Czy wasi mężowie też komentują

14.02.07, 18:58
wasze zdolności za kierownicą?
za szybko jedziesz, nie widziałaś znaku, masz czerwone światło, hamuj
wcześniej przed skrzyżowaniem, teraz gaz do dechy, dlaczego nie wyprzedzisz
tego samochodu, musisz zaliczyć wszystkie dziury?
Krew mnie zalewa jak mam z nim jechać! A sytuacja czasem tego wymaga. Ja
nigdy nie komentuje jak on prowadzi, a on! twierdzi, że to dla mojego
dobra....
Nie jeżdżę dużo, można powiedzieć, że jestem teraz niedzielnym kierowca, ale
na przepisach się znam i potrafię ocenić sytuację na drodze.
Jak zachowują się wasi mężowie ? wpiepszają się?
    • redmiss Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 19:00
      nieee

      kiedyś powiedział, ze jestem jedyną kobietą, która potrafi jeździć... czasem
      nawet lepiej od niego smile
      • renia1807 Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 19:02
        ja już nie wiem o co on się boi o mnie, o siebie czy o wypieszczone autko?
    • be_em Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 19:01
      niesmile raczej wszytskim się chwali, że żonka jeździ jak facetwink
    • michatka Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 19:06
      nie, to ja komentuję, zwłaszcza jak słyszę jego "hm czy ja tu mam
      pierwszeństwo?" ;-P
    • oxygen100 Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 19:07
      nie, poniewaz jezdze sama a on sam wiec nie ma okazji
    • kawad Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 21:06
      Komentował na początku (sam nie ma prawa jazdy). Po groźbie zostawienia go na
      środku ulicy przestał. smile
    • malgra Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 21:06
      tylko jak przesiadłam się z automatu na manual.I to na moją wyraźną prośbę-więc
      słyszałam: zmień bieg, za mało gazu, więcej gazu,itp.
      Po dwóch tygodniach jeżdżenia po krętych drogach i wjeżdżania pod górki
      załapałam, więc teraz już nie komentuje,bo czuję się już pewnie w tym moim
      manualu.
    • aluc Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 21:18
      nie, albowiem jak już od wielkiego dzwonu jedziemy razem, to on prowadzi
      i ja wtedy komentuję hłe hłe hłe dla jego dobra smile))
      • jklk Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 21:33
        U nas raczej ja komentuję, kiedy on prowadzi. Staram się tego nie robić, bo
        wiem, że to wkurza i w sumie do niczego dobrego nie prowadzi. Ale, niestety,
        czasem to silniejsze ode mnie. Mój mąż prowadzi "agresywniej" ode mnie. Czasem
        to w sumie dobrze, ale czasem nie, bo np. piesi przed nim uciekają, no i tego
        to trudno nie skomentować! Generalnie komentuję głównie wtedy, kiedy się czegoś
        przestraszę. Bardzo mi brakuje dodatkowego lusterka, w których mogłabym
        kontrolować sytuację! Poza tym mój mąż smieje się, że niedługo wydepczę w
        podłodze dziurę w miejscu odpowiadającym temu, gdzie kierowca ma hamulec.
    • anik801 Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 21:50
      Niestety komentuje!Nie cierpię z nim jeździć!Jak mam go wieźć(na szczęście raz
      kiedyś)to jestem cała w nerwach!Na codzień jak jeżdżę sama jestem opanowana.
      Lubię pasażerów,fajnie mi się jeździ z koleżankami(ale mój maż nie jest u mnie
      mile widzianym pasażerem).Mój mąż jest bardzo dobrym kierowcą.Jeżdzi bardzo
      dużo po całej Polsce.Nawet jak nie zna miasta sprawnie mu idzie.Może dlatego
      tak reaguje.Dla niego większość osób,które zna(w tym ja oczywiście)nie potrafią
      jeźdźić.Ja tam prowadzić auto lubię i nie zamierzam rezygnować z powodu głupich
      uwag mego małżonka!
    • masumi2006 Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 21:55
      Zasadniczo jeżdżę swoim autkiem,więc nie ma takiej możliwości,ale jak już się
      tak zdarzy sadzam go na tylnym siedzeniu z dzieckiem i wtedy siedzi cicho wink
      Bo wcześniej to tragedia,wszystko było nie tak wink
      • ma.dzia Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 21:57
        moj nie ma prawka i jestem dla niego bogiem za kierownicawink
        • martyna2001 Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 22:06
          Komentuje, dlatego zawsze kiedy mamy gdzieś razem jechać to on prowadzi. Bardzo rzadko się kłócimy, ale kiedy ja prowadzę to awantura pewna. Uważam,że nie jestem kiepskim kierowcą, głównie ja jeżdżę samochodem i póki co zero stłuczek. Muszę jednak przyznać,że tak mnie jego obecność stresuje,że zaliczam każdą dziurę, kiedy z nim jadę.On wtedy komentuje, a ja się denerwuję.
    • figrut Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 22:44
      Nie komentuje, nie ma czego komentować. On czuje się pewnie gdy ja prowadzę. Nie
      ma u nas przepychanek kto będzie prowadził, jest tylko pytanie "kto jedzie, ja
      czy ty ?". W przeciwieństwie do niego mam doskonałą orientację w terenie i jeśli
      już wjeżdżamy do jakiegoś dużego miasta [Bydgoszcz, Łódź, Poznań, Warszawa], to
      pyta mi się z nadzieją w głosie czy poprowadzę. Obydwoje prawo jazdy mamy dość
      długo [ja 14 lat, on 12 lat] i obydwoje dużo jeździmy.
    • fajka7 Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 22:47
      Nie komentuje, ale ja dobrze jezdze.
    • balbina112 Re: Czy wasi mężowie też komentują 14.02.07, 22:56
      heeh mój mąż nie komoentuje- wystarczy że ja jako kierowca wszystko wokół
      komentuje ;P zawsze mi mowi ze sie cieszy ze potrafie jezdzicsmile
      jednak niezaprzeczalnie on weidzie prym podczas jazd w miastach w ktorych nigdy
      nei bylismy, podziwiam go za to. bo ja jak prowadze tow ychodze z
      założenia" "wszytkei drogi prowadzą do rzymu", a że akurat możńa by było
      krócej, łatwiej no to inna sprawa..
      natomais tdominuje w parkwoaniu na styk- zarowno moj maz jka i moaj mama
      dostaja zawalu z sie mieszcze w kazda luke do prakowania hehe, no coż lubię
      takie wyzwania, no i jazde na autostradzie z zawrtoan predkoscia jka na moj
      samochodzik yariskesmile
      jednak, przyznam, że na poczatku komentowal- to to, to tamto. ale jak mu
      powiedziałąm ze albo sie zamknie albo nigdy nei wsiadze ze man do samochodu to
      jest spokój, a że samochód jest mój, no to sprawa rozwiązana hehe
      dodatkowo powiedzilam mu ze strasznie mnie to rozprasza i denerwuej przez co
      mam gorsza koncentracje, wiec jak wiade w cos to beidze jego wina ze glupio
      gadał, to samo zastosowałam wobec mam, któa uważa że prękośći 50 km po mieście
      jest lotem rakiety i zawsze jak jużmarudzi ze za szybko jade ( chociaz zgodnei
      zprzepisami) to proponuje jej spacer nanogachsmile skutkuje, troche sie podąsa
      ale... siedzi cicho
      pozdrawiam i życze skucesó w wyciwczeniu mężów żęby spali podczas jazdy a nie
      gaali głupotsmile
      • pesteczka5 Re: Czy wasi mężowie też komentują 15.02.07, 02:05
        ledwie z garażu wyjadę, krzyczy "wolniej!!!"
        • igge Re: Czy wasi mężowie też komentują 15.02.07, 02:27
          czasami, jak zrobie wyjątkowe głupstwo
          mąż rzeczywiście jeździ lepiej ode mnie ale to przez moje lenistwo i
          wygodnictwo plus zwyczajnie lubię jak on prowadzi gdy jeżdzimy razem
          kiedyś jak mieliśmy nasz pierwszy samochód maluszka każdą trasą dzieliliśmy się
          co do centymetra po połowie i zmienialiśmy się za kierownicą nawet jak wypadało
          to na środku mostu - oboje mieliśmy niesamowitą frajdę z kierowania i
          sprawiedliwie się nią dzieliliśmy
          Nadal lubię prowadzić, szybkość, muzyka, ale szukać miejsca do parkowania już
          mniej, ślizgać się na śniegu albo odkopywać ze śniegu też nie i bardzo lubię
          wszystko robić razem z mężem więc o ile to możliwe korzystam z jego
          umiejętności i jedziemy razem jak tzreba coś załatwić
          Ja nie zwracam uwagi na to jak on jeździ a on komentuje moją jazdę jak zrobię
          coś nieprzepisowego albo niszczącego silnik, nie lubi też kiedy od razu włączam
          muzykę
    • skarolina Re: Czy wasi mężowie też komentują 15.02.07, 08:37
      Kiedyś komentował, no, nazwijmy to zwracał uwagę, na ogół nawet słusznie, ale
      oczywiście mnie to wkurzało maksymalnie. Potem się nauczył i o ile nic nam nie
      zagrażało specjalnie, to tylko po fakcie pytał: "A masz świadomość, że...?" No i
      muszę przyznać, że ta druga metoda była skuteczniejsza, to przyjmowałam do
      wiadomości, wyciągałam wnioski i teraz już nie ma podstaw do żadnych komentarzy,
      nauka nie poszła w las.
    • 76kitka Re: Czy wasi mężowie też komentują 15.02.07, 09:49
      pewnie, że tak, ale spokojnie, bo ja nie znoszę krytykismile
    • jowita771 Re: Czy wasi mężowie też komentują 15.02.07, 10:45
      ja mam prawo jazdy dopiero kilka miesięcy i wiem, że troche boi się ze mną
      jeździć, bo ostro "hamuje" po stronie pasażera. potem mnie przeprasza, że
      panikował i przyznaje, że nie było powodu. sam jest swietnym kierowcą, pracował
      kiedys jako kierowca za granicą w miescie, przy którym Warszawa to małe piwo,
      potrafi wcisnąć się w każdą dziurę i bezpiecznie przemknąć przez korek.
      powinien być kierowcą karetki. jeszcze jak nie bylismy razem byłam zachwycona
      jego sposobem prowadzenia samochodu, zdarzało mi się go obserwować.
    • alex05012000 Re: Czy wasi mężowie też komentują 15.02.07, 12:43
      oczywiscie, ze nie, bo:
      - mąż ma zbyt wiele szacunku dla mnie aby zwracać mi co chwila uwagę - słusznie
      czy nie, jak prowadzę wóz, czy w jakiejkolwiek innej sytuacji, poza tym on
      uważa że ja jeżdżę wspaniale....
      - prowadzę dobrze, prawo jazdy mam od 1988, jeżdżę niemal codziennie od
      1993...,
      - poza tym mąż nie ma ani prawa jazdy, ani samochodu, kompletnie się
      motoryzacją nie interesuje... cieszy sie że go wiozą...
      jestem więc w komfortowej sytuacji, zato sama muszę jeździć na stację
      benzynową, przeglądy wozu i do warsztatu ...
      pamiętam jak raz byliśmy w jakimś warsztacie razem, po odbiór auta, mechanik
      wystartował do mojego męża i zaczyna mu tłumaczyć co i jak ... a mąż z
      uśmiechem: proszę to powiedzieć żonie, to ona prowadzi, ja się na autach nie
      znam ... mechanik miał głupawą minę...
    • lola211 Re: Czy wasi mężowie też komentują 15.02.07, 12:53
      Zdarza sie, bo ciagle mu sie wydaje ze skoro ma duzo dłuzszy staz ode mnie to
      powinien udzielac mi rad.Z poczatku słuchalam, teraz ignoruje.Jezdze pare lat i
      radze sobie dobrze, nie musi mnie pouczac.Kiedys po prostu powiedzialam, ze
      wysiadzie na najblizszym skrzyzowaniu, jesli nie przestanie komentowac i sie
      udzielac.Jego matka ma to samo- rzadko ja wioze, ale nigdy nie omieszka mnie
      poinstruowac, na ktorym pasie powinnam sie znaleźć- bo ona zawsze tym wlasnie
      jeździ.Ja robie swoje i po prostu właczam IGNOR.
    • joanna_poz Re: Czy wasi mężowie też komentują 15.02.07, 12:54
      moj ze mną w ogole nie jeżdzi, a i tak komentuje...
    • kw42 Re: Czy wasi mężowie też komentują 15.02.07, 13:16
      niestety komentuje,na szczęście nie często ze mną jezdzi.ostatnio holowal nmie
      z 10 km po krętych drogach, linka do holowania 3metrowa ,ciemno,ogrzewania
      włączyc nie można,okno otwarte bo szyby parują,mróz na dworze i w środku
      jechaliśmy tak ze 40 min . ja go pytam zadowolona z siebie jak mi poszlo? a on
      lakonicznie:może byc
      • marghe_72 Re: Czy wasi mężowie też komentują 15.02.07, 13:31
        nie
        ale hamuje razem ze mną big_grinDDDD
    • agmar3 Re: Czy wasi mężowie też komentują 15.02.07, 14:11
      nie, bo na codzień mamy oddzielne samochody. Jak jeździmy razem to zazwyczaj
      małż prowadzi, a jeśli ja to siedzi cicho, bo wtedy ja mu robię to samo jak on
      prowadzi. I z głowy. Pozbyliśmy się durnych komentarzy i mamy spokój. Doszlismy
      do wniosku, że najgorsi za kierownicą są faceci w kapeluszach - zawsze coś taki
      odstawi.
      Pozdro
    • niya Re: Czy wasi mężowie też komentują 15.02.07, 14:17
      skomentował dwa razy za trzecim razem wracał na nogach 3 kilometry smile, już nie
      komentuje smile
    • dzemma Re: Czy wasi mężowie też komentują 15.02.07, 14:36
      komentował tylko na początku, kiedyś tak mnie zdenerwował, ze zatzrymałam się
      na środku drogi i wysiadłam i tak go zostawilam z otwartymi drzwiami. Od tamtej
      pory jak próbuje coś komentować, pytam tylko czy się zatrzymać? Zreszta
      rozmawialismy o tym i nawet jak mu się czasami coś wymknie to sam się na tym
      łapie i mówi, ze jego też by denerwowało jakby ktoś tak komentował jego jazdę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja