blue8
25.04.03, 20:23
Mieszkam w obcym mieście 3 lata ale jakoś nie mogę się przyzwyczaić. Mam
kochanego męża i córkę ale tak mi jakoś jest czasami smutno. Cała moja
rodzina mieszka 350 km dalej i bardzo mi ich brakuje. Jakoś nie mamy
szczęścia do przyjaciół, okazuje się, że tylko my potrafimy dać z siebie
wszystko a inni widzą w przyjazni tylko jakiś interes. Czy nie ma już
bezinteresowności i uczynności? A może to ja mam takiego pecha?
Wiecie co , nawet ostatnio na rodzinie się mocno zawiedliśmy i jest nam
bardzo przykro. Brat męża rozbił nam samochód i wyzwał nas od najgorszych(i
że chcemy na nim zarobić) jak mu powiedzieliśmy, że musi się "dołożyć", bo
kwota ubezpieczenia nie pokryje naprawy. Takie same "smuty" piszę i pewnie
Was zanudzam kochane emamy ale jak to napisałam to trochę mi ulżyło...
Pozdrawiam