholernym szpitalu 2 tygodnie !!! Po powrocie do domu mój
stan zdrowia wcale się nie poprawił a wręcz przeciwnie. Gdyby nie mama, nie
wiem jak wszystko by się potoczyło. Zaczęły się wizyty u lekarzy -
ginekolog, gastrolog a obecnie onkolog bo w ciągu miesiąca straciłam 15 kilo
i ciuchy sprzed ciąży spadają. Brzuch boli nadal, wszyscy szukają przyczyny
a ja się modlę, modlę żeby mojemu Maleństwu nie zabrakło mamy. Bo po 21
kwietnia czeka mnie tomografia i wyniki badań na markery ...czasami naprawdę
mam już dosyć.
    • sylwiakrol Re: ...życie... 10.04.03, 21:52
      marka wcale Ci się nie dziwię, że masz dosyć.Za dużo spadło na Ciebie, za
      dużo.Musisz, po prostu musisz być dobrej myśli!Masz dla kogo walczyć o
      siebie.Musisz uwierzyć że to co złe nie długo się skończy.
      Ja przesyłam Ci moje pozytywne myśli.
      Jeżeli coś będziesz wiedziała po tym badaniu to koniecznie napisz!
      Będę myślami z Tobą.
      Pozdrawiam serdecznie Sylwia.
      • marka27 Re: ...życie... 10.04.03, 21:58
        Droga Sylwiu!
        Oczywiście, że napiszę...
        I bardzo Ci dziękuję za Twoj post,
        człowiek jednak potrzebuje wsparcia w tych cięższych chwilach
        a każdy taki list dodaje mi otuchy
        Serdecznie cię pozdrawiam smile
        ...i życzę dużo zdrowka, bo okazuję się ze to najwazniejsze
      • papanetta Re: ...życie... 10.04.03, 21:59
        Dołączam się!!! Walcz i myśl, że to wszystko kiedyś się skończy. Zostanie tylko
        wspomnieniem. Wierzę w to.
        Pozdrawiam
        Aneta
        • amania Re: ...życie... 10.04.03, 22:47
          Będę cały czas trzymać za Ciebie kciuki! Ja też spedziłam z dzieckiem po
          porodzie w szpitalu trochę czasu, a potem mała lezała jeszcze miesiąc na
          niemowlęcym...więc wiem trochę jak to jest. Dla nas wszystko dobrze się
          skończyło i wierzę, że dla Was skończy się tak samo. W razi czego napisz jak
          wyniki Twoich badań i jak mała. Pozdrawiam najserdeczniej jak potrafię. Ania.
      • edziecko_gosiah Re: ...życie... 11.04.03, 10:41
        Masz dla kogo żyć i trzymaj się tego najmocniej jak tylko potrafisz... wiara
        czyni cuda, a wola walki jest najważniejsza... urodziłaś wspaniałe dziecko i
        nie pozwól by zwątpienie i bezsilność odebrały mu to, co najcenniejsze...
        czytałam wszystkie posty w odpowiedzi na Twój... i chyba najbardziej uderzył
        mnie ten 'olaja' - przeszła przez tak trudna sytuacje z podniesiona głową i
        zwyciężyła. Ty też to potrafisz! Dla siebie samej, dla dziecka, którego tak
        bardzo pragnełaś i dla męża... bo życie mimo tego, że czasem wystawia nas na
        ciężkie próby, jest piękne i warto żyć. Uwierz we własne siły, uwierz, że
        możesz to zwalczyć, cokolwiek to jest! Wiem, że jesteś już tym bólem i strachem
        strasznie zmęczona, ale musisz być silna! Uwierz, że potrafisz i walcz, a
        będzie dobrze.
    • mjermak Re: ...życie... 11.04.03, 01:00
      Hej trzymaj sie!!! Musisz wierzyc, ze wszystko bedzie dobrze. Stres bardzo cie
      wykancza wiem, ale musisz sobie nawet wmawiac ze wszystko bedzie dobrze. Nie
      dopuszczaj do siebie czarnych mysli, jak przychodza powtarzaj sobie "bedzie
      dobrze, bedzie dobzre, musi byc dobrze". Ja wierze, ze ta reka Pana Boga nadal
      jest blisko. Pomodle sie za Ciebie do sw. Rity ona pomaga w sytuacjach
      beznadziejnych.
      Mi
    • olaj10 Re: ...życie... 11.04.03, 07:50
      Boże, jak ja Ciebie doskonale rozumiem!!
      Ciąża moja wyglądała mniej wiecej jak Twoja, a po porodzie strasznie się
      rozchorowałam. Z małym wyjątkiem, ja już byłam po historiach z guzami,
      onkologami i innymi zjawiskami wink.
      Tak się rozchorowałam i załamałam, że ciagle płakałam, ponieważ widziałam
      siebie w trumnie a moje dziecko u boku innej kobiety. No, myśli to człowiek
      może mieć, aż trudno uwierzyć!!
      Kiedy moje dziecko miało rok, poszłam do szpitala i to był wspaniały pomysł.
      Odpoczęłam, zrobiłam wszystkie badania i po miesiacach męki dowiedziałam się
      na co choruję! Przy okazji, dla poprawy mojego stanu psychicznego, poszłam na
      esencjoterapie...
      Dziś mój synek ma ponad dwa latka. Jest szczęśliwym dzieckiem, a ja dumna mamą.
      Wiesz co, ale to wszystko dlatego, że zdecydowałam się na diagnostykę i
      leczenie. Poświęciłam małą chwilkę tylko dla siebie i wierzę, że bedzie
      dobrze! Nie mam raka, nie mam SM, żyję, czasami w wielkim bólu, ale jestem i
      nie poddam się.
      Napisałam o sobie, ponieważ chcę żebyś wiedziała, że jeszcze rok temu pisałam
      post "żyję, ale co to za życie..." a dziś uśmiecham się, kłócę (wzorcowo) z
      mężem wink, staram się podołać wszelkim obowiązkom i jest dobrze. Stawiam się
      wszelkim przeciwnością i mimo, ze czasami opadam z sił i brak mnie woli
      walki...ŻYJĘ i mam zamiar pożyć długo, dla siebie, dla dziecka, dla męża,
      rodziny...
      Pozdrawiam
      olaj10 (olaj ze starego forum)

      PS. Jakby co pisz...
    • beataiw Re: ...życie... 11.04.03, 09:27
      Jestem z Toba i trzymam mocno kciuki! Musisz wierzyc, ze wszystko bedzie
      dobrze, choc to czasem trudne. Mam namiastke tego jak sie czujesz, bo jeszcze
      przed ciaza mialam problemy ze zdrowiem, bardzo sie balam, ze nie bede mogla
      miec dzieci i balam sie o siebie. Poddalam sie leczeniu, co okazalo sie bardzo
      sluszne i w pore. Teraz jestem mama rocznej Magdusi. Co pol roku robie
      kontrolne badanie i dzieki Bogu wyniki sa bardzo dobre. Nie opuszcza mnie
      nadzieja, ze bedzie tak zawsze, nawet nie mysle inaczej. Przesylam te dobre
      mysli Tobie i zycze z calego serca, aby to jak najszybciej pozostalo juz tylko
      wspomieniem.

      Gorace buziaki dla Ciebie i Twojego "Maluszka"
      B.
    • mumin_ek Re: ...życie... 11.04.03, 10:06
      Czescsmile
      Po pierwsze sw. Rita jest niezawodna, ale chyba jeszcze za wczesnie na Jej
      interwencje, bo to swieta od przypadkow beznadziejnych. Rownie pomocny sie sw.
      Tadeusz Juda i sw. Antoni (bije wszelkie rekordy).
      3mam za Ciebie i Twoje Malenstwo kciuki i pomecze ww. w Twojej intencji, choc
      ze sw. Tadeuszem jeszcze nie mialam do czynienia, pozostala Dwojka jest
      naprawde wspaniala.
      Wsparcie wymienione, a teraz tak z drugiej strony, choc nie calkiem. Urodzilas
      zdrowe dziecko, po przygodach medycznych, ale sama przyznalas, ze Opatrznosc
      czuwala, czemu mialaby teraz przestac? Mialo byc tak, ze sie zdrowa Dzidzia
      urodzi, urodzila sie. Bog nie jest okrutny, zeby teraz jej Mame zabierac, wiec
      nawet nie mysl o najgorszym. Masz byc dobrej mysli, nie zaniedbywac lekarzy i
      wierzyc (przede wszystkim), ze wszystko bedzie dobrze, w co ja goraco wierze.
      Przesylam moc cieplych mysli dla Ciebie i Twojej Coreczki.
      • kasiagleb Re: ...życie... 11.04.03, 10:25
        Marka,
        będzie dobrze, musisz w to wierzyć!!!
        Bóg dał Ci upragnioną córeczkę i czuwa nad Tobą, nie pozwoli Ci odejść!
        Ale przede wszystkim Ty musisz walczyć o siebie, o siebie!!!!
        dla Twojej córeczki, dla całej Twojej rodziny!!!!
        Ciężko jest wiem, łatwo jest pisać z pozycji osoby szczęśliwej, ale Tobie
        nie wolno się teraz załamywać, Ty musisz wierzyć.
        Pomyśl jest źle, ale to oznacza, że najgorsze już za Tobą, że teraz musi już
        być tylko lepiej!!!
        Czytasz czasem Pismo Św? Proście, a będzie Wam dane...
        Proś, proś codziennie, ja od dziś też będę o Was pamiętać!
        Polecam ksiązki Ks. Malińskiego, zawsze ratuje mnie w trudnych chwilach...
        "To jest Twój los. Przyjmij go. Nieś go z godnością. Z podniesioną głową.
        Dał Ci go ten, który Cię kocha" Ks. Maliński

        Kasia
    • aniamr Re: ...życie... 11.04.03, 10:21
      Jesteś bardzo, bardzo silna, bo już tyle przeszłaś i wytrzymałaś. Jestem mocno
      przekonana, że dasz sobie radę. Znam to uczucie czekania, niepewności.
      Poświęcaj dużo czasu dziecku ono nastawi Cię optymistyczniej, bo bardzo ważne
      jest pozytywne myślenie. MYŚL POZYTYWNIE I NAPENO BĘDZIE DOBRZE.Masz teraz dla
      kogo żyć.
      Czekamy nawieści.
      Pozdrawiam
      • mysiam Re: ...życie... 11.04.03, 15:03
        Musiisz być silna i mieć wiarę ,że wszystko będzie dobrze!!!
        trzymaj się
        mysiam
    • kasia_3 Re: ...życie... 11.04.03, 15:07
      Trzymaj się!
    • edziecko_edytam Re: ...życie... 11.04.03, 15:16
      Droga Marko,
      ... tak jak pisały Dziewczyny: musisz być silna! musisz wierzyć, że Ktoś Ci w
      tym wszystkim pomoże! po prostu musisz!

      I ja przeżyłam wiele trudnych chwil.. może nie aż tak (nie będę ich opisywać,
      bo minęły i jest dobrze).

      Mogę się za Ciebie jedynie (a może aż) pomodlić - i to zrobię.
      Wiem (po wielu dowodach) - jaka To ogromna Siła... i wiem, że Ci też pomoże.

      Trzymaj się... i zobacz, nie jesteś tu sama.
      Wszytkie o Tobie myślimy.

      Edyta
    • ekanka Re: ...życie... 11.04.03, 16:50
      Trzymaj się , a ja będę trzymać kciuki. Będzie dobrze!!!
      Będę też czekać na dobre wiadomości.
      Anka (kiedyś Zosieńka)
    • socka2 Re: ...życie... 11.04.03, 17:35
      Ja tez Marko z daleka bede prosic za Ciebie i Twoja niunie!!! Ja swoja rodzinke
      polecam Jezusowi Milosiernemu, temu z obrazu "Jezu ufam Tobie" - sprobuj i Ty.
      3mamy za Ciebie kciuki !!!!!!!!!!!!!!!
      • marka27 Re: ...życie... 11.04.03, 17:50
        Dziękuję Ci serdecznie i niunia rownież smile
        Musze Ci napisać, że obraz o którym wspomniałaś ma szczególne znaczenie w moim
        życiu i co wieczór od początku mojej ciąży modliłam się właśnie do niego. Wisi
        w naszej sypialni przed łóżkiem tak abym mogła spojrzeć na niego przed snem i
        zaraz po przebudzeniu... I naprawdę "UFAM"...
        Gorąco Cię pozdrawiam i wszystkiego naj, naj!!!!!!!!
        Marka i Oliwcia
    • pesteczka5 Re: ...życie... 11.04.03, 20:17
      Kochana Marko, Twoja córcia to silna, dzielna baba, bądż taka sama...Te kłopoty
      miną i będziecie jeszcze bardziej wiedziały, co to miłość i urok zwykłych,
      dobrych dni. I ja pomodlę się za Ciebie gorąco, tam w gorze słyszą mimo
      naszych załamań i mimo, że czasem brakuje nam sił, by być dobrej myśli. Trzymam
      na ręku synka, który walczył o życie 12 dni, a mnie , obolałej po cesarce, łzy
      rozpaczy leciały do uszu... jest śliczny i zdrowy. Dobre myśli i modlitwy
      bardzo mi wtedy pomogły - pomyśl, ile ich płynie teraz do Ciebie... ściskam Cię
      mocno i naprawdę nie wiem, jak jeszcze mogłabym dodać Ci otuchy. A może
      potrzebujesz jakiejś konkretnej pomocy?
      pozdrawiam - p.
    • anetark Re: ...życie... 11.04.03, 21:43
      Marko kochana naprawdę trzymaj się i spróbuj się nie poddawać ja będę się za
      CIebie modlić.WIERZĘ ,ŻE WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE.TY TEŻ MUSISZ W TO
      WIERZYĆ ,MIMO WSZYSTKICH PRZECIWNOŚCI.AnetaRK
    • kasiagleb Re: ...życie... 15.04.03, 14:28
      nie myśl przypadkiem, że o Tobie, o Was zapomniałam
      jestem z Wami w codziennej modlitwie
      trzymajcie się cieplutko

      Kasia mama Jasia
    • sylwiakrol Re: ...życie... 24.04.03, 14:21
      Marko!
      Dzisiaj jest 24.04.Czy już miałaś robione badania?Czy już coś wiesz?
      Ja cały czas pamiętam o Tobie i przesyłam dobre fluidy.
      Pozdrawiam Sylwia.
      • marka27 Re: ...życie... 25.04.03, 17:24
        Kochana Sylwiu,

        dziękuję Ci bardzo za pamięć smile))
        Jeżeli chodzi o moje badania to na ten moment mam tylko jeden wynik. W jednej
        kwestii wszystko wyszło dobrze ale niestety najgorsze badanie jeszcze przede
        mną ( za jakieś dwa tygodnie) i dopiero ono właściwie wskaże czy jest ze mną
        ok. Na pewno się do Ciebie odezwę jak będzie już wszystko wiadomo a tymczasem
        serdecznie Cię pozdrawiam i jeszcze raz ogromne DZIĘKI !!!
        Staram się na ten moment odsuwac wszelkie złe , czarne myśli tym bardziej, że
        słońce tak przepięknie świeci iż nastraja mnie to bardzo pozytywnie smile)))Poza
        tym moja coreczka-terrorystka tak bardzo pochłania mój czas, ze czasami
        zapominam o myciu zębów przed snem i padam zupełnie bez sił! Kochany Bin
        Ladenik smile))

        Duze buziaczki dla Ciebie i Twojego dzieciaczka
        do usłyszenia !!! (mam nadzieję, ze dostarcze dobrych wieści)
        • socka2 Re: ...życie... 26.04.03, 00:11
          Nareszcie jakas wiadomosc od Marki smile)))))) Ciesze sie, ze masz sie dobrze i
          Twoja niunia tez!!!!Codziennie pamietam o Was i prosze o zdrowie. Trzymaj tak
          dalej - nie dawaj sie niczemu, tylko ciesz sie malenstwem, swiatem, sloncem...
          Pozdrawiamy
          Ania i Paula (5.1.2003)
          • kasiagleb Re: ...życie... 29.04.03, 12:22
            otóż to, nareszcie sie odezwałaś
            pamiętaj o nas, bo my pamiętamy o Tobie i Twoim maleństwie
            pierwszy krok do przodu już zrobiłaś,
            uwierz, że ten następny trudniejszy będzie w tym samym kierunku
            koniecznie napisz
            chcemy się cieszyć i dziękować razem z Wami

            Kasia mama Jasia
Pełna wersja