Kolejna smutna małżeńska historia ;(

11.02.07, 17:10
Pisze tutaj pod innym loginem bo nie che zeby mnie ktos rozpoznał...Pisze
tylko po to zeby sie wyżalic bo jest mi bardzo cięzko nie po to zeby
otrzymywac rady..tylko tak po prostu wygddac się....zaczne od początku...nie
pracuje siedze w domu z chorym dzieckiem...nie jest w stanie na razie nawet
iśc do przedszkola..mąz pracuje całymi dniami i to o niego chodzi!!!
strasznie mnie traktuje ciągle wyzywa od popie..nej od gnoja,od ku..
..ej..itp ciągle tylko słysze spie..j odpierdaol się..nie daje rady!!
dzsiaj wyzwał mnie znowu w samochodzie przy dzeicku bo jak to nazwał nie
podobał mu sie mój ton głosu!!! jak coś do niego powiedziałam!! w ciągu 3 lat
małżeństwa kilka razy uderzył mnie w twarz,popchnał,wyginał ręce...odeszłabym
od niego jak najprędzej ale jestm od niego uzależjiona finansowo!! nie moge
pracowac ze względu na chore dziecko które jak pisałam nie moge oddac nawet
do przedszkola...nie pracuje czyli nie mam z czego życ,kupowac dziecku leków
i rehabilitanta opłacać..rodzice mi nie są w stanie pomóc..nie szanuje mnie
kompletnie...i najgoprsze jest to ze nie musi się cokolwiek stac zeby mnie
wyzwał itp..ciagłe wyzwizka nie ma dostepu do pieniędzy!! mam dość...nie mam
spokoju on jest jakiś chory psychicznie mi sie wydaje..no bo jak to nazwac
skoro sie do niego dzisaj nie odzywałam bo wczoraj mnie wyzwał od ku.. i
gnoja bo mu zwrócuiłam uwage bo dziecko za bardzo męczył w zabawie i dziecku
to nie pawsowała za bardzo go gilgotał to mnie wyzwał..a dzisaj cos sie
spytał odpowiedziałąm mu to mnie wyzwał bo ton głosu mu sie nie
spobdobał....mam dośc.jak tak można sie pastwić nad drugim człowiekiem..on ma
pieniądze trzyma mnie wdomu i daltego taki jest choć wiadomo niepowinien..tak
chiałam sie wyża;lićsad
    • kleo1 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 17:18
      Rozwiedź się z jego winy(no jak on Cie traktuje?! nie tylko zdrada jest
      przyczyną rozwodu z winy, ale równiez alkoholizm, bicie, przemoc fizyczna i
      psychiczna jak w Twoim przypadku) będziesz mieć alimenty i na siebie i na chore
      dziecko! Współczuje chorego dziecicaczka to okropne.
      A on zawsze taki był?
      • forumka11 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 17:23
        miał ciężki charakter ale do csegoś takiego nie dochodziło..to zmeiniło sie po
        sluibie mieszkalismy ze sobą kilka lat różnie bywało ale nie do tego
        stopnia!!!..najgorsze jest to ze robi z siebie pokrzywdzonego..bo ja siedze z
        dupą w odmu i wymyslam!! gybym miała kase to byl ten rozód wzieła..boje się ze
        niedam rady..poza tym synek ma taką chorobę ze bardzo jest przzywiązany do
        miejsca w którym mieszkamy..sad
        • kleo1 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 17:30
          No a mieszkanie jest czyje? Wasze? Przecież nie musisz się wyprowadzać! Słuchaj
          tak naprawdę nie chce radzić Ci, żebyś wzięła rozwód, bo tro jest Twoja
          decyzja, po prostu to pierwsze przyszło mi do głowy. Łatwo tak pisa, ale
          rozumiem, ze tak naparwde jest bardzo ciężko podjąc jakąkolwiek decyzję. Nie
          wiem czy mąż Cię kocha skoro sie tak zachowuje. A czy to zaraz po ślubie sie
          stało czy jak sie okazało, że dziecko jest chore? Bo jak np. od choroby, to nie
          radzi sobie z chorbą synka. A jak zaraz po ślubie, na to po prostu zawsze taki
          był i sie nie zmieni... kwestia jeszcze jedna ważna, piszesz, że jakbyś miała
          pieniądze to byś się rozwiodła. Moja przyjaciółka się rozwodzi, pisała podanie
          o zwolnienie z kosztów sądowych ze względu na ciężką sytuację finanswoą. Ty też
          możesz, tylko znaczek ok 70 zł jak dobrze kojarzę. No i przy orzekaniu winy
          koszty poniesie winny. Ale to jest tylko i wyłącznie Twoja decyzja!
          • forumka11 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 17:34
            on zapisał mieszaknie na swoją matke samochód na teścia ( zameldowana jestemz
            dzeickiem u moich rodziców)w razie podziału majątku bidulek niby nic nie ma..a
            i wyskoczył mi ze jak będe chiała rozwód to 1. będe zmoszona podpisac
            intercyze.2.zabierze mi dziecko( wątpię ciągle to ja jestem z dzeickiem)zaraz
            po slubie mu zaczeło bic i wiem ze się nie zmieni i ze nie wiem kiedy i o
            której znowu mu odwali..są tez normalne zywkłe dni wiadomo..ale nie mam w nim
            ani wsparcia ani przyjaciela..
            • gacusia1 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 17:37
              Jakim cudem masz niby podpisywac intercyze przed rozwodem???Podpisuje sie ja
              przed slubem! Na pewno jest na forum jakas prawniczka,ktora potrafilaby Ci
              lepiej doradzic...
              • forumka11 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 17:40
                wiem ze porzed slubme ale podobno jest takz e można ja podpisac w trakcie
                ślubu....czyli jakby prozed rozwodem
                • anna-pia Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 12.02.07, 02:35
                  forumka11 napisała:

                  > wiem ze porzed slubme ale podobno jest takz e można ja podpisac w trakcie
                  > ślubu....czyli jakby prozed rozwodem

                  Można, ale wtedy, kiedy się chce, czy jest taka koniecznośc, np. mąż umierajacy,
                  a dzieci nieletnie - wtedy przepisuje się caly majatek na żonę, żeby uniknąć
                  postępowania spadkowego.

                  Nikt nie moze cie zmusić do podpisania intercyzy.

                  Każda rzecz kupiona w czasie trwania małżeństwa jest wspólną właśnością
                  małżonków, niezaleznie od rzeczywistego wkładu.
                • weronikarb Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 12.02.07, 08:37
                  Mozna podpisac inetrcyze w trakcie małżeństwa jednak od dnia slubu do dnia
                  podpisania intercyzy to majatek nadal jest wspolny. Intercyza nie dziala wstecz
            • kleo1 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 17:39
              No to bardzo niefajnie. Widzę, że on przewiduje możliwość rozwodu... no ale
              chyba masz coś swojego? W tej kwestii niestety nie pomogę bo się nie znam.
              Trafłaś na strasznego chama mówiac delikatnie. sad
              • sceptyczna1 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 19:49
                No, ale chyba nie musi go o chęci rozwodu informować. A jak papiery będą w
                sądzie to jej może skoczyć(tak myślę). Złóż od razu pismo o przyznanie
                alimentów na Ciebie i dziecko.
            • mamamonika Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 15.02.07, 09:44
              Zastanawia mnie jedna rzecz - czy mieszkanie było własnością męża przed ślubem?
              Bo jeśli nie, nie mógł nic "przepisać" na nikogo bez Twojej zgody. Jeśli nawet
              wyprodukował jakiś papier, jest on nieważny i mieszkanie jest WASZE.
              Zdecydowanie bym starała się uniezależnić. Jakie masz wykształcenie?
          • gacusia1 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 17:35
            Potwierdzam informacje.Nie musisz miec Forumko,pien iedzy zeby sie
            rozwodzic.Gorzej jednak bedzie z podzialem majatku.jesli mieszkanie jest Wasze
            wspolne i maz nie odda Ci go dobrowolnie,to bedziesz musiala je sprzedac i
            polowe mu oddac...niestety.Warto,zebys do rozwodu miala dowody o znecaniu sie
            nad Toba.Jesli kiedykolwiek Cie uderzy i bedziesz miala slady,to idz na
            obdukcje.Zawsze dzwon na policje,nie obawiaj sie! Nie daj sie tak ponizac!Nie
            zaslugujesz na to!!!
            • wenus2006 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 17:44
              nie wiem co Ci napisać...jest mi strasznie przykro czytać podobne historie,a
              życie miało być tak piękne.Zaczynam już naprawdę wątpić w szczęśliwe małżeństwa
              ,a przede wszystkim w NORMALNYCH facetów.Oni wszyscy są chorzy psychicznie,czy
              to trudność życia zmienia ich w tyranów?

              trzymaj się kochana,gorzej niemoże już być tylko lepiej...
              • gacusia1 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 17:47
                To wychowanie przez mamuski powoduje,ze staja sie chamami i dupkami! Faceci,to
                gorszy gatunek czlowieka!
                • janka007 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 21:27
                  gacusia1 napisała:

                  > To wychowanie przez mamuski powoduje,ze staja sie chamami i dupkami!

                  Bo ojców nie mają, prawda?
                  • gacusia1 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 12.02.07, 00:18
                    Wiadomo,ze w wiekszosci przypadkow wychowaniem dziecka zajmuje sie matka.To
                    matka uczy,pokazuje.Matka spedza z dzieckiem wiecej czasu,niz ojciec.To nie moj
                    wymysl,tylko badaczy,ze srednio ojcowie poswiecaja swoim dzieciom 7min
                    dziennie.To ogolniki,ale jednak skads sie te ogolniki biora,prawda???
                • 2razy_mama Re: Do Gacusi ... 11.02.07, 21:28
                  > To wychowanie przez mamuski powoduje,ze staja sie chamami i dupkami!

                  Z tym się mogę zgodzić...

                  > Faceci,to gorszy gatunek czlowieka!

                  Ale to już jakaś głupota!!! Jako mama 2 chłopców i żona dość fajnego faceta
                  MUSZĘ zaprotestować! A kobiety to niby te lepsze? To chyba prawdziwych gnid płci
                  żeńskiej nie znasz...
                  • triss_merigold6 Re: Do Gacusi ... 11.02.07, 21:39
                    Sądzę, że rodzice mają jakiś wpływ ale bez przesady.
                  • gacusia1 Re: Do Gacusi ... 12.02.07, 00:30
                    Oczywiscie,ze gorszy gatunek.Mezczyzni sa mniej odporni na bol,na stres,na
                    zmeczenie fizyczne.Mezczyzni nie maja tak podzielnej uwagi,jak
                    kobiety.Mezczyzni czesciej,niz kobiety popadaja w alkoholizm.Mezczyzni zyja
                    krocej niz kobiety...itp,itd.
                    • 2razy_mama Re: Do Gacusi ... 13.02.07, 17:41
                      I tak się z Tobą nie zgadzam! Są troszkę inni, może czasem słabsi, ale od razu
                      "gorszy gatunek"??? Jestem biologiem i twierdzę, z całą pewnością, że to TEN
                      SAM GATUNEK co kobieta!!! Dowartościowujesz się nazywając mężczyzn gorszymi od
                      siebie? Ja tego robić, na szczęście, nie muszę...
                    • monia145 Re: Do Gacusi ... 13.02.07, 19:22
                      gacusia1 napisała:

                      .Mezczyzni czesciej,niz kobiety popadaja w alkoholizm.

                      Zgadza się, ale kobiety szybciej sie uzależniają. I co?


                      Mezczyzni zyja
                      > krocej niz kobiety...itp,itd.

                      Żyją krócej ale nie dlatego, że są słabsi, maja słabszą odpornośc, "szwankują"
                      biologicznie- generalnie umieraja wczesniej, bo nie dbaja o siebie i swoje
                      zdrowie....a to juz niestety związane jest z pewna naleciałoscia kulturową,
                      która mówi, że chłopa to i końmi do lekarza nie zaciągniesz...nie umieja
                      przyznac się do tego, że źle sie czują, nie pieszcza się ze soba, bo
                      zdecydowanej większości to się takie "babskie" wydaje.....
                      • gacusia1 Re: Do Gacusi ... 14.02.07, 18:20
                        Absolutnie sie z Toba nie zgadzam "bo nie dbaja o siebie i swoje
                        > zdrowie....a to juz niestety związane jest z pewna naleciałoscia kulturową,
                        > która mówi, że chłopa to i końmi do lekarza nie zaciągniesz...nie umieja
                        > przyznac się do tego, że źle sie czują, nie pieszcza się ze soba, bo
                        > zdecydowanej większości to się takie "babskie" wydaje..... Facet,jak ma
                        katar,to juz umiera,juz musi do lozka sie polozyc,jak ma 38 goraczki,to
                        pogotowie chce wzywac.My kobiety jak mamy katar,to nawet tego nie zauwazamy(no
                        chyba,ze go mamy 2 m-ce-tak jak ja wrrr...) Gdyby facet mial miec okres,taki
                        solidny,to chyba by oszalal... Faceci bardziej,niz kobiety pieszcza sie ze
                        soba,dmuchaja i chuchaja...sa bardziej "babscy" niz wszystkie baby razem wziete!
                        • monia145 Re: Do Gacusi ... 15.02.07, 14:49
                          Widzisz Gacusiu, czyli ja chyba znam jakiś inny gatunek facetów( to ile ich już
                          nam wyszło?smile, bo większość z nich to tzw. "twarde chłopy"- on nie jest chory(
                          chocby wypluwał płuca)- na nieleczonego w, imie bycia twardzielem raka, zmarł
                          mój wujek. Mój mąż nigdy nie jest tak ciężko chory, aby nie mógł pójść do pracy-
                          nieleczona infekcja w tamtym roku doprowadziła go do zapalenia płuc. Mój
                          ojciec nie jest chory, " a co Wy mi tutaj będziecie mówić", chociaz kardiolog
                          grzmi i rozkłada ręcesad
        • ma.pi Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 12.02.07, 14:23
          forumka11 napisała:
          ..poza tym synek ma taką chorobę ze bardzo jest przzywiązany do
          > miejsca w którym mieszkamy..sad

          Zal mi Ciebie, ale bede brutalna, to moze zaczniesz myslec o sobie i dziecku.

          Do tego, ze oglada jak Cie maz tlucze tez jest przywiazany???? I pewnie tez mu
          tego odebrac nie mozesz???

          Jak bedziesz z dzieckiem, to ono sie przyzwyczai do nowych warunkow, a jak na
          razie to z Twoich odpowiedzi wynika, ze chyba Ci jednak dobrze w tym ukladzie,
          bo masz 1001 wymowek aby go nie zmieniac. :o(. Smutne to.

          Pozdr.
        • net79 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 15.02.07, 09:55
          Formułka nie chcę ci radzić, ani straszyć, ale nic pocieszającego nie
          przychodzi mi do głowy. napiszę Ci jak to jest od strony dziecka, choć wiem, że
          masz związane ręce. Moja mam byłą tak traktowana przez mojego ojca, tylko tu
          jeszcze dochodził alkochol. Dusiła wszystko w sobie, czasem wybuchała bo jak
          nie wybuchnąc, ale nic jej z tego nie przychodziło, często to ja stawałam
          między rodzicami, udając silna dziewczynkę, która potrafi głosniej drzeć się od
          ojca. Moi rodzice nie skończyli na jednym dziecku. jak miałam 12 lat urodził
          się lokko uposledzony bral z ADHD, agresja w domu ro dla niego jak wyrok na
          przyszłość. Ja przejmowałam czasem rolę mamy i taty, będąc przecież silną
          dziewczynka, a beczałam bo akurat keczup sie skończył. Ale nie do tego
          zmierzam. moja mama zmarła na serduch ,mając 47 lat. Mój brat miał 12 lat a ja
          3 miesięczne dziecko. Juz żadnego z nas nie ochroni swoim ciepłem i nie jest
          juz łącznikiem między nami , a ojcem. Ojca kochamy, mój brat cały czas z nim
          mieszka, ale czasem nawet nie wiem jak ma znim ciężko... Jesli nie możesz się
          wyprowadzić, wiem, że w takiej sytuacji możesz prosic MOPS o bezpłatne porady
          psychologa, a z czasem, może znajdą jakieś instrumenty, zeby ci pomóc. jeśli
          jesteś zameldowana z dzieckiem u rodziców, a oni maja mały metraż, możesz
          starać się o mieszkanie z urzędu miasta, poczekasz 3-5 lat, ale to zawsze
          perspektywa na przyszłość. Jak zdecydujesz sie na rozwód, a będziesz pod opieka
          MOPS-u, choćby psycholog, pomogą Ci. Jesli jestes z Gdańska, może moja znajoma
          mogłaby ci ułatwic ten pierwszy kontakt. Nie poddawaj się . Musisz walczyć o
          siebie i dziecko, bo dzieci nawet te dorosłe potrzebuja mamusi. i to baaaaardzo.
    • kleo1 forumka11 odbierz pocztę! n/t 11.02.07, 17:47

    • babka71 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 17:55
      Jak zaśnie któregoś dnia to zawiąż mu recę i nogi ale tak , zeby nie mógł się
      ruszyć (taśmą na pysk ..coś tam wymyslisz), a potem jak się już obudzi przystaw
      mu nóż do gardła i powiedz:
      Jeśli mnie jeszcze RAZ UDERZYSZ I SKRZYWDZISZ TO JAK MI BÓG MIŁY ODERŻNĘ CI TE
      JAJA!!!
      • vpconstance Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 15.02.07, 12:22
        Ups...

        Ja bym się bała, że mi się skutecznie odwdzięczy za taka groźbę.......

        To chyba nieprzemyślana rada.
      • fergie1975 do babka71 19.02.07, 19:58
        kobieto , z całym szacunkiem, ale zacznij sie leczyc !
    • bj32 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 18:19
      Intercyzę faktycznie można podpisać po ślubie. Tylko jak on Cię do tego
      przekona? Przy prawniku czy notariuszu Cię spierze? Wątpliwe. W większości
      miast są Biura Porad Obywatelskich, gdzie za darmo studenci prawa udzielają
      porad. W ostateczności w MOPSie powinni mieć namiary na darmowych prawników. To
      w kwestii ewentualnej intercyzy bądź rozwodu oraz podziału majątku.
      Jeśli Ty jeździsz z dzieckiem na rehabilitację czy do lekarza, to gość nie może
      Ci tak po prostu zabrać dziecka, bo kurator będzie przeprowadzał wywiad i
      lekarz czy rehabilitant powiedzą, kto z dzieckiem u nich bywał.
      Nikt nie ma prawa Cię bić i wyzywać. Czym szybciej od niego odejdziesz, tym
      lepiej. Jeśli nie pracujesz, to nie tylko na dziecko, ale i na Ciebie będzie Ci
      musiał płacić alimenty. Z głodu nie umrzesz. Masz jakąś rodzinę, która może Ci
      pomóc? Rodziców, rodzeństwo? Może oni też mogą Ci jakoś pomóc. Jeśli nie zawsze
      pozostaje MOPS i różne organizacje, które zajmują się pomocą maltretowanym
      kobietom. To, że jeszcze Ci niczego nie złamał i nie sikasz krwią nie oznacza,
      że nie jesteś maltretowana. Uciekaj, zanim dojdzie do tego, że nie będziesz
      miała jak...
    • mbwj88 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 19:10
      z każdej sytuacji jest jakieś wyjście
      czy masz rodzinę? rodziców, rodzeństwo?
      a jakbyś sobie poradziła jakby on ( twój mąż )np. umarł?
      dostałabyś rentę na dziecko
      i teraz też możesz dostać alimenty i chyba jeszcze do 7 roku życie dziecka
      dostaje sie jakieś pieniądze na opiekę
      najważniejsze jest mieszkanie
      widziałam też że na forum dziewczyna znają adresy funadacji i innych miejsc
      gdzie można znaleźć schronienie
      najważniejszy pierwszy krok!
      trzymaj się i nie daj się

    • niusianiusia Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 20:54
      smutne to.... tyle, ze nie rozumiem na co czekasz? że się zmieni? raczej to nie
      nastąpi... im wcześniej się z nim rozstaniesz tym lepiej dla Ciebie...
      moje niania mi opowiedziała swoją historię. Przez 15 lat liczyła, że mąż, który
      ją katował, się zmieni. Pzrez ciągłe awantury w domu dzieci nie miały warunków
      zeby się uczyć i normalnie funkcjonować.Teraz maja problemy z ułożeniem sobie
      życia, znalezienim normalnej pracy itd... Ona bała się, że sobie nie poradzi.
      Potem, kiedy w końcu podjęła decyzję, poradział sobie znacznie lepiej, niż
      mieszkając z tym draniem. Teraz bardzo żałuje tych 15 lat. Straciła całą
      młodość a dzieci dzieciństwo. Dobrze ze potem poznała dobrego człowieka...
    • bea.bea Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 21:23
      powiem tylko jedno...podziwiam cię , ze z nim siedzisz...
      i zawsze zastanawia mnie co powinno sie stac by kobieta przejzała na oczy....a
      właściwie nie....zeby kobieta zaczeła działać....
      uzaleznienie finansowe to zadna wymówka...bo co zrobisz jesli jutro twojego męza
      przejedzie samochód....???umrzesz z głodu??, a moze zaczniesz szukać pracy..??
      • triss_merigold6 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 11.02.07, 21:29
        Jakby go szlag trafił to by dostała rentę rodzinna. Warto rozważyć.wink
    • wieczna-gosia Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 12.02.07, 00:29
      Forumko faktycznie smutna historia wspolczuje.

      a jednoczesnie zastanawiam sie gdzie istnieje twoje dno i kiedy je osiagniesz.
      Musi cie sprac naprawde? a moze pobic dziecko?

      To jest twoje zycie. Nikt za ciebie go nie przezyje. Dziecko rosnie, nasiaka
      atmosfera. To sa twoje decyzje i twoje wybory. Byc moze akcja wymaga wiekszego
      planowania, byc moze zaangazowania policji czy opieki spolecznej, jakis
      organizacji kobiecych- ale siedzisz- jak rozumiem bez cenzury- przed
      najsilniejszym medium na swiecie. Zacznij kombinowac jak od niego odejsc zamiast
      zuzywac energie na tlumaczenie dlaczego odejsc nie mozesz. Bo ja ci moge
      wspolczuc. I co to da?
      • siula5 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 12.02.07, 09:10
        Moim zdaniem ten brak szacunku do ciebie to włąśnie przez to że siedzisz w
        domu, wiem że z chorym dzieckiem, ale dziecka przez 8 godzin niech pilnuje
        opiekunka, a ty idź do pracy, pokaż mu że masz klasę i jesteś wiele warta,
        jesteś strasznie podporządkowana. Postaw na swoim, znajdź pracę i Ty sama się
        dowartościujesz i on cię zacznie szanować.
        • gryzelda71 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 12.02.07, 09:22
          ty idź do pracy, pokaż mu że masz klasę i jesteś wiele warta,
          > jesteś strasznie podporządkowana. Postaw na swoim, znajdź pracę i Ty sama się
          > dowartościujesz i on cię zacznie szanować.
          Uwielbiam takie teksty.....
          Znajdzie prace pokaże,że ma klase(?)i pan mąż od tj chwili bedzie ja szanował.I bedą zyli długo i szczęsliwie.
          • forumka11 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 12.02.07, 09:29
            łarwo napisac idz do pracy!! przeciez nie siedze na jaego utrzymaniu z
            przyjemności!niech dzeckiem zajmie sie opiekunka..
            1.mąż za opiekunke nie zapłąci jak pisałam on trzyma kase
            2.Nie moge się rozpisywac na temat choroby dzeicka ale nie mozę z nim zostawac
            obca osoba
            3nie wierze ze zacznie mnie szanowac..to będzei nastepony pretekst do
            wygadywania miz e wyrodna matka ze mnae skoro w takim stanie zostawiam dzeicko
            i die do rpacy..
            • siula5 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 12.02.07, 09:47
              No właśnie o to mi chodzi, że nie siedzisz z przyjemności w domu, no ale skoro
              nie ma innej możliwości to przykro mi, nie narzucam Ci co masz zrobić, dałam
              tylko propozycję.
              • sir.vimes Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 12.02.07, 14:27
                Ale co da znalezienie pracy i "dowartościowanie" , jeżeli wszystko , co należy
                zrobić w domu i przy chorym dziecku i tak będzie na głowie forumki.
                Poza tym - jeżeli mąż nie szanuje jej "bo tak", nie szanuje jej ciężkiej pracy
                przy ich wspólnym chorym dziecku - nie będzie jej bardziej szanował za siedzenie
                8 godzin za biurkiem.
                • sir.vimes Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 12.02.07, 14:30
                  Szukać pracy i uniezależnić się finansowo warto nie ze względu na wątpliwy
                  szacunek męża tylko z zupełnie innych przyczyn.
                  Ja chyba w takiej sytuacji zastanawiałabym się nad zajęciem (czy nauczeniem się
                  nowego zawodu) , który można wykonywać w domu na zasadzie zleceń.
                • malila Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 12.02.07, 14:37
                  sir.vimes napisała:

                  > Ale co da znalezienie pracy i "dowartościowanie" , jeżeli wszystko , co należy
                  > zrobić w domu i przy chorym dziecku i tak będzie na głowie forumki.
                  > Poza tym - jeżeli mąż nie szanuje jej "bo tak", nie szanuje jej ciężkiej pracy
                  > przy ich wspólnym chorym dziecku - nie będzie jej bardziej szanował za
                  siedzeni
                  > e
                  > 8 godzin za biurkiem.

                  A poza tym co to za mąż, który własną żonę ocenia wyłącznie przez pryzmat pracy
                  zarobkowej. A być może ocenia ją tylko na tyle, ile ona zarobisad
            • net79 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 15.02.07, 10:09
              Ah nie pisałam wcześniej, ale o ile pamietam , moja mam otrzymywała z MOPS-u co
              miesiąc 330 zł zasiłku opiekuńczego ponieważ dziecko miałao zaświadczenie, ze
              wymaga stałej opieki. Przez trzy lata chyba jej płacili, ale trzeba by zerknąc
              w przepisy. Kochana ziarnko do ziarnka, on nawet nie musi wiedzieć, że se to
              wszystko załatwiasz, tak samo z wnioskiem o mieszkanie. Jak nie masz konta MOPS
              zakłada ci darmowa i tam wysyła pieniążki, może obejść się bez wiedzy męża. N
              ie wiem jakie on ma dochody, ale zaświadczenie możesz od niego wytargać pod
              pretekstem zasiłku p[ielęgnacyjnego dla dziecka. Zresztą jako żona sama możesz
              wyciągnąc z Urzedu skarbowego. szukaj kochana jakich kolwiek możliwości, by
              stanąc na nogi. Nie teraz to może za rok, dwa... No nie wiem, wiem, że odejśc
              nie jest łatwo jak jest sie uzależnionym finansowo, ale może uda się coś z tym
              robic małymi kroczkami. Znajoma z gdańska teraz będzie w domu nawlekac dla
              kogoś bursztyny, jak system się sprawdzi mogę dać ci namiary na zleceniodawcę,
              ale nie wiem z kąd kochana jesteś...
          • ledzeppelin3 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 14.02.07, 18:26
            gryzelda71 napisała:

            > ty idź do pracy, pokaż mu że masz klasę i jesteś wiele warta,
            > > jesteś strasznie podporządkowana. Postaw na swoim, znajdź pracę i Ty sama
            > się
            > > dowartościujesz i on cię zacznie szanować.
            > Uwielbiam takie teksty.....
            > Znajdzie prace pokaże,że ma klase(?)i pan mąż od tj chwili bedzie ja
            szanował.I
            > bedą zyli długo i szczęsliwie.

            Dokładnie tak. Gdyby to było takie proste... Praca receptą na całe zło. Facet
            jej nie szanuje, dlatego że jest gnojem, a nie dlatego, ze ona nie pracuje
    • elu.su Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 12.02.07, 19:54
      brak mi słów, tak mi przykro. cham, cham, cham do potęgi. dziewczyno
      spierniczaj od niego jak najszybciej, dopóki psychika ci jeszcze do końca nie
      siadła i nie zrobił krzywdy tobie i dziecku.
    • mathiola Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 13.02.07, 19:50
      Dziewczyny (Forumko i inne) dlaczego wy dajecie sobą tak pomiatać??? Trzeba
      mieć szacunek dla samej siebie! Co to znaczy nie możesz odejść? Możesz, tylko
      wygodniej ci tak jak jest. Bo odchodząc, musiałabyś się trochę wysilić,
      pogłówkować.
      Ja nie rozumiem. Ja po prostu nie rozumiem, jak mąż może mówić do żony "ty
      gnoju, ty ku.." a żona wiernie przy nim trwa, bo bez niego nie miałaby za co
      żyć!! Nie ma takiej sytuacji, z której nie byłoby wyjścia. Tylko niektóre drogi
      są trudniejsze niż zależność finansowa od mężczyzny.
      Ale godność, cholera, godność jest dla mnie na pierwszym planie.
      • joanna35 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 13.02.07, 19:52
        A byłaś w sytuacji opisywanej czy tylko teoretyzujesz?
        • mathiola Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 13.02.07, 20:07
          Czy teoretyzuję? No, poniekąd tak, bo taki jest mój pogląd na sprawę. Poza tym
          z obserwacji wiem, że nie ma takiej sytuacji, z której kobieta nie wyszłaby na
          prostą, chociaż wydawać by się mogło, że nie ma szans.
          Poniekąd też byłam w takiej sytuacji, bo byłam przez dłuższy czas zależna
          finansowo od męża. Był czas że spieprzyło nam się na całej linii, chciałam
          zakończyć ten związek. I naprawdę nie było dla mnie najważniejsze w tym
          momencie to, że to on zarabia, a nie ja. Najważniejsze było dla mnie to, że w
          małżeństwie było mi bardzo źle i nie wyobrażałam sobie życia dalej w taki
          sposób. No bo w imię czego ja mam cierpieć?? I jak długo można tak ciągnąć?
          Całe życie? Postanowiłam odejść, wierząc, że reszta jakoś się ułoży, a ja w
          końcu przynajmniej ruszę tyłek i znajdę pracę (nie pracowałam, bo miałam małe
          dziecko, ale tak naprawdę to nie pracowałam też dlatego, że tak mi było
          wygodnie).
          Małżeństwa nie zakończyliśmy, bo jednak okazało się, że obydwoje wykazujemy
          jakąś chęć poprawy. Udało się i Bogu za to dziękuję, bo teraz, po tej wojnie
          jesteśmy silniejsi niż kiedykolwiek. Ale też mój mąż nie używał wobec mnie
          nigdy sformułowań tego typu, co mąż autorki postu. Więc nadal uważam, że nie
          można tak żyć. Nie mieści mi się to po prostu w głowie. Nie można godzić się na
          wieczne pomiatanie swoją osobą tylko dlatego że się jest uzależnionym finansowo
          od faceta.
    • bea.bea Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 13.02.07, 21:21
      1.mąż za opiekunke nie zapłąci jak pisałam on trzyma kase
      2.Nie moge się rozpisywac na temat choroby dzeicka ale nie mozę z nim zostawac
      obca osoba
      3nie wierze ze zacznie mnie szanowac..to będzei nastepony pretekst do
      wygadywania miz e wyrodna matka ze mnae skoro w takim stanie zostawiam dzeicko
      i die do rpacy..

      czytajac to co napisała forumka...mogłabym pomysleć , ze jaja z nas sobie
      robi...ale mam kolezanke w podobnej sytuacji , która kubek w kubek tak samo
      mysli....
      mąz nie zapłaci za opiekunke....
      a przepraszam ty jako wolontariusz bedziesz pracować, czy męzowi bedziesz swoją
      pęsje w zębach przynosić???
      dziecko jakby nie było chore..jeśli musiałabyś iśc do pracy to by z obcym
      zostało..bo nie byłoby innego wyjścia

      jezu...to nie jest złosliwośc, zycze tobie i mojej kolezance jak
      najlepiej.....ale czasem tez jej i też tobie życze , by mąz wystawił wam
      walizki...i nagle moze bscie sie obudziły....i zrozumiały że odpowiedzialnośc za
      swoje życie bierzemy tylko my..i jeśli zdajemy sie na cudzą łaskę..to nasz wybór...
      nie rozumiem takiej biernej postawy....sama zabrałam kiedyś rzeczy i wyszłam z
      domu wiedząc że juz tam nie wróce....nie mając nic...i do wieczora znalazłam
      mieszkanie...a potem wszystko sie ułozyło....

      jezu...teraz bede krzyczeć...dziewczyny róbcie coś ...nie dajcie sie poniewierac
      i pomiatac..i jeszcze się godzic na to..
    • mira59 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 13.02.07, 21:50
      Forumko - proszę o kontakt na gg 3982175 lub na gazetowy.
      Mamy podobnie chore dziecko...
      Chętnie podpowiem jak wyjść z sytuacji.Byłam w podobnej.
    • catherinep24 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 13.02.07, 23:25
      Rozwód. Przykro mi to radzić, ale to jedyne wyjście. Wiem, że to nie łatwe. Ale
      mam przykład mojej mamy, która też nie moała pieniędzy, a jednak się rozwiodła.
      Masz może sąsiadów, przyjaciół, którym możesz zaufać..? Pokaż innym jak jesteś
      traktowana. W razie czego potwierdzą, że on się nad Tobą znęcał. Kochana, nie
      zasługujesz na to. A jeszcze ważniejsze0Twoje dziecko potrzebuje opieki i
      miłości, a nie zazna tego gdy Ty będziesz zniszczona życiem u boku tyrana, bo w
      końcu się załamiesz. Pomyśl tylko o dziecku!!!! Ono jest najważniejsze. Pomyśl,
      że mogłabyś stworzyć dom, w którym mimo braku niektórych rzeczy materialnych,
      panuje spokój, ciepło, miłość. Zasługujesz na to. A nie każdy facet jest
      świnią. No, każdy pewnie ma coś za uszami, ale może znajdziesz sobie w
      przyszłości np. takiego, który będzie zostawiał sztywne skarpetki na biurku i
      mlaskał w restauracji, ale za to obdarzy Cię uczuciem, jakim obdarzona być
      powinnaś. Życzę powodzenia i podjęcia mądrej decyzjismile
    • afryka11 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 14.02.07, 19:54
      przykro mi, ja odeszłamod takiego. Ale nie miałm dziecka. Mąż musiałby płacić
      alimenty. Możejkaieś instytucje - pomocy społeczne. Wiesz, rzadko polepsza się
      sytuacja takich kobiet jak Ty. Poza tym pomyśl, czy zdrowym dla dziecka jest
      słuchanie takiego języka ze strony taty do mamy. Czy nie stanie siędla niego
      naturalnym, i nie będzie kiedyś kontynuował "tradycji rodinnych"
      • zojkaojka Forumko! 15.02.07, 09:38
        Też mam chore dziecko, więc rozumiem jak trudno ci będzie to zorganizować. Ale
        idź do Mopsu i policz co ci się opłaca. Jeśli dziecko ma bądź może dostać
        orzeczenie o niepełnosprawności to otrzymasz świadczenie i zasiłek
        pielęgnacyjny (154 i 419 zł), do tego dojdzie rodzinny + dodatek na
        rehabilitację (coś ok 50 i 50 zł).Te rodzinne zapewne teraz otrzymuje mąż w
        pracy razem z pensją, możesz w mopsie załatwić byś to ty je otrzymywała. Możesz
        też starać się o zasiłki celowe na leki itp., oraz o dodatki mieszkaniowe.
        Możesz czasowo zamieszkać np. w domu opieki dla kobiet maltretowanych a złożyć
        podanie do miasta(gminy?) o lokal komunalny. Z czasem zaczniesz też otrzymywać
        alimenty. Są liczne fundacje które pomagają w zakupie leków, opłaceniu
        rehabilitacji itp. No i można jednak rozważyć dorabianie sobie w domu, ale
        trudno coś doradzić nie znając twojego wykształcenia, miejsca zamieszkania,
        oraz stopnia niepełnosprawności dziecka. Trzymaj sięsmile
        • net79 Re: Forumko! 15.02.07, 10:13
          Racja działaj kochana!!! Powoli, nie od razu Rzym zbudowano, ale dasz radę,
          skoro dajesz radę znieść nieznośnego faceta, ogarnąć miłością dziecko to i
          znajdziesz powoli rozwiązania, tylko musisz się wziąc w garść, nie poddawać
          się, nigdy.
          • n20062006 Re: Forumko! 15.02.07, 23:48
            Nie pozwól sie tak traktować, nawet dla dziecka. Bardzo Ci współczuję i moge
            tylko trzymać za ciebie kciuki.
            A tak wogóle to moja mama odeszła od ojca który ją bił i upokarzał 11 lat. My,
            tzn. ja i siostra byłyśmy małe i nikt nie wierzył że jej się uda. Dziadkowie
            mówili że wróci do nich na kolanach. Udało się, obydwie skończyłyśmy studia,
            mama nie wróciła i nadal jest sama ale nikt jej nie wyzywa. Jej się udało,
            wierze że i Tobie się uda. Dodam tylko że nikt jej nie pomagał.
            Musisz iść do pracy, za wszelką cenę. A co z babciami, może one zaopiekowały by
            sie kilka godzin dziennie maluchem?
            Pozdrawiam
        • palolinkaa Re: Forumułko!!!!!!!!!!!!!!!! 16.02.07, 21:30
          Dziewczyno!!!!
          Nie powinnas bagatelizowac tej spraawy!!!Nie powinnas jej tak zostawiac tylko
          od razu wziazc sie do rzeczy!!Zorientowac sie co i jak i odejsc od takiego
          chama!!!Sama widzisz ze masz wiele pomocnych tu dziewczat-kltore doradza,pomoga
          jesli chodzin o kwestie prawne, tym bardziej podpowiadaja gdzie mozesz sie
          zglosic wiec zglosc sie i odejdz!!!
          Chyba nie chcesz aby twoje w dodatku chore dziecko patrzylo na to jak ten
          gnojek trasktuje ciebie a przy okazji obrywa sie tez malemu!!!
          Ty masz opiekowac sie dzieckiem a w takim stanie chyba ciezko jest co??Bez
          wsparcia najblizszej osoby.
          Dziewczyno ja na twoim miejscu wnioslabym sprawe o rozod-z jego winy-odeszlabym
          albo wykorzystala prawo do tego ze to on musialby spieprzac z tego mieszkania-
          tylko najpierw trzeba by bylo zorientowac sie czy wg naszego prawa tak tez
          mozna zrobic.
          Jeszcze raz -nie lekcewac tej sprawy bo nie sadze aby sie polepszylo-taki
          czlowiek bedzie pozwalac sobie na jeszcze wiecej az niedaj boze dojdzie do
          tragedii i co wtedy stanie sie z twoim dzieckiem???
          Jesli nie chcesz zrobic tego dla siebie zrob to chociaz dla dobra twojego
          dziecka!Wiem nie bedzie lekko-sprawa rozwodowa to czasami wygrzebywanie
          najwiekszych podlosci-ale pom ysl wtedy o tym ze jak ten cham od was odejdzie
          zagosci w waszym domu spokoj-a to jest wazne przy wychowywaniu tym bardziej
          takiego dziecka jak twoje.
          Jestem z Toba!!!
          3maj sie dzielnie!!!
    • znam_to Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 15.02.07, 13:06
      Przeszłam to samo co Ty, forumka. Udało mi się ocalić małżeństwo (chociaż nie
      wykluczałam odejścia od męża), mam wspaniałą rodzinę, a mój 6-letni syn nie
      pamięta, na co było stać jego tatę 5 lat temu.
      Dziś jestem zadowolona, że walczyłam o małżeństwo, ale jestem pewna, że nie
      udałoby mi się samej - trafiłam na dobrego specjalistę w Niebieskiej Linii,
      miałam oparcie w rodzicach i teściach.
      Nie uważam, że należy tkwić w chorym układzie bez końca, natomiast każdemu
      należy dać szansę i ja dałam ją mojemu mężowi. Nie uważam, że należy pozwolić
      facetowi się okładać, ale o własne szczęście trzeba umieć walczyć. Rady w
      stylu "rozwiedź się z mężem" są pójściem na łatwiznę (oczywiście w przypadku,
      gdy jest dokąd iśc i za co żyć). Gdy nie ma za co odejść, też nie pomogą.
      Forumka, zadzwoń na Niebieską Linię www.niebieskalinia.pl/ i umów się
      ze specjalistą - nie płacisz za to. Ja nie bardzo nawet chciałam tam zadzwonić,
      nie wierzyłam, że ktoś mi może pomóc - zrobiłam to bardziej pod naciskiem
      rodziców niż dla siebie. Warto było. Trzymaj się mocno, jakbyś potrzebowała
      pogadać, to pisz do mnie.
    • emilka_9 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 15.02.07, 14:31
      A ja się rozwiodłam. Byłam bita, wyzywana i poniżana, nawet publicznie przez 10
      lat. Kiedy mąż mnie kopnął w brzuch, gdy byłam w ciąży i powiedziałam "dość" I
      powiedziałam o wszystkim rodzicom. Wzięli mnie natychmiast do siebie, udało mi
      się pozbyć męża a synka wychowuję sama. Minął rok, jestem szczęśliwa i nie dam
      się już w życiu zakuć w małżeńskie dyby!!!!
      Trzymam kciuki za Ciebie
    • net79 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 17.02.07, 11:25
      Formułko napisz jak się trzymasz, czy masz jakieś silne postanowienia, na
      niedaleką lub nieco bardziej oddalona przyszłość, czy widzisz jakies
      perspektywy. nie tylko ty masz taki problem , ma go wiele kobiet i dla kazdej z
      nich jest to ciężki orzech do zgryzienia... Wielkie cmoki
    • anaw29 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 19.02.07, 16:46
      zupełnie, jak bym czytała własną historię - wyzwiska bez powodu, obrażanie się,
      awantury lub ciche dni, nie mogę do nikogo dzwonić ani nikogo odwiedzać i vice
      versa. dopóki pracowałam, czułam się lepiej - miałam kontakt z ludźmi, własne
      pieniądze. w tej chwili jestem na zwolnieniu lekarskim. jestem w 33 tc. boję
      się, że córeczkę będzie traktował podobnie. wg jego słów "kobiety to gorszy
      gatunek człowieka". najgorsze jest to, że ja go kocham, ozatym nie chcę, żeby
      dziecko wychowywało się bez ojca. a może on się zmieni, jak zobaczy naszą
      córeczkę? łudzę się tą nadzieją. może jestem głupia, że tak myślę???
      • gryzelda71 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 19.02.07, 16:54
        anaw29 napisała:
        > zupełnie, jak bym czytała własną historię - wyzwiska bez powodu, obrażanie się,
        > awantury lub ciche dni, nie mogę do nikogo dzwonić ani nikogo odwiedzać i vice
        > versa. dopóki pracowałam, czułam się lepiej - miałam kontakt z ludźmi, własne
        > pieniądze. w tej chwili jestem na zwolnieniu lekarskim. jestem w 33 tc. boję
        > się, że córeczkę będzie traktował podobnie. wg jego słów "kobiety to gorszy
        > gatunek człowieka". najgorsze jest to, że ja go kocham,
        A ja się pytam,dlaczego go kochasz?
        • anaw29 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 19.02.07, 18:55
          gryzelda71 napisała:

          > anaw29 napisała:
          > > zupełnie, jak bym czytała własną historię - wyzwiska bez powodu, obrażani
          > e się,
          > > awantury lub ciche dni, nie mogę do nikogo dzwonić ani nikogo odwiedzać i
          > vice
          > > versa. dopóki pracowałam, czułam się lepiej - miałam kontakt z ludźmi, wł
          > asne
          > > pieniądze. w tej chwili jestem na zwolnieniu lekarskim. jestem w 33 tc. b
          > oję
          > > się, że córeczkę będzie traktował podobnie. wg jego słów "kobiety to gors
          > zy
          > > gatunek człowieka". najgorsze jest to, że ja go kocham,
          > A ja się pytam,dlaczego go kochasz?

          dobre pytanie! moja rodzina też ciągle mi je zadaje. tym bardziej, że już raz
          wylądowałam przez niego w szpitalu - przedawkowałam leki.
      • net79 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 19.02.07, 17:26
        Kochana
        z tego co mówisz zaczoł sie tak zachowywać od kiedy jesteś w ciąży , Tak??
        Jeśli miałoby się coś zmienić to zmieniłoby sie po pierwszym USG najpóźniej.Ta
        k myslę. Córcie pewnie będzie traktował lepiej, ale nie łóź się, że co do
        ciebie się to zmieni. Nie możesz na to pozwolić, co to znaczy,że on będzie
        wyznacznikiem czy ty mozesz wychodzić i czy może cię ktos odwiedzać. My nawet
        w kłłótni, w ciche dni, czy w trakcie jakiegoś ogromnego kryzysu, nie pozwalamy
        sobie na takie zachowania, bo nie sa one normalne. Miłość miłościa, ale nawet
        jesli będzie dobrze traktował córkę, a ciebie nie, to czego nauczy się dziecko?
        Podda.ństwa wobec męężczyzn, czy bezgranicznej nienawiści do nich... Ani na
        tym, ani na tym drugim nie zbuduje normalnego związku. Poczytaj wszystkie
        komentarze i szukaj perspektyw na przyszłość. Może mu się odmieni i będziecie
        wiedli wspaniałe rodzinne życie, czego ci z całego serca zyczę, ale może nie. a
        ty jako matka nie możesz wobec tego byc bierna.
      • triss_merigold6 Brawo 19.02.07, 20:11
        Owszem, facet, który uważa, że kobieta to gorszy gatunek człowieka będzie córkę
        traktował podobnie. Załatwisz dziecku niskie poczucie własnej wartości na całe
        życie i pewnie też zwiąże się z gnojkiem. Łudź się dalej.
    • mi241 Re: Kolejna smutna małżeńska historia ;( 20.02.07, 09:14
      Są dwie rzeczy, które przyciągają kobiety do mężczyzn.
      1. Pieniądze
      2. Uroda
      Reszta???? A kto tam martwiłby się resztą. Facet może być burym chamem, ale
      jeżeli coś tam kasy daje to może nawet chlać wódę cysternami i lać żonę ile
      wlezie...

      Powinnaś po pierwszym podniesieniu ręki przez Twego chłopa podać o rozwód. Nie
      trzeba było czekać az będziesz pomiatana codziennie. Masz prawo do godności.
      Nikt nie może tobie tego prawa odebrać.
      Moim zdaniem jest tak: Jesteś raczej uzależniona od swego faceta nie tyle
      finansowo co psychicznie (O Boże! Jak wezmę rozwód, to co sąsiedzi powiedzą? A
      co ja księdzowi powiem?). Nie wściekaj się na to co piszę. Obserwuję życie i
      widzę co się dzieje. Weź się wreszcie w garść, bo zostanie z Ciebie tylko
      strzęp. Nie daj się. Walcz o swoje prawa, o godność.
      Mnie moja ex przyprawiała rogi, ale (tu zaczniecie się śmiać) po złapaniu jej in
      flagranti, zmierzyłem tylko obydwoje zimnym spojrzeniem, powiedziałem "To zapłać
      temu panu" (gach wypadł z mieszkania jak poparzony). Jakoś nie podniosłem ręki
      na wiarołomną...
      Nawet nie chciałem słuchać tego co mówiła, odwróciłem się na pięcie i tylko mnie
      widziała. Resztę załatwił obrotny adwokat. Podczas rozprawy jednym z argumentów
      mojej ex było, że wyglądam tak staro i nieciekawie, że tylko ślepa na mnie poleci...
      No to teraz jestem sam. I dobrze mi. Nikogo nie unieszczęśliwiam sobą.
      • pampeliszka Jak ja tego nie rozumiem... 20.02.07, 21:59
        Cholera jasna, czy az tylu facetow sie zmienia po slubie, czy jak?
        Po co wychodzicie za maz za chamow i sku..eli i jeszcze sie decydujecie na dzieci?
        "Ja go kocham"... jasne. Tak go kocham, ze moze bic moje dzieci.
        Juz wiem, skad sie potem biora takie dramatyczne wiadomosci w TV. Wy naprawde
        istniejecie...
        Jak pan-władca powie, to dziecko do reklamówki, co? Zeby tylko nie stracic jego
        "miłości".
        Jak bedzie se chciał zgwałcić córeczke, to niech se zgwałci, jakoś to mała
        przezyje. Niech sie uczy, ze swiat jest brutalny.Zeby sie tylko nie wydało przed
        sasiadami.

        Czy jest jakas granica w tej Waszej uległości? Czy pozwolicie na wszystko?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja