kasiek9991
15.02.07, 13:16
czesc wszystkim
chcialam zwyczajnie sie pozalic i wysluchac waszej rady.
Mam meza i dziecko roczne. jestem cały czas sama w domu- maz wiadomo
pracuje.I tu zaczyna sie problem.To dobry człowiek, ale naiwny. Ma
dział.gospodarcza- uslugi transportowe, ale pracuje w jednej firmie
kurierskiej jako kurier.Niby na swoim,ale...ni e wezmie urlopu,bo straci
pieniadze, bo nie ma czlowieka na zastepstwo itp, pracuje nie przerwanie 3
lata od ok.8-19, wyglada jak wrak...
do tego na poczatku dzialalnosci zatrudnial swojego brata na czarno czyli on
tez pracowal jako kurier umowili sie ze beda po polowie placic zus i
skarbowke-podatki i inne , Brat bral cala gotowe do kieszeni, a za
podatki ,vaty i zus wyśmiał sie. To do nas przychodza pisma od komorników.
Najsmieszniejsze jest to, ze mezus nie powiedzial mi o tym. Niedawno
dowiedzialam sie ze mnie oklamywal.Mam zal do niego,ale wybaczylam!
Maz caly czas wykluca sie z bratem, poskazrylam sie tesciom, to mnie jeszcze
zjechali, doslownie zgnoili psychicznie. Wylozylam mezowi na splate dlugow
cale oszczednosci, w tym i dziecka (za zgoda mojej mamy) bo komornik zajal
jego pensje i nie mielibysmy za co zyc, a on za co jezdzić(paliwo)
Mam zal do meza, ze mnie oszukiwal, a tyle mi obiecyweal, z ew z amian jak
bede z malym wdomu, to zrobie prawo jazdy, skoncze studia , narazie mam
licencjat i nic nie ma szans, ja jeszcze mam mu pomagac, nie mam szans wrocic
do pracy-zrezygnowalam zaraz po macierzynskim-pracodawca nie przedluzyl
umowy. Jeszcze 2 lata i maly do przedszkola pojdzie.
tescie nie chca mnie znac, nie odzywaja sie, bo obrazilam ich synka
nazywajac -chamem(brata meza) on rozbijal sie na wycieczkach- kreta) a nie
chcial placic za podatek od swoich przychodow. Mezowi w tamtym czasie auto
zepsulo sie i nie mial czym jezdzic. To tesc sprzedal mu jego osobowkę
(zapisana byla na tescia - bo nizzsze oc) i udowodnil mezowi ze jest
nieudacznikiem.Ni erozumiem tego , najpierw daja auto, a pozniej zabieraja,
podejrzewam ze abym ja sobie tylka nie wozila.
nie chce sie rozwodzic,.ale ile mozna tak zyc, Ciagle dlugi, glowkuje jak tu
przezyc a braciszek meza smieje sie.Maz ma jechac so Usa do ciotki na 9n m-cy
do pracy. Nie wiem co bedzie dalej? Nie chce byc sama, moi rodzice maja taka
prace ze ciagle wyjezdzaja, nie moge sie do nich wyprowadzic, bo swoje
mieszkanie wynajmuja co jakis czas.Mam do pomocy dziadka on ma 71 lat i on
zostaje z dzieckiem, jak chce isc do lekarza.Na imprezie nie bylismy 2
lata. Moja mama czasem mi podrzuc amoja siostre ma 9 lat, co prada kupuje
naszemu synkowi ubranka i inne . Po roku czasu zostanie z malym , bo w maju
idziemy na slub do kuzyna.
Co byscie mi poradzily? jak z takim mezem żyć?