silije.amj
23.04.03, 10:55
Piszę to, bo jestem już u kresu sił i wszelkiej pogody ducha. Moja trzyletnia
córeczka, zdrowa zupełnie w pierwszych latach życia, alergiczka, od listopada
zeszłego roku jest nieustannie chora. Zaliczyłyśmy dwa zapalenia płuc, w tym
jedno w szpitalu, spastyczne zapalenie oskrzeli, zapalenie krtani, grypę
żołądkową i od początku wiosny przewlekły katar i kaszel alergiczny, mamy
zagrożenie astmą. W skrajnym stresie zrobiliśmy nawet testy na mukowiscydozę,
to na szczęście nas ominęło. Płacimy za przedszkole, do którego prawie nie
chodzi i za którym tęskni tak, że serce się ściska, płacze za koleżankami, za
placem zabaw. Doba jest za krótka, by zdążyć podać jej wszystkie leki, połyka
ich więcej niż jedzenia chyba. Jest m.in. na sterydowych lekach wziewnych.
Ciągle nie wiem, na co jest dokładnie uczulona, terminy w poradni są okrutne.
Dziś znowu leży w łóżku z gorączką i bólem główki (niestety zawsze reaguje na
podwyższoną temperaturę bólem głowy). Zimą myślałam, że wiosną skończy się
ten koszmar. A teraz pogoda piękna a ona jest chora, chora aż do
obrzydliwości. Nie mogę wychodzić z domu, nawet do sklepu, przecież nie
zostawię jej samej. W czasie jej chorób nauczyłam się spać na brzuchu, żeby
mi mniej dokuczał z nerwów. Nocą nie mogę doczekać się dnia, a w dzień
brakuje mi pomysłów i sił, żeby zabawiać marudzące i nudzące się chore
dziecko. W domu bałagan, bo latanie z soczkami, syropkami, termometrem,
książeczkami jest naprawdę wystarczającym maratonem. Nie spotykam się z
ludźmi, był taki tydzień w styczniu, że oprócz jej i męża wieczorem,
zobaczyłam tylko listonosza. Nic się nie da zaplanować, w najbliższą sobotę
mam wesele przyjaciółki, chciałabym na nim być. 1 maja mieliśmy po raz
pierwszy od 4 lat wyjechać z mężem w góry we dwoje na 4 dni, a Julia w tym
czasie ma jechać z dziadkami nad morze, dla uodpornienia. Tak się boję, że
nie wyzdrowieje do tego czasu, że jestem bliska załamania i zbiera mi się na
płacz, do czego dochodzą wyrzuty sumienia, że jeszcze w takiej sytuacji myślę
o moich przyjemnościach. Ale czekałam z taką radością na ten wyjazd, jak inni
czekają na Majorkę. Jak długo to jeszcze potrwa? Co mamy robić? Czy wszystkie
mamy tak mają i czy radzą sobie lepiej ode mnie? Pomóżcie , bo już nic
jasnego przed sobą nie widzę. Od siedzenia w domu Julia nauczyła się czytać
mając niewiele ponad 3 lata, ale nikt nie wie, o ile bardziej bym wolała
zabierać ją w tym czasie na basen, na wyprawę po okolicy...

((