Oczy niekochanego dziecka.

02.02.07, 19:13
U moich sąsiadów od czasu do czasu mieszka niekochany przez nikogo 2 letni
chłopiec. Matka się nim nie interesuje podrzuca go do babci na kilka tygodni,
przez które nawet nie zadzwoni ( nawet jak malec miał urodziny) później go
sobie zabierze na 2 – 3 tygodnie i znowu podrzuci babci. Babcia nie lepsza,
traktuje go jak wyposażenie domu. Owszem dba o niego tak jak się dba się o
dom, dziecko jest wykąpane ubrane najedzone, ale nic poza tym. Nikt się nigdy
z nim nie bawi, nikt z nim nie rozmawia, nikt nie przytula, nikt nie zwraca
na niego uwagi. Dziecko jest dziwne, takie smutne. Myślę ze nigdy nie
widziałam smutniejszego dwulatka. Bawi się sam z sobą i nikt nie zwraca na
niego uwagi chyba ze pora na jedzenie to zostaje nakarmiony i znowu
pozostawiony samemu sobie. Widziałam dzieci z patologicznych rodzin, które
biegają brudne czasami niedojedzone, ale żadne z nich nie było tak smutne jak
ten mały chłopiec niby z dobrej rodziny. Bardzo żal mi tego dziecka.
    • aktywna80 Re: Oczy niekochanego dziecka. 02.02.07, 19:22
      aż łza się w oku kręci. Nic tak nie boli jak krzywda dziecka. Pracowałam z
      dziećmi i wiem jakie są uczuciowe. Znam jednego mężczyznę, który był takim
      niekochanym dzieckiem i nie ma dla niego nic cenniejszego jak miłość do
      rodziny, dzieci. Chce dać inny to czego nie miał.
      • renia1807 Re: Oczy niekochanego dziecka. 02.02.07, 19:25
        Tak ,to musi być bardzo smutne dla takiego malucha, że nie czuje miłości
        najbliższych...dorośli są okropni!
    • mamooschka Re: Oczy niekochanego dziecka. 02.02.07, 19:34
      Biedny malutki...
    • b.bujak Re: Oczy niekochanego dziecka. 02.02.07, 20:09
      ja mam w swoim otoczeniu trochę podobną sytuację... gdy dziewczynka [dziś
      dwulatka] miala 1,5 miesiąca matka zostawila ją u babci i przez wiele miesięcy
      widywały sie tylko w weekendy; babcia ta jest dobrą, kochająca, ciepłą kobietą,
      dziadek też szaleje na punkcie wnuczki.... ale nie zmienia to faktu, ze
      dziewczynka prawie nie widuje swoich rodzicow... od jakiegos czasu żyje na dwa
      domy - na przemian troche u dziadkow a troche z rodzicami i drugą babcią; i
      niby wszyscy są zakochani w tym dziecku, dbają o nią, kupują zabawki, ubranka -
      ale coś w tym dziecku jest takiego.... to trudno opisać.... nie ma takiej
      dziecięcej beztroski, błysku w oczach; niby jest szczęśliwa i pozornie radosna,
      ale jednak gdzies w niej siedzi brak poczucia stabilizacji, własnego miejsca na
      świecie, świadomość ciągłego przerzucania jej z kąta w kąt.... i wiecie, co?
      kiedys moja mama oglądala fotografie i nie wiedząc, co to za dziecko
      zapytała.... czy ta dziewczynka jest z domu dziecka! coś w tym jest dzieci
      zyjące na co dzień bez miłości i ciepła rodzicow wyglądają inaczej !
      • joa_nnap Re: Oczy niekochanego dziecka. 02.02.07, 20:18
        wydaje mi się, ze to nie jest "troche podobna sytuacja", tylko zupełnie różna -
        dziwczynka ma jednak wokół siebie osoby, ktore ją kochają i "szaleją za nią" -
        nie muszą to być rodzice, zeby dziecko wyrastało czując się kochane, bezpieczne
        i chciane, ale na pewno musi być TEN KTOŚ.
        serce się ściska czytając takie historie - nie jednostkowe niestety.
        • joa_nnap Re: Oczy niekochanego dziecka. 02.02.07, 20:20
          a może tobie udało by się okazać chociaz troche ciepła temu chłopczykowi? może
          sąsiadka widząc, jak ktoś się serdecznie odnosi do wnuka równiez sprobuje?
        • b.bujak Re: Oczy niekochanego dziecka. 02.02.07, 20:49
          joa_nnap napisała:

          zeby dziecko wyrastało czując się kochane, bezpieczne i chciane,


          w mojej ocenie dziecko, o ktorym piszę - nie czuje sie bezpieczne i chciane -
          jest przerzucane z kąta w kąta, z rąk do rąk - jak niechciany piesek sad(
    • gabusiasia Re: Oczy niekochanego dziecka. 02.02.07, 22:23
      To zrób z tym coś koniecznie. Nie pozostawiaj tego chłopca tak. Spróbuj
      zaprosić do zabawy, cokolwiek. Nie zostawiaj Go samego. Skoro widzisz, że jest
      Mu źle, przestań się tylko przyglądać, zacznij działać. Spytaj matkę, babcię,
      czy możesz czasem zabrać Go na spacer - z Twojego postu wynika, że znasz tę
      rodzinę dość dobrze, przynajmniej na tyle,żeby coś takiego zaproponować.
      Niestety komentoanie zachowania takiej rodziny nic chłopcu dobrego nie
      przyniesie, a Ty naprawdę możesz coś dla Niego zrobić. Żal mi Go strasznie i
      wydaje mi się, że jedyna nadzieja w Tobie. Trzymam za Ciebie kciuki i
      serdecznie pozdrawiam! Powodzeniasmile Edyta
      • maga202 Re: Oczy niekochanego dziecka. 02.02.07, 22:31
        To samo mi przyszło do głowy. Ja bym tak zrobiła.
      • mama_kasi_ha Re: Oczy niekochanego dziecka. 11.02.07, 19:26
        Zgadzam sie z gabusiasia. Ja tez bym tak postapila
    • rita75 Re: Oczy niekochanego dziecka. 02.02.07, 22:30
      > U moich sąsiadów od czasu do czasu mieszka niekochany przez nikogo 2 letni
      > chłopiec.

      sasiedzi wiedza najlepiej
      • yenna_m Re: Oczy niekochanego dziecka. 02.02.07, 23:22
        tez tak pomyslalam...
    • marrchewka Re: Oczy niekochanego dziecka. 03.02.07, 01:53
      Kurcze, ryczec mi sie chce jak czytam takie posty.
    • umasumak A ja się zastanawiam.. 03.02.07, 18:19
      ..skąd Ty to wszystko wiesz? Skąd wiesz, że babcia sie z nim nie bawi, że nie
      daje mu ciepła, że mama nie dzwoni? A może dzwoni, kocha i bardzo tęskni? Kto
      dał Ci prawo do oceniania tych ludzi?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja