Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie...

10.02.07, 16:34
Na portalu jest wywiad dziennikarki z Warszawy z ministrem zdrowia n/t opłat
za porody!
Dziewczyny!
Rodziłam rok temu, poszłam do szpitala pełna wiary w polską służbe zdrowia i
nie zawiiodłam się...Miałam miłą położna, lekarz na dyżurze, zbadał mnie i
przyszedł do szycia, nikt mne nie katował, nie kłuł bez potrzeby, poród jak
poród i już.
Leżące ze mną dziewczyny cos tam płaciły lekarzom, ja nic i ztego powodu nie
czułam się ani gorzej traktowana ani w gorszej sytuacji nie byłam.
Nie rozumiem o co chodzi z tym płaceniem i za co?
    • chipsi Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 16:44
      Dokładnie jak ja smile Zresztą do gina też deptałam za darmo, badania miałam za
      darmo i nikomu za nic nie płaciłam a było miło i profesjonalnie (chociaż raczej
      nie przyjemnie, w końcu to poród smile)

      Może inne lubią płacic za to co mogą mieć gratis i jeszcze czekać w kolejce bo
      płacących jest dużo big_grin
      • shady27 Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 16:46
        no wlasnie, a ja nie moglam sie doczekac badan w ciazy na ubezpieczenie, wiec robilam prywatnie. Ogolnie w ciazy nie mialam nic panstwowego, a place, ciezkie pieniadze place. Dlatego teraz mam w nosie, nie place skladek, nie jestem ubezpieczona i mam gdzie panstwowa sluzbe zdrowia.
    • shady27 Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 16:45
      teoria mija sie z praktyka niestety. W tym kraju oplaty za porod to tzw. legalna lapowka. Ja mialam placic, bo mialam miec cesarke na zyczenie, ale okazalo sie ze sa wskazania wiec nie musialam placic nic. A przy naturalnym porodzie to nie dziwie sie, ze dziewczyny placa. Nie mowiac o znieczuleniu, ktore powinno byc bezplatne, zadna laska psia krew (sorry ale mnie krew zalewa na sama mysl, ze masz kase to sie nie meczysz, nie masz cierpisz). Ja bez znieczulenia nawet zeba nie dam sobie wyborowac.
    • hexella Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 17:07
      Rodziłam za zupełną darmochęsmile Nie płaciłam ani za poród, ani za salę. Do
      lekarza chodziłam też w ramach funduszu i nie wykonywałam żadnych badań poza
      refundowane.

      Mimo zerowych nakładów finansowych, opiekowała się mną miła położna i
      kompetentny lekarz, a szpital w którym rodziłam został w tym roku nagrodzony
      przez FRpL.
    • jaque Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 17:26
      Ja płaciłam i doskonale wiem za co. Za to, że do położnej już miesiąc przed
      porodem mogłam zadzwonić z każdy drobiazgiem, a potem wiedziałam z kim będę
      rodzić i gdzie będe rodzić. Płaciłam za możliwość porodu z mężem w sali
      jednoosobowej, płaciłam za poród bez bólu, płaciłam za leżenie w pojedynczej
      sali z łazienką (zamiast 5-osobowej z łazienką na korytarzu).
      Czy to w porządku? Nie uważam, że to łapówki, bo płaciłam oficjalnie, zgodnie z
      cennikiem. Płaciłam za lepsze warunki i nie żałuję.
      Jasne, że wolałabym nie płacić i przynajmniej mieć z NFZ znieczulenie i
      możliwość porodu na sali jednoosobowej z mężem. Ale skoro się nie da? Wolę
      zapłacić, nawet sporo pieniędzy, niż rodzić sama bez znieczulenia.
    • triss_merigold6 Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 17:30
      Płaciłam za jedynkę do porodu, znieczulenie i jedynkę po porodzie.
      • dlania Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 18:27
        Ja płaciłam za poród rodzinny, w co wchodziła sala jedynka do porodu i trójka
        po porodzie. Płaciłam, bo chciałam rodzić z męzem, za darmo nie było szans.
    • gosika78 Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 18:15
      Ja płaciłam tylko za poród rodzinny.
      Położna, lekarze "z marszu", ZZO za darmo.
      Gdyby niemęża nie było ze mną, opłaciłabym położną.
    • lakie Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 18:24
      ja też za nic nie płaciłam, ale chyba miałam po prostu wszczęście smile

      Kasia
    • moofka Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 19:06
      placilam za porod w wodzie (wyszlo w sumie ladna sale z wanna bo ostatecznie i
      tak urodzilam na fotelu)
      placilam za jedynke po porodzie
      bledem bylo nie oplacenie jednej wybranej poloznej, bo tak mialam caly maraton
      kadry i co nowa przychodzila, to znow nic nie wiedziala ;P
      a przy nastepnym i tak zaplace duzo wiecej byle juz nie rodzic w panstwowym
      szpitalu
      • haga78 Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 19:23
        Ja tez nie placilam. Na oddziale lezaly tez dziewczyny ktore chodzily prywatnie
        to dwoch ginow, ktorzy pracowali w szpitalu.W przypadku pierwszego dziewczyny
        mogly sobie zarzadac, kiedy chca urodzic. I tak byla jedna dziewczna, ktora
        byla w 36 tyg.i na sile miala przez tydzien wywolywany porod.W przypadku
        drugiego dziewczyny nie byly jakos szczegolnie lepiej traktowane.
        Gdy rodzilam mialam wg mnie najlepsza polozna w szpitalu(wypadl jej dyzur),
        lekarz tez byl. Najgorsze bylo to ze musialam lezec.

        To co dzialo sie po porodzie to juz inna historia.
    • denea Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 19:39
      U nas w szpitalu poród rodzinny jest za darmo, wanna też, znieczulenia nie dają
      nikomu (tak mówiły w szkole rodzenia). Ja wsunęłam położnej do
      fartucha "conieco" bo chciałam, ale nie zauważyłam żeby zaczęła traktować mnie
      inaczej - wcześniej też była super smile
      Wszystko zależy od szpitala, jak sądzę.
    • wieczna-gosia Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 19:59
      placilam raz- za porod domowy.
      za szpitalne porody nie zaplacilam ani grosza i mam mile wspomnienia, nikt mnie
      nie nacinal, rodzilam na siedzaco lub w kucki.
      w dodatku po ostatnim porodzie moglam miec jedynke, ale jakos stwierdzialm ze
      chce lezec z dziewczynami, ktore poznalam przed porodem smile
    • karin.dsi czytam, czytam i nie mogę uwierzyć.... 10.02.07, 20:00
      Rodziłam w dużym, państwowym szpitalu wojewódzkim, męża przy porodzie nie
      chciałam, czekał na korytarzu ale gdybym chciała to by był.
      Rodziłam prawie sama ale potem przyszła druga dziewczyna, co przy moich bulach
      już kompletnie mnie nie obchodziło i mogła sobie nawet chodzić tam i z powrotem
      a guzik mnie to dotyczyło, bo zaciskałam zęby.
      Leżałam w ładnej dużej sali z 4 dziewczynami i też mi to nie przeszkadzało, bo
      sobie mogłyśmy pogadać a w ogóle to jedna drugiej zupe przynosiła, jak nie
      mogłam wstawać przez pierwsze 12 godzin to dziewczyny pomagały mi i przynosiły
      jedzenie, ot co. W grupie się zyje to 9i w grupie się rodzi, po co jedynka?
      • karin.dsi Re: czytam, czytam i nie mogę uwierzyć.... 10.02.07, 20:01
        napisałam bulach przez "U " straszna wtopa, miało być "bólach"
        • agnes123 Re: czytam, czytam i nie mogę uwierzyć.... 10.02.07, 20:10
          Nie płaciłam za poród,ciążę przetrwałam dzięki prywatnym wizytom ardzo dobrego
          doktora - który teraz ma wielkie problemy sad
          Ale nie płaciłam za nic prócz wizyt i badań.
          • dlania Agnes 10.02.07, 20:27
            A czemu ma problemy? Czy jakies sprawy skarbowe? Czy kliopoty zdrowotne?
            Przyszedł mi do głowy przypadek mojej kuzynki, która tez bardzo chwaliła
            swojego lekarza ciązowego, tylko jako anegdote opowiadała, że facet bardzo
            zwlekał z wystawieniem rachunków (kase brał na bieżąco). Wciąz powtarzał, że to
            sie juz zsumuje i na nastepnej wizycie wypisze, potem że w szpitalu itd. I w
            końcu dziewczyna go w tym spitalu przycisnęła, lekarz pyta: "A gdzie pani
            pracuje, tak w ogóle?", a ona odpowiada zgodnie z prawdą: "W Urzedzie
            Skarbowym".
            Mówiła, że jeszcze nigdy w życiu nie widziała, żeby ktos w takim tempie
            rachunek wypisywałwink
      • wieczna-gosia Re: czytam, czytam i nie mogę uwierzyć.... 10.02.07, 20:33
        a ja rodzilam w sali pojedynczej i w wieloosobowej bym nie chciala- zaplacilabym
        i bez meza tez bym nie chciala

        i akurat potrzebe posiadania jedynki rozumiem.

        Karin no sorry ale to co opisujesz dla mnie jest zbyt malym standardem. W tej
        sytuacji juz bym zaplacila jednak. Na szczescie w Warszawie wbrew pozorom da sie
        urodzic za darmo po ludzku.
        dodakowy fart przy ostatnim porodzie byl taki, ze akurat tej nocy byly dwie
        rodzace, dwoch lekarzy i dwie polozne smile)) czyli kazda miala lekarza i polozna
        dla siebie smile
        • redmiss Re: czytam, czytam i nie mogę uwierzyć.... 10.02.07, 21:03
          za nic nie płaciłam. rodziłam z partnerem, cały czas był ze mną. opieka w
          czasie porodu profesjonalna, lekarz zagladający co godzinę... położne bardzo
          czujne i delikatne. poród zakończył się cesarką za darmo.
          leżałam w sali 2-osobowej z łazienką. dziecko dostałam następnego dnia, bo
          chciałam. salowe na żądanie, wystarczyło wcisnąć guziczek. odwiedziny bez
          przeszkód. nie dałam ani złotówki.

          myślę, że niektóre panie są zbyt przejęte, czasem się boją (wiadomo, ze
          pierwszy poród to stres) stąd te opłaty. chcą mieć kogoś zaufanego "pod ręką",
          kogo znają. i płacą.
    • malgra Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 20:11
      tak, opłaciłam lekarza,który prowadził moją ciążę i chciałam żeby odebrał mój
      poród.
      Lekarz był dostępny w każdej chwili na na telefon,czekał już na mnie w szpitalu
      i tylko on mnie badał, przyjął poród i zszywał po.Przez kolejne dni wpadał po 2-
      3 razy dziennie sprawdzić czy wszystko ok.
      Jeśli miałabym rodzić jeszcze raz w Polsce to zrobiłabym tak samo.
    • e_r_i_n Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 20:14
      Myślę, że kobiety trochę same napędzają 'podaż' usług okołociążowych i
      okołoporodowych. Rodziłam w pojedynczej sali z mężem, obsługę miałam
      pierwszorzędną, leżałam w sympatycznej, dwuosobowej (chwalę to sobie,
      przynajmniej mogłam spokojnie wyjść do toalety) sali z łazienką, znieczulenie
      dostałam bez problemu. Jedyna opłata, jakiej dokonaliśmy, to jakieś 3 zł na
      'strój' dla męża.
    • vharia Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 21:43
      W zasadzie nie.
      Nie za lekarza, nie za położną, poród rodzinny nie, itd (znieczulenia nie potrzebowałam), weszłam "z ulicy".
      Ale za osobną slę TAK, płaciłam. Nie wyobrażam sobie rodzenia przy innej kobiecie i vice versa- oglądania jak ona rodzi i nie wyobrażam sobie jak takie podwojne porody mogłyby być rodzinne.
      • emilly4 Placilam i nie zaluje...wcale! 10.02.07, 21:55
        ale jak to mowia bogaci :"Pieniadze szczescia nie daja". Te dziewczyny,ktore
        rodzily za darmo i za darmo mialy badania...moga sie cieszyc z... przypadku. Ja
        postanowilam zaplacic,wlasnie z powodu forum-to na nim naczytalam sie na 2 dni
        przed porodem, takich rzeczy,ze jeszcze o 22 jechalam do szpitala,aby poznac
        moja polozna. NIE ZALUJE!!!!
        Na drugi porod(jesli bedzie)..wybiore prywatna klinike!
        • wieczna-gosia Re: Placilam i nie zaluje...wcale! 10.02.07, 22:03
          z 4 przypadkow nawet smile)
          ja mysle ze po prostu sa szpitale dzie przypadki sa regula. Przed ostatnim
          porodem lezalam tydzien w szpitalu i dokladnie wszystkie polozne i wszyscy
          lekarze jakich wtedy poznalam byli po prostu OK.
          • ememka1 Re: Placilam i nie zaluje...wcale! 10.02.07, 22:26
            Płacę co m-c składkę dla Centrum Medycznego. W ramach tej opłaty są wizyty u
            lekarza, badania, poród rodzinny, znieczulenie (nie korzystałam) i sala
            jednoosobowa po porodzie. Myślę, że trafiłam na fajny personel w państwowym
            szpitalu. Po porodzie leżałam 5 dni i "obsługa" przychodziła na pogaduszki. Sam
            szpital........do remontu!!!!
    • ankab29 Re: Płaciłyście za poród, położną itp? Ja nie... 10.02.07, 22:40
      Płaciłam przez całą ciążę za prywatne wizyty mojej gin, stąd : płaciłam za
      wszystkie badania USG, krew, mocz, hormony tarczycy (bo miałam z nią problem od
      paru lat. Ale : nie zapłaciłam położnej i nie opłaciłam "dodatkowo" mojej gin.
      Rezultat : poród 12 h po odpłynięciu wód, koszmarne wspomnienia, moja doktor
      prowadząca nie raczyła się nawet do mojego łózka na porodówce zbliżyć(łózka-
      tzn zdezelowanej leżanki.Mój synek, jak okazało się 6 mies po porodzie, urodził
      się z niedotlenieniem-na szczęście niewielkim- a trudny poród był przyczyną
      powstania torbielków w mózgu. Więc dalej płacę za prywatne badania USG główki
      synka (kontrolnie przed każdą wizyta u neurologa- oczywiście lekarz też
      prywatnie...). Specjalista od USG "z ubezpieczalni" nic nie wybadał u synka,
      ale pediatra się uparł, żeby przebadać prywatnie- specjalista USG "prywatnie"
      potrafił zbadać dokładnie. Prosty wniosek. Jeśli nie zapłacisz za leczenie-
      lepiej nie chorujsad(( A jak sobie pomyślę, że wystarczyło dać 200-300 położnej
      do kieszeni...A ja głupia taka uczciwa i naiwna byłamsad((Never ever!!!
Pełna wersja