Nie powinnam tu więcej wchodzić...

29.01.07, 11:10
Przeczytałam wszystkie wątki o porodach i ryczę jak bóbr... Dziękuję wszystkim, którzy przeczytali i odpisali na mój wątek o braku seksu... Boże, jak we mnie głęboko to siedzi. Ale to tylko moja wina... Nawet lekarz oglądający mnie po porodzie powiedział, że to moja wina, że źle parłam, ale ja starałam się przeć tak, jak kazała mi położna... Tak żałuję, że ją opłaciłam...sad Jedyny poźytek miałam tylko taki, że siedziałą przy mnie i prawie cały czas robiła mi masaż szyjki sad(( A ja już nie umiałam wytrzymać z bólu, pewnie dlatego źle parłamcrying To wszystko moja winasad Przepraszam, rozkleiłam sięsad(( Ale nie mam nawt komu tego powiedzieć, bo wszyscy mówią, że najważniejsze, że mam zdrowe dziecko...sad A ja nawet nie miałam siły cieszyć się nim, gdy dostałam go na brzuch po porodzie. Marzyłam wtedy, żeby umrzeć, żeby już nie bolałosad(((((((((
    • musia29 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 11:12
      I jeszcze jedno. Ktoś mi radzi, żeby wnieść skargę... Ale jak? Wszyscy lekarze mówią mi, że to nie wina położnych ani lekarza, tylko moja...
      • agawamala Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 12:42
        Najlepiej tak: domagam się ukarania połoznej, połoznika ,
        anestezjologa...........- w miejsce kropek wpisz potencjalnych "winnych"- za
        to, że miałam ciężki poród, że mam z niego złe wspomnienia, a przede wszystkim
        za to, że od roku w moim małżeństwie szwankuje życie seksualne."
        Wiem, że to co napisałam jest skrajnie złosliwe, ale pomysl kobieto, pomysl -
        kto miał urodzić Twoje dziecko? Mąż, połozna, połoznik? Nie, Ty.
        Najłatwiej doszukiwać się winy innych ludzi. Tak jak radzą Ci forumowiczki,
        trudniej u siebie.
        Rozmawiałam z kolegą-ginekologiem. Wiele kobiet zachowuje się tragicznie, o
        współpracy nie ma mowy. Są panie, które koncentrują się na swoim bólu a nie na
        dziecku. Są też i takie, które mają bardzo niski próg bólowy.
        Nie twierdzę, że nie masz problemu. Jest i to powazny. Potrzebny jest pewnie
        psycholog, pewnie ginekolog, ale przede wszystkim uczciwa i szczera rozmowa z
        mężem. Bo i on jest tu ofiarą. Tyle, że niekoniecznie lekarzy i pielęgniarek.
        Ale mi się dostanie............
        • musia29 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 13:04
          Miałam ja (urodzić). Rodziłam prawie 24 h. Cały czas przypięta do oksytocyny, która się we mnie wlewała. O znieczuleniu nie było mowy.Usłyszałam "fanaberie" Zaczynałam rodzić, bez rozwarcia, usłyszałam, że mam "tak" szyjkę jak kobiety w 20 tc; zero skurczy przepowiadających, na 2 dni przed porodem byłam jeszcze w pracy (nie narzekałam, "trzymałam" się dzielnie, mimo, że byłam po terminie. . Na porodówkę wchodziłam uśmiechnięta i żartowałam nawet. Nie korzystałam dotąd ze znieczulenia u stomatologa, choć kilka zębów miałam leczonych kanałowo i 2 wyrywane - też bez znieczulenia. Nie bałam się porodu, nie panikowałam. Ufałam, że wszystko będzie dobrze. Parłam tak, jak kazała mi położna, do ostatniego momentu byłam świadoma tego co się dzieje, choć myślałam, że skonam. W czasie parcia nie słyszałam, że prę źle. Gdy pękłam "cała" określenie położnej okraszone przekleństwem "o k..." - położna zaczęłą panikować i wrzeszczeć na mnie, że to moja wina, że źle parłam. Ale już PO FAKCIE. Przybiegł lekarz i również zaczął wrzeszczeć, że skoro "tak" parłam to mam za swojesad((( Od roku wszędzie słyszę, że to moja wina. Ale szyta również byłam BEZ znieczulenia. Usłyszałam po raz drugi "fanaberie", które szkodzą dziecku. I słowa lekarza - "skoro pani tyle wytrzymała, to nie wytrzyma szycia? No niech pani się nie wygłupia" Agawamala - nie szukam winy u innych - chciałam się tylkpo wyżalić...
          • musia29 Nie szukam winy u innych:((( 29.01.07, 13:06
            Mylisz sięsad
          • agawamala Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 13:32
            Może się mylę, nie było mnie przy porodzie. Zresztą nie było mnie przy żadnym
            innym porodzie oprócz dwóch moich. Oba wspominam normalnie, nie traumatycznie.
            Być może miałaś pecha i trafiłaś na samych niekompetentnych ludzi, ale czy oby
            tak było napewno?
            Rozmawiałam z wieloma koleżankami, które rodziły i kilkanaście lat temu ( gdy o
            akcji "Rodzić po ludzku" nikt nie słyszał) i kilka, i całkiem niedawno.
            Typowo babskie rozmowy. I wiesz, żadna nie wspomina porodu jak horroru, żadnej
            nie odmówiono znieczulenia czy pomocy. Przypadek?
            Podobno chodziłaś do szkoły rodzenia, a więc miałas pojęcie o fizjologii porodu
            • ewelina_1 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 13:41
              agawamala napisała:

              > Rozmawiałam z wieloma koleżankami, które rodziły i kilkanaście lat temu ( gdy
              o
              >
              > akcji "Rodzić po ludzku" nikt nie słyszał) i kilka, i całkiem niedawno.
              > Typowo babskie rozmowy. I wiesz, żadna nie wspomina porodu jak horroru,
              żadnej
              > nie odmówiono znieczulenia czy pomocy. Przypadek?
              taaaaaak, to miażdzący argument. Zabici rok temu w hali MTK zapewne sami są
              winni, bo przecież nam się dach na głowę nie zawalił. Przypadek?

              > Podobno chodziłaś do szkoły rodzenia, a więc miałas pojęcie o fizjologii
              porodu
              a co to ma do rzeczy? o borowaniu zęba też większość znas coś tam wie, a jednak
              trudno czasem wytrzymać ból
              • agawamala Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 13:47
                Być może autorka wątku miała pecha i rzeczywiście koszmarny poród. Nie oznacza
                to, że jest to norma. Szkoły rodzenia są po to, aby ułatwić poród. Dają wiedzę
                jak przecieć co jest ok, a kiedy trzeba wzywać pomocy.
                Naprawdę, najłatwiej zwalać winę na innych, a już najwygodniejszym chłopcem do
                bicia są lekarze i pielęgniarki.
                Trzeba by znać tę sytuacje z obu stron - także relację personelu.
                Pamietam opowieść zaprzyjaźnionego lekarza oskarzonego, ze w czasie
                koronarografii zrobił olbrzymi krwiak i pacjent musiał być operowany. Pacjent
                tylko byl uprzejmy nie pamietać, że lekarz zabronił mu wstawac przez co
                najmniej 8 godzin, a jemu tak cholernie się chciało palić, że po 2 godzinach
                powędrował na papieroska. I czyja wina? L E K A R Z A !!!!! ( SORRY, WEDŁUG
                wAS - KONOWAŁA). pACJENT JEST OK.
                • monia145 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 13:53
                  Agawamalo, ale tutaj chyba nikt nie twierdził, że jest to norma w polskich
                  szpitalach?
                  Autorka opisała własne przeżycia, to, co słyszała, czuła, czego
                  doświadczyła..no i jasno wynika, że ekipa, która była przy porodzie nie
                  popisała się....
                  Nikt nie kwestionuje kompetencji WSZYSTKICH lekarzy w Polsce, bo ja, tak, jak i
                  Ty, wiemy dobrze, że pacjenci bywają rózni, baaaardzo różni....nie zmienia to
                  faktu, że lekarze też BYWAJĄ niekompetentni, nieczuli i wyjatkowo
                  niesympatyczni- i mam wrażenie, że to również wiesz, tak jak jasmile)))))
                  • agawamala Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 14:00
                    Zgadzam się. Ale poczytaj , chocby w tym watku, co emamy pisza o lekarzach.
                    Dokładnie wszystkich.
                    Jest bardzo prawdopodobne, że musia trafiła na fatalny zespół. To + reakcja
                    męża spowodowały traumę.
                    Rodzi się jednak pytanie, dlaczego, jesli została tak źle potraktowana nie
                    reagowała zaraz po wyjścu ze szpitala tylko czekała rok?
                    Moje doświadczenie uczy, że w żadnej sytuacji nie jest tak, że tylko i
                    wyłącznie jedna strona jest winna.
                    • monia145 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 14:08
                      agawamala napisała:

                      > Zgadzam się. Ale poczytaj , chocby w tym watku, co emamy pisza o lekarzach.
                      > Dokładnie wszystkich.
                      > Jest bardzo prawdopodobne, że musia trafiła na fatalny zespół. To + reakcja
                      > męża spowodowały traumę.

                      I to jest najistotniejsze. Myslę, że o wiele łatwiej byłoby jej zapomnieć, lub
                      przynajmniej wyciszyć emocje, gdyby otrzymała wsparcie od męża, najpierw na
                      sali porodowej a później w domu....

                      > Rodzi się jednak pytanie, dlaczego, jesli została tak źle potraktowana nie
                      > reagowała zaraz po wyjścu ze szpitala tylko czekała rok?

                      Nie wiem, Agawamalo.....najpierw jest sie zapewne w zbyt duzym szoku, aby
                      mysleć o przedsięwzięciu jakichkolwiek kroków, może autorka liczyła róznież na
                      inicjatywę męża w tej kwestii...później człowiek koncentruje sie na innych
                      problemach, dziecko absorbuje całą uwagę...aż w końcu dochodzi do
                      ustabilizowania sytuacji i nagle wychodzi na to, że coś nie gra....
                      • agawamala Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 14:19
                        No i wychodzi na to, że mamy klasyczny mix.
                        Personel nie poprowadził porodu tak jak należy. Grzech zaniechania.
                        Mąż prawdopodobnie zapędzony na porodówkę całkiem się pogubił i też nie daje
                        sobie rady. Grzech braku tyleż asertywności co empatii.
                        Autorka wątku - żali się na forum, i chyba nie bardzo potrafi dogadać się z
                        własnym mężem.......
                        Tak więc na wspomnianą sytuację nakładają się "winy" kilku osób.
                        • monia145 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 14:22
                          Oczywiście, że mix...żal mi autorki, bo została skrzywdzona fizycznie i
                          psychicznie....nie wiem, co gorsze...
                        • czarny.kot997 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 14:39
                          agawamala napisała "Personel nie poprowadził porodu tak jak należy. Grzech
                          zaniechania.
                          > Mąż prawdopodobnie zapędzony na porodówkę całkiem się pogubił i też nie daje
                          > sobie rady. Grzech braku tyleż asertywności co empatii.
                          > Autorka wątku - żali się na forum, i chyba nie bardzo potrafi dogadać się z
                          > własnym mężem......."
                          jestes idealnym przykladem na potwierdzenie teorii, ze najwiekszym wrogiem
                          kobiety jest druga kobieta..."
                          a ja sie zastanawialam skad sie biora takie polozne, co to potrafia powiedziec
                          do rodzacej "zachcialo sie sexu to teraz cierp" albo zdradzone zony placzace,
                          ze" to ta k.. mi go zabrala, mnie i moim dzieciom. on jest niewinny, to ona.."
                          albo mohery z uwagami o ciezarnych typu "pchaja sie z tymi brzuchami zamiast w
                          domu siedziec" obys ty nie byla kiedys osadzana przez tobie podobne...
                          zrozum, ze w tym wypadku to nie autorka watku jest winna,
                          tylko "wspanialy"personel medyczny i maz
                          • agawamala Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 15:27
                            Jestem osobą, która lubi znać relacje obu stron, bo jedna zazwyczaj bywa
                            subiektywna.
                            W jednym z poprzednich postów wspomniałam o krwiaku. Pacjent zabiłby własnymi
                            rękami lekarza, a Wy, drogie emamy, chętnie mu pomogły, tyle, że lekarz zawinił
                            tu tyle, że robił zabieg, pacjent, że WBREW ZALECENIOM ZARAZ PO ZABIEGU CHODZIŁ
                            PO ODDZIALE. Z tym, że pacjent był uprzejmy zapomnieć o tym, co mu powiedział
                            lekarz, bo palić się chciało, oj chciało........
                            Jestem także osoba, która nie znosi roszczeniowej postawy - tak samo moherów
                            jak i ciężarnych.
                            I opieprzyłam mame z wózkiem, która koniecznie chciała wejść do sklepu 3
                            sekundy wczesniej tratując wychodzących klientów, argumentując to tym, że ma
                            dziecko smile
                            • czarny.kot997 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 16:04
                              agawamala napisała:
                              "W jednym z poprzednich postów wspomniałam o krwiaku. Pacjent zabiłby własnymi
                              > rękami lekarza, a Wy, drogie emamy, chętnie mu pomogły, tyle, że lekarz
                              zawinił"
                              a co ma piernik do wiatraka, tzn. co ma krwiak u kogostam ze parciem w czasie
                              porodu? ja rzumiem, ze z racji tego, ze twoj maz jest lekarzem stajesz po jego
                              stronie, ale nie znecaj sie nad kobieta, bo kto twoim zdaniem ma ocenic stan
                              pacjentki i dziecka w czasie porodu jesli nie lekarz i polozna? sorry, ale
                              mialam np poprosic polozna zeby mi podala lusterko bo chce sprawdzic jak mocno
                              napieta jest tkanka i czy jeszcze wytrzymam czy moze robic ciecie, tudziez cc
                              bo dziecko jest za duze? poza tym jesli twoj porod byl wspanialy to nie znaczy
                              ze dla innych tez. ja wogole nie moglam przec, bo bol do tego stopnia mnie
                              paralizowal, ze nie mialam zadnej kontroli nad swoim cialem, nawet nie czulam
                              roznicy miedzy skurczem a fazy bez skurczu. i nie mow mi, ze sie za bardzo
                              koncentrowalam na swoim bolu bo to bzdura, czasem bol jest tak ogluszajacy, ze
                              nie jestes w stanie nic zrobic i nad niczym zapanowac. Dobrze, ze ja mialam
                              dobrego lekarza, ktory sytuacje wlasciwie ocenil i po nacieciu mnie wyciagnal
                              dziecko proznociagu z pomoca lekarki, ktora w tym czasie lezala na moim
                              brzuchu.zreszta lekarz krzyczal do teamu operacyjnego, ze jesli za tym parciem
                              ((3) nie wyciagnie dziecka to cc bo ryzyko dla mnie i dla dziecka jest zbyt
                              duze.
                              jak widzisz sa na swiecie lekarze, ktorzy potrafia wlasciwie zareagowac, ale
                              nie zmienia to faktu, ze Musi lekarz to konowal. Szczytem beszczelnosci jest
                              wmawiac rodzacej, ze to jej wina, ze po porodzie jest zmasakrowana
                              • agawamala Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 17:23
                                "Bezczelności" a nie "beszczelności" - jeśli Twoja ocena rzeczywistości jest
                                taka sama jak znajomośc ortografii polskiej to nie mam już pytań.
                                • sceptyczna1 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 17:53
                                  agawamala napisała:

                                  > "Bezczelności" a nie "beszczelności" - jeśli Twoja ocena rzeczywistości jest
                                  > taka sama jak znajomośc ortografii polskiej to nie mam już pytań.

                                  Agawamala rozczarowałaś mnie, czytam Twoje posty z dużym zainteresowaniem i
                                  pewnie dlatego nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że TY zastosujesz taki marny
                                  chwytsad
                                  • monia145 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 18:06
                                    Agawamalo, podłączę się pod uczucie rozczarowania, jakie opanowało
                                    sceptyczną..smile))))))
                                    • agawamala Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 19:45
                                      Przepraszam, że Was rozczarowałam - też jestem człowiekiem. 99% emam pozwala
                                      sobie na niewybredne obrzucanie mnie błotem ponieważ często prezentuję odmienne
                                      zdanie.
                                      Przeczytajcie ile razy byłam obrażana, ile inwektyw posypało się pod moim
                                      adresem, ile forumowiczek zarzucało mi nie tylko bezczelność, ale podłość a
                                      nawet chorobę psychiczną.
                                      Próbowałam bronić lekarzy, bo rzadko kto widzi tych wyleczonych, tym, którym
                                      się pomogło, wyciągnęło z bagna dzięki ogromnej pracy specjalistów, ich wiedzy
                                      i poswięceniu. Znacznie więcej emam woli podniecać się niegrzecznym zachowaniem
                                      jakiegoś lekarza czy pielęgniarki. I co smutniejsze znajdują zrozumienie innych
                                      forumowiczek.
                                      Usiłowałam uzmysłowić, że fakt posiadania dziecka nie jest równoznaczny z tym,
                                      że emamom i ich dzieciom nalezy się wszystko od całego świata, że trzeba
                                      poskromić postawę roszczeniową.( W dużej mierze dotyczy to także rodziców
                                      dzieci niepełnosprawnych czy z dysfunkcjami).
                                      Zwracałam uwagę na dobrodziejstwo szczepień ochronnych i zdrowia dzieci. Jako
                                      matka nastolatków wiem jak ważne jest pozostawienie w domu chorych dzieci i
                                      rekonwalescentów. To także powodowało ataki nie tylko na moje posty ane wręcz
                                      na mnie. Dobrze, że na odległość nie można pobić.
                                      Propagowałam sport, zdrowy tryb życia, i partnerskie stosunki między
                                      małzonkami. Jakim odbiło się to echem - poczytajcie.
                                      Nie lubię głaskać po głowie i przytakiwać i współczuć. Wolę dać
                                      przysłowiowego "kopniaka" i spowodować, aby człowiek otrząsnął się i zmienił
                                      swoje zycie.
                                      Jestem przeciwna dawaniu i wyciąganiu ręki.
                                      To wszystko jest bardzo niepopularne politycznie i niechętnie czytane.
                                      Róznię się od większości forumowiczek wiekiem, doświadczeniem życiowym i
                                      stosunkiem do rzeczywistości.
                                      W związku z tym pora się pożegnać. Wiele Pań przyjmie to z ulgą. Ubędzie
                                      złośliwa jędza.
                                      Obecne na forum emamy będą się pocieszać, ściskać, tulić, całować, współczuć ,
                                      wyżalać, knuć spisek przeciwko mężom, partnerom, teściowym, nauczycielkom, no i
                                      oczywiście namawiać, aby pisać skargi na "konowałów".
                                      Żegnajcie.
                                      • mamamonika Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 19:49
                                        Jakaś ty biedna i niezrozumiana...
                                        Przeczytaj jeszcze raz i przemyśl, czy to co napisałaś było właściwe w tej
                                        konkretnej sytuacji. Czasem przypadek szczególny nie nadaje się do prowadzenia
                                        kampanii na poziomie bardziej ogólnym.
                                      • monia145 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 19:59
                                        No coś Ty, nie żartuj z tym "pożegnaniem"- taka zahartowana w forumowych bojach
                                        babka, jak Ty miałaby nie poradzić sobie z kolejną serią zarzutów?smile Nie
                                        wierzę.....
                                        Generalnie zgadzam się z tym, co piszesz.....wiem, że takie sytuacje, jak
                                        opisywałaś maja miejsce i myślę, że każda z mam to przyzna. Jednego tylko mi
                                        zawsze brakowało w Twoich wypowiedziach- przyznania, że nie wszyscy lekarze są
                                        kryształowi..

                                        Nie żegnaj się. Pisz.
                                      • fergie1975 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 21:25
                                        no dobrze, załóżmy że autorka wątku jest sama sobie winna, lekarze i połozne
                                        byli najzwyklejsi, a mąż nie chciał ale go zmusiła jakośtam do bycia przy
                                        porodzie. Ma teraz problem.
                                        I co proponujesz? co jej radzisz? bo jakos nie doczytałam się.
                                        Czy dlatego że byłaś na forum obrażana i obsypywana inwektywami to nagle
                                        zapałało Tobą uczucie zemsty?
                                        I jeszcze tyle ci zawdzieczam. Dowiedzialam sie ze lekarze to nie konowały (kto
                                        by pomyslał), ze emamom i ich dzieciom nic sie nie należy (nawet już ponarzekac
                                        nie mozna), że trzeba szczepić (no popatrz mam dziecko 7 miesięcy i cholera do
                                        głowy mi to by nie przyszło (!), sport (hm, no może czas ruszć pupsko), mniej
                                        czekoladek... Jesteś od nas starsza, mądrzejsza, bardziej wykształcona i lepsza
                                        Dzięki , za kopniaka, no naprawdę.
                                        Ale autorce to chyba dokopałas.
                                        Myślę ze nie powinnas sie zegnać jeszcze, tyle ci zawdzieczamy i naprawde to
                                        wszystko tak dla nas robilas za darmo? charytatywnie, to naprawde bardzo
                                        rzadkie w tych czasach.
                                      • czarny.kot997 do agawamala 30.01.07, 21:46
                                        agawamala napisała:
                                        "też jestem człowiekiem. 99% emam pozwala
                                        > sobie na niewybredne obrzucanie mnie błotem ponieważ często prezentuję
                                        odmienne"
                                        mozesz mi wskazac chociaz jedno slowo w moich wypowiedziach, ktore bylo
                                        tym "blotem", bo ja z pewnoscia nie rzucalam zaddnych epitetow pod twoim
                                        adresem. Ja z toba dyskutuje, bo chyba po to sie wchodzi na forum, wiec moze
                                        jeszcze raz przyczytaj moja wypowiedz. nazwalam "bezczelnoscia" pewne
                                        twierdzenie a nie ciebie "bezczelna".
                                        " Usiłowałam uzmysłowić, że fakt posiadania dziecka nie jest równoznaczny z
                                        tym,
                                        > że emamom i ich dzieciom nalezy się wszystko od całego świata, że trzeba
                                        > poskromić postawę roszczeniową".
                                        a nie nalezy im sie powazne, profesjonalne i ludzkie traktowanie ze strony
                                        personelu medycznego?
                                        " Nie lubię głaskać po głowie i przytakiwać i współczuć. Wolę dać
                                        > przysłowiowego "kopniaka" i spowodować, aby człowiek otrząsnął się i zmienił
                                        > swoje zycie.
                                        > Jestem przeciwna dawaniu i wyciąganiu ręki.
                                        > To wszystko jest bardzo niepopularne politycznie i niechętnie czytane.
                                        > Róznię się od większości forumowiczek wiekiem, doświadczeniem życiowym i
                                        > stosunkiem do rzeczywistości.
                                        > W związku z tym pora się pożegnać. Wiele Pań przyjmie to z ulgą. Ubędzie
                                        > złośliwa jędza."
                                        moze to ty zastanow sie nad zmiana zycia, bo tyle rozgoryczenia u kogos to ja
                                        juz dawno nie widzialam. jesli tyle ludzi sie z toba nie zgadza to moze twoje
                                        opinie sa bledne-nigdy nie jest tak, ze to caly swiat jest zly a ja jedna dobra
                                        meczennica.
                                        Poza tym nie pisalam, ze "wszyscy" lekarze sa konowalami, a co wiecej podalam
                                        ci przyklad mojego lekarza, swietnego specjalisty. zreszta znam wielu swietnych
                                        lekarzy, z wieloma jestem zaprzyjazniona, co nie zmienia faktu, ze istnieja tez
                                        konowaly.
                                        "Obecne na forum emamy będą się pocieszać, ściskać, tulić, całować, współczuć ,
                                        > wyżalać, knuć spisek przeciwko mężom, partnerom, teściowym, nauczycielkom, no
                                        i
                                        >
                                        > oczywiście namawiać, aby pisać skargi na "konowałów"."
                                        przeczytaj to co napisalas jeszcze raz i zastanow sie czy to nie syndrom teorii
                                        spiskowej...(bardzo mi to przypomina nasz rzad)
                                        a teraz mozesz spokojnie przeanalizowac moje bledy ortograficzne-jestem
                                        dyslektykiem (nie nie uzalam sie nad soba to fakt)a poza tym pisze szybko wiec
                                        czesto zdarzaja mi sie "literowki"
                                        tak wiec duzo przyjemnosci
                                        pozdrowienia
                                        czarny kot

                            • iizaa Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 21:18
                              agawamala

                              wiesz ja Cie tak czytam i aż mi się żle robi.

                              I teraz dołoze swoje trzy grosze.
                              Takie zdarzenia, jakie miala ta dziewczyna nie sa wyjatkiem. Pracowałam z
                              dziećmi z porazeniem mozgowym. zanim rozpoczynałam terapię dostawałam do reki
                              całą historię choroby. I wiesz co, połowa z tych dzieciaczków ucierpiała przez
                              błędy KONOWAŁÓW, którym w nocy nie chciało się robic cesarki, a dzieciak w
                              kanale rodnym sie podduszał. Tekstów, jakie leciały do mam juz nie będę
                              powtarzać.
                              A magiczne "uszkodzenia okołoporodowe", to właśnie efekt spieprzonych porodów
                              przez lekarzy.
                              Ale widzę moja droga, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Obyś nie
                              musiała sama kiedyś przez to przejść...,żeby ten twój "obiektywizm" sie wtedy
                              nie zmienił.
                    • agnieszkas72 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 14:20
                      Dla mnie jest oczywiste,ze musia opłacając konkretną połozną ściągnęła sobie na
                      kark konowała.Masaż szyjki macicy jest potwornie bolesną i przykrą dla kobiety,a
                      przy tym nieefektywną metodą zwiększania rozwarcia,która prawdopodobnie
                      rozwaliła prawidłowy przebieg porodu.Wmawianie dziewczynie,ze okaleczenia ,jakie
                      poniosła,to jej wina,uważam za wyjątkowo podłe.Rozległe pękniecia to nie wina
                      matki i dużego dziecka,ale skutek zmuszania do parcia przy braku gotowości
                      szyjki i w niesprzyjającej pozycji.Przy porodzie siłami natury to położna
                      powinna reagować na sygnały rodzącej-a nie rodząca wysłuchiwać instrukcji ze
                      strony personelu.
            • zonka77 agawamala 29.01.07, 20:53
              TY nie przeżyłaś, TY nie wspominasz źle więc powiem Ci tyle - zamilcz. Nie wiesz
              to nie pisz. Ja nie przeklinam ale jak czytam takie posty jak Twój to mnie
              naprawdę coś trafia. Kurcze ludziom czasem wyobraźni BRAK. Jak dla Ciebie był
              poród ok to uważasz że dla wszystkich jest tak samo. Pozazdrościć Kobieto że
              miałaś fajnie.
              Ja nie miałam.
              Boję się tak że wraz z myślą o drugim dziecku towarzyszy mi obsesyjne pragnienie
              cesarki. Będę cholernie dobrze dobierać lekarza i położną. Takich dla których
              kobieta cierpiąc ponad własne możliwoście nie jest histerczyką.

              Ja nie popękałam ale nie mogłam swojej córki urodzić. Wyyciśnięto mi jąz brzucha
              - na nasze wieeelkie szczęście i ja i ona jesteśmy zdrowe. MAM niski próg
              bólowy. NIC na to nie poradzę. NIE WIEDZIAŁAM JAK SIĘ NAZYWAM jak rodziłam.
              Przez rok nie mogłam dojść do Siebie - miałam koszmary i na samo wspomnienie
              pociłam się jak mysz. Lekarz i położna traktowali mnie jak krowę jakąś.
              Mnie odmówiono znieczulenia - najpierw dostałam dawkę i zadziałało ale jak
              przyszło do rodzenia to nie dostałam następnej dawki bo pani anestezjolog nie
              miała czasu przyjść (bo zmęczona była). Nadeszła i łaskawie podała mi dawkę z
              ohydnymi komentarzami i wielkim niesmakiem tak że zadziałała jak już urodziłam -
              do dziś staram się nie czuć nienawiści do tej głupiej baby ale mi nie wychodzi.
              • fergie1975 Do zonka77 29.01.07, 22:13
                chodzi mi o te dawke na sam porod. Wydaje mi sie ze specjalnie nie dają, bo
                wtedy nic bys nie czuła i nie wspołpracowala. Jest duzo mniej efektywnie, gdy
                polozna czyta z ktg. Matka wtedy nie prze, a jak czujesz skurcze, to wiesz
                sama, chcesz szybciej skonczyc smile. Mialam podobnie, tyle ze u mnie
                anestezjolozka "poszla na cesarke", no i niestety musialam czekac, ale jak
                tylko urodzilam to "nadplynęła" i dała. U 2 moich koleżanek też był taki
                patent. no chyba ze zbieg okoliczności. Inne twierdza ze dostały poł dawki. Nie
                mniej jednak jak sie dowiedzialam ze nie dostane dawki na sam poród to myslalam
                ze z lozka wyskocze i przywale komuś big_grin. No ale ten komentarz u Ciebie mi tu
                nie pasuje to mojej teorii.
                • zonka77 Re: Do zonka77 30.01.07, 01:59
                  Ja i tak nie współpracowalam więc nieco to było bez sensu. Nie robiłam nic,
                  myślałam że zaraz mnie rozerwie - ból był nie do zniesienia. Nie parłam chyba
                  wogóle. Kobieta krzyczała żebym coś zrobiła a ja krzyczałam że nie wiem o co jej
                  chodzi a potem to już tylko błagałam żeby coś zrobili i przyszedł lekarz i
                  zastosował jakiś chwyt (nie pamiętam nazwy) i wypchał mi małą

                  Trzy moje koleżanki rodziły ze znieczuleniem. Jedna rodziła trzy razy ze
                  znieczuleniem. Mówią że nie było żadnego bólu i że było bardzo dobrze - jedna
                  rodziła dwa razy bez znieczulenia i trzeci raz ze znieczuleniem i była zachwycona.
                  Żadna nie doświadczyła tego co ja, znieczulenie było podane w odpowiedniej ilości.
                  Mnie nie mówili że mi nie dadzą tylko że zaraz ktoś przyjdzie, mąż latał i
                  szukał anestezjolog aż ta przyszła wielce zniesmaczona że musi dawać
                  znieczulenie do "zwykłego" porodu i że nie może sobie odpocząć po cesarce.
                  Ogólnie nie widzę w porodzie NIC pięknego - powiem szczerze, byłabym szczęśliwa
                  jeśli przy następnym dziecku zrobią mi cesarkę i to z uśpieniem. To było jedno z
                  najgorszych doświadczeń w moim życiu i jestem wściekła do dziś bo wiem od innych
                  kobiet które miały zrobione dobrze znieczulenie że nie musiało tak być. Mogłam
                  wspominać pięknie narodziny mojej córki. Dodam że znieczulenie założone bylo
                  dobrze, przez innego anestezjologa (z dyżuru nocnego) i dopóki był tamten lekarz
                  było super - zero bólu, releks, było bardzo ok. Koszmar zaczął się jak nastąpiła
                  zmiana i zamiast miłego anestezjologa który był naprawdę super przyszła
                  skrzywiona nieprzyjemna zasuszona kobieta z wielkimi okularami i wielkim
                  przekonaniem że znieczulenie przy porodzie naturalnym to fanaberie.

                  Do porodu nastawiona byłam pozytywnie, nawet myślałam że to znieczulenie to "na
                  wszelki wypadek" zamawiam a może i bez znieczulenia dam rade. Jak czytam o tym
                  że matki się koncentrują na bólu a nie na dziecku to mi się chce płakać. Nie
                  chcę byćdrastyczna. W tamtej chwili ja się nie koncentrowałam na niczym. Ja
                  wyłam jak zwierzątko. Ja WIEM że nie zawsze tak jest, że kobiety to znoszą inne
                  lepiej inne gorzej. JA to zniosłam potwornie źle - nic nie poradzę, bardzo
                  chciałabym aby było inaczej. Nie wiem czy to faktycznie mała odporność na ból
                  czy też coś było nie tak - wiem że było strasznie i że traktowano mnie źle - jak
                  głupią krowę, tak się czułam.
        • agnieszkamodras Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 14:28
          "Są panie, które koncentrują się na swoim bólu a nie na dziecku."

          Na przykład ja, mimo najszczerszych chęci...
        • doti83 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 18:24
          do agawamala
          twoj kolega-ginekolog pewnie nalezy do lekarzy, którzy twierdzą że jak kobieta skarży się na to że boli to znaczy że ma niski próg bólu- mi też tak lekarze tłumaczyli to że po porodzie nie mogłam sama chodzić - po tygodniu cierpienia okazało się że mam uszkodzony kręgosłup i to jest przyczyną mojego bólu. Nie ma czegoś takiego jak niski próg bólu - tak lekarze tłumaczą to żd nie chce im się pomóc cierpiącej pacjentce, chociaż mają 100 możliwości.
    • joanna35 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 11:14
      Kochanie, nie myśl juz o tym. Było minęło. I nie przywiązywałabym tak wielkiej
      wagi do słów lekarza - jeszcze nigdy ani zawodowo ani prywatnie nie spotkałam
      lekarza, który przyznałby się do błedu - niestetysad
      • musia29 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 11:17
        dziękuję za otuchę. Dziś bylam u gina - kontrolne bad., i po raz kolejny usłyszałam, że mam w fatalnym stanie szyjkę macicy po porodziesad(( I znów mi się przypomniało
    • agnieszkamodras Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 11:17
      "Nawet lekarz oglądający mnie po porodzie powiedział, że
      to moja wina, że źle parłam, ale ja starałam się przeć tak, jak kazała mi
      położna... "

      Co za idiota???

      Mi też (sponsorowana co prawda przez NFZ) położna Stara Sadystka Pani Renata
      (jak ją teraz czule określam) mówiła cały pród, że mam za słabe skurcze, nie
      staram sie i źle prę, ale to chyba taka ich technika "pomagania rodzącej". A
      jak mi położyli Antka na brzuchu, to trzęsłam się tak samo jak on (zbierając
      ostatnie joby od połoznej), a nie kroczyłam po pięknej tęczy prostą drogą do
      macierzyństwa.

      Bardzo mi smutno, że Ci aż tak źle, że płaczesz w taki ładny dzień. Trzymaj się.
    • nadja2007 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 11:21
      to nie jest twoja dziewczyno wina!moj porod byl tak bolesny ze ze wstydem musze
      przyznac ze nic mnie moje dziecko nie obchodzilo w tamtym momencie.i cokolwiek
      ode mnie chcieli i tak nic nie docieralo.skonczylo sie cc ale i tak wiem zebym
      nie parla.a co do twojego meza uwazam ze albo jest cos z nim nie tak i niech
      smiga do specjalisty albo to kompletny duren,ktory nie umie docenic takiego
      heroicznego czynu.
    • demarta musia 29.01.07, 11:27
      jeśli "te" rzeczy doprowadzają cię do rozpaczy, to naprawdę sygnał, że czas
      udać się do specjalistów. poszukaj dobrego gina. istnieje coś takiego jak
      plastyka ginekologiczna, wszystko można tam w środku zrekonstruować. znam mamy,
      które po porodach były tak zmiażdżone, że się na to zdecydowały i nie żałują. a
      moze są mniej drstyczne sposoby na ulżenie twoi cierpieniom?
      do tego KONIECZNIE psycholog - DOBRY! i w razie potrzeby psychiatra. to wcale
      nie oznacza, że jesteś psychiczna, to jedynie pomoże ci zniesć udrękę życia z
      traumą i może ją zlikwiduje....?
      jeśli teraz niczego z tym nie zrobisz zamienisz życie swoje i bliskich w
      koszmarek. czy chcesz tkwić w takim stanie już zawsze? człowieka dotykają
      przeżycia, z którymi niestety nie zawsze sam jest w stanie sobie poradzić. nie
      ma sensu męczyć się całe życie płacząc w poduszkę, skoro są specjalisci od
      chorych dusz i mogą ci pomóc.

      wysiorbaj nosa i sio do lekarza!!!!!!

    • mamciakam Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 11:30
      kochana ja też niestety zdrowo popękałam przy pierwszym porodzie szyjkę mam
      pochlastaną i tyle wody tez były tragiczne... połozna ...brak słów...nie mogłam
      urodzic ,synuś wazył ponad 4 kilo i ...niestety w piątej dobie zmarł ...
      nie mogłam go przytulic ,nakarmic tylko potrzymac troszkę za raczkę...
      minęło ponad 12 lat i ja nadal nie moge się z tym pogodzic...
      a co do sexu dasz rade tylko przestan sie obwiniac o to wszystko po pierwsze to
      nie Twoja wina po drugie to juz Ci w niczym nie pomoze tylko sie dołujesz i masz
      podswiadoma niechec i strach nic na siłe spokojnie po mału i bedzie dobrze..
      ja od tego czasu byłam jeszcze 5 razy w ciazzy niestety dwa poronienia ale
      teraz wychowujemy troje dzieci z sexsem ok (chyba ze dzieciaki sie obudza...)
      zyczę powodzenia
      jakbys chciała to mozesz na priv napisac , mozemy sobie pogadac
    • neomama Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 11:32
      Dobre sobie. Ja tez po porodzie usłyszałam "pełne wsparcia" słowa lekarza, który
      mnie zszywał. Na moje pytanie czy będzie dużo szwów odpowiedział: "nie trzeba
      było tak przeć". Znawca, Ale nie dał mi rady na przyszłość, jak urodzić, a nie
      przeć.
    • czarny.kot997 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 11:59
      demarta ma calkowita racje- potrzebujesz dobrego ginekologa i koniecznie
      psychologa. pod zadnym pozoren nie daj sobie wmowic, ze to twoja wina, co to ma
      znaczyc, ze zle parlas. parlas tak jak nakazywal ci instynkt, a to polozna i
      lekarz sa odpowiedzialni za przebieg porodu i komplikacje, bo konowaly nie
      potrafily zareagowac adekwatnie do sytuacji. a teraz najlatwiej jest wszystko
      zwalic na matke, bo to ona wszystkiemu winna-idioci i tyle.
      pozdrawiam serdecznie
      czarny kot
    • pacia811 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 12:06
      hejsmile
      zdaje sobie sprawę, że słowa "nie martw się" czy "będzie dobrze" nie brzmią
      najlepiej, i może w tej chwili nie wierzysz że może być lepiej.... ale kiedyś
      będzie.....jeśli sama sobie nie potrafisz sobie poradzić to zgłoś się do lekarza
      albo może jakaś dobra przyjaciółka zechciałaby Cię wysłuchać i popłakać z
      Tobą??? ja rodziłam dość krótko ( około 4 godzin), ale też się swoje
      nasłuchałam: że źle parłam, że źle oddycham i że męczę własne dziecko!!!! jak
      się zuza urodziła to byłam szczęśliwa że to już po...
      Ty też jesteś ważna, i nic nie jest Twoją winąsmile
      jakby co to pisz na privsmilesmilesmilesmile
      trzymaj się !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • mlodytatus widze to innaczej 29.01.07, 12:24
      latwo im mowic ze twoja wina zeby sie moze nie przyznac do welasnej.

      pomysl tak, pierwsze dziecko? pierwsze dziecko!

      pierwszy porod? pierwszy porod!

      dla nich nie! wiec jak widzieli to mogli pomagac zebys w koncu dobrze zrobila.
      to one sa profesjonalisci a nie ty. wsparcie lekarskie dla mnie cos innego.

      wiec przstan sie dolowac bo to na nic. moze twoja wina, ale jak bys wiedziala
      lepiej to bys innaczej zrobila. wiec wina tez w tej sprawie nie tylko po twojej
      strony.

      nie bylem przy porodzie, wiec nie wiem co sie odbywa, ale nie mozna kobiecie
      zarzucac ze zle cos robila, bo skad ma wiedziec lepiej? nawet jak wiedziala
      kiedys, to czy to dziwne ze przez ten bol nie mysli o tym?

      i przestan ze twoja wina twoja wina. a ze seksem daj sobie czasu, nic na sile.
    • gaskama Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 12:42
      Musiu,
      napisałam przed chwilą w poprzednim wątku, ale nie wiem, czy przeczytałaś. To,
      że cała sytuacja nie została zawiniona przez Ciebie, to moim zdaniem nie
      podlega dyskusji i nawet nie chcę tego komentować.
      Tu potrzebne są konkretne ruchy. Przede wszystkim znajdź dobrego ginegologa i
      postaraj się o plastykę pochwy i szyjki macicy! Rozmawiałam przed chwilą na ten
      temat z koleżankami. Mamie mojej biurkowej koleżanki kilka lat temu zrobiono
      taką operację, zapłaciła kasa chorych. Musisz zadbać o Twoje ciało! Ale też o
      swoją i męża psychikę. Wydaje mi się, że powinniście iść do dobrego psychologa.
      To, że zaistniała sytuacja nie jest Twoją winą, to oczywiste dla mnie, ale musi
      być to także oczywiste dla Ciebie i chyba powinnaś na ten temat pogadać z
      psychologiem.
      A co z Twoim maleństwem?
      Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam
      Gąskama
    • ewelina_1 w a ż n e ! ! ! 29.01.07, 13:08
      KOCHANA, TO NIE TWOJA WINA!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      "Lekarz"-konował tak powiedział, bo przecież nie może przyznać się do błędu,
      więc zrzucił winę na słabszego. Jego słowa to tylko dowód, że w
      polskiej "służbie" nie-zdrowia pracują niekompetentni idioci, bezczelnie
      kryjący własną i kolegów niekompetencję, niemoralność, arogancję i
      niechlujstwo. Będą Ci wmawiać, że to Twoja wina, abyś nie wnosiła skargi, aby
      Cię zaszczuć i Ciebie wpędzić w poczucie winy, abyś spuściła głowę a "dobre"
      rady innych "było, minęło" zniechęciły Ciebie do szukania jakiejkolwiek
      sprawiedliwości. I o to chodzi! W ten sposób od ponad 10 lat akcji "rodzić po
      ludzku" niewiele się zmieniło.
      A wmawianie ogłupiałemu z bólu człowiekowi, który z bólu traci kontrolę nad
      sobą, że coś źle robił (jakby parcia do porodu uczyli już w szkole
      podstawowej!) jest tylko kolejnym dowodem braku człowieczeństwa u personelu.
      To ja pisałam o wniesieniu skargi. Nie bedzie łatwo, bo nawet gdybyś znalazła
      lekarza, który przyzna Ci po cichu rację i szczerze bedzie Ci chciał pomóc
      (tacy na szczęście też są) to obowiązuje go chora lojalność wobec innych
      lekarzy czy coś w tym stylu. Dlatego tutaj widzę pole do popisu dla Twojego
      męża. Był w końcu świadkiem i widział jak bardzo cierpiałaś a nikt nie chciał
      Ci pomóc. Spisz na kartce wszystko to co było nie tak jak trzeba.
      Pomoże Ci w tym:
      www.rodzicpoludzku.pl/poradnik/artykuly.php?kategoria_id=6
      "Skargę możesz skierować do:
      - dyrektora placówki, np. przychodni, szpitala;
      - organu, który założył daną placówkę, czyli:

      urzędu gminy - dla przychodni;
      starosty - dla szpitala powiatowego;
      wojewody - do szpitala wojewódzkiego;
      Ministerstwa Zdrowia - dla kliniki;
      - rady społecznej danej placówki;
      - Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej przy Okręgowej Izbie Lekarskiej lub
      Okręgowej Izbie Pielęgniarek i Położnych;



      Możesz również:

      wystąpić do sądu cywilnego o przyznanie zadośćuczynienia pieniężnego na
      podstawie art. 448 kodeksu cywilnego;
      wystąpić o odpowiedzialność karną."
      www.rodzicpoludzku.pl/poradnik/podkategoria.php?poradnik_podkategoria_id=44&kategoria_id=6

      www.rodzicpoludzku.pl/o_nas/o_nas.php?o_nas_id=15&o_nas_kategoria_id=1
      www.rodzicpoludzku.pl/dla_poloznych/artykul.php?polozna_konferencje_artykuly_id=32&polozna_konferencja_id=6

      Jeśli Twój mąż będzie nadal odmawiał jakiejkolwiek pomocy to zastanów się nad
      własnym małżeństwem.
      Trzymam kciuki i życzę aby wszystko szczęśliwie się skończyło.
      pozdrawiam
    • monia145 Musiu:) 29.01.07, 13:13
      To nie była Twoja wina, walcz z takimi myślami, nie poddawaj im się...
      Podpisuję sie pod postem Demarty, co nastepnych kroków, jakie powinnas
      poczynić......

      Trzymaj się...ściskam Cię mocno, bo Twój post i mnie rozkleił, a rzadko to sie
      tutaj zdarza...

      Pozdrawiamsmile
      • aguskin Re: Musiu:) 29.01.07, 15:00
        na Twoim miejscu napisała bym skarge, nie żeby to cos dało, ale psychicznie jak
        człowiek zawalczy to troche ulży, a przynajmniej nie będzisz miała do siebie
        żalu że nic z tym nie robisz,
        Twój żal do męża jest uzasadniony, ja sobie tego nie wyobrażam, wiem ze on też
        mógł się przejąć i troche go sparailiżowało, ale do cholery po to tam był żeby
        dbać o Ciebie i dziecko, ja bym mu chyba cos wielkości dziecka w dupe wepchała
        żeby zrozumiał o co chodzi i to bez wazeliny,
        musisz gadać o tym gadać, pisać aż wyjdzie z Ciebie większość żalu,
        aż sama powiesz nie to juz nudne, przecież po czymś takim można własnego
        dziecka nienawidzieć, a to nie o to chodzi bo ono nic nie winne i samo było
        zagrożone, i za takie myśli znów dół i koło zamknięe
        pewnie wolałabyś sobie w .... włożyć granat niż przejść przez to drugi raz,
        mój mąż to latał jak oparzny, a ja tak drygowałam lekarzem że robił to co
        chciałam, położna płacona była za złota, niechby spróbował powiedzieć że coś
        robie nie tak to on by mi sprawe za urwanie jaj zakładał,
        pozdrawiam serdecznie
        i dobrze ze nie znam Twojego małżonka bo.....
    • betty_julcia Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 15:13
      to co cie spotkało jest bardzo przykre i bolesne. Aż trudno uwierzyć ze takie
      rzeczy mogą sie zdażyć w dzisiejszych czasach.
      Dla mnie najbardziej nieprawdopodobna jest cała sytuacja ale tez niektóre głosy
      na forum. To jakiś koszmar usłyszeć ze to twoja wina. To nie jest kompletnie
      twoja wina. To jest wina tych którzy podeszli do ciebie tak przedmiotowo. JAk
      instrument do rodzenia. Wydaje mi sie ze niektórzy lekarze już po prostu w
      rodzącej nie widzą człowieka.
      Niestet tak było jest i będzie i nie pomogą żadne akcje w stulu rodzic po
      ludzku.
      Chorym jest dla mnie argument o koleżankach, które nie narzekają. Trudno
      narzekac jak było wszystko ok poza tym ze bolało. Urodziłam dwójkę dzieci,
      bolało i nie narzekam, bo były to normalne porody, bez komplikacji.
      4 lata temu : moja przyjaciółka rodziła kilkanaście godzin, dziecko nie mogło
      wyjśc bo nikt nie zauwazył ze się zaplątało w pępowinę. Gdyby nie sprowadzona w
      akcie desperacji przez męża po znajomości lekarka to nie wiem jak by sie
      wszystko skończyło. Fanaberia, niski próg bólu czy moze niefrasobliwosc lekarzy.
      Pół roku temu podobna sytuacja tylko okazało się z epępowina jest za krótka i
      dziecko nie wychodzi.
      Znam jeszcze kilka gorszych.
      Moja mama tez usłyszała będąc w 7 miesciąży że smarkatą ledwie dupa zabolała i
      przyleciała do szpitala. Całą noc rodziła pod kołdrą w szpitalu bo ją olali i
      nawyzywali od histeryczek. Na drugi dzień była tak spuchnięta z płaczu i bólu
      że matka jej nie poznała.
      Nie uważam zeby to było normalne podejście do rodzących i dlatego bardzo
      współczuję autorce i mogę sobie tylko spróbować wyobrazić jej ból, bezsilnosc i
      upokorzenie. Mogli sobie uważać że to moze jej wina (choć to oni przyjmują
      porody na co dzien a nie my rodzimy codziennie zeby mieć tak duzą wprawę) ale w
      żaden sposób nie próbowali jej pomóc. Mało tego, znieczulenia są po to zeby nie
      bolało i nie jest to zadna fanaberia w dzisiejszych czasach. Choć u nas też nie
      dawali znieczulenia przy zszywaniu i kompletnie nie rozumiem dlaczego...
    • maga202 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 16:28
      Wcale Ci się nie dziwię, że narzekasz i wspominasz poród traumatycznie. Nie wszystkie kobiety uwielbiaja porody. Ja swój też wspominam tragicznie - rzeźnia, uczucie wstydu, ból (właśnie przez to masowanie szyjki, ani chwili wytchnienia od bólu) jak dla mnie to nic w tym pięknego nie ma. Do tego ogromny strach o zdrowie dziecka (urodziło się z ogromnym niedotlenieniem i zmarło po 20 miesiącach bycia roślinką). Drugim razem miałam planowana cesarkę. Po, nie było za ciekawie, ale wiedziałam że moje dziecko nie zostanie okaleczone. Pomijając tragiczne skutki mojego porodu i bez tego nie idzę w tym nic pięknego - rzeźnia , ból i poniżenie!!
      Ale jakoś musisz o tym zapomnieć, może idź do psychologa razem z mężem, bo on też po tym co widział nie wrócił do siebie.
      Pozdrawiam magda
    • dzemma Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 17:29
      współczuję Ci musia. ja niewiem jakbym sie zachowała w takiej sytuacji - myslę,
      ze połozna byłaby biedna a znając mojego męza nie chciałabym byc w jej skórze.
      Po pierwsze to nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej nie wytrzymuje z bólu, z
      boku jest mąż i nikt mi nie pomaga! To nie jest normalne, min. po to właśnie
      jest mąż przy porodzie - by pomóc zonie. Sama znam przypadek, gdzie tylko
      dzięki determinacji męza maja dzis zdrowe dziecko, bo półprzytomna kobieta z
      bólu nie była w stanie sama o siebie zadbac nie mówiąc juz o cierpieniu.
      Naprawde współczuje i trzymam kciuki za wasze małżenstwo
    • mamamonika Powinnaś, i powinnaś działać! 29.01.07, 18:36
      Wiesz, co, przeczytałam Twoje wspomnienia i jestem porażona sad(( To co
      przeżyłaś i przeżywasz to czysty horror. Ja bym nie chciała zapomnieć i
      zostawić tego tak sobie. Położna (co z tego że "zapłacona") zachowała się
      skrajnie niekompetentnie, lekarz też. Ten poród to horror, próba zrzucenia
      odpowiedzialności na Ciebie to porażka, a uszkodzenia jakich doznałaś sa na
      tyle poważne, że masz szanse na wygranie z tymi konowałami procesu.
      Ja osobiście poszukałabym dobrego adwokata i organizacji pozarządowych, które
      specjalizują się w pomocy ofiarom błędów lekarskich.
      Najbardziej znane to "Primum non nocere"
      www.sppnn.org.pl/
      Nawiąż z nimi kontakt. Mam nadzieję, że zachowałaś dokumentację medyczną
      przebiegu ciąży.
      Druga sprawa dotyczy Waszych relacji z mężem. Ewidentnie potrzebujecie duzo
      rozmów, szczerości, czułości, pomocy specjalisty pewnie też...
    • denea Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 18:47
      Rozwala mnie argument że kobieta źle prze, że nie umie przeć - a gdzie tego
      uczą ?? Tak jakbyśmy wszystkie po dziesięcioro dzieci miały ! To jest rola
      personelu, powiedzieć co jak i kiedy, no chyba że kobieta nie chce
      współpracować, bo i tak bywa, że oszalała z bólu może i nawet nie rozumie co do
      niej mówią sad
      Musiu, rozpamiętywanie tego wszystkiego nic nie zmieni. Podpisuję się pod tym
      co napisały dziewczyny powyżej - poszukaj pomocy u fachowców, pomyśl nad
      plastyką krocza, psychologiem.
      • donkaczka Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 29.01.07, 21:11
        rozwaliło mnie stwierdzenie, że "źle parłaś"
        a co to znaczy? i czyja to wina?
        bo jedyna winna to położna

        ja rodziłam długo i byłam wsciekła na siebie, bo parłam 4 godziny i nie mogłam
        urodzić córki, jak wściekła narzekałam, że jestem beznadziejna, to położna mi
        mówiła że jest dobrze, że widzi że się staram, ale że dziecko duże itp
        a jak główka zaczęła w końcu isć to dyrygowała " przyj, wstrzymaj, przyj trochę,
        wstrzymaj itd"
        i urodziłam nienacięta niepęknięta, choć mała miała dużą i włochatą główke i się
        w kanale rodnym po prostu zatarła

        więc nie daj sobie wmówić że TY coś robiłaś źle, jakbyś wszystko o porodzie
        wiedziała, to urodziłabyś sama w domu, nie pod opieka położnej
        to ona spieprzyła, niedopatrzyła, ale zamiast roztrząsać co się stało i myśleć
        jak i na kim się zemścić i odreagować skup energię i starania na ratowaniu
        małżeństwa, bo tak jak jest nie wróży dobrze

        nie dramatyzuj, tylko weź się w garść, bo żadna z nas za Ciebie się z mężem nie
        dogada
        powodzenia
    • bammbi Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 30.01.07, 21:54
      rozumiem Cię, choć wiem że Cie to nie pocieszy - to też miałam podobny poród,
      tak jak bym czytała o moim
      wysoływany w 42 tygodniu, 0 rozwarcia, oksytocyna 2 kroplówki
      jeszcze płaciłam żeby mieć poród w wodzie 350 zł
      a pozostała mi po tym trauma do końca życia
      nie bałam sie porodu i byłam pozytywnie nastawiona
      znieczulenia nie dostałam a poród w wodzie tylko wykupiłam musiałam wyjść z
      wody po 15 minutach gdy położna przebiła mi pęcherz i pokazały się zielone
      wody, i wiesz co........ też KRZYCZAŁA NA MNIE ŻE NIE UMIĘ PRZECZ ! w końcu
      zawołała lekarza bo mówi już nie mam z nią siły, i śmiała sie że nie umię
      przeć, tragedia a bóle nie do opisania (po oksytocynie) znieczulenia brak
      dziecko 2 razy okręcone pępowiną, w czasie porodu już mdlałam z bólu i dostałam
      jeszcze jakiś drgawek, teraz jestem w ciąży i szykuję TYSIAC DWA TYSIĄCE ILE
      BEZIE TRZEba dla tej hołoty, tych sępów którzy bez grosza nic nie zrobią
      jeszcze zmieszają Cię z błotem
    • aleksandrynka Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 30.01.07, 22:11
      musia, koniecznie idź do psychologa. Oczywiście do innego niż ta opisana przez
      Ciebie jędza z poprzedniego wątku. Masz traumę, przeżyłaś ciężkie chwile,
      koniecznie zadbaj o siebie. Przytulam...
    • demonii Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 30.01.07, 22:23
      Przeczytałam wsie wątki i postanowiłam zabrac głos. Mam dość spore doświadczenia
      ze służba zdrowia, ze szpitalami zwłaszcza. Trochę sie tego uzbierało, bom
      zdechlon potężny była jako dziecię. Do czego zmierzam... ze wszystkich dziedzin
      medycyny - poprzez okulistyke, pulmonologię, nurochirurgię, hematologię,
      onkologię, połoznictwo i ginekologię i jeszcze inne - o jakie sie otarłam,
      miałam okazję przebywać na oddziałach, z najwiekszym chamstwem, brakiem kultury
      i wszystkim co swiadczy zle o lekarzach, pielęgniarkach i innym personelu -
      spotkałam sie na oddziałach, gdzie rodziły się dzieci...niestety uncertain
      Pamietam wrzaski kobiet, pamiętam tez niewybredne uwagi lekarzy, połoznych czy
      salowych (!).
      I najbardziej denerwuje mnie to, że Ci majacy podobno nam służyć pomoca ludzie,
      maja czelność nazwywać się lekarzami,połoznymi....służbą zdrowia.
      I dlatego od jakiegoś czasu, mówię konowałom nie. Lekarz ma byc lekarzem,
      pielegniarka - pielęgniarką, jesli się któremu co nie podoba...proszę
      bardzo...droga wolna, czy ktoś na siłe trzyma? To takie moje przemyslenia...nie
      wiem w sumie czy istotne i poukładane...podzielic się chciałam smile
      • monia145 Re: Nie powinnam tu więcej wchodzić... 30.01.07, 22:33
        O tak panie salowe też niektóre są niepodrabialne...albo dietetyczki..raz byłam
        świadkiem, jak dietetyczka robiła AWANTURĘ, jakiejś przerażonej młodej matce,
        bo dziecko nie zjadło wszystkiego, co miało na talerzu.....a ta kobita stała i
        potakiwała, zamiast zgromic babę...no to ja sie za nią wziełam i powiedziałam
        co myślę o takim zachowaniu..trochę sie dąsała, ale zauwazyłam, że później
        akurat dla tej matki była milsza......

        Ale ja zawsze powtarzam- szanujmy się i nie pozwólmy jeździć nikomu po głowie,
        bo inaczej to każdy będzie odreagowywał na wystraszonych pacjentach swoje
        frustracje....
    • demonii Re: Musia 30.01.07, 22:27
      a Tobie zyczę wszystkiego dobrego i poradzę to co inne dziewczyny big_grin Szukaj
      pomocy, gdzie sie da...jeśli nie bedziesz usatysfakcjonowana, pukaj do
      nastepnych drzwi...do skutku. To, że masz zdrowe dzieciatko jest bardzo ważne,
      ale Twoje zdrowie jest równie wazne!
      Pozdrawiam gorąco
Pełna wersja