wilga_kasia
25.04.03, 13:54
Zainspirowana wątkiem "zabawne powiedzonka naszych dzieci" proponuję, byśmy
podzieliły się zabawnymi sytuacjami z udziałem naszych mężów

jak wiadomo,
mężczyźni są jak dzieci
Z czasów studenckich. Mój mąż poszedł na zakupy, po czym stanął w drzwiach
kuchni, zaczął pałaszować dopiero co kupiony serek topiony i mówi: "wiesz co,
to śmieszne, tu jest napisane, że ten serek jest z łososiem, a smakuje, jakby
był z truskawkami!" Zaintrygowana badam serek i co się okazuje? Serek był
przeterminowany o 3 (!) miesiące i tylko mojemu mężowi jego niezachęcający
smak i zapach mógł skojarzyć się z truskawkami
Od kilku miesięcy rozmawiam z moim mężem na temat posłania od września naszej
córeczki do przedszkola. Zastanawiam się przy nim głośno, jak będziemy ją
odprowadzać (lada moment będziemy mieć drugiego dzieciaczka), czy malutka nie
będzie chorowała itd. Rozmawiałam też kiedyś na ten temat z koleżanką męża z
pracy. I oto mój mąż wraca z pracy i mówi mi: "Wiesz, Kinga (czyli ta
koleżanka) powiedziała mi dzisiaj, że chcesz posłać Jagódkę od września do
przedszkola, czemu ja nic o tym nie wiem?" Nie wiem, czemu on nic o tym nie
wie
Czy Wasi mężowie też jak mają kupić drożdże to kupują żelatynę?
Czy myślicie, że mężczyźni doceniają Wasze starania, by ładnie wyglądać? Może
niektórzy... Ja ostatnio w piękny wiosenny dzień postanowiłam założył zieloną
wiosenną sukienką, same rozumiecie, zaawansowana ciąża, chciało by się ładnie
wyglądać. Mąż nie skomentował mojego wyczynu, więc wieczorem zrobiłam mu
test

Kładziemy się spać, i pytam go: "Zgaduj, w co byłam dzisiaj ubrana a)
w szarą spódnicę b) w zieloną sukienkę c)w czarne spodnie" Widzę zakłopotaną
minę mojego męża, niepewnie mówi "W czarne spodnie?" Triumfująco pokazuję mu
moją sukienkę, a w odpowiedzi słyszę: "No widzisz, zawsze Ci mówiłem, że nie
dla mnie się ubierasz"

A dodam, że nie mam wątpliwości, że jestem
najważniejszą kobietą w jego życiu