ddominikaa
31.01.07, 10:09
Czytam właśnie wątki od których mi się ciśnienie podnosi. Tak, najlepiej napisać, że wszyscy to konowały a my jesteśmy takie idealne i wszyscy nam krzywdę robią, Rozumiem akcje rodzić po ludzku, ale oprócz korzyści przynosi ona moim zdaniem szkody, bo każda kobieta czuje się nagle wyjątkowa , rodząc chce przeżywać najpiękniejszy dzień w życiu i sądzi, że wszyscy od ordynatora po salową i portiera będą ją trzymać za rękę i gładzić po policzku, A jeśli tego nie dostanie to przeżywa traumy i szuka winnych "złego" porodu. Popytajcie mamy i babcie jak było kiedyś. Nie było obrońcy w postaci męża lekarz krzyczał a wszystkie jakoś szybko rodził nie narzekając i nie litując się nad sobą. A czasem chyba trzeba pokrzyczeć. A gdy dziecko wybiega na ulicę to co? Biegniecie za nim i głaszczecie po policzku? Pierwszym naturalnym odruchem jest krzyk. Poród też jest taką sytuacją - czasem trzeba krzyknąć, by kobieta wzięła się w garść i zaczęła panować nad swoim ciałem. Ból też jest częścią porodu, a tu nagle kobieta naczytawszy się bzdur o znieczuleniach nagle czuje się pokrzywdzona że nie dostała, jakby to były cukierki czy lizaki. Ja nie dostałam, to będę siedzieć w kącie i płakać.Litości. I ostatnia rzecz - pękanie krocza. Jak się nie słucha położnych tylko prze wg schematów kiepskich szkół rodzenia, to tak się kończy. Najlepiej jest naczytać się wstrząsających wspomnień o tym, że nie głaskali, nastawić się źle na poród, nie współpracować z położnikami i pisać skargi.