mamooschka 25.01.07, 14:37 www.neww.org.pl/pl.php/news/news/57.html?&nw=2166&re=3 kiedys, jak reka _sama skoczy_ pomysle dwa razy Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
agatelek2 Re: Bylo czy nie, ja i tak wklejam... 25.01.07, 14:44 o Boże....Nie doczytałam do końca..... Odpowiedz Link Zgłoś
maria_rosa Re: Bylo czy nie, ja i tak wklejam... 25.01.07, 14:55 Ja też nie dałam rady do końca... Odpowiedz Link Zgłoś
liwilla1 Re: ;( 25.01.07, 14:51 nie moge uwierzyc, ze w ludziach jest tyle podlosci. k***a, gdzie ja zyje? Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: Bylo czy nie, ja i tak wklejam... 25.01.07, 14:58 straszna jest dziedziczność tych zachowań i przekonanie, że gdyby nie solidny, excuses le mot, wpier.dol, to nigdy nie osiągnęłoby się tego, co się teraz ma chore Odpowiedz Link Zgłoś
newmamisio Re: Bylo czy nie, ja i tak wklejam... 25.01.07, 15:15 Nie doczytałam, ale pamiętam jak w dupę też dostałam jak o mało sie nie zabiłam chodzac po rusztowaniu na II piętrze. Ale takie bicie bezwzgledne, eh i potem tacy leją dzieci bo przecież tego są nauczeni, nie rozmowy nie tłumaczenia tylko wpier..ol Eh, a te pseudo matki, szkoda gadać. Odpowiedz Link Zgłoś
mamciakam Re: Bylo czy nie, ja i tak wklejam... 25.01.07, 15:28 nie da rady do konca przeczytac literki się rozmazują........... Odpowiedz Link Zgłoś
rene-76 Re: Bylo czy nie, ja i tak wklejam... 25.01.07, 18:37 z ta dziedzicznoscia to tez do konca nie tak-moj maz byl bity tez za rozne przewinienia-wieksze mniejsze-nie wazne-mamy dwojke dzieci w zyciu nie uderzyl i nie uderzy zadnego bo powiedzial ze to zostaje potem na cale zycie-to jedna z niewielu rzeczy za ktore ma u mnie duzy plus.Jesli zas chodzi o sam artykul-to zaraz na poczatku czytania mialam straszne nerwy-zwlaszcza na te mamuski-ktore albo same bija albo pozwalaja na to swoim gachom-a juz tekst w stylu nie zadzwonilam na pogotowie bo sie wstydzilam-calkiem mnie dobil Odpowiedz Link Zgłoś
akseinga Re: Bylo czy nie, ja i tak wklejam... 25.01.07, 18:53 Nożesz kurde , chciałm milo spędzić wolny czas przy herbatce, a teraz wyję i zlewam klawiaturę . PO co ja zaczęłam czytać ( nie skończyłam ) a i wieczór do dupy. Odpowiedz Link Zgłoś
jktasp Re: Bylo czy nie, ja i tak wklejam... 25.01.07, 22:31 Za niespełna miesiąc mój starszy synek skończy 3 lata, ma 9 mies brata. Problemem jest to, że przeraźliwie wrzeszczy, zagłusza wszystko.Prawdopodobnie tak rozładowuje zazdrość.Drze się przy każdej okazji i rzuca się, jak nie odgadnę jego intencji (słabo mówi), jak jedzenie mu nie smakuje, jak mu coś nie wychodzi, właściwie wszystko jest powodem ,a do tego jest przeraźliwie uparty. Robię co mogę, żeby poświęcać mu jak najwięcej uwagi, ale bywa tak i wcale nie rzadko, że wrzaski trwają przeciągle kilka godzin ,przyznam się, że ręka mi poleci, czuję się wtedy podle przytulam buntownika i mówię mu, że nie chcę go bić, że mnie też to boli, że wolałabym go przytulać,i że bardzo go kocham (wbrew pozorom) ale jeśli nie mogę w żaden sposób go uspokoić to nie mam wyjścia.Echhh Ktoś kiedyś powiedział, że bicie dziecka uczy je, że silniejszy może więcej, czy, że ma zawsze rację bo silniejszy, że uczy, że przemocą może osiągnąć jakiś cel. Mam taką wątpliwośc,czy tak do końca jest to słuszne. Tego nauczy dziecko szkoła, podwórko, praca i będzie to duuuużo boleśniejsze , bo obcy będą brutalniejsi.Jestem jak najdalsza od usprawiedliwiania bicia, ale jeśli pojedynczy klaps się zdarzy , to czy nie lepiej, że zdarzył się w domu , potem były przeprosiny , godzenie się, omawianie tej sprawy. Czy to też nie jest nauka dla obu stron? bo rodzic zastanawia się jak to zrobić, żeby uniknąć takich sytuacji a i dziecko też. Mam w swoim otoczeniu osoby, które jak twierdzą nigdy nie zostały uderzone, mam też i takie , które od czasu do czasu dostały w skórę, sama do nich należę.Może to przypadek, ale jest różnica i to wyraźna w zachowaniu. Niebite są bardziej asertywne, otwarte, ale mniej społeczne, mniej współczujące, nie przejmują się szczególnie jeśli komuś zrobią przykrość, my z kolei się nie wychylamy, można nam zlecić dodatkową pracę bez zbytniego przejmowania się naszym czasem, ale inaczej się do siebie odnosimy. Może to przypadek, może te co twierdzą, że nie były bite kłamią, tego nie wiem. Ale zastanowiła mnie ta sprawa.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
andzia_19741 Re: Bylo czy nie, ja i tak wklejam... 25.01.07, 22:41 "czuję się wtedy podle przytulam buntownika i mówię mu, że nie chcę go > bić, że mnie też to boli, że wolałabym go przytulać,i że bardzo go kocham > (wbrew pozorom) ale jeśli nie mogę w żaden sposób go uspokoić to nie mam > wyjścia.Echhh" Czyli mamusia jest dobra, kocha, stara się jak może ale nie ma wyjścia...MUSI bić bo trzylatek krzyczy i ją PROWOKUJE. Jego wina. Nie dość, że mamusia go upokarza, że fizycznie go boli, to jeszcze jest za to ODPOWIEDZIALNY. Trzylatek. Cudne... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia ogladalam dzisiaj miasto kobiet 25.01.07, 22:50 siedza- jakas aktoreczka, jakis aktor, dobrze ze dali w podpisie "maz haliny Mlynkowej", bo przynajmniej wiem kto to Mlynkowa, Skiba i Maciej Miecznikowski. gadka szmatka nagle prowadzaca pyta sie o "klapsika". Towarzycho ha ha hihi maly klapsik moze byc, maz Mlynkowej opowiada o sasiadach wychowujacych dziecko bezstresowo i ze bez dyscypliny to dzieci trafiaja do Superniani pozniej. Nosz luuudzie- aktorzy, ludzie sztuki, luzak Skiba, chrzania o "klapsikach" az milo, maz Mlynkowej opowiada jak to mu w zyciu pomoglo. Aktoreczka i Miecznikowski mieli zawodowych zolnierzy, ktorzy- z polslowek widac- niezla musztre w mlodosci odebrali. Ale nie wszyscy mniej lub bardziej bezposrednio mowia ze wyrosli na ludzi- miedzy innymi dzieki biciu. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: ogladalam dzisiaj miasto kobiet 25.01.07, 22:53 Mąż Mlynkowej nazywa sie Łukasz Nowicki, syn Jana Nowickiego, pamiętnego Wielkiego Szu. Też juz kiedyś słyszałam te jego pomysły na wychowanie...brrrr... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: ogladalam dzisiaj miasto kobiet 25.01.07, 23:30 nie no- Jana Nowickiego to ja znam, fajny aktor ))) Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: Bylo czy nie, ja i tak wklejam... 26.01.07, 00:07 Wywołam pewnie burzę, ale dla mnie bicie biciu nierówne. Ja sama parę razy dostałam od rodziców laczkiem i od Mamy w twarz. Uważami, iż mnie tym biciem skrzywdzili bo nie było to adekwatne do tego co zrobiłam - głównie odpyskowanie i buntowanie się przeciwko paleniu mojej Mamy, niszczenie jej papierosów [bałam się, że umrze na raka]. Dostałam też solidnie pasem od mojej babki, matki mojego ojca gdy byłam u niej na wakacjach za niechęć do jedzenia i wyrażanie własnego zdania. Podczas ostatniego mojego tam pobytu z własnej woli, zostałam przez nią i mojego ojca [na jej rozkaz] skatowana batem z supełkami w wieku 20 lat. Powód - polityka, nie podobał mi się Wałęsa w przeciwieństwie do mojej babki. Tego samego dnia wróciłam tam z policją aby zabrać stamtąd moją roczną córkę z którą tam pojechałam, a której przy wyrzuceniu mnie z babki domu nie chcieli mi oddać. Wracałam wtedy obolała, posiniaczona i bez jedzenia dla małej 400 kilometrów pociągiem do domu. Babka nie żyje od 14 lat, a ja do tej pory nie mogę jej tego zapomnieć. Ojcu wytoczyłam sprawę w sądzie - odpokutował. Gdy miałam około 10 lat, będąc na wakacjach u mojego dziadka, ojca mojej Mamy poszliśmy z bratem na skarpę [żwirownię] z której cały czas koparki wybierały piach. Dla nas to była zabawa skakać z góry na dół ze skarpy. Było tam niebezpiecznie, nie raz zasypało tam jakiegoś pracownika. Dziadek przyjechał po nas rowerem, a w domu dostaliśmy od niego takie lanie, że na tyłku miałam same krwawe pręgi. Dziadek tłukł nas pasem płacząc i krzycząc "wy gruny jaśniste, mogło was tam zasypać". Po tym lańsku wiedziałam już, że dziadek bardzo nas kocha, a do tamtego lania byłam przekonana, że kocha tylko mojego starszego brata [wszyscy w rodzinie tak twierdzili]. Gdyby mnie nie kochał, miał by głęboko w czterech literach czy wybiorę się jeszcze na skarpę czy nie. Widać było, że serce mu się krajało jak nas bił, ale zrobił to dla naszego dobra. Wcześniejsze tłumaczenia o niebezpieczeństwie do nas nie przemawiały, przemówiły sińce na tyłku. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda270 Re: Bylo czy nie, ja i tak wklejam... 26.01.07, 00:32 Ładnie to opisałas figrut... ---------------------------- mama Idy(9.10.2001)i Jasia(28.06.2004) Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Bylo czy nie, ja i tak wklejam... 26.01.07, 06:51 Po tym lańsku wiedziałam już, że dziadek bardzo nas > kocha, a do tamtego lania byłam przekonana, że kocha tylko mojego starszego > brata [wszyscy w rodzinie tak twierdzili]. Gdyby mnie nie kochał, miał by > głęboko w czterech literach czy wybiorę się jeszcze na skarpę czy nie. Widać > było, że serce mu się krajało jak nas bił, ale zrobił to dla naszego dobra. firgut- we mnie cos takiego nie wywoluje burzy. Mysle sobie tylko co musi sie stac by dorosly czlowiek nie umial wnuczce okazac jak ja kocha, do tego stopnia- ze do lania byla przekonana ze dziadek jej nie kocha. Niektore zony tez tak maja slad powiedzenie "nie bije to nie kocha". Odpowiedz Link Zgłoś