Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dziecka

23.04.03, 10:55
Piszę to, bo jestem już u kresu sił i wszelkiej pogody ducha. Moja trzyletnia
córeczka, zdrowa zupełnie w pierwszych latach życia, alergiczka, od listopada
zeszłego roku jest nieustannie chora. Zaliczyłyśmy dwa zapalenia płuc, w tym
jedno w szpitalu, spastyczne zapalenie oskrzeli, zapalenie krtani, grypę
żołądkową i od początku wiosny przewlekły katar i kaszel alergiczny, mamy
zagrożenie astmą. W skrajnym stresie zrobiliśmy nawet testy na mukowiscydozę,
to na szczęście nas ominęło. Płacimy za przedszkole, do którego prawie nie
chodzi i za którym tęskni tak, że serce się ściska, płacze za koleżankami, za
placem zabaw. Doba jest za krótka, by zdążyć podać jej wszystkie leki, połyka
ich więcej niż jedzenia chyba. Jest m.in. na sterydowych lekach wziewnych.
Ciągle nie wiem, na co jest dokładnie uczulona, terminy w poradni są okrutne.
Dziś znowu leży w łóżku z gorączką i bólem główki (niestety zawsze reaguje na
podwyższoną temperaturę bólem głowy). Zimą myślałam, że wiosną skończy się
ten koszmar. A teraz pogoda piękna a ona jest chora, chora aż do
obrzydliwości. Nie mogę wychodzić z domu, nawet do sklepu, przecież nie
zostawię jej samej. W czasie jej chorób nauczyłam się spać na brzuchu, żeby
mi mniej dokuczał z nerwów. Nocą nie mogę doczekać się dnia, a w dzień
brakuje mi pomysłów i sił, żeby zabawiać marudzące i nudzące się chore
dziecko. W domu bałagan, bo latanie z soczkami, syropkami, termometrem,
książeczkami jest naprawdę wystarczającym maratonem. Nie spotykam się z
ludźmi, był taki tydzień w styczniu, że oprócz jej i męża wieczorem,
zobaczyłam tylko listonosza. Nic się nie da zaplanować, w najbliższą sobotę
mam wesele przyjaciółki, chciałabym na nim być. 1 maja mieliśmy po raz
pierwszy od 4 lat wyjechać z mężem w góry we dwoje na 4 dni, a Julia w tym
czasie ma jechać z dziadkami nad morze, dla uodpornienia. Tak się boję, że
nie wyzdrowieje do tego czasu, że jestem bliska załamania i zbiera mi się na
płacz, do czego dochodzą wyrzuty sumienia, że jeszcze w takiej sytuacji myślę
o moich przyjemnościach. Ale czekałam z taką radością na ten wyjazd, jak inni
czekają na Majorkę. Jak długo to jeszcze potrwa? Co mamy robić? Czy wszystkie
mamy tak mają i czy radzą sobie lepiej ode mnie? Pomóżcie , bo już nic
jasnego przed sobą nie widzę. Od siedzenia w domu Julia nauczyła się czytać
mając niewiele ponad 3 lata, ale nikt nie wie, o ile bardziej bym wolała
zabierać ją w tym czasie na basen, na wyprawę po okolicy... sad((
    • ehhermiona Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 23.04.03, 11:23
      Och, Silije, skąd ja to znam....Moja Ola przez pierwszy rok w przedszkolu nie
      chodziła "ciurkiem" nawet 3 tygodni... Jakie leki bierze Julka?
      Wiem, że to zabrzmi okrutnie (ale nie myśl, że taka jestem bezlitosna - wyjazd
      z mężem to coś, czego się od 11 lat nie mogę doczekać), ale może pojedźcie z
      nią do Wieliczki - tam jest sanatorium "podziemne", w którym podobno świetnie
      leczy się takie rzeczy. Można wykupić sobie kilka dni ze spaniem pod ziemią,
      albo spać "u góry", a zjeżdżać tylko na kilka godzin. Więcej znajdziesz w
      internecie chyba pod hasłem Wieliczka albo coś takiego - sama się do tego
      przymierzam.
      Z lekarzy w Poznaniu polecam dr Burchardową - starsza pani, ale Olę ustawiła
      świetnie na lekach; przyjmuje na Bogusławskiego, ale nie w Centrum Alergologii,
      tylko w Centrum Pediatrii (przeniesione z ul. Kościuszki).

      Bądź dzielna!
      Monika
    • marina2 Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 23.04.03, 11:27
      Ojej az za dobrze znam ten stan.Trwal do maja ubieglego roku.Ty widywalas meza
      i listonosza - ja tylko lekarzy , przychodnie , szpitale.Trojka chorowala na
      zmiane .Wirusy , bakterie powalaly je na zasadzie domina.Standardowo padaly w
      sobote kwadrans po zamknieciu przychodni.Badan , wizyt u lekarzy , podejsc do
      diagnozowania alergii /niealergii nie zlicze.Co moge Ci napisac?Ze pewnego dnia
      sie to skonczy.Nie wierzylam w to i rok temu wysmialabym gdyby mi ktos
      powiedzial.Pytalam ile dziecko moze zjesc antybiotykow ile dni opuscic w
      przedszkolu?Nie wiem dokladnie dlaczego przestali chorowac.Czy po kuracji
      bronchovaxomem?Czy dlatego ze od czerwca do konca sierpnia siedzieli poza
      miastem czyli zadzialala zmiana klimatu?czy wyrosli jak to sie mawia?Bylam
      bliska obledu niczego nie moglam zaplanowac , umawianie sie "na jutro" bylo
      brawura.Z drugiej strony swoista "terapia " bylo dla mnie spotykanie dzieci
      przewlekle chorych w szpitalu zakaznym seropozytywnych jak to sie grzecznie
      mawia , chlopca czkajacego na przeszczep watroby .Wychodzilam lzejsza o pol
      kilo lez i myslalam ech oskrzela co tam .
      Wytrzymasz , przezyjesz jak zly sen .akkolwiek pamietam rozne swoje wariacje z
      tego czasu kiedy trzy dni po wyjsciu ze szpitala-zapalenie pluc najmlodszego-
      jechalam w niedzielny ranek do apteki po nieprzespanej nocy /po wizycie domoej
      lekarza sasiada , ktory zawalczyl ,zeby jednak nie do szpitala/ mialam dosc i
      wywrzeszczalam swoja wscieklosc i bezsilnosc w szczelnie zamknietym
      samochodzie.Pozdrawiam .Sily zycze.
    • lila_75 Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 23.04.03, 12:02
      Hej siliije smile

      Rozumiem Cię bardzo dobrze i faktycznie można dostać obłędu (dosłownie) kiedy
      tak dziecko choruje.
      U mnie tak jest od pażdziernika i to niestety choruje mi 2 dzieci - wtedy synek
      ponad 3 latka i córa 3 m-ce sad((
      I tak do tej pory. Z przedszkola wypisaliśmy małego na marzec jak w lutym nie
      był ani jednego dnia a płacić musieliśmy a w kwietniu poszedł na 4 dni i
      przyniósł zap. krtani - i znowu obydwoje się męczyli.
      Wygląda to mniej więcej tak , że jest jeden antybiotyk na m-c. Najbardziej boję
      się o maleńką która praktycznie je tylko antybiotyki w swoim tak krótkim życiu.
      A druga sprawa to nikt za bardzo nie wie jaka jest przyczyna i co im właściwie
      jest - bo zmian w oskrzelach nie ma, na płucach też nie ( na szczęście) a
      kaszel jest okropny.

      Pulmonolog, alergolog został zaliczony - alergii nie ma a pulmonolog sobie nie
      poradziła niestety z tym kaszlem.
      Chodzimy teraz do homeopaty i muszę powiedzieć ( tfu, tfu żeby nie zapeszyć)
      synek po ponad 3 m-cznym przewlekłym kaszlu obecnie biega po dworze i nie
      kaszle - zaświeciło ponownie światełko w tunelu bo tak szczerze mówiąć to
      straciłam nadzieję, że ten kaszzel kiedyś im minie.

      A oprócz tego lekarz zalecił im jak jest cieplutko na dworze spacery aby się
      dotleniły i jak w naszym przypadku skutkuje. Dziś synek poszedł pierwszy raz od
      choroby do przedszkola i zobaczymy czy czegoś znowu nie przyniesie - oby nie!!!

      No i mamy zaplanowany wyjazd nad morze.
      Najwięcej siły do walki z tymi chorobami dzieci dało mi forum i czat - kiedy
      inne mamy opowiadały, że ich dzieci też chorują dawało mi to pocieszenie, że to
      nie ja źle coś robię tylko po prostu tak czasami bywa i musimy to przetrwać!
      I że będzie dobrze!

      Dużo siły i wytrwałości życzę no i duuuuuużo zdrowia!!!!

      Pozdrawiam, trzymaj się!
      Lila_
    • sasha3 Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 23.04.03, 15:50
      Witaj!
      Z okresu ciaglych chorob mojego starszego synka najlepiej zapamietalam ta
      okropna bezsilnosc. Co Ci moge powiedziec? To minie - niewielkie pocieszenie w
      obecnej sytuacji, prawda? A z rzeczy konkretnych: sprobuj leczenia
      homeopatycznego, trwa ok. pol roku, leki nie sa tanie, ale w naszym przypadku
      podzialalo. Moj synek od tych ciaglych chorobsk mial znacznie obnizona
      odpornosc, wskaznik Igg znacznie ponizej normy, trafilismy do lekarza
      immunologa w CZD w Miedzylesiu. Pani doktor przepisala nam szczepionke
      PNEUMO23, po ktorej maly przestal praktycznie chorowac (a może akurat w tym
      momencie "wyrosl" z chorowania, do dzisiaj nie wiem) i pozniej jeszcze Act-HiB.
      Gdy rozmawialam ze znajomymi lekarzami, to nie za bardzo orientowali sie, co to
      za szczepionka to PNEUMO23, wiec zaden by mi jej nie przepisal. Jesli uda Ci
      sie znalezc lekarza, ktory zna ta szczpionke, to byloby wspaniale, może
      pomoglaby?
      Trzymaj sie!
    • karolina_lika Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 23.04.03, 20:21
      Och silije!
      niestety,ja też mam ten problem.
      Odkąd moja prawie czteroletnia córka(też Julka),poszła do przedszkola zaczęły
      się nieustanne kłopoty zdrowotne.Choroba za chorobą,antybiotyk za
      antybiotykiem.Jest już wiosna jesteśmy po siedmiokrotnym zapaleniu ucha!,i
      kiedy wreszcie wszystko zaczęło sie układać,o zgrozo nasze
      dziecko "przywlokło"z przedszkola ospę.Leży teraz w łóżku cała pokryta
      swędzącymi bąblami,z gorączką i skarzy się że boli ją uszko.Najgorsze w tym
      wszystkim jest jeszcze to że mamy 11-miesięczną córeczkę,która niestety ciąle
      zaraża się od siostry różnymi infekcjami.Spimy po dwie godziny w nocy, bo co
      chwila wstajemy albo do jednej albo do drugiej córki.Nie wiem ile to jeszcze
      potrwa,najprawdopodobniej młodsza też lada chwila będzie miała ospę.Oboje z
      mężem jesteśmy u kresu wytrzymałości,mała nie rozumie ze nie wolno drapać
      krost,a smarować ran też sobie nie pozwala.
      Nawet nie myślimy o wyjazdach,chcielibyśmy tylko sie wyspać!!!
      Pozdrawiam was dziewczyny,bądzmy dobrej myśli smile
      życzę zdrowia wam i waszym pociechom!
      karolina_lika
    • skubi27 Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 23.04.03, 22:44
      Cześć
      Mój synek Mateusz ma trzy lata pierwsze dwa to nieustająca choroba.
      Każde jego najdrobniejsze przeziębienie kończyło się bardzo ciężkim
      chorowaniem.Kilkakrotnie wywoziło nas pogotowie na ostry dyżur,nawet
      nie mialam czasu się ubrać.Spędziliśmy w szpitalu jego pierwszy
      Dzień Dziecka i pierwsze Swięta.Nie wiem kto z nas psychicznie
      znosił to gorzej ja czy mały.Przenosiliśmy z mężem swoje życie
      do szpitala,noce na podłodze przy łóżku małego potem do pracy
      wszystko stawalo na głowie.I ten wieczny strach,żal że moje
      maleństwo przerażone,pokłute,biedne.Póżniej przy każdym kichnięciu
      stawała mi przed oczami wizja szpitala, więc raz w tygodniu
      biegłam do pediatry.Potem znowu trochę spokoju,póżniej kolejny
      pobyt w szpitalu - grypa żołądkowa - odwodnił się w ciągu kilku
      godzin,no a ostatnio silne zapalenie krtani i znowu szpital.
      Piszę o tym szpitalu bo to właśnie pobyt tam z Mateuszem
      sprawiał że byłam załamana.Bezsilność,trudności w wyciągnięciu
      jakiejkolwiek informacji od lekarzy /czym wyższe stanowisko
      tym większe chamstwo/ przedmiotowe traktowanie dzieci to były nasze
      najgorsze dni moje i smyka.Na szczęście Mati to wesoły chłopak
      i wszędzie zachowuje humor,przytulał się i podtrzymywał mnie na
      duchu.Bez męża i siostry nie dałabym chyba rady,a może
      dałabym dla małego ale z pewnością nabawiłabym się nerwicy
      żołądka.Teraz mój smyk nie choruje /odpukać/ byliśmy w lecie
      nad morzem, bierze Bronchovaxom nie wiem skąd poprawa.Cieszę
      się bardzo ale ciągle jeszcze nawet małe kaszlnięcie budzi
      we mnie zbyt duży niepokój.Musimy wierzyć że kiedyś się
      wychorują ostatecznie no i z każdym rokiem odporność wzrasta
      a choroby łatwiej pokonać.Życzę zdrówka. Iza i Mateusz
    • aari Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 23.04.03, 23:54
      Cześć
      Ja tak samo jak dziewczyny znam temat i sama to przeszłam ( przechodzę ). Kuba
      7 letni alergik ... ( oj i to jaki ) chorował nam na okrągło z kilkudniowymi
      przerwami. Nasza pediatra poleciła podac mu Ribounyl ... teraz już nie pamiętam
      od jakiego wieku można to podawać ale trzy lata to zdaje się odpowiednii już
      wiek. Jest to szczepionka uodparniajaca ... zauważyłam znaczną poprawę stanu
      zdrowia mojego synka .. nie choruje już "ciurkiem" ma co najmniej
      kilkutygodniowe ( nawet miesięczne ) przerwy między infekcjami ... teraz
      niestety był najgorszy okres bo obaj chłopcy sporo chorowali w tę zimę, zaczęło
      się ok listopada .... i teraz mamy u Krzysia ( 19 miesięcy ) kolejną infekcję
      gardła ... właśnie dostaje Bactrim i mam nadzieję,że teraz już przestanie
      chorowac bo pogoda się robi.
      Zauważyłam,ze nasze dzieciaki chorują przez pół roku non stop ) okres jesienno-
      zimowo-wiosenny ) a potem pół roku mamy spokoju ( jak jest ciepło - latem.
      Ja teraz mimo choroby malucha wiuję ludzi etylko dzięki temu,ze pracuję, bo
      gdyby nie to to też bym siedziała w domu i poza mężęm, dziećmi i TEŚCIOWĄ
      brrr .... nie widziałabym ludzkiej twarzy. A tak pójdę do pracy, odpocznę od
      tych cholernych leków, odstresuję się troche i wracam do domu z zupełnie innym
      nastawieniem - cała dla malucha ... Kubuś dla swojego dobra ( żeby się nie
      zarazieł ) jest u moich rodziców i moja mama wozi go do szkoły .. mamy na
      szczęście taką możliwość,ze kiedy jeden z chłopców choruje a drugi jest ok to
      możemy ich rozdzielić co zapobiega zarażaniu się ich nawzajem - inaczej wogóle
      nie przestaliby chyba chorować .... ehh ciężkie jest zycie ... strasznie mi
      szkoda tych naszych dzieciaczków ... zwłaszcza Krzysia kiedy chory ciągnie mnie
      za rękę,żeby chociaz powygladać przez okno i popatrzeć na świat ... niedawno
      poszłam z nim na spacerek ... po długiej przerwie .. straszie się wsystkim
      interesował ..a to piesek, a to samochód, patyczek, trawka itd. jak by nigdy
      tego nie widział .. to straszne jest .

      Mamy chorowitków łaczcie się
    • kalpa Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 24.04.03, 07:30
      Silije, niech mała jedzie koniecznie nad morze w okresie wiosennego
      przesilenia. Mnie to pomogło jak byłam mała. Chorowałam podobnie jak Twoja
      córeńka i trzy tygodnie na wietrznej plaży w marcu zrobiło cud. Tylko ja byłam
      znacznie starsza, miałam 11 lat i moja mama często mówiła, że żałuje, że nie
      wpadła na taki pomysł wcześniej.
      Pozdrawiam.
      Kalpa
      • silije.amj Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dziec 24.04.03, 10:49
        Dziękuję wszystkim, które mi odpisały, przynajmniej przez chwilę poczułam się,
        jakbyśmy poszły razem na kawkę i pożaliłyśmy się wzajemnie. Od wczoraj Julka
        łyka Zinat, (oprócz tego eurespal, flixotide, claretine, fenistil, theospirex,
        trilac) już jest taka bledziutka od tych antybiotyków, ale walczymy bo mam
        nadzieję, że uda się ją wyciągnąć do końca kwietnia, aby ją wysłać nad morze z
        dziadkami choć na te parę dni, to nieprawdopodobne jak ona się cieszy na ten
        wyjazd. Niestety chyba za późno jest już, aby otrzymać skierowanie do
        sanatorium na lato. W pierwszych latach życia Julki nie wiedziałam nawet co to
        katar u dziecka i może dlatego myślałam, że mam odporne dziecko i tak będzie
        zawsze, i teraz nie mogę przywyknąć do tych zmagań z chorobami. Nikt w
        sąsiedztwie nie ma małego dziecka i zazdroszczę tym ludziom ich zmartwień - o
        pensję, o kłótnię z mężem, wolałabym to wszystko, byle tylko ciągle nie drżeć o
        moją córeczkę, nasłuchiwać jej oddechu jak za czasów noworodkowych, kłaść
        mokrych chusteczek na czółko, odmierzać dawek i w śliczny dzień zastanawiać
        się, czy można do ogrodu czy nie sad .

        • agnieszka_mama_azj_edziecko Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 24.04.03, 11:56
          Aniu, napisałam właśnie długi post i niechcący go skasowałam. Więc tym razem
          krótko: zastanówcie się, czy wysyłanie takiego osłabionego dziecka nad morze na
          kilka dni nie da efektu odwrotnego od zamierzonego. Ostry klimat morski dziala
          bodźcowo, ale trzylatek potrzebuje 7 - 10 dni na aklimatyzację, więc tak
          naprawdę sens mają wyjazdy na dłużej niz 2 tygodnie. Pytałaś się lekarza, co o
          tym sądzi ?
          Trzymaj się, wiosna się zaczyna i napewno będzie lepiej.
          • dorrit Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 24.04.03, 13:02
            Hej,
            ja tez czytalam w wielu miejscach, ze wyjazd malego dziecka powinien trwac
            minimum 2 tygodnie; dotyczy to zdrowych dzieci, wiec mysle, ze chorych lub
            czesto chorujacych tym bardziej.
            Pytaj o skierowanie do sanatarium, jak na lato za pozno, to moze uda sie np. na
            jesien.
            Pozdrawiam Was serdecznie
            Dorota
        • ehhermiona Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 24.04.03, 13:19
          Aha, z leków b. dobrze działa Tilade (wziewne), Serevent(też wziewne) i
          Singulair 5 (ale nie wiem, od jakiego wieku - to są tabletki do gryzienia). Nie
          wiem, jaką teofilinę dostaje Julka, ale jeśli chcesz jej pomóc doraźnie (tzn.
          ma duszności) to Teofilina 100 działa najszybciej.
    • ehhermiona Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 24.04.03, 13:16
      Silije, do Wieliczki możesz jechać również bez skierowania, tak, jak na
      normalne wakacje. Nie wiem niestety, ile to kosztuje, ale może są wyjazdy dla
      matek z dziećmi i wtedy jest trochę taniej. Najlepiej tam zadzwoń i się dowiedz.
      Trzymaj się!
      Monika
      • marina2 Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 24.04.03, 13:51
        Informacje o wieiczce znajdziesz pod adresem www.kopalnia.pl/sanatorium.html.
        Nawiasem mowiac Hermiono jestes genialna .Masz jeszcze jakies asy w rekawie?Mam
        obsesje uodparniania dzieci - to takie podzwonne ich chorowania.Pozdrowienia.M
        • silije.amj Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 24.04.03, 16:44
          Co do teofiliny to Julia chwała Bogu duszności nie ma. Jeśli chodzi o wyjazd na
          początku maja to pytałam się pediatry i pozwoliła jechać, nawet na te parę
          dni "łykania" jodu. Co do wyjazdu do sanatorium na jesień to niestety nie
          wydaje się to możliwe organizacyjnie (studia, praca), zastanawiam się, czy
          jakieś korzyści przyniósłby wyjazd trzytygodniowy ale nad ciepłe morze?
          • ehhermiona Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 24.04.03, 17:53
            Silije, wydaje mi się, że lepiej nad nasz banalny Bałtyk; nad ciepłym morzem
            będzie więcej pleśni, nowych roślin (i a nuż mała się znienacka na nie
            uczuli!!!!), a to chyba raczej chodzi o rześkie morskie powietrze, najlepiej
            nad otwartym morzem (czyli nie w zatoce, bo tam głównie "mieszają się" pyłki
            przyniesione znad lądu, ale niestety również oznacza to zimniejszą wodę).
            Polecam okolice Kołobrzegu, np. Dźwirzyno. Nawet jeśli Julka wymoczy się w
            lodowatej wodzie i pobiega na wietrze, to powinno jej to dobrze zrobić.

            A Wieliczkę w dalszym ciągu polecam; może wiele osób będzie się pukać w głowę,
            że zamiast grzać się na słońcu ktoś siedzi pod ziemią, ale słyszałam, że
            przebywanie tam w czasie sezonu pylenia może zdziałać cuda.
            • pesteczka5 Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 26.04.03, 04:13
              Gdybyś miała kłopoty w Wieliczce, to mniej oblegana kopalnia soli oferujaca to
              samo jest w Bochni. Uważaj tam na przeciągi, szczególnie, jeśli mała oszaleje z
              emocji i pobiega!
          • pesteczka5 Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 26.04.03, 04:10
            Jod z powietrza się nie wchłania... raczej chodzi o całą resztę, o której piszą
            dziewczyny.
            Myśmy też całą zimę chorowali... Od narodzin maluszka w pażdzierniku mój
            dwulatek chorował 4 czy 5 razy , na szczęście nie wszystkie choróbska pożyczał
            sobie Kubuś. Za to ja słaniałam się z gorączką 40 st., opiekując się tak samo
            rozpalonymi dziećmi... To getto domowe, strach, wciskanie i tak biednym
            dzieciom leków... brrr. Na wcześniejsze choroby Bartusia nawet założyłam sobie
            zeszyt.
            Ale wiesz co? Zawsze, gdy dzieci zdrowieją i widmo lęku i beznadziei rozpływa
            się w porannej mgle, a ja przez piasek pod powiekami widzę różową zorzę poranka
            za naszym balkonowym oknem, myślę sobie, że są jeszcze gorsze rzeczy. Nie daję
            się wpędzić w poczucie, że moje dzieci są chorowite. Były chore, ale teraz będą
            zdrowe! Idziemy na spacer, do ogrodu, otwieram okna. Nie męczę podawaniem
            leków, które nie są tak świetne i ważne, żeby męczyć dziecko. Wybieram
            najważniejsze. Claritine i fenistil to leki o podobnym działaniu, naprawdę
            potrzebne oba? antybiotyk potrzebny jest o wiele rzadziej, niż jest
            przepisywany... Kiedy trzeba, to trzeba, ale często naprawdę nie! Bactrimem nie
            leczy się zapalenia gardła, jeśli to infekcja bakteryjna, to nie bactrim, a
            jeśli nie, to po co w ogóle. Ten kaszel bez zmian oskrzelach... a zdjęcie płuc?
            No bo po co ten antybiotyk? I po co na grypę? Antybiotyk to często gest
            rozpaczy, lekarz leczy nim swoją niewiedzę, mama wyczerpanie, a dziecku po nic.
            Oczywiście sama tego nie ocenisz, musisz mieć lekarza, który myśli, tłumaczy i
            któremu możesz powiedzieć, czy dałaś, czy nie dałaś to, co ci przepisał i co Ty
            o tym myślisz. I ufac mu. A jeśli antybiotyk naprawdę potrzebny, to sumiennie i
            całą kurację.
            Trzymam kciuki za Ciebie i za wasz długoweekendowy odpoczynek.
            Życzę Wam (i sobie) długich nocy i smacznych oddechów naszych zdrowych dzieci.
            Ściskam Was mocno. Bądż dzielna. W pewnym momencie to minie jak nożem uciął!
            Buziaki!



            Ps. A Bioaron C próbowałaś? Na uodpornienie, apetyt w okresie rekonwalescencji.
            Jakoś w niego wierzę.
            • silije.amj Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 27.04.03, 08:23
              Pesteczka wzruszyłaś mnie tą różową zorzą poranka smile
              Staram się, by Julka nie dostawała zbędnie antybiotyku, ale już po rozpoczęciu
              przeze mnie tego wątku pojawiły się zmiany w oskrzelach sad. Fenistil dostaje
              dodatkowo na zmiany skórne, bo to podobno najlepszy lek uśmierzający swędzenie,
              natomiast słabszy na inne objawy. Julia łyka leki bez mrugnięcia okiem, tylko
              bardzo osłabiają jej, i tak marniutki, apetyt. W przyszłości pewno sięgne po
              bioaron.
          • ehhermiona Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 26.04.03, 10:44
            Aha,a ja jeszcze dodam, że bardziej niż do Claritine jestem przekonana do
            Zyrtecu, ale branego przez dłuższy czas, bo łykanie go przez kilka dni, kiedy
            jest gorzej mija się z celem. A w ogóle to przy alergii czy początkach astmy
            (wziewnej, bo to Was, biedulki, pewnie czeka) najlepiej jest zacząć brać leki
            typu Zyrtec czy Tilade już od początku marca i aż do końca sezonu - wtedy
            zaczną działać porządnie zanim stężenie pyłków będzie duże. No, a jeśli są to
            alergeny domowe (kurz, roztocza itd.) to właściwie przez większość roku...
            Silije, a co z grzybami? Nic u Was nie pleśnieje? Np. świeżo tynkowane ściany,
            albo przeciwnie, stare mury? Warto się im przyjrzeć. Albo np. dużo roślin
            doniczkowych w otoczeniu małej.
            • silije.amj Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 27.04.03, 08:25
              Julia brała Zyrtec prawie 2 lata z przerwami sad.
    • sylwia-wesola1 Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 26.04.03, 09:28
      Hej Silije!!

      Moje maluszki na szcząście nie chorują zbyt często i nie znam sie tak
      doskonale jak poprzedniczki na tych wszystkich lekach, szczepionkach
      i "wieliczkach". Więc zbytnio Ci nie pomogę. Chciałam tylko powiedzieć, że
      trzymam za Ciebie i Twoje dzieciątko kciuki, żebyście wreszcie przez to
      przeszły i mogły cieszyc sie dobrym zdrowiem. Bardzo Wam współczuję i
      przesyłam jak najzdrowsze i cieplutkie myśli. Trzymajcie się mocno, będzie
      lepiej - na pewno!!!

      Sylwia
    • blaire Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 26.04.03, 22:53
      Skad ja to znam... Pewnie po raz kolejny czytasz to stwierdzenie... Moj Kubus
      przez pierwsze 6 miesiecy w ogole nie chorowal. Ale dokladnie tego dnia, gdy
      skonczyl 6 miesiac zagoraczkowal-mial bagatela ok 39 stopni. Bylam przerazona,
      razem z mezem probowalismy zrobic cos zeby zbic temerature. Nie udalo sie. Rano
      mial juz 39.8 Zadzwonilam do przychodni, pani w sluchawce powiedziala tylko, ze
      na ten dzien nie ma juz miejsc i zaden lekarz mnie nie przjmie. Pojechalam tam,
      zrobilam awanture, udalo sie... Znalazl sie lekarz, ktory go zbadal. To bylo
      straszne-skierownie do szpitala. Zapalenie pluc z obturacyjnym zapaleniem
      oskrzeli. To bylo ponad rok temu. Od tego czasu mamy za soba juz 6 pobytow w
      szpitalu. Ale zaden z nich nie byl dla mnie tak straszny jak ten pierwszy. Gdy
      bezradnie przygladalam sie cierpieniu mojego dziecka, podlaczonego pod tlen,
      poklutego. Na szczescie trafil do dobrego szpitala, na wspanialy personel
      (szpital na ul.Polanki w Gdansku).Kolejny pobyt w szpitalu to zalatwione po
      znajomosci miejsce w gdynskim szpitalu i koszmar...Nie moglam zostac z nim na
      noc... Ale jakos to przezylismy, chociaz bylo ciezko...
      Juz wtedy Kuba dostal pierwsze leki wziewne-oczywiscie na bazie sterydow.
      Badania wykazaly, ze ma niedobor przeciwcial-wszystkich.
      Mialam przed soba wizje wizyt w kilku poraniach, mialam nadzieje, ze to wizyty
      jednorazowe.
      Do dzis jestesmy pod opieka poradni alergologicznej, pulmonologicznej,
      immunologicznej i konsultacyjnej poradni szczepien.
      Jego stan odpornosci nie pozwala za zaszczepienie go normalnym kalendarzem,
      zwyklymi szczepionkami-stad ta ostatnia poradnia. Tam dowiedzielismy sie, ze
      Kuba musi byc przez 8 tyg zdrowy zeby mozna bylo go zaszczepic.
      To makabra, mozecie mi nie wierzyc, ale od czerwca 2002 nie dostal ani jednej
      szczepionki- bo nie zdarzylo sie jeszcze tak by byl tak dlugo zdrowy.
      Sama nie wiem co myslec. Jest ciagle na lekach wziewnych(pulmicort i atrovent),
      doustnych(zirtec, singular) i uzywamy masci sterydowych(elokom) w zaostrzeniach
      wysypki. Juz podczas 3 choroby rozpoznano u niego astme oskrzelowa- mial wtedy
      10 miesiecy. Z wielka laska otrzymalismy zasilek pielegnacyjny- smieszna kwota,
      ktora nie pokrywa nawet wydatkow na leki. A to jeszcze nie wszystko, bo czekaja
      nas juz wkrotce badania poziomu przciwcial-a od nich zalezy, czy bedzie musial
      brac leki uodparniajace.
      Dziewczyny, sa dni, ze zalamuje rece, siadam i placze, bo nie jestem w stanie
      nic wiecej zrobic. Pocieszam sie tym, ze juz za 4 tygodnie Kuba bedzie mogl byc
      zaszczepiony- w tej chwili jest ze szczepieniami na etapie 4miesiecznego
      dziecka... ze coraz mniej choruje... Ale co z tego? Nawet gdy jest zdrowy
      bardzo czesto miewa dusznosc...
      Testy z krwi nic nie wykazaly, wiec nawet nie wiemy czego unikac. A na skorne
      jest jeszcze zamaly... W domu przez to tez atmosfera nienajciekawsza...bo
      przeciez trzeba znalezc winnego...
      Jedyna nadzieja w tym, ze z tego wyrosnie...Ze nabierze odpornosci...
      Powiedzcie, czy choroby waszych dzieci tez was tak wykanczaja?
    • edziecko.magusia Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 27.04.03, 22:13
      Istnieje niekonwencjonalna metoda diagnozowania alergii i odczulania o nazwie
      Bicom. Ma tylu zwolenników co przeciwników ale zawsze warto spróbować! Mnie
      pomogło- nie wiem czy sugestia czy faktycznie dobroczynne działanie pola
      magnetycznego.Jedno jest pewne każda metoda która może zaoszczędzić Twojemu
      dziecku codziennej dawki chemii jest warta rozważenia!
      • blaire Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 28.04.03, 21:17
        Czy możesz napisać coś więcej na temat tej metody?
    • sylviakia Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 03.05.03, 11:40
      moje dzieci mają to samo i to już od dwóch lat. N aszcześćie powoli im się
      poprawia. sisilje jeslibyś chciała konkrtenych namiarów co i ajk robic by małej
      pomóc pisz na priva.(sylwia@megapolis.pl) Od jesieni 2001 przeszłam ciężka
      szkołę życia i mam spora praktykę . Objawy u moich maluchów takei same jak u
      twojej córci. POmogło im; szczepienie (bronchowaxom, rybomynyl, luivac), co
      roku pobyt nad morzem przez 2 tyg, oraz leki wziewne, no i Karopacz polecam
      całym sercem centrum Pulmunologii i Alergologii. Teraz po 2 roku chorowania nie
      jest jkeszcze całkiem ok, ale maluchy są w przedszkolu więcej niż były
      przedtem. A ja już nie padam na buzię. Jeslb6ys chciała namiary an to co i jka.
      to pisz chętnie pomoge... Sylwia mama Krzysia i Asi.
      • pesteczka5 Re: Wyczerpanie psychiczne... do SILIJE 10.05.03, 23:11
        Silije, co u Was? Jak wyjazd? Odpoczęliście? Czekamy na dobre wieści!
        • l.e.a Re: Wyczerpanie psychiczne... do SILIJE 11.05.03, 08:41
          Droga Silije

          Zgadzam się z tym co napisała pesteczka - zauważyłam,że tu w Polsce wiele
          przypadłości i chorób leczy się antybiotykiem. Kiedy bym nie poszła z Bartusiem
          do lekarza ZAWSZE antybiotyk !!! W końcu zaczęłam się kontaktować z pediatrą i
          pulmonologiem w Czechach, którzy uświadomili mi,że to właśnie antybiotyki
          obniżają odpornośc dziecka - skutkiem czego sa nieustanne choroby. Bywało tak,
          że będąc u rodziców w Czechach Bartek zachorował ale tylko raz dostał
          antybiotyk ! Długo szukaliśmy dobrego lekarza w naszej okolicy, który by zajął
          się Bartkiem - po długich poszukiwaniach znaleźliśmy naprawdę bardzo dobrego
          lekarza i jestem bardzo zadowolona. Ten lekarz jest pediatrą - pneumonologiem,
          nie podaje leków wziewnych, które najczęściej są sterydami jeżeli nie zachodzi
          taka potrzeba. W Czechach lekami wziewnymi leczy się zazwyczaj dzieci
          alergiczne lub astmatyczne.
          Gdy Bartek chorował na zap. płuc, wychodziliśmy z Bartusiem na 40min. spacery
          tak samow w przypadku zap. oskrzeli - owszem tylko wtedy jeżeli dziecko nie
          gorączkuje, to bardzo dobrze działa na samopoczucie dziecka i o dziwo dziecko
          szybciej zdrowieje. Gdy Bartek zachorował na jakąś pochodną koklusza ( to było
          coś okropnego ) i kaszel był bardzo uciążliwy, miał robione wszelakie testy -
          począwszy od alergologicznych tych z krwi, po mukowiscytozę i oczywiscie Rtg
          płuc + po zakończeniu leczenia kontrolne RTG, co wyklazało iż powikłaniem było
          utajone zap. płuc - Bartek wtedy nie miał żadnych objawów żadnego kaszlu czy
          gorączki !!!!. Nie należy lekceważyć takich objawów jak długi uciążliwy kaszel.
          Zanim znaleźlismy tego Pana doktora - Bartek miał namolnie przepisywane leki
          wziewne bez tego aby miał robione jakiekolwiek badania !
          Co do dzieci astamtycznych - wskazana jest gra na flecie prostym, powoduje to
          rozszerzanie pęcherzyków płucnych. No i koniecznie postaraj się o jakieś dobre
          sanatorium !
          Co do leczenia homeopatycznego polecam ! - u nas skutkuje smile

          wszystkiego dobrego życzę a przedewszystkim zdrowia dla dzieci !
          lea
        • silije.amj Re: Wyczerpanie psychiczne... do SILIJE 11.05.03, 10:10
          Dziękuję Pesteczko, wyjazd na szczęście się udał - było cudownie, zarówno dla
          Julki jak i dla rodziców.
    • patika Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 11.05.03, 19:23
      Cześć mam sześcio letnią córkę, która jest alergikiem,pierwsze lata były
      koszmarne wszystkie możliwe choroby oraz tony leków a najgorsze były noce kiedy
      się dusiła i mogła spać tylko na pół leżąco a ja ją podtrzymywałam więc noc
      miałam z głowy,po trzecim roku nastąpiła mała poprawa ,teraz jest nieżle od
      lutego ma odstawione leki a jeśli zaczyna chorować to dostaje servent i
      horakort,a wyjazd nad morze jest konieczny, my jeżdzimy co roku ijesteśmy około
      14 dni nawet jak jest brzydka pogoda,znosi to doskonale, pamiętaj z alergii się
      wyrasta ,tylko potrzeba dobrego alergologa który dopasuje leki pozdrawiam
      patrycja
    • blaire Re: Wyczerpanie psychiczne matki chorowitego dzie 12.05.03, 17:07
      A mój Kuba znów choruje. Nie zgodziłam sięna pobyt w szpitalu ani na
      natybiotyk. Znów większa dawka sterydów, leki homeopatyczne...Gorączka pod 40
      st i nic nie jest w stanie jej zbić. I tak od środy. Dzisiaj jest już dużo
      lepiej. Temp w granicach 37.5-38...
      Ale jak długo tak można żyć????
Pełna wersja