nasi zabawni mężowie :)

    • granna Re: nasi zabawni mężowie :) 08.05.03, 10:08
      Hej
      Śmiechu do pasa
      O tym co miało być kupione a co było, co dał dziecku co myslał, ze tak miało
      być to banały o których szybko zapomniam, bo bym chyba eksplodowała! Ale
      ostatnio chciał dać dziecku pomidorówkę z makaronem wymieszaną z trzydniowym
      krupnikem! O zgrozo zostawiłam w lodóce z myśla, że pies zje wieczorem! No mój
      wrzask co zrobił odpowiedział z szeroko otwartymi oczami"przecież pytałem czy
      wymieszac z tym z lodówki!" A mnie głupiej jednej blondynce nie przyszło do
      głowy, że on 2 różne zupy chce wymieszaać!!!
      Pa
    • wilga_kasia Re: nasi zabawni mężowie :) 08.05.03, 14:46
      Przygotowywanie posiłków przez mężów to, jak widzę, temat-rzeka.
      W zeszłym roku. Miał nas odwiedzić znajomy, a ja od kilku dni miałam straszną
      ochotę na krewetki. Namówiłam więc męża, by je kupił. Niestety w dniu wizyty
      znajomego bardzo źle się czuła, więc położyłam się do łóżka i zaproponowałam by
      mąż sam je przyrządził; znalazłam mu przepis na krewetki w sosie beszamelowym.
      Pokazuję mu przepis na sos, tłumaczę wszystko i mówię: "Tylko pamiętaj o
      proporcjach". Położyłam się, zasnęłam. Budzę się, idę do kuchni - a tam mąż ze
      znajomym stoją nad kuchenką z minami znawców a na patelni... coś
      dziwnego. "Wiesz kochanie, to jest właśnie sos beszamelowy..." Mój mąż zamiast
      dwóch szklanek mleka wlał pół szklanki śmietany.
      I pomyśleć, że gdy zaczynaliśmy razem mieszkać, to mój maż uczył mnie gotować...
    • anna.michal Re: nasi zabawni mężowie :) 08.05.03, 21:51
      Przypomniałam sobie wyczyn mojego męża z zimy. Kończyły się zapasy dla małego,
      więc wysłałam go na zakupy do Tesco. Wcześniej przygotowałam kartke (taką małą,
      co jest w kostkach po sto) - wypisałam szczegółowo jakie obiadki - nazwa dania,
      od którego miesiąca, firma, to samo z deserkami i kaszkami, prócz tego jakieś
      rzeczy dla nas.
      Luby na zakupy pojechał, po pewnym czasie wrócił i wypakowywuje te reklamówki.
      Coś mi się wydało mało, poprosiłam o kartkę no i co się okazało. Mąż nie wpadł
      na pomysł żeby zerknąć na drugą stronę. Dobrze, że akurat przeczytał tą z na
      której mi najbardziej zależało.

      A ostatnio dał popis swojej krótkiej pamięci. Mieliśy z synkiem urodziny - ja 5
      maja, on 6 o czym wydawałoby się, że wszyscy wiedzą, mąż również. 4 maja będąc
      jeszcze u rodziców dmuchaliśmy świeczkę na torcie, była wspomniane że możemy
      razem z wiadomych powodów. Na drugi dzień pojechaliśmy na zakupy, ja poszłam
      kupić wino aby 'postawić' z tej okazji. Mąż nic. Na drugi dzień rano dzwoni
      teściowa z życzeniami (dzień wcześniej nas nie zastała) - mój małżonek to
      słyszy i mu się wyrywa "o ku..." (co jest rzadkością). No cóż pamięci do dat to
      on nie ma. Zdążyłam się do tego przyzwyczaić. (Imieniny wg niego mam 27 lipca -
      znowu dzień poślizgu)

      Pozdrawiam

      Ania
      • drobny.kurczak Re: nasi zabawni mężowie :) 09.05.03, 09:39
        Aniu, moj podobnie, o dwa dni pomylil date urodzin swojej corki. Ale w tamtym
        roku to troche przesadzil. Jakos miesiac przed moimi urodzinami (17.08)
        usmiechal sie tajemniczo, podspiewywal i powtarzal "ach co to bedzie za
        niespodzianka". 17. o7 zabral mnie do Wilanowa, postawil ekstra kolacje, wyjal
        prezent i... oczekiwal wybuchow radosci. Zamiast tego mial przed sobo okragle
        ze zdziwienia oczy ukochanej polowicy i pytanie: A z jakiej to okazji??? No
        przeciez masz urodziny!!! - wyjakal, juz wcale nie taki prewny swego. No mam,
        ale za miesiac.
        A za miesiac... oczywiscie zapomnial
        • mbagnesk Re: nasi zabawni mężowie :) 10.05.03, 20:32
          Cześć.
          Dziewczyny, zapomnieć dzień urodzin swojego dziecka to jeszcze nic... Mój mąż
          gdy synek miał ok. roku zastanawiał się, w którym roku on się właściwie
          urodził smile)))))
          Pozdrawiam.
          Agnieszka (jaga)
          • weronikarb Re: nasi zabawni mężowie :) 14.05.03, 10:20
            Witam
            to jeszcze nic mój nie pamięta daty ślubu, a nie minął nawe rok - mało tego on
            ma ją wygrawerowaną na obrączce smile
    • babalaba Re: nasi zabawni me˛z˙owie :) 10.05.03, 02:43
      A moj maz wczoraj strasznie skrzywiony:
      - Kochanie, kupilas jakies niedobre landrynki (tu maz pluje i wykrzywia sie
      na wszystkie strony)
      - Jakie landrynki? To przeciez pastylki na mole!
      Na twarzy meza pojawia sie tryumfalny usmiech:
      - A myslalem, ze do kostki do ubikacji...

      (pastylki, ktore kupilam zapakowane byly w foliowy woreczek z nadrukiem
      owocow cytryny)
      • ksia78 Re: nasi zabawni me˛z˙owie :) 10.05.03, 10:23
        Jak to milo jest wiedziec, ze moj maz nie odbiega od "normy"...
        pozdrawiam wszystkich zaczarowanych mezow, a przede wszystkim ich malzonki
        kasia
        • bebejot Re: nasi zabawni me˛z˙owie :) 10.05.03, 11:30
          Numer z nocy poślubnej.
          Około 5 nad ranem, zmęczeni ale trzeźwi, co zaznaczam, wracamy do domu teściów
          w celu spędzenia tzw. nocy poślubnej. Jako, że teściowie mają psa i to całkiem
          sporego, wypadało wyprowadzić stwora, choćby po to, żeby móc dłużej pospać. Mąż
          wyszedł po 10 minutach wraca, rozbiera się, idzie do łazienki i .... nie
          potknąwszy sie o zipiące cielsko, zajarzył, że zostawił je na dworze.
          Do dziś żałuję, że nie mogłam widziec miny psa!
          Beciek mama Ludka
    • ksia78 Re: nasi zabawni mężowie :) 12.05.03, 11:06
      No tak. Prosilam meza wczoraj, żeby z puszki wziął soczewice i ja wrzucil do
      garnka. Dobrze, ze cos mnie tknęło i wstalam zobaczyc, co robi, bo usłyszałam
      szelest torebki (a soczewica w puszce, a puszka nie szeleści). A mój kochany
      malzonek trzyma w rece… dynie luskana w torebce. Dobrze, ze nie wrzucil,
      zdążyłam…

      Swoja droga, nie zauwazyl roznicy???
      pozdrawiam kasia
    • chochlik4 Re: nasi zabawni mężowie :) 12.05.03, 14:20
      W Wielkanoc byliśmy u teściów. Rano w niedzielę przy stole moja teściowa
      zuważyła, że mam coś w kąciku oka. Chciała mi powiedzieć, że mam tzw. śpiocha.
      Mój mąż troskliwie "pokaż co to?". Po czy po oględzinach: No masz zaropiałe
      oczy. Natomiast mój tata: Córka miała 6 tygodni gdy zostawiła ją na godzinkę
      pod opieką taty. Wracam i pytam czy była grzeczna. "No płakała troche, ale
      zmieniłem jej obrazek i przestała". Okazało się, że tato obrócił ją w drugą
      stronę i co innego widziała.
    • zarra Re: nasi zabawni mężowie :) 12.05.03, 16:58
      To i ja dorzucę coś o moim:
      Mamy akwarium i mniej więcej raz w roku zmieniamy skład rybek (tzn. dokupujemy
      nowe) i wtedy to mój małżonek ukochany wpada w szał "robienia super akwarium"
      i kupowania-rzecz jasna-super rybek. I z tego okresu amoku akwarystycznego dwa
      numery:
      1. To było jakieś dwa lata temu,koniec miesiąca, bida z nędzą, r-ki
      niepopłacone,wiatr w garach hula i nagle wpada mężowi kaska zaległa jakaś (ok.
      200 zl.). I co robi mój mąż? Kupuje rybki za 80 zl.
      2.Rzecz z przed paru miesięcy: Wysyłam męża na zakupy ,w tym mają być też na
      obiad na ten dzień.Nie ma go półtorej prawie godziny.Ja zła,bo na składniki na
      obiad czekam. Wraca i z lekko spuszczoną głową ściska cósik za plecami.Przez
      sekudę nawet przeleciało mi przez myśl(o ja naiwna),że to jakiś prezencik dla
      mnie.A mój mąż wyciąga z za pleców woreczek z rybkami i mówi:"jeszcze nie
      zrobiłem zakupów,zaraz pojadę, zobacz mam rybki nowe".
      I owszem pojechał na zakupy ponownie, ale zapomniał kartki z zakupami.Długiej
      i długo przeze mnie pisanej.Gdy wzięłam się za pisanie mu smsa co kupić
      (najważniesze rzeczy)odpisał ,że za późno, bo juz wraca do domu (nie widział
      sensu robienia zakupów bez kartki). Jak się zapewne domyślacie obiadu nie
      było, ale rybki miały pięknie urządzone akwarium i nowe towarzystwo.

      inne numery napiszę później-ale to już nie z serii akwarystycznej,
      ale "lunatycznej".
      pozdrawiam
      zarra
      • doris73 Re: nasi zabawni mężowie :) 12.05.03, 19:08
        Ja mam wiecznie problem z robieniem przez ALka zakupow. Napisze na kartce,
        kartke gubi i kaze mi napisac druga. Po czym dzwoni z miasta i mowi, ze
        zapodzial kartke, wiec mam przyslac esemesa z lista zakupow, po czym juz ze
        sklepu dzwoni i sie pyta: - To co ja mialem kupic, bo skasowalem esemesa?smile
        Oczywiscie jak na kartce napisze: papier, to nie kupi, bo nie wie jaki (a
        zawsze chodzi o toaletowy). p.s A Wasi mezowie tez wychodza wyniesc smieci bez
        smieci, lub z psem na spacer bez psa?smile
      • mamapoli Re: nasi zabawni mężowie :) 13.05.03, 07:21
        Po prostu boskie!!! Mój mąż ma tak z książkamismile
    • kalpa Re: nasi zabawni mężowie :) 13.05.03, 01:43
      Ha, to ja coś o swoim. Kiedyś jeszcze za kawalerskich czasów postanowił
      upichcić coś dobrego - wiadomo, że przez żołądek do serca wybranki. Wziął
      książkę kucharską, wrzucił składniki do gara i...poszedł sprzątać. Niedługo
      później wpadła jego mama z rykiem, że cała chałupa tonie w dymie i smrodzie.
      Otóż mój szanowny nie zaglądał do kuchni, bo w przepisie nie pisało, żeby
      potrawę mieszać. Pisało tylko, że czas prażenia wynosi ok 35 minut. Nastawił
      budzik, żeby nie przedłużyć i nie spalić. Do dziś teściowa wypomina mi tamto
      zdarzenie, bo kilka dni wietrzyła dom.
      A z ostatnich. Po niedzielnej wycieczce zostało na poniedziałek mnóstwo garów w
      zlewie, sterta rzeczy do posprzątania, ogólny nieład. W poniedziałek rano jakoś
      nie miałam nastroju do sprzątania, szybko ugotowałam obiad i postanowiłam, że
      zrobię wszystko po południu, jak synek będzie spał. I wychodząc z domu
      powiedziałam do wyjątkowo zapracowanego męża, że jak przyjdzie jakiś miły
      jeleń, to może go zaangażować do sprzątania, będę wdzięczna. I poszłam. Tak się
      złożyło, że zabawiłam u znajomych dłużej, potem odwiedziłam ojca, i...
      skruszona wróciłam z dzieckiem do domu po dziewiątej. Pełna złych przeczuć
      weszłam do domu, a tam wszystko lśni.Mąż nadal pracuje przy komputerze. Więc z
      z radością stwierdziłam: o, jeleń się znalazł! A on na to: tu nie mieszka żaden
      jeleń, tylko twój dobry mąż! Kurcze, jak mogłam zapomnieć!
      pozdrawiam!
      Kalpa
    • mader1 Re: nasi zabawni mężowie :) 13.05.03, 19:27
      Myslalam, ze o swoim nic nigdy nie napisze. Jest bez zarzutu - umie piec
      buleczki, pamieta o imieninach i rocznicy slubu, potrafi zrobic zakupy. A
      jednak... Siedze wczoraj z maluchem i starsza corka. Obiad gotowy, srednia
      pociecha ma byc przywieziona przez tate z przedszkola. Mija 16.00, 16.30 , ja
      bez stresu czekam - pamietacie : maz bez zarzutu. 17.oo ( zamykaja
      przedszkole), a ja ciagle nic , bo do naszego domu z przedszkola jakies 30 min.
      jazdy samochodem. O godz. 17.20 telefon, pytam "Slucham" a tam - "Czy Krysie
      ktos dzisiaj odbierze z przedszkola ?" Zdebialam. Dzwonie do meza, mysle, ze
      mial wypadek, korek, boje sie... a on po chwilowym namysle " Zapomnialem ja
      odebrac. " Byl 80 km. od Warszawy i zapomnial... smile)))))
    • kasiajan Re: nasi zabawni mężowie :) 13.05.03, 22:14
      Budzę mojego w nocy :Kochanie ,ponoś Kubusia żeby mu się odbiło
      On na to-nieprzytomnysurprised,matko, nie wiem co się ze mną dzieje!-i śpi dalej

      Poszeł do starostwa powiatowego-coś załatwiał w wydz.komunikacji.Zobaczył
      drzwi z napisemsmirkprawy meldunkowe.Obowiązek wojskowy.Wszedł i zapytał:
      Czy to u pani można zaciągnąć się na wojnę do Iraku?-Kobieta zdębiała.

      Chciał zrobić studia podyplomowe. Dzwoni na Uniwer.Wrocł.i pyta:
      -A od jakiego IQ przyjmujecie?

      Takie ma poczucie humoru.

      Jak na USG lekarz mu powiedział, że to drugie to córka to stwierdził,
      (bardzo zdenerwowany)że istnienie ultradżwięków nie jest naukowo potwierdzone.

      Jak przyszłam do domu z USG w 3.ciąży z informacją o płci dzidzi to załamany
      (jeszcze nie wiedział,że to synek) powiedział: No powiedz:dziewczyna?Powiedz
      ,przecież cię nie uderzę.(A nie tknął mnie nigdy w życiusmile))))

      Jak go obudziłam do pierwszego porodu o 24:Janek musimy jechać ,wody mi odeszły
      to usłyszałam(zaspany).To teraz?W środku nocy?
      Jedziemy,mnie już ostro bierze,a on-tragicznym głosem:muszę się zatrzymać
      ja:po co? on: bo będę rzygać!

      I chodzi grać mecze z kolegami, którzy opowiadają mu kawały typu:
      dlaczego Rysio R. nosi majtki na lewą stronę? Bo dziewczyny lubią brąz!

      Jest fantastyczny !!!
      • bebejot Re: nasi zabawni mężowie :) 14.05.03, 11:57
        Suuuuper!
        Jedno jest pewne - nigdy się z nim nie nudzisz!
        Pozdrowienia dla Ciebie i szanownego Małżowinka
        Beciek żona Mańka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja