tęsknię za synkiem...

12.02.07, 14:54
kiedy jestem w pracy. Ciągle o nim myślę i mam wyrzuty sumienia, ze nie ma
mnie przy nim prawie przez cały dzień: 10,00-19,30. Wspominam okres, kiedy
byłam z nim w domu i tęsknie za tym. Teraz ma 2 latka i kazdego dnia uczy się
czegoś nowego, zaczyna mówić a mnie przy tym nie ma i źle mi z tym. Nie mam
możliwości zmiany godzin pracy. Smutno mi...
    • gregrolka Re: tęsknię za synkiem... 12.02.07, 15:44
      Wspolczuje,a jednoczesnie rozumiem...Ja wrocilam do pracy 6 mies temu,syn ma 2
      latka. Na poczatku czulam sie tak jak Ty ale caly czas sobie powtarzalam,ze
      jakby co to w kazdej chwili moge wrocic na wychowawczy. Ja wracalam do domu o
      18, postawilam sobie za cel,ze nie ma mowy o zadnym zostawianiu po
      godzinach.Ostatnio poprosilam w pracy zeby pozwolili mi wychodzic pol godz
      wczesniej ( wczesniej przychodze), zgodzili, nigdy nie zostaje po
      godzinach.Przyzwyczailam sie do nowej sytuacji, synek chyba tez.Na szcescie maz
      wraca wczesniej do domu wiec maly nie jest caly dzien tylko z niania.Powoli
      mysle o drugim dziecku wiec nidelugo znowu bedziemy razemwinkGlowa do gory,
      sproboj moze jedenk uda zmienic sie te godziny jakos bo 19.30 to rzeczywiscie
      pozno..Acha, moj synek chodzi spac dopiero o 21, daletgo mamy wieczorem wiecej
      czasu dla siebie.
    • dzemma Re: tęsknię za synkiem... 12.02.07, 17:27
      mój tez chodzi spać o 21.00, ale jednak to tylko 1,5 godziny dla nas, nie
      mówiąc juz o innych zajęciach domowych (pranie, gotowanie itp.) Nie jest lekko
      ale jakoś muszę dac radę, chciałam się wyzalić. Weekend tak szybko minął i znów
      cały tydzień przed nami - ochhhhh Aby do lata....
      • lidia23 Re: tęsknię za synkiem... 12.02.07, 20:15
        Jak mój syn miał dwa trzy latka to ja pracowałam bardzo dużo ( w szkole i w tp
        na błekitnej linii). Czasem jak wychodziłam z domu o 600 to wracałam o 22.30.
        syna widziałam tylko rano i wieczorem jak spał. Mama lub mąż odprowadzali go i
        odbierali z przedszkola. Ale w końcu powiedziałam dość i zaszłam w drugą ciąże i
        trochę zwolniłam. Bo za jaką cenę mam się zatyrac? Nie żałuje bo mam teraz dwoje
        wspaniałych dzieci. Syn coprawda chodzi do przedszkola ja siedzie na
        wychowawczym z córką. Ale sama go oprowadzam i odbieram i spędzam z nim dużó
        czasu. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
        • aniulek87 Re: tęsknię za synkiem... 12.02.07, 20:30
          ja rowniz to przechodzilam i co godzine dzwonilam p[ytalam jak sie ma moje
          malenstwo. juz nie moge sie doczekac lata kiedy caly czas bedziemy razem....
    • mamago1 Re: tęsknię za synkiem... 13.02.07, 11:21
      A musisz pracować? Ja właśnie z tych samych powodów w najbliższym czasie
      rezygnuję z pracy. A w moim przypadku, jest to obcięcie dochodów o 60%...
      Jednak czas z dziećmi jest najważniejszy.
    • dzemma Re: tęsknię za synkiem... 13.02.07, 12:32
      niestety muszę pracować, dwa lata siedziałam z synkiem, pracowałam od czasu do
      czasu na zlecenie ale nie w takich godzinach, zresztą to były 2-3 tygodniowe
      zlecnia z dłuuugimi ok. 1-2 m-cznymi przerwami. Teraz jest mi cięzko, mam
      nadzieje ze jak przyjdzie lato, będę bardziej optymistycznie na to patrzyla -
      dłuższe dni, słońce - to napawa optymizmem.
      • mamusia77 Re: tęsknię za synkiem... 14.02.07, 10:49
        Może jak trochę staniesz finansowo na nogi to znowu pobędziesz z synkiem.
        Miałam podobnie, też bardzo tęskniłam zacórcią, a do pracy musiałam iść od razu
        po macierzyńskim i to do nowej bo poprzednią straciłam po porodzie. Pracuję
        blisko rok, troszkę udało się odłożyć, no a teraz zaciśnie się pasa i będzie
        dobrze bo wreszcie będę z malutką, ponieważ właśnie wybieram się na
        wychowawczy. Głowa do góry!
        • elag3 A ja nie tęsknię 14.02.07, 14:04
          to znaczy gdy wracam do domu to cieszę się jak wariatka że widzę mojego
          maluszka ale naprawdę cieszę się że mam dokąd wyjść i nie oglądać go nonstop.
          Do pracy wróciłam jak mały miał pół roku i naprawdę to był już szczyt moich
          możliwości co do wysiedzenia w domu. Dzwonię jak ma sprawę a nie kontrolnie.
Pełna wersja