uderzyłam....i oddał :(

    • vibe-b Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 12:13
      Przynaleznosc do plci slabszej nie daje bynajmniej prawa do bicia. Tyle na ten
      temat.
    • anngal Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 22:02
      Uważam że nie powinien Cię uderzyć w żadnym wypadku. W ogóle zachował się
      beznadziejnie. Nie przejmuj się krytykami na tym forum bo jak zauważyłam panuje
      tu często skłonność do generalizowania. Myślę, że Wasz problem tylko przygasł i
      w odpowiednim momencie trzeba do niego wrócić, bo nie daje Ci spokoju, czemu
      się nie dziwię. Może jak emocje opadną to powiedz mu, co czujesz tak jak
      zrobiłaś to na forum. Doprowadź tę sprawę do końca, bo udawanie, że wszystko
      jest w porządku tylko pogorszy sprawę. Ona znów wypłynie za jakiś czas i to ze
      zdwojoną mocą i znów nie zapanujecie nad emocjami/ tak może było i w tym
      przypadku/ Niektóre sprawy można odpuścić, ale wydaje mi się, że ta do nich nie
      należy. Rozumiem Cię, bo mój mąż też nie przyjmuje krytyki czy nawet zwrócenia
      uwagi, chyba że żartem, na co nie zawsze mnie stać.
      • 4rysia Re: uderzyłam....i oddał :( 27.01.07, 16:30
        Dzięki za miłe słowa. Wróciliśmy do tej sprawy wczoraj jak mąż przygotował
        miłą kolację. To znaczy ja wróciłam bo mi sprawa leżała na sercu. Faktem jest,
        że powiedział, że ma nadzieję, że już nigdy do tej sytuacji nie dojdzie i
        żałuje, że się tak stało.
        Zobaczymy... narazie chciałabym w to uwierzyć.
        Pozdrawiam dziewczyny które byłe mi przyjazne
        • znikad Re: uderzyłam....i oddał :( 27.01.07, 17:32
          Nie ma rownouprawnienia. Ja nigdy w zyciu nie urodze dziecka. Rowniez nigdy w
          zyciu nie uderzylbym kobiety chyba, ze byloby to jedyne rozwiazanie w obronie
          dzieci lub jakichs polamanych staruszkow. Normalny facet kobiecie nie odda a
          juz zonie, ukochanej zonie to w ogole nie ma mowy. Ten Twoj maz to powinien na
          kolanach z bukietem kwiatow prosic o wybaczenie, jak Go mama wychowala?????
          • monia145 Re: uderzyłam....i oddał :( 27.01.07, 17:53
            To, że nie urodzisz nigdy dziecka to czysta fizjologia i nic wspólnego nie ma z
            równouprawnieniem lub jego brakiemwinkPPPPPPPP
            • znikad Re: uderzyłam....i oddał :( 27.01.07, 18:26
              monia145 napisała:

              > To, że nie urodzisz nigdy dziecka to czysta fizjologia i nic wspólnego nie ma
              z
              >
              > równouprawnieniem lub jego brakiemwinkPPPPPPPP

              Skrot myslowy wink)) Zawsze licze na poczucie humoru odbiorcy smile Nie miejsce tu
              na wyklad w sprawie rownouprawnienia, jedno dla mnie jest pewne a mianowicie
              to, ze rownouprawnienie plci do NA PRZYKLAD glosowania i pracy nie jest
              rownoznaczne z rownouprawnieniem w okladaniu sie i laniu po pyskach wink))
              Kobita, nawet obca moze mnie trzepnac torebka, parasolka, moze w zartach dac mi
              kuksanca czy popchnac mnie przez drzwi i tede itepe, ja nawet w zartach raczej
              sobie na takie gesty nie pozwole no bo nie juz smile) I dziwie sie facetom, ktorzy
              sobie pozwola. Tak wiec poniewaz nie urodze dziecka, kobiety nie uderze nawet
              kwiatkiem, co nalezalo dowiesc wink))) Uklony przyslam z szacunkiem!
    • nenia1 Re: uderzyłam....i oddał :( 27.01.07, 18:56
      Szczerze mówiąc, do głowy mi nie przyszło, że idea równouprawnienia – wywodząca się z humanizmu i pojęcia praw człowieka, będzie kiedyś wykorzystywana jako usankcjonowanie tego, że mąż ma prawo uderzyć żonę, bo ta „pacła” go w ramię zdenerwowana wyzwiskami pod swoim adresem.
      Zastanawiam się, jak długo poczekam aż ktoś wyjadanie batoników itp.
      w supermarketach, na koszt sklepu oczywiście, zacznie tłumaczyć, tym
      że ksiądz w kościele na każdej mszy mówi „bierzcie i jedzcie”.
      • wenus2006 Re: hahaha nenia1 27.01.07, 19:37
        cieszę się ,że na forum jest coraz więcej normalnych osób uffff

        pozdrawiam
        • dzindzinka Re: hahaha nenia1 27.01.07, 21:16
          Jeśliby mój mąż wyzywałby mnie wstrętnymi słowami i wyciągał moich rodziców
          ubliżając, im dostałby w mordę, na pewno nie przeprosiłabym go jeśliby mi oddał.
          Gdyby nie oddał, przeprosiłabym go i poważnie porozmawiała na temat jego
          zachowania.
          • oyate Re: hahaha nenia1 27.01.07, 22:45
            Ja też bym w morde dała!! Rozumiem że większość kobiet pozwalała by sobie na
            to, by facet ich obrażał bezkarnie, ale nie ja!

            I moim zdaniem nie miał prawa uderzyć, mógł przytrzymać rękę. W końcu jest
            silniejszy i nie musi się odnosić do urzycia siły!!
    • bartosz211 Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 00:47

      mam nadzieje ze on przeprosi cie pierwszy !!!! POWINIEN
      • dzindzinka Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 07:28
        Jestem zdania, że nie wolno nikogo bić, ale sama dałam kiedyś w twarz mężowi.
        Mój mąż jest obecnie ideałem, ale przeżywał kryzys, gdy został podwójnym
        tatusiem. Kiedyś przegiął. W domu coś wymagało naprawienia (ja jestem
        specjalista-budowlaniec), byliśmy w sklepie, kupiłam pierdołę za 2 zł, a ten
        zrzędzi i marudzi, nie mógł pojąć mych tłumaczeń po co mi to. Nic nie mówiłam,
        awantura przeniosła się do domu. Wreszcie obraził mnie (nie było to wyzwisko) -
        odruchowo dałam w twarz - nie za mocno. Zamachnął się aby mi oddać, ale nie
        oddał. Parę godzin później przeprosił, powiedział, że nie wie co w niego
        wstąpiło. Stopniowo od tego wydarzenia normalniał, aż do stanu przed dzieciakami.
        Co do ubliżania rodzinie: ci którzy wykazali się zrozumieniem pewnie nigdy się z
        tym nie spotkali i nie wiedzą nie wiedzą jak to boli. Kiedyś rzuciłam bez
        namysłu chłopaka, który dla mnie był bardzo czuły, ale wrednie wyraził się o
        wyglądzie mojej matki. Nie mogłam tego znieść, choć sama mam wiele zastrzeżeń do
        swojej matki, jest najnieznośniejszą osobą jaką znam.
        Mój mąż nigdy nie czepiał się mojej rodziny, ale za to moi rodzice (żyć bez
        siebie nie mogą, ale kłócą się non stop przez 40 lat) bardzo często w głupiej
        kłótni wyciągali ni z gruszki ni z pietruszki swoich rodziców. Właściwie
        zaczynała zawsze matka: wyciągała z grobu moją babkę - Bogu ducha winną kobietę.
        Wiem jak reagował na to mój ojciec: w tych momentach naprawdę tracił nerwy i
        bałam się, że ją pobije, potem sam zaczął wyciągać matce jej ojca (tu akurat
        miał do czego się przyczepić). Koszmar. Ja będąc dzieckiem tłumaczyłam im, aby
        tego nie robili.

        Droga Autorko wątku: stanowczo powiedz mężowi czego sobie nie życzysz, nie
        pozwól się obrażać no i oczywiście bić. Sama też już nie bij. Powodzenia.
    • nova_lijka Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 10:19
      Chłop odebrał najpierw po gębie od żonki furiatki, która uważa, że wszystko jej
      wolno, a teraz od tygodnia pół Polski po nim jeździ, że odwinął i jest świnia i
      stosuje przemoc... A ona jeszcze go obłudnie przeprasza, chociaż nadal się
      uważa za wielką skrzywdzoną i obraża się, że jej parę osób
      powiedziało "opamiętaj się".
      • marcelaga Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 11:49

        • nova_lijka Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 11:55
          A no faktycznie, nie dostał w twarz bo nie trafiła. Dziękuję, że zwróciłaś mi
          uwagę na to, że "zabieram idiotyczne zdanie", choć nie ma takiego zwrotu w
          języku polskim. Ale o tym wiedzą tylko idiotki.
    • wenus2006 Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 10:33
      Dla mnie to proste jak drut,ale gdybyśmy miały wszystkie jedno zdanie nie byłoby
      tej "przemiłej" polemiki.
      • dzindzinka Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 12:21
        Czy przemoc to tylko bicie?
        Czy obrzucanie najgorszymi wyzwiskami, obrażanie rodziny (rodzina nie miała
        związku z awanturą, facet ewidentnie chciał sprawić ból żonie, nikt nie lubi jak
        mu się poniewiera rodzinę, nawet jak jest ona najgorsza) to nie jest przemoc? O
        przemocy psychicznej nie słyszałaś?
        Rany zadane przez słowa goją się bardzo długo i bolą bardziej niż jednorazowe
        uderzenie.
        • wenus2006 Re:dzindzinka 28.01.07, 12:27
          W tym problem,że one tego nie rozumieją,wyobrażam sobie ,że zwierza jej się
          koleżanka z problemem jak autorka wątku,a ona na to "DLACZEGO go PACNĘŁAŚ w
          ramię,nie masz do tego prawa,emocjonalnie sobie oboje nie radzicie,musiał Ci
          oddać,bo wiesz oko za oko ząb za ząb"

          Przemoc to nie tylko bicie!!!!!
        • kawka74 Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 12:35
          czytam sobie po raz kolejny wątek i raczej nie wygląda to tak, że on krzyczał i
          wyzywał, wyciągając wszystko, jak leci, a ona potulnie słuchała, po czym nagle
          wstała i walnęła bez łeb, a tak to zaczyna być przedstawiane
          agresja wydaje się być cechą dominującą u samców i mało komu chce się wierzyć,
          że kobieta potrafi równie mocno dołożyć tak słowem, jak i ciałem
          oboje chcieli sobie dowalić, no i dowalili; nie wiemy, co kto komu powiedział, i
          raczej się nie dowiemy
          oboje muszą nad sobą popracować, żeby nie spieprzyć sobie życia, obciążanie
          tylko jednej osoby w tym przypadku nie doprowadzi do pożądanego rozwiązania
          • dzindzinka Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 12:53
            Cytat: "Niestety padły przekleństwa i wyzwiska, co
            najgorsze to mąż wtrącił w kłótnie nawet temat moich rodziców, jacy to oni
            nie są. Ale kiedy już przegiął nazywając mnie bardzo brzydko nie wytrzymałam
            i uderzyłam go."

            Wyzywanie i obrażanie rodziców to przemoc słowna.

            Autorka dalej tłumaczyła, że przeklinała, ale ogólnie, on wyzwał ją i dowalił
            się do rodziców, których przy tym nie było i którzy nie mieli ze sprawą nic
            wspólnego.
            Jak już pisałam rozumiem, że może to człowieka wyprowadzić z równowagi, byłam
            świadkiem takich awantur i latami tłumaczyłam matce, żeby nie wyciągała z grobu
            teściowej którą widziała 3 razy w życiu z grobu. Ojciec jest i był bardzo
            nerwowy, a ona go jeszcze prowokowała.

            Zgadzam się, że relacja jest jednostronna i nie dowiemy się jak było naprawdę,
            ale mamy prawo wyciągać wnioski z sytuacji, która została opisana.
            Zgadzam się, że oboje muszą nad sobą popracować.
            Jak już pisałam sama przeżyłam taki kryzys małżeński po urodzeniu dzieci.
            Ułożyło się nadspodziewanie dobrze, gdy stwierdziłam, że nie będę tolerować
            takiego zachowania. Tyle, że mój mąż nie wyzywał mnie i nie czepiał się bez
            sensu rodziców. Bić też się nie biliśmy, poza tym jednym policzkiem, ale już nie
            mogłam tego słuchać. Ja milczałam, a ten ględził godzinami i w końcu powiedział
            wredną i niesprawiedliwą uwagę pod moim adresem. Na trzeźwo wiem, że powinnam po
            prostu gdzieś wyjść i zostawić go z maleńkimi dziećmi, by otrzeźwiał, a nie bić go.
            • kawka74 Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 13:07
              Ty swoją historię znasz, wiesz, jak było, ale ostrożnie z przykładaniem swojej
              miary do historii innych ludzi
              'padły przekleństwa i wyzwiska' - nie jest powiedziane, z czyjej strony
              dlatego jestem bardzo ostrożna w ferowaniu wyroków - to on, to jego wina, to on
              nie powinien, itd.
              nikt nie powinien
              jeszcze jedno - niezupełnie do Ciebie - uważam teksty typu 'to jego wina' bez
              uwzględniania wszystkich okoliczności za lekko nieodpowiedzialne -
              nieodpowiedzialne, bo:
              -pozwala na załatwianie spraw trudnych i łatwych biciem,
              -uznaje bicie przez kobietę za działanie nieszkodliwe, a mogące przynieść
              pożytek, tak, jak 'wychowawczy' klaps w pupę
              IMO jest to bardzo śliskie i bardzo niebezpieczne.
              • dzindzinka Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 13:14
                Oczywiście Kawka, toteż napisałam, że nie wiemy jak było, ja tylko wysuwam
                wnioski z tego co dziewczyna napisała.
                Nie jest ona oczywiście bez winy, ale facet to już kompletnie mi się nie podoba.
                Jeśli ona go nie wyzywała, nie wyciągała pierwsza jego rodziny, to uważam, że
                jego wina jest większa.
                Oczywiście bicie jest szkodliwe, wiem o tym choć raz "pacnęłam" męża i zdarzało
                mi się pacnąć dzieci w pupę.
                Przyznaję się, że zwłaszcza w wypadku dzieci to porażka. Zawsze było mi potem wstyd.
                • kawka74 Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 14:22
                  z tego, co zrozumiałam, taka sytuacja miała u nich miejsce po raz pierwszy i
                  może stać się furtką dla agresji obu stron, przy czym 4rysia wyjdzie na tym
                  gorzej, bo jej mąż jest silniejszy
                  co do faceta - zajrzyj do sąsiedniego wątku 'ofiara, frajer czy facet z klasą'.
                  Zwróć uwagę, że chłopcy (i nie tylko) bywają uczeni tego, żeby reagować na bicie
                  biciem. Nie chodzi mi o to, żeby teraz to oceniać, ale o to, że chłopcy SĄ
                  UCZENI takich zachować - oddać agresorowi, żeby mu drugi raz do głowy nie
                  przyszło zaatakować. Zauważ, co zrobił mąż 4rysi - oddał i jako
                  'usprawiedliwienie' podał dokładnie to, czego uczeni są mali chłopcy.
                  Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że człowiek dorosły to nie przedszkolak,
                  natomiast przypuszczam, że kiedy emocje osiągnęły bardzo wysoki pułap, zadziałał
                  odruch. Ona nie dała sobie rady ze swoimi uczuciami, on ze swoimi. To nie jest
                  usprawiedliwienie, raczej wyjaśnienie, które jako żywo z rozgrzeszaniem nie ma
                  nic wspólnego.
                  Tak czy inaczej, nadal stoję na stanowisku, że oboje muszą starać się nad sobą
                  panować, nie tylko ona.
                • malila Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 16:50
                  Być może jego wina jest większa. Ale to nie znaczy, że 4rysia miała
                  prawo "pacnąć" męża w ramię, ani że on oddając jej, jest źródłem przemocy - a
                  te kwestie są, zdaje się, istotą wątku. Jeśli z jej punktu widzenia to on
                  przekroczył pewną granicę, to równie dobrze z jego punktu widzenia dopiero ona
                  mogła ją przekroczyć.
                  Rozstrząsanie tego, czy jego obraźliwe słowo są usprawiedliwieniem dla niej, w
                  ogóle jest dla mnie jakieś nierzeczywiste. Trudno mi sobie wyobrazić, że
                  uderzyłabym męża, nawet wtedy, gdyby to on pierwszy mnie uderzył. No bo niby
                  jaki miałby być tego efekt? Bójka? Mielibyśmy się tłuc z mężem?

                  Ma
                  • malila poprawka 28.01.07, 16:52
                    "roztrząsanie", nie "rozstrząsanie"
    • qunegunda Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 13:23
      Masz siniaka - szoruj do lekarza po obdujcje NATYCHMIAST. Wytocz mu sprawe o
      pobicie.
      Facet, ktory udrzeyl kobiete jest smienieciem i nie ma okolicznosci, ktore by
      umniejszaly jego wine. Uzyl przemocy i dzieki temu jego jest na wierzchu:
      zwrocilas mu uwage, on cie wyzwal, szturchnelas go, on ci przywalil tak ze masz
      siniaka (godzie ten siniak? w twarz cie uderzyl?), potem nastapila grozba.
      Stanelo wiec na tym, ze on moze cie wyzywac, a twoja proba obrony przed tym
      skonczy sie biciem. Suma sumarum: on narzuca swoje warunki, bo:
      a) jest silniejszy (bije mocno)
      b) jest bardziej agresywny (pierwszy zastosowal agresje werbalna - wyzwiska)
      Nie slucha, co te cipciunie pisza - nie mozesz pozwplic na to, aby facet za
      pomoca przemocy ustwaial cie tak jak jemu sie podoba. Macie niestety powazny
      konflikt i jesli nie chcesz byc w tym zwiazku ponizana i bita musisz teraz
      zawalczyc o swoje, daltego w zadnym razie go nie przepraszaj - zrob obdukcje,
      idz na policje, wytocz mu sprawe o pobicie. Jesli on zrozumie swoj blad, a
      raczej 2 bledy: wyzwiska i bicie, przeprosi i obieca poprawe to mozesz mu ten
      jesden - pierwszy i ostatni raz - wybaczyc. Jesi nie - walizki za drzwi.

      Kobiety w Polsce sa strasznie zahukane, przyzwyczajone do uleglosci, nie
      rozumieja ze kobieta musi ostro przeciestawic sie kazdej probie przemocy i
      ponizanaia jej ze strony faceta, bo jesli tego nie zrobi, jesli nie bedzie
      silna i uparta facet w krotkim czasie sprowadzi ja do parteru.


      • ojejkuniu Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 15:36
        qunegunda napisała:

        > Masz siniaka - szoruj do lekarza po obdujcje NATYCHMIAST. Wytocz mu sprawe o
        > pobicie.


        <hahaha>
    • sloneczko2812 Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 16:17
      czytam, czytam i nadziwić się nie mogę:0 Facet nie ma prawa uderzyć kobiety!
      Nawet jeśli to ona uderzy pierwsza, to według mnie. Nie wiem dlaczego piszecie
      dziewczyny, że to dobrze, że oddał, tym bardziej w twarz. Wiadomo, dom
      kościołem nie jest, zdarzają się kłótnie, bójki itp. Według mnie jak facet bije
      to już patlogia i głupota z Jego strony. Rozumiem, że mógł się zdenerwować tym,
      że Go uderzyłaś, ale Ty zrobiłaś to w ramię, a On odwzajemnił Ci uderzając w
      twarz. A Wy, dziewczyny jakbyście grzmotneły swojego a On by Wam oddał,
      byłbyście z tego zadowolone i przytaknęły mu potulnie mówiąc "tak Kochanie
      miałeś rację, że mi oddałeś, należało mi się, przepraszam" Załosne. Nie raz
      spoliczkowałam swojego męża jak mnie brzydko nazwał ale On nigdy mi nie oddał.
      Widać jest mądrzejszy ode mnie pod tym względem. Ale winę zawsze zwalam na
      Niego, bo nie pozwolę sobie aby się do mnie źle wyrażał podczas gdy zwykłe
      proste słowa do Niego nie przemawiają. Pozdrawiam.
      • malila Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 16:28
        sloneczko2812 napisała:
        > Wiadomo, dom
        > kościołem nie jest, zdarzają się kłótnie, bójki itp.
        > Nie raz
        > spoliczkowałam swojego męża jak mnie brzydko nazwał ale On nigdy mi nie
        oddał.

        Powiedz, że to tylko okrutna ironia... Inaczej zapadnę się w otchłań.
      • monia145 Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 16:31
        Ooooo jak pięknie..niedługo okaże sie, że autorka została przez męża
        zmaltretowana i skopana, bo już "dostała w twarz"- a gdzie Ty to wyczytałaś, co?


        Co do końcowej części Twojej wypowiedzi- ręce i wszystko, co może opaść,
        właśnie siegnęło mi kostek......
      • kawka74 rany boskie.... 28.01.07, 17:15
        to u Was fajnie się musi dziać, mąż wyzywa, a Ty go okładasz po pysku
        zlituj się, toż to patologia
        cywilizowani ludzie rozwiązują problemy w cywilizowany sposób, bez rękoczynów
        • monia145 Re: rany boskie.... 28.01.07, 17:17
          A w innnym wątku pani żali się i zdziwiona mocno, że w jej małżeństwie
          stosunków partnerskich nie mawinkPPPPPPPP
          • kawka74 Re: rany boskie.... 28.01.07, 17:21
            no, niemożliwe, jak to: nie ma? ;ppppp
            aż dziwne, bo przecież przy wyzwiskach i plaskaczach stosunki partnerskie
            powinny być wręcz wzorcowe, nie?
            • monia145 Re: rany boskie.... 28.01.07, 17:26
              Nooooooo, bez dwóch zdań...PPPPPPP
    • babie_lato1 Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 16:54
      Ja cię nie potepiam, współczuję. Faceci są różni. Gentleman (gatunek na
      wymarciu) ani kobiety nie zwyzywa, ani nie uderzy - bo słabsza i szanowana. To
      niemęskie i niehonorowe - bić babę. Rozhisteryzowaną kobietę można powstrzymać i
      uspokoić przez przytrzymanie rąk (tak zachowują się też normalne matki wobec
      agresywnych dzieci, przecież im nie oddają!). Co innego cham - ten tłucze -
      również dlatego, że słabsza. Swój autorytet musi podbudować pięścią. (Nawiasem
      mówiąc, średniowieczni rycerze - wspaniali dla "wybranek serca" - wobec żon
      bywali bardzo brutalni). Nie ma się jednak co zaperzać i szukać ideału.
      Pogadajcie, powiedz mu, co czujesz, otwórz się na to, co on ma do powiedzenia.
      JEden incydent, nawet taki przykry, na pewno nie musi negatywnie zaważyć na
      waszym małżenstwie. Powodzenia!
    • basias75 Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 17:11
      Nie czytałam wszystkich odpowiedzi, bo bym chyba oszalała! Jedno jest pewne ,
      Ty zareagowałaś impulsywnie , on też.. jak tak dalej pojdzie to nic dobrego z
      tego zwiazku nie wyjdzie. On powinien cedzic słowa i cie nie obrazac, a ty
      kontrolowac swoje odruchy, choc z wlasnego doswiadczenia wiem ze czasem to
      piekielnie trudne... Fakt, ze faceci nie raz tak potrafia slowami czlowieka
      wkurzyc ze nic nie przychodzi do glowy jak tylko z tej "bezsilnosci" podejsc i
      dac w twarz za gadanie głupot i obraz... No ale jak przystało na cywilizowane i
      wykształcone istoty powinnysmy sie wykazac dojrzaloscia i nie upadac tak nisko.
      ( co innego obrona konieczna) Cieta riposta słowna i tyle. Zawsze mozna przez
      jakis czas sie nie odzywac, poobrazac itd... I wtedy to ty bys była górą, on by
      musiał cie przeprosic, ze zaczal i doprowadził do "cichych dni".!!! Pozdrawiam!
    • 0golone_jajka spoko, ja też oddałem 28.01.07, 23:31
      albo jest równouprawnienie, albo go nie ma
      • purecharm Ponizylas sie strasznie:(( 29.01.07, 00:06
        Wybacz, ale jestes glupia. Nie wiem jak moglas tak sie ponizyc i przeprosic go, mimo ze Ci oddal!!!!Nigdy nie uderzylam faceta, ale jakby moj maz wyzwal moich rodzicow, dostalby po gebie. Gdyby mi oddal, byloby po zwiazku.

        Facet nie ma prawa uderzyc kobiety. Nie pieprzcie mi tutaj o rownouprawnieniu. Moj partner powiedzial, ze w zyciu by nie oddal. Twoj maz powinien po uderzeniu zostawic Cie sama. Pozniej przeprosilibyscie sie nawzajem(on za wyzwanie rodzicow, Ty za uderzenie) i byloby OK.

        Popelnilas WIELKI blad...
    • adsa_21 Re: uderzyłam....i oddał :( 29.01.07, 08:07
      mojemu exowi tez raz z liscia dalam,nalezalo mu sie. ale nie oddal.
      • ewi.w Re: uderzyłam....i oddał :( 02.02.07, 19:07
        4rysia mialam identyczna sytuacje! i to nie bylo uderzenie z mojej strony lecz pacnięcie zeby sie uspokoil i przestal rzucac epitetami w moją stronę. Zupelny brak szacunku do jego żony, matki jego dziecka i ukochanej. Bardzo trudno jest potem odbudowac zaufanie w takim związku.. I jak pisalas, po czyms takim jak sie przytulic do ukochanego? I wlasnie z tym mam do tej pory problem sad
        dziwie sie ze tyle kobiet tutaj Cie tak atakuje.. w kazdym razie wiedz ze naprawde nie powinnas miec wyrzutow sumienia, to on pierwszy zaczal - obrazil cie!
        jeszcze dodam ze oczywiscie ja tez musialam go pierwsza przeprosic!!!!! Nadal jakas zlosc siedzi we mnie i żal...
    • bywalec.hoteli Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 20:55
      stażystka zbiera materiał do artykułu w gw o przemocy domowej podczas pobytów w domach w czasie wirusa??
      • rosapulchra-0 Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 20:58
        Bywalec ty masz mózg wielkosci orzeszka laskowego. Kuzwa, to jest wątek z 2007 roku!!!
        • alpepe Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 21:06
          Ale jedna napisała pod koniec pierwszej strony dziś i wyciągnęła wątek z zaświatów. Zresztą współczuję jej.
          • rosapulchra-0 Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 21:33
            Ale te ludzie to głupie som, pani.
          • ykke Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 23:18
            alpepe napisała:

            > Ale jedna napisała pod koniec pierwszej strony dziś i wyciągnęła wątek z zaświa
            > tów. Zresztą współczuję jej.
            >
            😀
        • bywalec.hoteli Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 21:49
          rosapulchra-0 napisała:

          > Bywalec ty masz mózg wielkosci orzeszka laskowego. Kuzwa, to jest wątek z 2007
          > roku!!!

          To nie ja go wyciągnąłem! Mózg twój jest wielkości purchli na lakierze!
    • jakis_wolny Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 21:59
      Źle zrobiłaś,ale dla mnie facet, który bije kobietę (nawet jeśli to ona uderzyła pierwsza) jest stracony.

    • ykke Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 22:56
      Serio? Zawsze mnie dziwiła ta masowa reakcja - "dobrze, że oddał", "zdziwiona? ", " nie wolno stosować przemocy"...
      A przemoc słowna jest ok? Wulgaryzmy, upokarzanie,.mieszanie z błotem kobiety? Jej reakcja była impulsem- dostał w ramię niejako sygnal, że przegiął. To naprawdę dla faceta taka ujma? On użył wulgaryzmu co do jej osoby,.ona go klepnęła i na tym powinno stanąć. Potem obupólne przeprosiny.
      • bywszy Re: uderzyłam....i oddał :( 17.04.20, 10:20
        ykke napisała:

        > Serio? Zawsze mnie dziwiła ta masowa reakcja - "dobrze, że oddał", "zdziwiona?
        > ", " nie wolno stosować przemocy"...
        > A przemoc słowna jest ok? Wulgaryzmy, upokarzanie,.mieszanie z błotem kobiety?
        > Jej reakcja była impulsem- dostał w ramię niejako sygnal, że przegiął. To napra
        > wdę dla faceta taka ujma? On użył wulgaryzmu co do jej osoby,.ona go klepnęła i
        > na tym powinno stanąć. Potem obupólne przeprosiny.

        Ale ona nie mogła też jego zbluzgać? Musiała eskalować konflikt?
        (W starterze nie napisała też, że go "klepnęła". Możliwe, że mu przyp!%#doliła, jak umiała.)

        I można pod wpływem impulsu zareagować rękoczynem na słowa, ale na rękoczyn już nie? shock
    • majenkir Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 23:11
      Jak kobieta uderzy faceta to jest zle, ale jak facet uderzy kobiete, to jest tragedia.
      I nie mowcie mi, ze to jest to samo uncertain
    • tryggia Re: uderzyłam....i oddał :( 17.04.20, 08:08
      Tu nie ma o czym dyskutować. Silniejszy nie bije słabszego.
      Dlatego każda, która w tym wątku sądzi, że mąż miał rację jest dla mnie automatycznie zwolenniczką bicia dzieci.
      • alpepe Re: uderzyłam....i oddał :( 17.04.20, 10:34
        Wiesz, silniejszy też może odczuć ból.
        • tryggia Re: uderzyłam....i oddał :( 17.04.20, 12:13
          Wiem. Właśnie mój niemowlak mnie ugryzł, chyba go walnę, to zrozumie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja