mamy po cesarce

    • kalendarzowa_wiosna Re: mamy po cesarce 03.02.07, 13:04
      Urodziłam przez cc o 9 rano. Mąż, rodzina mogli przebywać na sali po cc bez
      ograniczeń.

      Podziwiam dziwczyny które wstały z łóżka po kilku godzinach od cc.
      Ja wstałam po 24 godzinach, a to i tak podobno szybko. Poszłam pod prysznic i
      zemdlałam smile Ze mną na sali leżały dwie dziewczyny. Jedna stanęła na nogach w
      3 dobie a druga dopiero w 5! Tą ostatnią pielęgniarki były mocno
      zniecierpliwione ale z jej winy, tak pańskiej i jednocześnie głupiej
      księżniczki dawno nie oglądałam smile

      W pierwszym dniu dziecko było ze mną na moje życzenie ale praktycznie całą
      obsługę przy dziecku załatwiały pielęgniarki. Na noc zabrały dziecko po
      uzgodnieniu ze mną abym mogła wypocząć ale to na zasadzie: łatwiej będzie nam
      się zająć dzieckiem jeśli będzie blisko, niż ciągle zaglądać do pani.

      Dopiero w 4 dobie dostałam dziecko pod pełną opiekę a to i tak z zastrzeżeniem,
      że gdybym miała jakiś problem to natychmiast mam wzywać pielęgniarkę. Wypisałam
      się na własną prośbę w 6 dobie (święta byłysmile

      Żadnych łapówek nie dawałam, cała obsługa była bardzo pomocna i sympatyczna z
      wyjątkiem bardzo młodej pediatry która, z zadartym wysoko nosem raczyła mnie
      zdawkowo poinformować o zdrowiu dziecka dopiero po wielokrotnych prośbach. A
      miałam podstawy do niepokoju ze wględu na toksoplazmozę w ciąży.
    • czudna Re: mamy po cesarce 03.02.07, 13:27
      A ja marzyłam, żeby mi dali dziecko po cc. Niestety trafiło na intensywną
      terapię, dwa piętra wyżej niż ja. Nie chcę już psioczyć na to, co przeżyłam,
      ale nikt przez 24 godziny nie informował mnie co jest z moim dzieckiem. W końcu
      zwlekłam się i poszłam zobaczyć sama. Ledwo ustałam przy inkubatorze, jak dali
      mi stołek, to znów nie widziałam córki, bo była wysoko. Przychodziłam
      (przyczołgiwałam się)do niej tak po kilka razy dziennie, zazwyczaj nie chciano
      mnie do niej wpuścić.
      Ja jestem za tym, żeby dziecko od początku było z mamą. Przecież na leżąco
      możesz je nakarmić, tylko do przewijania powinna przyjść położna. Tak miałam z
      synkiem przy pierwszej cesarce i miło to wspominam, choć rana dawała w kość
      bardzo a i pokarmu z początku było niewiele. Ale byłam twarda i teraz jestem z
      siebie zadowolona.
    • anika772 Re: mamy po cesarce 03.02.07, 13:45
      Dziwne... Ja dostałam dziecko pod opiekę dopiero trzeciego dnia, oczywscie
      wcześniej też ją brałam do siebie, ale nie na noc...Nie było mowy o żadnym
      płaceniu. Wiem też że niektóre mamy są oburzone tym, że nie od razu dostają
      dziecko-czyli różnie bywa.
      • olinek11 Re: mamy po cesarce 03.02.07, 13:53
        pierwszy poród miałam naturalny, drugi ze wzgledu na wcześniejsze rozwiązanie
        zakończył się CC, po porodzie musiałam leżec 20godzin, córci nie dostałam
        poniewaz zachłyneła się wodami i miała problemy z oddychaniem. Po 20 godzinach
        (bez żadnego kontaktu z dzieckiem mimo ze mała po 5 godzinach była wyjeta z
        inkubatora) przewieziono mnie na oddział i dopiero tam mogłam ją zobaczyc tzn,
        dopiero jak wstałam bo kazali czekac na męża żeby mógł pomóc a że nie chciałam
        czekac to sama wstałam i po nią poszłam.
    • rozafa Re: mamy po cesarce 03.02.07, 14:06
      bardzo sie dziwie dlaczego w polskich szpitalach nadal dzieci zabiera sie od
      matek na noc i wogole po porodzie nienadaje razem na sale a jesli sie juz daje
      to wymeczona kobieta ma sie calkowicie sama zajmowac dzieckiem juz wtedy bez
      zadnej pomocy pielegniarek, to takie popadanie w skrajnosci ja mysle
      • emilly4 Za rzadne skarby!!! 03.02.07, 14:19
        Ja urodzilam corke po godz. 6 rano. Ale bylam pod narkoza,wiec zanim sie
        wybudzilam minely chyba z 3 godziny. Corke dostalam do popatrzeniasad na jakies
        5 min-zero karmienia!!! Dopiero po poludniu kazalam przyniesc pielegniarce
        corke bo mialam juz dosc czekania i mala zostala ze mna juz do konca. Razem
        spalysmy. W pierwszy dzien tylko pielegniary sie nia zajmowaly,a w drugiej
        dobie musialam juz wstac-Rano przyszla pielegniara i kazala mi wstac-no
        jasne..ale wstalam.Pokoj mialam jednoosobowy,polozna oplacona,lekarz
        flaszka+kilka pielegniarek, tez oplaconych-biegaly do mnie jak ze sraczkatongue_out

        Aha! Gdybym wczesniej na wizycie kontrolnej,ginekolog nie powiedzial mi ze
        bedzie cesarka i gdybym nie umawiala sie pozniej w szpitalu z moja polozna...o
        cesarce dowiedzialabym sie przed samym cieciem zapewne-te debilki kazaly mi
        podpisywac zgode na ciecie,kiedy bylam kompletnie nie przytomna/albo moglam
        rodzic jakbym chciala uncertain. Rownie dobrze moglam podpisywac zgode na adopcje!!!!!

        Jesli zdecyduje sie na drugie dziecko ZA RZADNE SKARBY nie bede rodzic w
        miejskim szpitalu,chociazbym miala zaplacic 5000,chce zeby to byl
        najszczesliwszy moment w moim zyciu,z nie strach czy czegos mi albo dziecku nie
        zrobili...konowaly!!!
        • redmiss Re: Za rzadne skarby!!! 03.02.07, 21:36
          > Aha! Gdybym wczesniej na wizycie kontrolnej,ginekolog nie powiedzial mi ze
          > bedzie cesarka i gdybym nie umawiala sie pozniej w szpitalu z moja
          polozna...o
          > cesarce dowiedzialabym sie przed samym cieciem zapewne-te debilki kazaly mi
          > podpisywac zgode na ciecie,kiedy bylam kompletnie nie przytomna/albo moglam
          > rodzic jakbym chciala uncertain. Rownie dobrze moglam podpisywac zgode na
          adopcje!!!!!


          Kobieto... wyluzuj troszkę, gorączkujesz się strasznie!
          wyobraź sobie, ze ja podpisywałam zgodę na cesarkę w bólach i półprzytomna, bo
          takie były warunki! wyobraź sobie, ze podczas porodu zdarzają się różne,
          nieprzewidziane rzeczy i cesarka nie zawsze jest zaplanowana! u mnie decyzja o
          cesarce zapadła w 8. godzinie porodu, a od decyzji do cięcia minęło 15minut!
          jesteś w stanie sobie to wyobrazić??? więc "te debilki" podsunęły mi papier a
          ja go podpisałam i wcale nie mam do nikogo NIEUZASADNIONEGO żalu! weź pomyśl,
          zanim coś napiszesz! dzięki "tym debilkom" i "konowałom" mam zdrowego synka.

          i nic nie płaciłam! i flaszek też nie stawiałam!

          i polecam słownik ortograficzny (tak na marginesie)
      • dalovay Re: mamy po cesarce 03.02.07, 14:32
        urodzilam o 2 w nocy.dziecko od samego poczatku bylo razem ze mna.ok 3 godzin
        po porodzie przystawiono mala do karmienia.caly dzien przelezalam.nastepnego
        dnia ok 30 godz po porodzie kazano mi wstac poszlam z cewnikiem pod prysznic
        wyjac z bolu.w brodziku stalam po kostki krwi.w oczach ciemno.nikt mi nie
        towarzyszyl polozna powiedziala ze jak mi sie zrobi slabo to zawolac.po
        powrocie do lozka przyszla wyjac cewnik.za delikatna nie byla.na moje skargi
        uslyszalam ze uzalam sie nad soba i ze pacjenci po operacji serca szybciej
        wstaja.dziecko lezalo w specjalnym lozeczku.jak plakalo to zadna nie raczyla
        sie pojawic.do domu wypisano trzeciego dnia.podobno chodzilo o jak najszybsze
        zwolnienie lozka bo pacjentki czekaja.nie ma to jak sprawdzic na wlasnej
        skorze.to byla prywatna klinika.
    • agulka242 Re:niestety... 03.02.07, 18:25
      Takie czasy.Dwa lata temu miałam cc i nie było jak w Leśnej Górze.Opieka nade
      mną ok.Wstać mogłam dopiero po 24h,chociaż chciałam wcześniej.To były tylko moje
      pobożne życzenia,bo po pierwszej próbie wstania oglądałam horyzont z pozycji
      śledzia.
      Nie wyobrażam sobie opieki nad dzieckiem zaraz po zabiegu,bo chociaż miałam
      znieczulaenie podpajęczynówkowe,to przez ok.10h byłam bez kontaktu,jak na rauszu
      i to całkiem niezłym.
      Młoda przebywała na oddziale noworodków i od razu po przeniesieniu mnie na
      normalną salę lekarz wraz z pigułami powiedział,że o pobycie młodej ze mną przez
      dwa dni nie ma mowy.Mocno krwawiłam po cc i nawet siedzenie na łóżko kończyło
      się omdleniem.Piguły jak to piguły(położne były ok,ale te na noworodkach nie
      nadają się u nas do zawodu-w moim mieście ofcors),kręciły nosem,że mają jeszcze
      jednego dzieciaka do podglądu,ale sytuacja była ciężka.Na szczęście to trawała
      tylko 5 dni,ale to z jaką łachą traktowały młodą,zostało we mnie do dziś.
      Po drugie karmienie cyckiem.Koszmar!Żadnej pomocy,ja bez pokarmu,młoda wyła z
      głodu.Ciśnienie na karmienie naturalne tak wysokie,że miałam wrażenie ,że za
      brak pokarmu dostanę kulkę w łeb.Błędne koło:ciśnienie na karmienie,mój
      stres,czego wynikiem był brak mleka(oksytocyna nie pomogła)i tak w koło
      Macieju.Na szczęście małżon zakupił zakazany towar-mleko w proszku i mogłam
      odetchnąć.Jeszcze długo miałam poczucie wyrodności z powodu karmienia młodej butlą.
      Wiem jedno,dziś zachowałabym się bardziej asertywnie.Szkoda tylko,ze te ponoć
      piękne pierwsze chwile z dzieckiem straciłam na rzecz obawy o opiekę nad młodą i
      wielkiego moralniaka matki karmiącej dzieciaka butlą.
    • czarna_maruda Re: mamy po cesarce 04.02.07, 16:00
      I ja się dopiszę.
      Po cesarce leżałam na sali pooperacyjnej razem z dwoma współpacjentkami. Co
      kilkanaście minut przychodziła położna pytać czy "już czuję władzę w nogach" po
      znieczuleniu. Jak tylko poczułam, to kazali mi przewrócić się na boczek i
      nakarmić dziecko (nie miałam oczywiście nic przeciwko). Po ośmiu godzinach
      (akurat wypadło to parę minut przed północą), kazali wstać.
      Ogólnie beznadziejnie się czułam po cesarce, zawroty głowy, mdłości,
      niesamowity ból, strach przed wypróżnieniem i przed tym, że puszczą mi szwy. W
      rezultacie po pierwszym wstaniu z łóżka nie spałam całą noc, tylko kombinowałam
      jak najsprawniej i bezboleśnie wstać następnego dnia z łóżka. Była jedna rzecz
      która mi niesamowicie doskwierała prze wstawaniu-niesamowicie wysokie łóżka,
      siedząc nie dotykałam stopami podłogi, miałam je 15 cm nad ziemią, największym
      problemem było nie samo wstanie, tylko opuszczenie tych stóp na podłogę. Od
      kolejnego ranka czyli jakieś 20 godzin po cc, dostałam dzidziusia i już do
      końca pobyty musiałam się nim zajmować w dzień i w nocy, położne zabierały
      tylko dziecko rano do kąpieli(spałam, a właściwie próbowałam spać, na siedziąco
      z opuszczonymi na stołek stopami, żeby ewentualnie móc jak najszybciej wstać do
      płaczącego malucha). Podnieść maluszka też nie było łatwo - 4600 i 60 cm. Do
      tego doszły problemy z karmieniem, poranione, krwawiące brodawki, niecierpliwe
      położne szarpiące mnie dosłownie za cycki, wykład wściekłego pediatry o
      szkodliwości karmienia butelką (gdy poprosiłam o dokarmienie głodnego dziecka).
      Gdy chciałam poprosić o pomoc w przystawieniu dziecka usłyszałam "Teraz jemy
      kolację". Na odczep się, dostałam szklaną butelkę ze smoczkiem z wyciętym
      nożyczkami otworem, a w niej rozrobione 100 ml mleka z informacją, że ma mi to
      starczyć na cały dzień i noc (lodówki nie było), a podgrzać sobie mogę w
      ciepłej wodzie pod kranem. Dobrze, że moje kochane dziecko od początku nie było
      płaczliwe sad
      Co ciekawe pobyt w tym szpitalu na patologii ciąży i po tygodniowym pobycie na
      sali przedporodowej wspominam bardzo miło. Dopiero na noworodkach dali mi
      popalić.
    • mongolia4 Re: mamy po cesarce 04.02.07, 16:15
      Ja mialam dzidzie przy sobie zaraz po CC na wlasne zyczenie.Urodzilam po 18:00
      i tak sie nie roztawalismy ze soba caly czas byla dzidzia ze mna.Ja nie mialam
      zadnego lodu przykladsnego i mialam tylko meza przy sobie od ktorego nie mialam
      jakiej kolwiek pomocy bo w nocy to ja musialam karmic i przewijac sama a on
      sobie smacznie spal sad(Ale moglam liczyc na pielegniarki w kazdej chwili ale
      ich tez nie meczylam bo dosyc w dzien do mnie sie nalataly z piciem i
      tabletkami przeciwbolowymi hi..hi..
    • egoya To może lepiej normalnie rodzić?? 04.02.07, 18:21
      jw. Dla mnie cc nie było rewelacją, po pierwszym bardzo długo dochodziłam do siebie (zawroty głowy, mdłości, wymioty), mimo że przestrzegałam wszystkiego co kazali lekarze, do tego bóle kręgosłypa, do pół roku aby wstać z pozycji pochyłej, musiałam klękać. Drugie cięcie - bez wymiotów i mdłości, ale po 3 dniach potworny ból głowy (przez kilka dni, potem mniejszy przez kolejne kilka dni). Na szczęście tym razem, nie musiałam chodzić na kolanach ...
      Dlatego jak czytam niektóre posty za ile cesarka, to zastanawiam się na co te dziewczyny liczą. Myślą, że jak znieczulą, rozetną i wyjmią dziecko to już jest super? Że nie będzie żadnego bólu, wstaną sobie na drugi dzień i będzie wspaniale?
      • czarna_maruda Egoya 04.02.07, 19:14
        Ja też się nad tym zastanawiam
        Ja chciałam rodzić sn, strasznie się cc bałam. Ale ciąża była
        już "przeterminowana" 2 tygodnie, oksytocyna nie zadziałała i jeszcze okazało
        się, że dzidziuś prawie pięciokilowy. I mnie pocięli.
        Dochodziłam do siebie z miesiąć+kolejne próbowałam wyjść z deprechy.
        Ale są dziewczyny które po cc biegają jak frygi, ja niestety do nich nie
        należałamsad, a nie jestem osobą która nadmiernie się nad sobą użala i raczej na
        ból też jestem wytrzymała.
    • pieronek18 Re: mamy po cesarce 27.02.07, 12:53
      ja tez jestem po cesarce. nie mialam nikogo znajomego w szpitalu ale i tak mi
      syna zabrali i przyniesli mi z rana. a moze powodem tego jest to ze urodzilam w
      nocy i dla tego. ale kolezanka z pokoju tez miala cesarke ale urodzila rano i
      dziecko od razu do niej trafilo. wiec moze to o to chodzi??
      • nataliaostrowska Re: mamy po cesarce 27.02.07, 14:44
        ja rodzilam o 22.30 przy calkowitym znieczuleniu ogolnym... wiec cala noc
        spalam na sali pooperacyjnej bez dziecka. rano przyniesli mala. nic nie
        umialam, podali mi na brzuch i poszli. nie umialam jej odlozyc... reka mi
        zdretwiala, pamietam. ale w koncu polozna odlozyla dziecko do lozeczka. okazalo
        sie, ze tesciowa oplacila mi pielegniarke na kolejna noc i ona zabierala mala i
        przynosila do karmienia a mi pomagala wstac do lazienki. na kolejna noc
        zostalam juz sama z dzieckiem. bez pomocy. koleznaki z pokoju pomagaly mi
        podniesc dziecko z tego wozeczka, bo ja nie mialam sily...
        • bei Re: mamy po cesarce 27.02.07, 15:41
          cc na Ujastku
          Znieczulenie ogólne..
          Dziecko od razu dostał jego tata i mogl z nami przebywać do 23ciej- więc synka
          nie chcielismy oddacsmile Położna po wyjściu męża zabrała maluszka i przyniosła
          mi na karmienie, druga noc tak samo. Personel zjawiaj sie na kazde zawołanie-
          pielęgniarki miłe, cierpliwe, fachowesmile
          ..a sam szpital- standart europejski- sale dwuosobowe- lub jedno..hotelowy
          wystrój, telefon, klimatyzacja, tv, łazienka, ogrzewanie sterowane przez
          pacjentki , profesjonalnie i funkcjonalnie- i wszystko z NFZsmile
Pełna wersja