ila79
31.01.07, 10:31
Witam! Niedawno u mnie w bloku chodził ksiądz po kolędzie - była to dla mnie
wyjątkowa kolęda, bo pierwsza razem z moim synkiem (chciałam, żeby ksiądz go
pobłogosławił, poświęcił łóżeczko, pogłaskał po główce i takie tam). Ksiądz
jak tylko przekroczył próg mojego domu i zorientował się, że jest małe
dziecko to oczywiście zapytał o chrzest - bo nas nie pamięta, żebyśmy
chrzcili synka u niego w parafii. Tak się składa, że mieszkamy gdzie indziej
niż jesteśmy zameldowani i z różnych względów postanowiliśmy ochrzcić synka w
parafii, tam gdzie jest nasz meldunek (kościół duży, ogrzewany, tam szłam do
komuni i braliśmy ślub - więc chociażby nawet przez sentyment). Powiedziałam
księdzu, że synek jest ochrzczony, ale w innym kościele, a on na to się
oburzył i powiedział, że chrzest jest oczywiście ważny w takim razie, ale NIE
GODNY i dziecko zostało pozbawione w ten sposób Łask Bożych (że niby tak mówi
prawo kanoniczne). Zamurowało mnie i zdołałam tylko powiedzieć mu, że myślę,
że Pana Boga nie obchodzą nasze sprawy administracyjne i jest mu chyba
wszystko jedno gdzie kto jest ochrzczony. No i tyle. Wyszedł prawie obrażony.
Nie spodziewałam się tego.