Przyjaciółka męża - co Wy na to?

11.04.03, 14:41
Ciekawa jestem Waszego zdania na temat przyjaźni damsko-męskich.
Co o tym myślicie, czy coś takiego jest możliwe i jak odnosicie się do
przyjaźni Waszych partnerów?
Od jakiegoś czasu jestem na macierzyńskim i przychodzą mi do głowy naprawdę
głupie myśli. A wzięło się to stąd, że mój mąż ma przyjaciółkę, jak ją
nazywa. Jest to dziewczyna, która kiedyś pracowała w tej samej firmie. Po tym
jak przeniosła się gdzie indziej znalazł ją przez mail i teraz do siebie
pisują i przesyłają sobie różne rzeczy.
Bardzo mi się to nie podoba, bo wg mnie coś takiego nie istnieje. Przyjaźń
między kobietą i mężczyzną prędzej czy później kończy się wiadomo jak. I tego
się boję. Poza tym jestem zazdrosna o to, że mówi jej o rzeczach, o których
tylko ze mną powinien rozmawiać. W końcu małżonkowie powinni być swoimi
najlepszymi przyjaciółmi, prawda? A wygląda na to, że dla mojego męża jest
nim jakaś obca dla mnie kobieta. A może ja przesadzam i jestem
przewrażliwiona? Kiedy próbuję poruszyć ten temat (a niestety unikam tego, bo
sama myśl o zdradzie doprowadza mnie do łez) słyszę, że próbuję go oskarżać o
zdradę, a przecież nie mam żadnych dowodów. Sama już nie wiem, jak się
zachować. Pomóżcie.

Iwka
    • mirelcia Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 11.04.03, 14:47
      A ja ci powiem że istnieje taka przyjaźń. Tylko ludzie muszą sobie ufać. Poproś
      męża żeby ci ją przedstawił. Dlaczego nie może być waszą przyjaciółką. Ja dziś
      płaczę z tego powodu, bo mój mąż nie skończył na kręceniu nosem tylko zrobił
      awanturę. Ale naprawdę jak ktoś chce to jest wierny. A to że druga strona chce
      mieć przyjaciół nie ma w tym nic złego. O ile nie spotykają się potajemnie, nie
      ma dziwnych wyjazdów, wyjść. A samo cześć co słychać to nie zdrada. A poza tym
      dlaczego jest się z kimś bo się go kocha, a jak się kocha to się wie co jest
      ważne. Mircia
    • olaj10 Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 11.04.03, 14:58
      Iwka, wiesz co, ja przyjaciela mam i wiem, że jest to możliwe. Ale jak sie
      spotykamy, to jest i mój mąż. Dobrze się znają!
      Ale naprawdę nie jestem sobie w stanie wyobrazić przyjaciółki męża wink.
      Prawdziwa zazdrosna ze mnie żona wink
      olaj10 (dawna olaj)
    • edziecko_edytam Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 11.04.03, 15:08
      Iwa,

      i ja myślę, że najlepszym sposobem jest poznanie przyjaciółki Twojego męża.
      Może zaproponuj mu, że się razem gdzieś spotkacie... może i Ty ją polubisz.
      Wierzę w takie przyjaźnie... bo sama pracuję w męskim gronie... choć, nie
      wiem, czy raczej lepszym słowem jest tu 'znajomość', 'koleżeństwo' - bo
      rzeczywiście są rzeczy, o których rozmawiamy tylko z mężem.. i wiem, że to on
      jest moim najlepszym przyjacielem.
      Zresztą to tak powinno być, by małżonkowie się nawzajem wspierali - i jeśli
      mam problem, to oczywiście wolę się wypłakać na ramieniu męża (kolega mógłby to
      odebrać jako coś więcej... a tego staram się unikać).
      Ja sama także starałam się poznać mojego męża z kolegami z pracy (np. na
      spotkania chodziliśmy razem a i oni zabierali swoje żony/partnerki) - myślę, że
      tak jest fair.

      Próbowałaś oczywiście powiedzieć mężowi, że takie 'potajemne' rozmowy z
      przyjaciółką sprawiają Ci ból... bo to Ty przecież chcesz mu pomagać, po co ma
      szukać gdzieś indziej.

      ... może to nieładny plan, ale ja spróbowałabym po-email-ować z jakimiś
      kolegami... i co mąż na to?
      tak niewinnie, ale by zobaczył, że dobrze się bawię... może go to
      zaciekawiłoby i też chciałby wiedzieć.

      nie dzieje się nic złego, więc nie martw się na zapas

      chyba to lepiej - kiedy mąż poczuje zazdrość, niż kiedy zauważy, że to Ty
      jesteś zazdrosna...


      Edyta
      • nadinka2 Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 29.04.03, 13:25
        Dziewczyny, czytam te Wasze posty i nie wiem co myśleć...Tym z Was , które
        ufają swoim mężom gratuluję i trochę zazdroszczę...Ja mojemu mężowi i
        naszej "przyjaciółce" też kiedyś ufałam bezgranicznie...wydawało mi się że
        oboje są ze mną szczerzy..On jako mąż, ona jako przyjaciólka...niestety nawet
        nie wiedziałam ze tak bardzo można kogoś krzywdzić udając ze wszystko jest w
        porzadku...Przychodzić na kawkę, udawać przyjaciółkę a za plecami rozbijać
        rodzinę...Mój mąż też zapewniał mnie ze to tylko przyjażń...że nie mógłby być
        z taką kobietą jak ona...A jaki był tego finał? Od trzech lat jestem
        rozwódką...sama wychowuję córeczkę.... Dlatego nie wierze w damsko męskie
        przyjażnie! I chyba mi się nie dziwicie?!
        • aska27 Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 29.04.03, 19:31
          Jestem w szczęśliwym związku , ale z doświadczenia wiem , że faceci to są
          typowi samce , sorki za bezpośredniość , ale tak po prostu jest , bardzo Ci
          współczuję , bo kiedyś przeżyłam zdradę jak myślałam faceta mojego życia , a
          podwójna zdrada boli o wiele bardziej , niestety . Dlatego lepiej stosować
          zasadę ograniczonego zaufania .
    • gruszka_edziecko Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 11.04.03, 15:12
      Ja powiem tak. Mam przyjaciół mężczyzn, w tym jeden to mój były smile Lubimy
      posiedzieć razem, napić się piwa, pogadać do późnej nocy. Wymieniamy głupie @.
      Kiedy mój mąż wyjeżdża, zdarza się, że któryś wpada z wizytą wieczorową porą.
      Mąż nie robi z tego problemu, pewnie gdyby zaczął, to dopiero wtedy zaświtałyby
      mi głupie myśli. Żona przyjaciela oznajmiła kiedyś, że jak jej mąż jest ze mną,
      to wie przynajmniej, że w miarę trzeźwy wróci.wink
      Istnieje prawdziwa przyjaźń damsko-męska. Ale rzeczywiście bywa
      taka "fałszywa", z której nic dobrego nie wynika. Tyle, że awanturowanie się,
      zadrość powodują, że znajomość schodzi do podziemia i wtedy już zupełnie nie
      wiesz, co się tak naprawdę dzieje. Może rzeczywiście warto oswoić mężowską
      przyjaciółkę, poznać, porozmawiać z nią? Niekoniecznie po to, że by się z nią
      od razu też zaprzyjaźniać..
    • aptasz Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 11.04.03, 15:18
      A ja, cóż przyznam się szczerze i do bólu - nie znoszę koleżanek, przyjaciółek
      i innych znajomych kobiet mojego męża. Głównie tych samotnych.
      Jestem zazdrosna wściekle. Ale - różni są ludziewink

      Pozdrawia Milly, która najlepiej się czuje, gdy wie że mąż leży obokwink
    • ekanka Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 11.04.03, 16:11
      Hej!
      Ja myślę, że przyjaciółką męża powinna być głównie jego żona. A znajomych
      najlepiej mieć wspólnych, zwłaszcza gdy utrzymujemy z nimi bliskie kontakty.
      Po co sprawiać ból najbliższym?
    • sylvic Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 11.04.03, 16:14
      Nie nie i jeszcze raz nieeeeeeeee.....

      Chociaż, rozsadek może mówić inaczej. Wszystko można wytłumaczyć używająć
      sensownych argumentów.

      Ja niestety mam nizbyt miłe doświadczenia.
      Może dlatego tak uważam. Ale sytuacja mnie również zaskoczyła.

      Najważniejsze to znać granicę, której nie można przekroczyć. Jeżeli sobie
      ufacie to ON i TY nic przed sobą nie powinniście ukrywać ("nawet nie chodzi tu
      o jakieś drobnostki typu, spotkałem ją przypadkiem na mieście i chwilkę
      pogadaliśmy" -
      • aniaioliwka Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 14.04.03, 13:57
        Zdecydowanie jestem przeciwna, wiem to z własnego doświadczenia. mój mąż tez
        miał przyjaciółkę, pracowali razem i co z tego, że ja poznałam? Bywała w naszym
        domu, znała nasza córkę, a skończyło się fatalnie (romans-wszyscy wiedzieli,
        orócz mnie). Zostałam z nim. Radzę Ci przyjrzyj sie dobrze tej przyjaźni, byc
        moze wszystko jest OK, ale lepiej dmuchać na zimne...
    • wilga_kasia Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 14.04.03, 16:33
      Mój mąż ma wiele dobrych koleżanek, jakoś tak jest, że dziewczyny lubią mu się
      zwierzać. Ale ja wiem o wszystkim, mąż daje mi do czytania listy od nich (ja
      zazwyczaj nie czytam), o wszystkim mówi, i znam je. Nie są to natomiast
      przyjaźnie, w których koleżanka męża byłaby jego "bratnią duszą" smile i by miał
      jakieś tajemnice przede mną. I po pracy wraca do domu, a nie udaje się na
      spotkanie z koleżankami. Gdy pewna panna przysłała mu roznegliżowane zdjęcie
      internetem, oburzony pokazał mi je i zakończył znajomość. Ja mam przekonanie,
      że jesteśmy dla siebie najlepszymi przyjaciółmi i dlatego nie jestem zazdrosna.
      Ale jeśli by tak nie było to... uch smile
    • marghot1 Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 14.04.03, 16:59
      Jestem zaborcza, bądź jak kto woli racjonalna,ale na pewno z nasiloną tendencją
      do dmuchania na zimne... Nauczona doświadczeniem bardzo boję się wszelkich i
      jakiejkolwiek maści przyjaciółek męża. Powiem tak: Każdy związek ma swoje dobre
      i złe dni. I właśnie tych ostatnich bym się obawiała...
      Że podczas naszych gorszych chwil znajdzie się właśnie ta przyjaciółka skora do
      pocieszeń, rozumiejąca i tolerancyjna...

      Ciepło pozdrawiam!
      • amania Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 14.04.03, 19:53
        Ja też byłabym raczej ostrożna. Takie przyjaźnie różnie się kończą. Sama byłam
        przez chwilę przyjaciółką mojego męża ( tylko, że on nie był wtedy żonaty ).
        A są i takie dla których żona "przyjaciela" nie jest żadną przeszkodą. Ja
        raczej w taką czysto platoniczną i szczerą przyjaźń damsko-męską nie wierzę. I
        myślę, że rzeczywiście najlepszą przyjaciółką męża powinna być żona, bo samo
        małżeństwo powinno się właśnie na wielkiej przyjaźni (oprócz miłości) opierać.
        Przyjaciele płci męskiej to zrozumiałe, ale kobietka....? Mam nadzieję, że
        wszystko się ułoży tak jakbyś chciała. Pozdrawiam.
        • wieczna-gosia Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 15.04.03, 11:30
          A ja wole.
          Wole taka oswojona, oficjalna przyjaciolke meza. Taka o ktorej on
          mowi "przyjaciolka", ktora mnie milczyw sluchawke jak odbieram ja. Ktora, jak
          ja rzucil narzeczony dzwoni, a moj maz jadzac do niej tez mowi- jade do Olgi
          bo rzucil ja facet. Kiedy po tym rzuceniu trzeba jej przewiesc meble i
          generalnie potrzebny jest silacz- tez o tym wiem.
          Uwazam, ze zdradzic tak naprawde mozna z kazdym. A juz na pewno latwiej z taka
          zakamuflowana przyjaciolka- zero wspolnych znajomych, zero mozliwosci wpadki z
          romansem itd.
          Na studiach mialam takiego przyjaciela- wspolne praktyki, wspolne spacery
          pusta szosa. Wszyscy uwazali ze jestesmy para- a my jak szaleni powiadalismy
          sobie o wspolnej tesknocie. Ja- do meza, on do dziewczyny. Sa chrzestnymi
          naszego dziecka. My- ich swiadkami na slubie wink czesto spotykamy sie razem,
          ale czesciej- ja z nim. Kiedy moj maz wyjechal na dlugie pol roku- pomagal mi
          wielokrotnie. Mam do kogo zadzwonic, niezaleznie do tego czy nie mam forsy,
          czy mi zle.
      • aniaioliwka Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 17.04.03, 08:10
        oj, jakby z życia wzięte... Podpisuję się pod Twoimi słowami obiema rekami (rym
        był nie zamierzony). U mnie tak właśnie sie stało, mieliśmy te złe dni... i
        wystarczyło. Szkoda gadać
    • mmarusia Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 17.04.03, 13:15
      Jeszcze niedawno myslalam,ze nie ma przyjazni damsko -meskiej.Teraz sama nie
      wiem co o tym sadzic.Na Twoim miejscu poprosilabym meza,aby zaprosil swoja
      przyjaciolke(nie podoba mi sie taka nazwa) do waszego domu na kawe np,bo
      chetnie bys ja poznala.Gdybys ja juz poznala,to mialabym na twoim miejsu oczy
      szeroko otwarte.Nie daj jednak poznac po sobie,ze cie to meczy,bo Twoj maz moze
      faktycznie byc niewinny.Moj maz tez kiedys mial przyjaciolki.W jednym przypadku
      ona pracowala w sklepie.Mloda,ladna i wolna.Tez rozmawiali ze soba w tym
      sklepie,jak i na GG.Wkurzalo mnie to strasznie.Pojechalam do tego sklepu
      (komorki i akcesoria do nich),kupilam pokrowiec na komorke i przyjrzalam
      sie "wrogowi".Taka sobie wg mnie.Potem zaczelam z nia rozmawiac na
      GG.Poznalysmy sie,ale wcale jej nie polubilam.Mojemu mezowi juz sie ona nie
      podoba-cos palnela i zdyskredytowala sie tym w jego oczach.Ufff! Z druga
      przyjaciolka bylo gorzej,bo moj maz chcial ja traktowac jak przyjaciolke (jego
      byla),ale ona zaczela leciec na niego.Zaczely sie telefony do mnie na
      komorke,do domu,paczki z majtkami,ktore niby moj maz zostawil u niej...Mnostwo
      nerwow,placzu.Przykra sprawa,ktora scementowala nasze malzenstwo !!Kiedys bylam
      b.zaborcza i najchetniej zamknelabym swojego meza w domu na 4 spusty.Poszlam po
      rozum do glowy,zaufalam jemu,ale jakby co, mam oczy szeroko otwarte,bo baby sa
      rozne smile
    • katarzynad29 Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 17.04.03, 13:39
      A ja długo nad tym myślałam (odkąd przeczytałm Twój post aż do dziś) i
      stwierdzam, że jednak nie wierzę w taką przyjaźń. Myśłałam nad tym długo, bo
      sama mam kumpla, który jest mi bliski, dużo z nim gadam, znam jego żonę, oni
      znają mojego męża, odwiedzamy się. Przegadałam i przemailowałam z nim niejedną
      godzinę, poruszałam tematy zazwyczaj egzystencjalne, takie które nie interesują
      mojego męża. Bo ów kumpel zupełnie sie różni od mojego męża stąd może po części
      dlatego tak lubię z nim gadać, bo mąż jest za bardzo "ścisło-matematyczny" i
      niektóre "humanistyczne" problemy dla niego po prostu nie istnieją, a dla mnie
      owszem. Ale wiem, że ów kumpel nie jest moim przyjacielem, tylko kumplem, a
      przyjacielem jest właśnie ten mało uduchowiony mąż. I myślę, że tak właśnie
      powinno być, by osoba z która się jest była i mężem, i kochankiem i
      przyjacielem. Kasia
      • blaire Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 18.04.03, 08:25
        Nie wiem sama co o tym myslec. Podobnie jak kilka innych osob jestem
        przewrazliwiona na tym punkcie. Moze dlatego, ze mam powody?
        Wiem jedno, za kazdym razem, gdy odbiera od niej smsy, telefony, maile,
        rozmawia na GG... ja dostaje wtedy bialej goraczki. On twierdzi, ze
        niepotrzebnie, ze to tylko przyjaciolka. I to taka, ktora mieszka na drugim
        koncu Polski. Ale poprzednio odleglosc nie byla dla niego przeszkoda...
        • sylvic Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 18.04.03, 19:35
          No cóż, odległość ..... to możliwe nawet gdy dzielą dwie granice.
    • blue8 Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 18.04.03, 18:43
      Cześć!
      Ja też mam taki problem. Mąż przez czata poznał dziewczynę w moim wieku, piszą
      do siebie maile, wysyłają kartki np. na święta i czasami do siebie dzwonią. Na
      początku myślałam, że szlag mnie trafi i płakałam z tego powodu. Jedyną
      pociechą było to, że ona mieszka 300km dalej. Mąż mi o wszystkich rozmowach
      mówił albo tak tylko gada dla uspokojenia. Nawet byliśmy u nich w domu (ona
      jest mężatką). I wiesz co? To spotkanie mnie uspokoiło i zrozumiałam, że nic
      złego się nie stanie, bo mąż mnie i córkę bardzo kocha, ufamy sobie ,
      rozumiemy się bez słów. Wcale Ci się nie dziwię, że tak zareagowałas, bo to
      jest naturalne, że chcemy mieć swojego męża tylko dla siebie a taka sytuacja
      wywołuje w nas poczucie zagrożenia.

      Pozdrawiam
      • agawa6 Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 19.04.03, 09:37

        -Może taka przyjaźn o której pisze wieczna gosia jest możliwa, nie mogę
        powiedzieć że naoewno nie, ale ja czegoś takiego nie przeżyłam i nie wierzę że
        kiedyś przeżyję. Jeślisię zdarza to na pewno bardzo rzadko. A skoro rzadko, to
        po co ryzykować? Nawet jeśli twój mąż bardzo cię kocha i nie ma żadnych złych
        zamiarów, nie wiesz czego chce "przyjaciółka". Jeśli będzie się bardzo starać,
        to żeby nie wiem jak nie chciał, to może mu się przytrafić coś czego nie
        planował. Nawet jesli to będzie tylko incydent to po co przez to wszystko
        przechodzić? Poza tym przez internet też można zdradzić i to tak samo boli. Nie
        życzę nikomu...-
        agawa
    • kamelie Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 19.04.03, 21:00
      Moj maz sadzi, ze przyjaciolki to fajna sprawa. Sam posiada dwie takie w odleglym miescie i uwaza , ze to nic strasznego sad Pisze i mailuje z nimi do woli i na nic me lzy i proby niegroznego szantazu i mowienia o rozwodzie. Nie badz i ucinaj takie milutkie znajomosci, byle szybko. Pozdrawiam.
    • brunkala7 Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 19.04.03, 22:48
      Pewnie zdarza się taka przyjaźń, ale... .
      Mój mąż w ubiegłym roku intensywnie czatował i "gadulcował".
      Reagowałam histerycznie. Do jednej znajomości nie przyznał się;
      doszło do zdrady, mimo że w tym przypadku również zastrzegał,
      iż "nie stanie się nic, co mogłoby skrzywdzić najbliższych".
      To wszystko trwało prawie rok.
      A tamte kontakty? Jakoś wygasły (no, ale pewnie "dzięki"
      romansowi).
      Warto potraktować nawiązywanie znajomości przez internet m.in.
      jako poszukiwanie tego, czego brakuje w związku (myślę o potrzebie
      dowartościowania, bycia podziwianym, docenionym itp.).
      Jak żyć po zdradzie? Proszę o jakiś sygnał - na forum lub na adres prywatny.
      • wieczna-gosia Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 20.04.03, 22:28
        > Do jednej znajomości nie przyznał się;

        I to tylko potwierdza moja teorie, ze dopoki maz ma przyjacioklki o ktorych
        wiemy- jest OK.

    • kortox Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 22.04.03, 02:44
      Witam
      Ponieważ wydaje mi się iż odpowiadały same kobiety, to może teraz odpowiedź od faceta. Mam juz swoje latka, żonę i dzieci. I zaręczam Wam drogie Panie, że taka przyjaźń jest jak najbardziej możliwa. Wy wszystkie macie przyjaciółki z którymi możecie pogadać o wszystkim. Zwierzyć się ze wszystkich problemów, zmartwień czy też podzielić się radością. Faceci jak się spotykają to z reguły pogadają o pracy, sporcie, czasem o Was, wypiją piwo, i na tym koniec. Żadnych spraw sercowych, że ma się problem z żoną, kochanką dziećmi itd., bo to nie przystoi mężczyźnie. I co będzie jak kumpel pomyśli o mnie że jestem mięczak bo nie umiem sobie poradzić w życiu. On może mieć te same problemy, ale każdy z nas boi się zacząć pierwszy.
      Mając przyjaciółkę, ale taką prawdziwą, mężczyzna nie traktuje jej w kategoriach damsko-męskich.
      Swego czasu bedąc kawalerem miałem przyjaciółkę z którą mogliśmy rozmawiać o wszystkim. Ale z racji tego, że oboje byliśmy samotni w końcu wylądowaliśmy w łóżku. Chcieliśmy tego oboje. Przez jakiś czas było fajnie ale brakowało nam już tych rozmów i tej pewnej granicy której wcześniej nie przekraczaliśmy. Rozmowy wyglądały już inaczej i nie pytajcie mnie jak to możliwe. Po prostu tak było. Po jakimś czasie rozstaliśmy się bo ona spotkała innego a ja inną. Jesteśmy nadal znajomymi ale już nie przyjaciółmi. Łóżko zabija przyjaźń. I jeżeli facet pójdzie z przyjaciółką do łóżka to to już nie jest przyjaciółka. W chwili obecnej mam przyjaciółkę (żonatą) i oboje wiemy, że nie pójdzimy do łóżka bo jesteśmy przyjaciółmi a nie kochankami. Tak więc naprawdę istnieją takie przyjaźnie bołatwiej facetowi otworzyć się przed kobietą.
      I nie bądźcie od razu pewne, że to na pewno kochanka. My też potrzebujemy pogadać o swoich problemach. Zaraz usłyszę głosy oburzenia, że od tego jest żona. Zgoda ale Wy chodzicie do przyjaciółek aby się zwierzać zamiast porozmawiać z nami. A jak spytamy o czym rozmawiacie z przyjaciółkami to słyszymy: "A takie tam babskie sprawy. Nic ciekawego".
      Dlatego też więcej wiary i mniej podejżliwości.
      Co do pomysłu aby zaprosić przyjaciółkę męża do domu to na 80% sądzę, że będzie się wymigiwał. I to nie dlatego, że ma coś na sumieniu. Po prostu będzie się bał, że mu ją odbierzesz. I będzie się bał, że Ci opowie o czym rozmawiali, z czego się zwierzał. Bo Wy potraficie się dogadywać między sobą. I przyjdzie do Was raz, potem drugi i zanim się obejrzymy będziecie przyjaciółkami a my znowu na lodzie. Jeśli nie masz podstaw do niepokoju typu nagłe wychodzenie, dziwne spotkania, to daj mu wolną rękę. Może kiedyś sam Ci zaproponuje abyś ją poznała.

      Pozdrawiam
      Tomek
      • izka4 Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 02.05.03, 12:54
        Ja rzadko zwierzam się koleżankom. Najbardziej lubię rozmawiać z moim mężem,
        zwierzać mu się, słuchac go. Nie wyobrażam sobie żeby on miał się zwierzać
        innej kobiecie. Piszesz że z facetami nie da się tak "na serio" pogadać. Jakoś
        ja, kiedy jeszcze nie byłam z moim przyszłym mężem, nie raz rozmawiałam z
        facetami o swoich problemach, potrafili mnie wysłuchać, doradzić. Ale teraz
        kiedy jestem mężatką już tego nie robię, bo nie chcę robic przykrości mojemu
        mężowi. Już nie mam przyjaciół- facetów, ich status w tej chwili to "koledzy".
        Piszesz że zwierzasz sie koleżance (przyjaciólce?), czy chciałbyś żeby Twoja
        żona wygadywała się ze swoich problemów przed swoim przyjacielem? Żeby np.
        opsywała mu Wasze pożycie małżeńskie (również problemy w łóżku) i prosiła o
        radę? Jakbyś się wtedy czuł? Chyba nieciekawie. Tak samo czuje się kobieta,
        której mąż omawia swoje, a tym bardziej małżeńskie problemy z koleżanką.
        Poza tym piszesz, że przyjaźń bez podtekstów seksualnych jest możliwa, o czym
        świadczy to że miałeś przyjaciółę. Jednak poszedłeś z nią do łózka. Ja miałam w
        życiu 2 przyjaciół - facetów. Jak się okazało, jeden był zakochany we mnie i
        dlatego się ze mna przyjaźnił, bo liczył na coś więcej. Drugi - nie był we mnie
        zakochany, miał wiele innych miłości, jednak w pewnym momencie naszej
        znajomości próbował mi się wpakowac do łóża, tak z "ciekawości", jak to jest z
        przyjaciółką. Także moim zdaniem jesli facet przyjaźni się z kobietą, to
        prędzej czy później pojawią się myśli (często z obu stron) jakby to było w
        łóżku, itp itd. Taka jest natura ludzka. jeśli te osoby są wolne, to nie ma
        problemu; jeśli chociaż jedno z nich jest w związku, to wtedy taka przyjaźń
        jest potencjalnym zagrożeniem. Uważam, ze nie warto ryzykować, prowadzić do
        sytuacji, w której jedna ze stron w zwiażku choćby myśli o zdradzie, chociaz
        nie zamierza wprowadzac tego w czyn, by nie skrzywdzić współmałżonka.

        Przyjaciele tej samej płci - tak, ale płci odmiennej - tylko koledzy bądź
        koleżanki. Takie jest moje zdanie.
    • blaire Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 26.04.03, 23:03
      Jestem przerażona...Okazało się, że okłamał mnie- kolejny już raz... Otóż ona
      wcale nie jest z drugiego końca Polski jak mnie zapewniał. Mieszka całkiem
      niedaleko, jakieś 30 km stąd... Wierzę mu, że to tylko przyjaciółka, ale w
      takim razie...dlaczego kłamał? Bał się kłótni o to? Co jest ważniejsze? "Święty
      spokój", czy rodzina? Czy mogę mu jeszcze zaufać?
    • marghot11 Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 30.04.03, 14:38
      To może jeszcze raz ja smile
      Zgadzam się z Kortoxem, przyjaźń damsko-męska jest jak najbardziej możliwa,
      inna rzecz - która najbardziej boli i zastanawia - to to że ów przyjaźń NIE
      ZAWSZE DOBRZE SIĘ KOŃCZY...


      Nawiązując zaś do postu Marusi tu cytat - (...) Mojemu mężowi juz sie ona nie
      podoba- cos palnela i zdyskredytowala sie tym w jego oczach. Ufff! (...) – Ja
      właśnie tego chciałabym uniknąć, właśnie takich sytuacji boję się jak
      przysłowiowy diabeł...
      Mój Boże, doświadczać ulgi, że mężowi nie podoba JUŻ SIĘ koleżanka z pracy,
      ekspedientka, kelnerka?!! A co jeśli to na chwilę obecną? Spodobała mu się
      jedna to znajdzie się kolejna! Z drugiej strony: wyobrażacie sobie mężczyznę
      piszącego podobny tekst? - Mojej żonie już się on nie podoba Ufff - bo ja jakoś
      nie potrafię....


      Zaufanie zaufaniem, natomiast nie wiem czy zwróciłyście uwagę na fakt, że u
      większości z was jest tak, że istniejąca przyjaciółka męża (nawet gdy oddalona
      o te 'bezpieczne' 300 czy 30 km) jednak uwiera. Najpierw jest płacz i
      histeryczna reakcja na każdy kontakt męża z 'powiernicą', potem wyciszenie, w
      najlepszym wypadku można się przyzwyczaić, pozwolić sobie zaufać i 'poznać
      potwora' - po przykładowej wizytacji jego domu. Wniosek: przyzwyczaić się
      można, zaufać również. Zastanawiam się czasem nad opiniami niektórych z was, że
      nie macie nic przeciwko temu, że on ma przyjaciółkę. Zastanawiam się bo wtedy
      myślę nad moją zaborczością, nad faktem, że chcę mieć męża dla siebie, nad tym,
      że NIE WYOBRAŻAM SOBIE MĘŻA I ÓW PRZYJACIÓKI NAD KAWĄ ZGŁĘBIAJĄCYCH MEANDRY
      NASZEGO MAŁZEŃSKIEGO POŻYCIA :0

      Marusia ma rację: BABY SĄ RÓŻNE. I dlatego powtórzę to co napisałam dawno temu:
      zaufanie tak, ale kontrolowane: zasada - lepiej zapobiegać niż leczyć - wciąż
      nie traci na swojej wartości...

      Ciepło pozdrawiam
      M.
      • plucha32 Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 30.04.03, 19:09
        Myślę, że nie zdajemy sobie z sprawy z tego, że muszą minąć lata, żeby można
        było użyć takiego sformułowania. Przyjaźń to bardzo głębokie słowo.

        Przyjaciółka męża - uważam, że nie ma takiego określenia.
        Po prostu, koleżanka - tak. Jeśli mąż mówi o koleżance przyjaciółka, to coś
        jest nie tak.
        Takie jest moje zdanie.
        Pomijam jakieś szczególne zażyłości, gdy znajomość jest bliższa, 'sprawdzona' i
        rozkłada się po przekątnej (zakładając, że koleżanka ma męża).
        Lusia.

    • juuzeczka.w Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 21.05.03, 14:15
      Hm... moze tak... nadmierna tolerancja graniczy z glupota dlatego uwazaj na
      ta "przyjaciolke"...nie istnieja zadne przyjaznie damsko meskie,tez juz to
      przerabialam."Przyjaciolki" , "kolezanki z pracy" tak to sie wlasnie niewinnie
      zaczyna.
      No i jeszcze jedno przyjacielem to chyba jestes Ty dla Niego i On dla Ciebie?
      czy moze sie myle?
    • q.u.i.n Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 22.05.03, 17:30
      Czesc Iwka.Powiem ci ze takie przyjaznie istnieja tylko w bajkach.Mialam
      przyjaciolke <tak mi sie wydawalo>ktora bardziej interesowala sie moim mezem
      niz nasza prtyjaznia .doszlo do tego ze razem ogladali w lozku porno!!!<ubrani
      jeszcze>co by bylo gdybym nie weszla do pokoju w pore ?tego nie trzeba nikomu
      tlumaczyc no nie?tak ze sama widziszjak z ta przyjaznia jest.Radze ci przegon
      ja poki jeszcze nie jest za pozno.Jesli twoj maz naprawde cie kocha to nie
      bedzie dla niego zadna strata.Jesli nie bedzie chcial to znajdz sobie tez
      przyjaciela .Niech maz choc przez chwile poczuje jak to jest .Pozdrawiam i
      zycze powodzenia.
    • odalie Re: Przyjaciółka męża - co Wy na to? 22.05.03, 21:08
      A ja powtórzę coś, co kiedyś mówił mi mój brat (skąd on to wziął, oj nie wiem,
      zdaje się, że cytował): czym różni się miłość od przyjaźni? Miłość jest
      nieprzechodnia, przyjaźń - owszem. To znaczy, że przyjaciele naszych przyjaciół
      sa naszymi przyjaciółmi, ale kochankowie naszych kochanków... oj, nie są (nie
      licząc sytuacji ekstremalnych, patrz "My Girlfriend's Girlfriend") naszymi
      kochankami.

Pełna wersja